Qumran · Morze Martwe
Qumran: horoskop, który przeleżał dwa tysiące lat w dzbanie
W jaskiniach nad najniżej położonym i najbardziej suchym miejscem na ziemi znaleziono dziewięćset rękopisów schowanych przed wojną. Są wśród nich najstarsze znane odpisy ksiąg, reguła surowej wspólnoty, kalendarz na trzysta sześćdziesiąt cztery dni — i horoskop przypisujący człowiekowi części światła i ciemności wedle budowy ciała i znaku zodiaku, spisany od tyłu, w trzech alfabetach. Strona zestawia to z najstarszym znanym spisem zakazanych sposobów wróżenia, bo jedno i drugie powstało na tej samej ziemi.
Reszta terenu
Pozostałe strony tego działu — klikalne
Palestyna i Izrael
Wspólnoty, które przetrwały, stan na dziś i zakres całego działu.
Otwórz dział◆IX tysiąclecie p.n.e.Jerycho i dolina Jordanu
Wieża sprzed jedenastu tysięcy lat i czaszki, którym ulepiono twarze.
Otwórz dział◆I tysiąclecie p.n.e.Juda i Izrael
Słup obok ołtarza, błogosławieństwo przez boga i jego towarzyszkę, zwrot ku księdze.
Otwórz dział◆Od Greków po dziśJerozolima
Dwie zburzone świątynie, budowla z datą 691 i drabina, której nie wolno przestawić.
Otwórz dział◆Wiek XVISafed i Galilea
Cofnięcie, rozbicie naczyń i naprawa — oraz blaszki z zaklęciami spod podłóg.
Otwórz dział◆Pełen panteonLewant: Kanaan, Ugarit, Fenicja
El, Baal, Aszera, Anat, Mot i reszta — każde bóstwo w dwóch taflach: z zewnątrz i z własnych tekstów.
Otwórz dział◆SąsiedztwoBliski Wschód
Mezopotamia, Egipt i Persja — skąd przyszły wzorce świątyni, kalendarza i wróżenia ze znaków.
Otwórz dział◆Co stąd wyszłoKabała
Drzewo sefirot, cofnięcie i naprawa — i to, kiedy naprawdę połączono to z kartami.
Otwórz dział◆Co stąd wyszłoChrześcijaństwo
Dalszy ciąg tego, co zaczęło się tutaj jako jedno ze stronnictw wewnątrz tradycji judejskiej.
Otwórz działZwoje znad Morza Martwego
Stronnictwa, dziewięćset rękopisów, kalendarz na 364 dni i horoskop sprzed dwóch tysięcy lat
Z jaskiń nad Morzem Martwym wyjęto biblioteki schowane przed wojną: dziewięćset rękopisów, które przeleżały dwa tysiące lat, bo w tym klimacie nic nie gnije. Są wśród nich horoskopy i wróżby z grzmotu — w zbiorze wspólnoty o najsurowszej znanej regule.
Trzy stronnictwa, trzy odpowiedzi na pytanie o zmarłych i o przeznaczenie
Zapis z tamtych czasówJedni przyjmowali zmartwychwstanie i aniołów, drudzy odrzucali jedno i drugie, trzeci wycofali się na pustynię.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoRozpad wspólnoty judejskiej na stronnictwa w ostatnich dwóch stuleciach p.n.e., ze sporem o zmartwychwstanie, istoty pośrednie, przeznaczenie i prawo rozstrzygania o zapisie; stronnictwo kapłańskie związane ze świątynią, uznające wyłącznie tekst spisany; stronnictwo uczonych przyjmujące tradycję ustną, zmartwychwstanie i istoty pośrednie; wspólnota, która zerwała z ośrodkiem i osiadła osobno pod surową regułą, po której zachowały się własne pisma: reguła wspólnoty, przepisy o wspólnocie dóbr, okresie próby i wykluczeniu
- Nazwy i granice stronnictw pochodzą w znacznej mierze od autorów zewnętrznych piszących dla obcej publiczności.
- Utożsamienie wspólnoty znad Morza Martwego z jednym ze stronnictw znanych z opisów nie zostało wykazane ponad wątpliwość.
- Liczebność każdego z nich podawana jest szacunkowo i rozbieżnie.
