Taroscope
Zaloguj się

Taroscope

Orfeusz i orfizm

Rodopy · Derweni · złote maski

Śpiewak z Rodopów i nauka, która pierwsza obiecała duszy wyjście

Grecy umieszczali ojczyznę Orfeusza w Tracji i wiązali z jego imieniem zbiór pism, obrzędów i zakazów pokarmowych. Ile z tego jest trackie, a ile greckie, jest sporem starym jak sama sprawa — i trzeba go rozstrzygać ostrożnie, bo wszystkie zachowane teksty orfickie są greckie, a wszystkie złote blaszki z instrukcją dla zmarłego znaleziono w Italii, w Tesalii i na Krecie. Z tej ziemi mamy co innego: złoto kładzione zmarłemu na twarz.

Nauka

Opowieść, księga i obietnica dana duszy

Rodopy

Śpiewak, który zszedł po żonę i wrócił bez niej

Opowieść w obiegu

Grecka opowieść o człowieku z Tracji, któremu muzyka otworzyła świat zmarłych, a potem go rozszarpano.

Czytaj dalej

Na czym to stoiWzmianki u poetów greckich od VI wieku p.n.e.; pełna opowieść u dwóch autorów rzymskich z I wieku p.n.e.; sceny na naczyniach.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy za postacią stoi jakakolwiek tracka tradycja, czy to konstrukcja grecka od początku.

Według greckich poetów Orfeusz pochodził z Tracji, grał tak, że słuchały go zwierzęta i skały, zszedł po zmarłą żonę do świata podziemnego i wyprosił jej powrót pod warunkiem, że nie obejrzy się za siebie. Obejrzał się. Zginął rozszarpany przez kobiety trackie, a jego głowa dopłynęła do Lesbos i tam dalej wieszczyła.

Pierwsze wzmianki o nim są szóstowieczne i krótkie; całość opowieści składa się dopiero u autorów rzymskich, pięćset lat później. Warunek nieoglądania się — to, co dziś jest w tej historii najbardziej pamiętane — pojawia się właśnie u nich, a nie w wersjach najstarszych.

Dla tego działu ważne jest, kto to opowiada. Każde zdanie o Orfeuszu zapisał Grek albo Rzymianin. Trakowie nie zostawili o nim ani jednego słowa — tak jak nie zostawili ani jednego słowa o niczym innym. „Tracki śpiewak” jest więc grecką postacią umieszczoną w Tracji, a nie tracką postacią, którą Grecy opisali.

To rozróżnienie nie jest czepianiem się. Grecy regularnie umieszczali w Tracji to, co uważali za dzikie, dawne i potężne — tak samo jak w Scytii i w Egipcie. Pochodzenie bohatera bywało u nich charakterystyką, a nie adresem.

świat grecki

Nauka o długu, który dusza ma do spłacenia

Zapis po fakcie

Człowiek powstał z popiołu winowajców i nosi w sobie iskrę boga — stąd zakazy, oczyszczenia i kolejne życia.

Czytaj dalej

Na czym to stoiPoematy orfickie zachowane we fragmentach i w cytatach; kpiny Platona z wędrownych wtajemniczycieli; hymny orfickie z późniejszych stuleci.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy orfizm był ruchem o jakiejś organizacji, czy zbiorem pism i praktyk bez wspólnoty.
  • Jak stara jest opowieść o rozszarpaniu Dionizosa — pełny zapis jest późny.

Pod imieniem Orfeusza krążył w świecie greckim zbiór poematów i obrzędów. Opowiadały one dzieje bogów inaczej niż Hezjod i kończyły się sceną, która jest całym sednem: Tytani rozszarpali i pożarli dziecięcego Dionizosa, Zeus spalił ich piorunem, a z popiołu powstał człowiek.

Z tego wynika cała reszta. Człowiek nosi w sobie dwie rzeczy: winę Tytanów i cząstkę pożartego boga. Życie jest więc spłatą długu, a dusza wraca w kolejnych ciałach, dopóki go nie spłaci. Stąd zakaz jedzenia mięsa, zakaz krwawej ofiary, przepisy o czystości i obrzędy wtajemniczenia.

Zwróć uwagę, jak bardzo to odbiega od zwykłej religii greckiej, w której ofiara ze zwierzęcia jest rdzeniem obrzędu, a po śmierci wszystkich czeka to samo blade trwanie. Orfizm obiecał coś innego: że losem po śmierci da się pokierować i że zależy on od tego, jak się żyło.

W Atenach traktowano to z mieszaniną ciekawości i pogardy. Platon wyśmiewa wędrownych wtajemniczycieli chodzących od drzwi do drzwi z księgami Orfeusza i obiecujących oczyszczenie za opłatą — co jest zarazem najlepszym dowodem, że tacy ludzie istnieli i mieli klientów.