W ostatnich dwóch stuleciach przed naszą erą wspólnota judejska rozpadła się na wyraźne stronnictwa, a spory między nimi dotyczyły rzeczy, które w tym atlasie wracają wszędzie: co dzieje się po śmierci, czy istnieją istoty pośrednie, czy los jest z góry określony i kto ma prawo rozstrzygać, jak rozumieć zapis.
Jedno stronnictwo, oparte na rodach kapłańskich i związane ze świątynią, uznawało wyłącznie tekst spisany i odrzucało zmartwychwstanie oraz aniołów. Drugie, złożone z uczonych i cieszące się szerokim poparciem, przyjmowało obok tekstu tradycję ustną, zmartwychwstanie i świat istot pośrednich. Trzecie zerwało z ośrodkiem, uznało jego kapłaństwo za skażone i osiadło osobno, we wspólnocie o surowej regule.
To trzecie stronnictwo jest dla nas najważniejsze, bo po nim została biblioteka. Pozostałe znamy głównie z opisów sporządzonych przez innych; po nich mamy ich WŁASNE pisma, w tym regułę wspólnoty, przepisy o wspólnocie dóbr, o okresie próby i o wykluczeniu, a także teksty, których nie znano skądinąd.
Rzecz, którą warto zapamiętać, dotyczy całego atlasu: to nie jest tak, że wiara bywa jednolita, a rozłam przychodzi z zewnątrz. Na tym terenie, w czasie, z którego mamy najwięcej świadectw, wewnątrz jednej tradycji istniały równocześnie stanowiska sprzeczne w sprawach ostatecznych — i wszystkie uważały się za wierne.
Dziewięćset zwojów w jedenastu jaskiniach, schowanych przed wojną
Zapis z tamtych czasówBiblioteka schowana w glinianych dzbanach przetrwała dwa tysiące lat, bo w tym klimacie skóra i papirus nie gniją.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoJaskinie w urwiskach nad północno-zachodnim brzegiem Morza Martwego; resztki około dziewięciuset rękopisów ze skóry i papirusu, w części w wysokich glinianych dzbanach z pokrywami, znajdowane od 1947 roku; zachowanie dzięki skrajnej suchości i niskiemu położeniu okolicy; około jednej czwartej to księgi kanonu hebrajskiego, w tym pełny zwój jednej z ksiąg prorockich starszy o tysiąc lat od dotąd najstarszego odpisu; pisma znane wcześniej tylko z przekładów; teksty własne wspólnoty nieznane skądinąd
- Związek zwojów z osadą leżącą u stóp urwiska bywa kwestionowany; proponowano też, że biblioteka pochodzi z innego ośrodka i została tu tylko ukryta.
- Datowanie poszczególnych rękopisów opiera się na kroju pisma i badaniu izotopowym i mieści się w przedziałach kilkudziesięcioletnich.
- Liczba rękopisów jest szacunkiem, bo wiele z nich zachowało się w strzępach.
W jaskiniach w urwiskach nad północno-zachodnim brzegiem Morza Martwego znaleziono, poczynając od roku tysiąc dziewięćset czterdziestego siódmego, resztki około dziewięciuset rękopisów: zwoje ze skóry i papirusu, w części całe, w części rozpadłe na dziesiątki tysięcy strzępów. Część leżała w wysokich glinianych dzbanach z pokrywami, część po prostu na ziemi.
Zachowały się dzięki klimatowi. Okolica jest jedną z najbardziej suchych i najniżej położonych na świecie, więc materiał organiczny nie gnije, tylko wysycha. W żadnym innym miejscu tego kręgu kulturowego nie mamy zwojów sprzed dwóch tysięcy lat; wszędzie indziej znamy teksty wyłącznie z odpisów o tysiąc lat późniejszych.
Skład biblioteki jest trojaki. Około jednej czwartej to księgi wchodzące dziś do kanonu hebrajskiego — w tym zwój, który zawiera pełny tekst jednej z ksiąg prorockich i jest o tysiąc lat starszy od dotąd najstarszego znanego odpisu. Druga część to pisma znane wcześniej tylko z przekładów. Trzecia to teksty własne wspólnoty, o których nikt nie wiedział.
Wartość dla atlasu jest podwójna. Po pierwsze mamy tu materiał porównawczy: można zestawić tekst sprzed dwóch tysięcy lat z odpisem średniowiecznym i zmierzyć, co się zmieniło, zamiast się o to spierać. Po drugie — i to ważniejsze — wśród tekstów własnych są pisma wróżebne, o których mówi następna karta.
Rozłam o kalendarz: trzysta sześćdziesiąt cztery dni przeciw księżycowi
Zapis z tamtych czasówWspólnota znad Morza Martwego liczyła rok słonecznie, więc jej święta wypadały kiedy indziej niż świątynne. To wystarczyło, by zerwać.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoPisma o rachubie czasu wśród tekstów własnych wspólnoty znad Morza Martwego; rok liczący 364 dni, dzielony na cztery równe kwartały po trzynaście tygodni, z każdym świętem przypadającym zawsze w ten sam dzień tygodnia; rachuba świątynna wiążąca miesiące z fazami księżyca i wyrównywana wstawianym miesiącem; wynikająca stąd rozbieżność dat tych samych świąt między wspólnotami; brak w zachowanych tekstach wzmianki o wyrównywaniu niedoboru wobec roku rzeczywistego
- Nie wiadomo, czy i jak wyrównywano niedobór wobec roku rzeczywistego; zachowane teksty tego nie podają.
- Zakres stosowania tej rachuby poza wspólnotą znad Morza Martwego jest przedmiotem sporu.
- Nie ustalono, czy rozbieżność kalendarzowa była przyczyną zerwania, czy jego następstwem.
Wśród tekstów własnych wspólnoty znad Morza Martwego znaczną część zajmują pisma o rachubie czasu. Wynika z nich, że stosowano tam rok liczący trzysta sześćdziesiąt cztery dni, dzielony na cztery równe kwartały po trzynaście tygodni, przy czym każde święto wypadało zawsze w ten sam dzień tygodnia — układ regularny do granic doskonałości.
Świątynia w stolicy liczyła czas inaczej, wiążąc miesiące z fazami księżyca i wyrównując rok wstawianym miesiącem. Skutek jest arytmetyczny i nieubłagany: obie wspólnoty obchodziły te same święta w różne dni. A jeżeli dzień pojednania jest u jednych zwykłym dniem powszednim, to nie chodzi już o odcień poglądu, lecz o to, że druga strona uprawia w świętym czasie pracę.
Rok o trzystu sześćdziesięciu czterech dniach ma jednak wadę, której autorzy tych pism nigdzie nie wyjaśniają: jest krótszy od rzeczywistego o ponad dzień, więc po kilkudziesięciu latach święta wywędrowałyby z pór roku. Czy stosowano jakieś wyrównanie, nie wiadomo — żaden zachowany tekst o tym nie mówi.
Mechanizm jest widoczny potem wszędzie: spory o kalendarz są sporami o WŁADZĘ nad czasem, a nie o astronomię. Ta sama rzecz rozegra się przy dacie Wielkanocy na synodzie w Whitby, przy reformie kalendarza w szesnastowiecznej Europie i przy francuskim kalendarzu bez niedziel. Kto ustala dni święte, ten rządzi rokiem.
Horoskop sprzed dwóch tysięcy lat, spisany od tyłu, w trzech alfabetach
Zapis z tamtych czasówZwój przypisuje człowiekowi udział światła i ciemności na podstawie budowy ciała i znaku, pod którym się urodził.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZwój znad Morza Martwego z I wieku p.n.e. opisujący kolejne typy ludzi przez wygląd — kształt ud, oczu, zębów, głos, wzrost — i przypisujący każdemu liczbę części ducha należących do światła i do ciemności, z podaniem znaku zodiaku; zapis od lewej do prawej, odwrotnie niż zwykle w tym języku, z wymieszaniem pisma hebrajskiego kwadratowego, dawnego hebrajskiego i greckiego; drugi tekst z tej samej biblioteki podający znaczenie grzmotu w danym miesiącu przy księżycu w danym znaku, wraz ze skutkami dla kraju i ludności
- Nie ustalono, czy teksty te powstały we wspólnocie, czy tylko były w niej przechowywane.
- Powód zapisu od lewej do prawej i mieszania trzech rodzajów pisma nie został wykazany.
- Odczyt części opisów jest niepewny z powodu uszkodzeń zwoju.
Wśród zwojów znad Morza Martwego zachował się tekst, który dla atlasu o wróżbie jest znaleziskiem pierwszej wagi. Opisuje kolejne typy ludzi, podając najpierw wygląd — kształt ud, oczu, zębów, głos, wzrost — a następnie wyrok złożony z dwóch liczb: ile części ducha danego człowieka należy do światła, a ile do ciemności. Na końcu każdego opisu stoi znak zodiaku.