Macedonia grecka

Zwój z Derweni: najstarsza książka Europy

Rzecz z ziemi albo z epoki

Zwęglony papirus ocalały ze stosu pogrzebowego, z komentarzem do poematu orfickiego.

Czytaj dalej

Na czym to stoiZwęglony zwój, odczytany i wydany; kontekst grobowy z datowaniem na czwarty wiek p.n.e.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Autor komentarza i środowisko, w którym powstał — propozycji jest kilka.

W tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym drugim roku przy budowie drogi pod Salonikami znaleziono w grobie zwęglony zwój papirusu. Leżał na skraju stosu pogrzebowego i dlatego się zwęglił zamiast spłonąć. Jest to najstarsza zachowana książka Europy.

Tekst jest komentarzem: przytacza wersy poematu przypisywanego Orfeuszowi i objaśnia je, a objaśnia je alegorycznie — bogowie są w nim siłami przyrody, a mit zaszyfrowanym opisem powstania świata. Pierwsza część zwoju dotyczy natomiast obrzędu: ofiar dla dusz i postępowania z nimi.

Znaczenie tego znaleziska dla całej sprawy jest trudne do przecenienia. Do tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego drugiego roku poematy orfickie znano wyłącznie z późnych cytatów u autorów chrześcijańskich i neoplatońskich, więc można było podejrzewać, że całość jest wytworem późnym. Zwój pokazał, że takie poematy krążyły i były komentowane już w czwartym wieku przed naszą erą.

Zwój znaleziono po greckiej stronie dzisiejszej granicy, około stu kilometrów od niej. To jest dobra miara tego, jak mało znaczą tu współczesne granice przy mówieniu o starożytności.

Azja Mniejsza

Osiemdziesiąt siedem hymnów do wołania po imieniu

Zapis po fakcie

Krótkie wezwania z listą przydomków i wskazaniem, jakie kadzidło spalić przy każdym.

Czytaj dalej

Na czym to stoiZbiór zachowany w rękopisach; wskazówki kadzidłowe przy poszczególnych hymnach; datowanie na podstawie języka i realiach.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy zbiór odbija praktykę jednej wspólnoty, czy jest kompilacją.

Zachował się zbiór osiemdziesięciu siedmiu krótkich hymnów przypisywanych Orfeuszowi. Każdy jest wezwaniem jednego bóstwa i składa się głównie z nagromadzenia przydomków — po kilkanaście na hymn — zakończonego krótką prośbą.

Przy większości z nich stoi wskazówka, jakie kadzidło spalić: mirrę, styraks, ziarna zbóż, mak albo samą mannę. Zbiór jest więc użytkowy — to nie poezja do czytania, tylko porządek wezwań dla wspólnoty odprawiającej nocne obrzędy.

Powstał późno, w Azji Mniejszej, kilkaset lat po zwoju z Derweni. Warto to trzymać w pamięci, bo w popularnych opracowaniach hymny bywają podawane jako świadectwo religii sprzed Homera. Są świadectwem czegoś innego: żywej praktyki wspólnot czczących po grecku w czasach rzymskich.

Układ — imię, sto przydomków, kadzidło, prośba — jest tym samym układem, który powróci potem w księgach zaklęć europejskiego nowożytnego i zostanie tam do dziś. To jest jeden z najdłuższych ciągów formalnych, jakie da się w tej dziedzinie wskazać.

Złoto przy zmarłym

Blaszka, która mówi, i płytka, która zamyka

Italia · Tesalia · Kreta

Instrukcja dla zmarłego wypisana na złocie

Rzecz z ziemi albo z epoki

Około czterdziestu cienkich blaszek z instrukcją: którego źródła nie pić i co powiedzieć straży.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOkoło czterdziestu blaszek z kontekstem grobowym, wydanych i opracowanych; ani jednej z terenu dzisiejszej Bułgarii.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy wszystkie należą do jednej tradycji, czy do kilku pokrewnych.

W kilkudziesięciu grobach znaleziono cienkie złote blaszki wielkości paznokcia albo liścia, zwinięte albo złożone, kładzione zmarłemu przy ustach, na piersi albo w dłoni. Na każdej wypisano drobnymi literami kilka wersów.

Treść jest praktyczna, nie pobożna. Zmarły ma unikać pierwszego źródła, przy którym stoi biały cyprys, i iść do drugiego, ze zbiornika Pamięci. Strażnikom, którzy go zapytają, ma odpowiedzieć formułą o tym, że jest dzieckiem Ziemi i gwiaździstego Nieba, i że zaschnło mu z pragnienia. To jest ściąga na egzamin.

Ważne jest, gdzie te blaszki leżały: w południowej Italii, w Tesalii, na Krecie, na Sycylii. Na terenie dzisiejszej Bułgarii nie znaleziono ani jednej. Zdanie, że to tutejszy obyczaj, które krąży po przewodnikach, nie ma więc pokrycia w znaleziskach.

Część blaszek wspomina Dionizosa i sprawy znane z poematów orfickich, część nie. Układa się to raczej w rodzinę spokrewnionych praktyk niż w jeden kościół z jedną księgą.

Szipka · Trebeniszte · Michałycz

To, co kładziono na twarz tutaj

Rzecz z ziemi albo z epoki

Złote maski i płytki na usta, oczy i dłonie — obrzęd o innej logice niż blaszki z instrukcją.

Czytaj dalej

Na czym to stoiMaski i płytki z kurhanów, z kontekstem wykopaliskowym; najokazalsza z pochowania odkrytego w 2004 roku.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy zamknięcie ust i oczu chroni zmarłego, czy żywych — obie odpowiedzi mają zwolenników i żadna dowodu.

Z kurhanów tego terenu i sąsiednich pochodzą złote maski nakładane zmarłemu na twarz, a częściej drobne złote płytki kładzione osobno na usta, na oczy i czasem na dłonie. Najokazalsza maska, o wadze bliskiej siedmiuset gramów, wyszła w dwa tysiące czwartym roku z kurhanu pod Szipką.

Warto zestawić to z blaszkami greckimi, bo różnica jest zasadnicza. Blaszka grecka coś mówi — ma tekst i służy zmarłemu do odezwania się. Płytka tracka nic nie mówi — zamyka. Kładzie się ją na usta i na oczy, czyli na otwory.

Co to znaczy, nie wiadomo, a propozycje są dwie i przeciwstawne: że chroni zmarłego przed czymś, albo że chroni żywych przed zmarłym. Ten sam spór toczy się wszędzie, gdzie zamyka się zmarłemu usta — od Myken po słowiańskie zwyczaje z sierpem przy szyi.

W kilku grobach leżały też złote wieńce z liśćmi dębu albo oliwki, noszone za życia i włożone do grobu. To już jest zwyczaj wspólny z Grecją i Macedonią, więc granica między „tutejszym” a „przejętym” biegnie tu przez środek jednego grobu.

spór

Co w tym wszystkim może być trackie

Ułożone po fakcie

Trzy zbieżności, które robią wrażenie, i jeden powód, dla którego nie da się na nich oprzeć.

Czytaj dalej

Na czym to stoiZestawienie źródeł greckich o Zalmoksisie i o Orfeuszu z materiałem grobowym z tego terenu; brak jakiegokolwiek źródła trackiego.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy istniała tracka nauka o nieśmiertelności duszy — nie wykazano.
  • Czy orfizm cokolwiek z Tracji przejął — nie wykazano ani w jedną, ani w drugą stronę.

Zbieżności są i warto je wyliczyć uczciwie. Getowie wierzyli, że nie umierają, tylko odchodzą do Zalmoksisa — a orfizm obiecuje duszy los inny niż reszcie. Zalmoksis miał według jednej wersji zamknąć się pod ziemią i wrócić — Orfeusz schodzi pod ziemię i wraca. Trakowie mieli według Greków słynąć z muzyki i z wróżbiarstwa.

Powód ostrożności jest jednak poważny: wszystkie trzy te zdania pochodzą od Greków. To Grecy zapisali, w co wierzą Getowie, to Grecy opowiadali o Zalmoksisie i to Grecy kazali Orfeuszowi pochodzić z Tracji. Zbieżność między dwiema greckimi relacjami o obcych nie dowodzi, że ci obcy naprawdę mieli coś wspólnego — dowodzi, że Grecy mieli o nich jedno wyobrażenie.

W dwudziestym wieku powstała w Bułgarii cała szkoła badawcza, która z tych przesłanek zbudowała obraz trackiej religii misteryjnej z nauką o nieśmiertelności duszy i z królem-kapłanem. Obraz ten jest spójny, efektowny i po dziś dzień powtarzany w muzeach — a opiera się na tych samych kilku zdaniach greckich, tylko rozbudowanych.

Uczciwiej powiedzieć tak: mamy tu lud o rozbudowanym obrzędzie pogrzebowym, z wielkim nakładem złota i budowli, i mamy grecką literaturę, która ten lud uważała za wyjątkowo związany ze śmiercią i muzyką. Jedno z drugim może mieć związek. Wykazane to nie zostało.

Dokąd stąd

Inne warstwy tego samego terenu

Dziewięć warstw tego działu ma swój spis na górze i na dole strony. Tu stoi to, co leży obok: przegląd słowiański, sąsiad grecki, zwierzchność osmańska i drugi brzeg Dunaju.