Sposób zapisu jest równie osobliwy jak treść. Tekst napisano od lewej do prawej, czyli odwrotnie niż zwykle w tym języku, i wymieszano w nim trzy rodzaje pisma: zwykłe hebrajskie kwadratowe, dawne pismo hebrajskie oraz greckie. Nie ma zgody, czy chodziło o utrudnienie odczytu osobom niepowołanym, czy o nadanie tekstowi wyglądu tajemnego.
W tej samej bibliotece zachował się drugi tekst wróżebny, tym razem oparty na grzmocie: podaje, co oznacza grzmot w danym miesiącu przy księżycu stojącym w danym znaku, i wylicza przepowiadane skutki dla kraju i dla ludności. Jest to wróżenie ze znaków niebieskich w postaci gotowej tabeli, czyli dokładnie to, co zakazywała lista omawiana w poprzedniej sekcji.
Wniosek jest dla tego działu ważny i trzeba go podać bez łagodzenia. Wspólnota o najsurowszej znanej nam regule, uważająca kapłaństwo świątynne za skażone, trzymała w swojej bibliotece horoskopy i wróżby z grzmotu. Zakaz i praktyka istniały równocześnie, w tym samym pomieszczeniu, na tej samej półce.
Wróżba zakazana i wróżba urzędowa
Najstarszy spis zakazanych sposobów — i jeden dozwolony, noszony na piersi
Tu leży rzecz dla całego atlasu podstawowa: najstarszy znany spis zakazanych sposobów wróżenia, wyliczający je co do jednego, bo zakaz musi być trafny, żeby działał. A obok niego jeden sposób dozwolony — noszony na piersi arcykapłana i obsługiwany urzędowo.
Najstarszy spis zakazanych sposobów wróżenia — wyliczony, żeby je wytępić
Zapis po fakcieZakaz wymienia je po kolei: przepuszczanie dziecka przez ogień, wróżenie, wieszczenie ze znaków, czary, wiązanie uroku, pytanie duchów i umarłych.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoPrzepis w księdze prawa wyliczający zakazane praktyki: przepuszczanie dziecka przez ogień, wróżenie, odczytywanie znaków, wieszczenie, rzucanie czarów, wiązanie zaklęć, pytanie duchów, zwracanie się do zmarłych, zasięganie rady u mającego władzę nad duchami; wyznaczenie proroka jako dopuszczalnego zastępstwa; sprawdzian polegający na niespełnieniu się zapowiedzi; brak w przepisie twierdzenia o nieskuteczności tych praktyk
- Dokładne znaczenie kilku wymienionych określeń nie zostało ustalone; odpowiadające im zawody zaginęły.
- Datowanie samej księgi mieści się w przedziale kilkuset lat i jest przedmiotem sporu.
- Z listy nie wynika, jak te praktyki wykonywano — wynika tylko, że je wykonywano.
W księdze prawa zawarty jest przepis wyliczający praktyki, których nie wolno uprawiać, i wyliczenie to jest niezwykle szczegółowe. Obejmuje przepuszczanie dziecka przez ogień, wróżenie, odczytywanie znaków, wieszczenie, rzucanie czarów, wiązanie zaklęć, pytanie duchów, zwracanie się do zmarłych i zasięganie rady u tego, kto ma władzę nad duchami. Dla kilku z tych określeń dokładne znaczenie jest dziś sporne, bo zawód zaginął, a słowo zostało.
Przepis ten jest dla atlasu jedną z najcenniejszych rzeczy w całej Europie i na Bliskim Wschodzie, i to z powodu, który powtarza się w tym dziale i w niderlandzkim. Zakaz musi być TRAFNY, żeby działał — nie ma sensu zakazywać czynności, których nikt nie wykonuje. Lista jest więc katalogiem tego, co na tym terenie naprawdę robiono, spisanym przez stronę, która to zwalczała.
Na tym samym oddechu prawo wyznacza dopuszczalne zastępstwo: zamiast wróżbity ma być prorok, czyli ktoś mówiący nie z własnej inicjatywy i nie na zamówienie klienta. Podaje też sprawdzian: jeśli zapowiedź się nie spełni, mówiący nie mówił z upoważnienia. Jest to sprawdzian wykonalny, i o ile wiadomo, pierwszy taki zapisany w dziejach.
Trzeba przy tym zauważyć, czego przepis NIE mówi. Nie twierdzi, że te praktyki są bezskuteczne ani że duchów nie ma. Zakazuje ich jako cudzych i jako wykraczających poza to, co wolno. To rozróżnienie — między „nie działa" a „nie wolno" — przewija się przez cały atlas, bo argument o nieskuteczności pojawia się dopiero dwa i pół tysiąca lat później.
Losowanie urzędowe: przyrząd noszony na piersi arcykapłana
Zapis po fakcieWróżenie było zakazane — poza jednym sposobem, zastrzeżonym dla kapłana i obsługiwanym urzędowo.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoOpisany w tradycji przyrząd do rozstrzygania pytań, noszony w kieszeni napierśnika arcykapłana i używany w sprawach państwowych: wymarsz, kierunek, wskazanie winnego; odpowiedzi dwustanowe albo wskazujące jedną z dwóch grup, z powtarzaniem postępowania aż do wskazania jednostki; odnotowywany w opisach brak odpowiedzi jako uznany wynik; brak w tekstach opisu wyglądu i sposobu użycia
- Wygląd i sposób użycia przyrządu nie zostały opisane w żadnym zachowanym tekście.
- Nie ustalono, kiedy przestano go używać; wzmianki urywają się i tradycja późniejsza mówi o tym jako o rzeczy minionej.
- Nie wykazano związku z podobnymi przyrządami losowymi znanymi z sąsiednich kultur.
Obok zakazu wróżenia tradycja opisuje przyrząd do rozstrzygania pytań, noszony w kieszeni napierśnika arcykapłana. Używano go w sprawach państwowych: czy wyruszyć na wojnę, którędy iść, kto ponosi winę. Odpowiedzi są w opisach dwustanowe — tak albo nie — a czasem wskazują na jedną z dwóch grup, po czym postępowanie powtarza się aż do wskazania jednostki.
Jak to działało, nie wiadomo. Teksty nie opisują ani wyglądu, ani sposobu użycia; przyjmuje się najczęściej, że były to dwa znaczone przedmioty wyciągane albo rzucane. Bywa też, że odpowiedzi nie ma wcale — i taki brak odpowiedzi jest w opisach odnotowywany jako wynik, co znaczy, że postępowanie miało uznaną możliwość milczenia.
Rzecz jest w atlasie ważna z powodu, który warto nazwać wprost. Ta sama tradycja, która wylicza i potępia dziesięć sposobów wróżenia, utrzymuje jeden własny i nie uważa tego za sprzeczność. Granica nie przebiega między wróżbą a jej brakiem, lecz między wróżbą CUDZĄ a wróżbą WŁASNĄ, sprawowaną przez wyznaczony urząd, w sprawach publicznych i pod nadzorem.
Dokładnie ten sam układ opisujemy w Rzymie, gdzie państwo prowadziło własne odczytywanie znaków, a prywatne ścigało; w Chinach, gdzie dwór miał urząd wróżebny; i w chrześcijaństwie, gdzie losowanie przy wyborze bywało dopuszczalne, a wróżenie z kart nie. Wróżba zakazana i wróżba urzędowa to zwykle ta sama czynność po dwóch stronach granicy władzy.
Prorok kontra wieszczek: różnicę wyznaczono przez sprawdzian, nie przez treść
Zapis po fakcieNie chodziło o to, co mówi, lecz o to, na czyje zlecenie i czy się sprawdza.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoTrzy cechy odróżniające proroka od wróżbity w tekstach hebrajskich: brak działania na zamówienie i brak zapłaty za odpowiedź, treść niewygodna dla zleceniodawcy, sprawdzian ze spełnienia zapowiedzi; odnotowane w tekstach spory między prorokami wzajemnie odmawiającymi sobie upoważnienia; zastrzeżenie, że zapowiedź nieszczęścia może zostać odwołana, jeśli słuchacze się poprawią; wzmianki uboczne o wieszczkach przy dworach, w wojsku i na wsi
- Podział na proroka i wieszczka pochodzi od strony, która go narzuciła, i nie odpowiada rozróżnieniom współczesnych.
- Sprawdzian ze spełnienia jest w samej tradycji osłabiony przez możliwość odwołania zapowiedzi.
- Zakres rzeczywistej działalności wieszczków znany jest wyłącznie ze wzmianek ubocznych.
Postać proroka w tej tradycji różni się od wróżbity trzema rzeczami, z których każdą da się sprawdzić. Po pierwsze nie działa na zamówienie i nie bierze zapłaty za odpowiedź, a gdy bierze, teksty odnotowują to jako nadużycie. Po drugie mówi najczęściej rzeczy dla zleceniodawcy niewygodne, co w zawodzie opłacanym byłoby samobójstwem. Po trzecie podlega sprawdzianowi ze spełnienia.
Trzeba jednak powiedzieć, że sam ten podział jest wprowadzony przez stronę, która wygrała, i nie był oczywisty dla współczesnych. Teksty pełne są sporów między prorokami wzajemnie odmawiającymi sobie upoważnienia, a rozstrzygnięcie zapadało zwykle po fakcie i po stronie tego, czyja zapowiedź pasowała do tego, co się stało.
Sprawdzian ze spełnienia ma przy tym wadę, którą tradycja sama zauważa: zapowiedź nieszczęścia może zostać odwołana, jeśli słuchacze się poprawią, więc niespełnienie się nie dowodzi fałszu. Jest to dokładnie ten sam zabieg, który w innych działach opisujemy przy przepowiedniach niemożliwych do obalenia — z tą różnicą, że tutaj zauważono go i zapisano.
Wróżbici i wieszczkowie działali przy tym dalej i teksty poświadczają to mimochodem, wyliczając ich przy dworach, w wojsku i na wsi. Zakaz dotyczył tego, co uznane, nie tego, co się dzieje. Odstęp między jednym a drugim jest w tym dziale stały od Kanaanu aż po dwudziesty pierwszy wiek.
Kobieta wywołująca zmarłego: opowieść, która zakazuje, ale nie zaprzecza
Zapis po fakcieKról, który sam wypędził wywoływaczy duchów, idzie w przebraniu do jednej z nich w noc przed bitwą. I dostaje odpowiedź.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoOpowieść o królu, który wcześniej usunął z kraju wywoływaczy duchów, a w noc przed bitwą, nie otrzymawszy odpowiedzi sposobami dozwolonymi, udał się w przebraniu do kobiety trudniącej się zakazanym rzemiosłem; wykonanie zabiegu, opis widzianej postaci, wypowiedź zmarłego proroka zapowiadająca klęskę i spełnienie się jej nazajutrz; brak w tekście twierdzenia o oszustwie albo o nieskuteczności zabiegu
- Datowanie warstwy tekstu, z której pochodzi ta opowieść, jest przedmiotem sporu.
- Nie ustalono, na czym miał polegać opisany zabieg; tekst podaje wyłącznie jego przebieg widziany z zewnątrz.
- Późniejsze komentarze w obrębie tej samej tradycji tłumaczą zdarzenie na kilka rozbieżnych sposobów.
Jedna z najbardziej uderzających opowieści tej tradycji przedstawia króla, który wcześniej usunął z kraju wywoływaczy duchów, a teraz, w noc przed bitwą i nie otrzymawszy odpowiedzi żadnym dozwolonym sposobem, udaje się w przebraniu do kobiety trudniącej się tym zakazanym rzemiosłem. Prosi ją o wywołanie zmarłego proroka.
Opowieść jest wobec zakazu całkowicie lojalna w ocenie i zarazem zaskakująca w opisie. Kobieta wykonuje zabieg, widzi postać, opisuje ją królowi, a zmarły przemawia i zapowiada klęskę, która nazajutrz następuje. Tekst nie mówi, że kobieta oszukała, nie mówi, że nic się nie zdarzyło, i nie tłumaczy zjawiska inaczej.
To jest różnica, którą atlas musi pokazywać wszędzie, bo bez niej nie da się zrozumieć ani procesów o czary, ani zakazów kościelnych, ani edyktu francuskiego z siedemnastego wieku. Przez większą część dziejów zakaz magii NIE OPIERAŁ SIĘ na twierdzeniu, że magia nie działa. Opierał się na twierdzeniu, że jest cudza, nieposłuszna i niebezpieczna — a więc zakładał jej skuteczność.
Argument z nieskuteczności pojawia się w Europie późno i osobno: przy wadze w Oudewater w szesnastym wieku, przy komisji królewskiej w Paryżu w tysiąc siedemset osiemdziesiątym czwartym, przy edykcie, który przestał ścigać czary, a zaczął truciznę. Ta opowieść pokazuje, jak wyglądał świat, zanim ten argument komukolwiek przyszedł do głowy.