Kozarnika · Magura · Warna · Gradesznica
Ludzie, którzy zostawili złoto i znaki, a nie zostawili ani jednego słowa
Między siódmym a czwartym tysiącleciem przed naszą erą stało na tej ziemi kilkaset osad, wydobywano tu miedź i sól, a w grobach kładziono więcej złota niż gdziekolwiek indziej na świecie. Zostawiono też znaki ryte na glinie, tak podobne do liter, że od stu lat trwa spór, czy nie jest to najstarsze pismo. Potem to wszystko przerwało się w ciągu kilku pokoleń.
Jaskinie
Najstarsze ślady i malowidła, których nie da się datować
Najwcześniejsi ludzie współcześni w Europie
Rzecz z ziemi albo z epokiKości i ząb oznaczone jako nasze własne, o kilka tysięcy lat starsze niż cokolwiek innego na tym kontynencie.
Czytaj dalejNa czym to stoiSzczątki i wisiorki z warstwy datowanej metodą węglową; oznaczenie gatunku przez białka kości i materiał dziedziczny, ogłoszone w 2020 roku.
- Czy sposób robienia wisiorków przejęto od neandertalczyków, przekazano im, czy wymyślono niezależnie.
W jaskini pod Drjanowem kopano z przerwami od lat trzydziestych dwudziestego wieku, a w dwa tysiące dwudziestym ogłoszono wynik, który przesunął całą chronologię: szczątki z najniższej warstwy okazały się należeć do człowieka współczesnego i mieć około czterdziestu pięciu tysięcy lat.
Rozstrzygnięto to nie kształtem kości, które były drobnymi ułamkami, tylko białkami i materiałem dziedzicznym wyciągniętym z tych ułamków. To jest metoda nowa i to ona zmieniła w ostatniej dekadzie więcej niż jakikolwiek nowy wykop.
W tej samej warstwie leżały wisiorki z zębów niedźwiedzia jaskiniowego, przewiercone i obrobione tak samo jak ozdoby robione w tym czasie przez neandertalczyków kilkaset kilometrów dalej. Spór o to, kto od kogo przejął ten sposób, jest otwarty i ważny, bo dotyczy pytania, czy obie ludności się spotkały.
Dla tego działu znaczy to tyle: człowiek noszący przedmioty na sobie, a nie tylko używający narzędzi, jest tu poświadczony czterdzieści pięć tysięcy lat temu. Od tej chwili do najstarszego złota pod Warną mija czterdzieści tysięcy lat.
Magura: malowidła nietoperzym guanem
Rzecz z ziemi albo z epokiSetki postaci i znaków malowanych odchodami nietoperzy — i pole, które odczytuje się jako kalendarz.
Czytaj dalejNa czym to stoiMalowidła zachowane na miejscu, udokumentowane fotograficznie i rysunkowo; brak możliwości bezpośredniego datowania farby.
- Wiek — propozycje rozciągają się od epipaleolitu po wczesną epokę brązu.
- Czy pole odczytywane jako kalendarz jest kalendarzem — rachunek na trzysta sześćdziesiąt sześć dni zależy od tego, które znaki się zaliczy.
W bocznych salach jaskini pod Belogradczikiem ściany pokryte są setkami ciemnych postaci: tańczące kobiety z szeroko rozstawionymi nogami, mężczyźni z łukami, zwierzęta, słońca, znaki geometryczne, sceny, które opisuje się jako łowy i jako taniec. Malowano je nietoperzym guanem rozrobionym w wodzie.
Jedno z pól odczytuje się od lat siedemdziesiątych jako kalendarz słoneczny, i odczytanie to ma konkretną treść: pole złożone z rzędów kwadratów i kolistych znaków słońca ma dawać rok liczący trzysta sześćdziesiąt sześć dni oraz pięć wyznaczonych świąt. Gdyby to było trafne, byłby to najstarszy kalendarz słoneczny znany z Europy. Rachunek opiera się jednak na doborze — na tym, które znaki policzyć, a które uznać za osobne — i całość stoi i upada razem z tym doborem.
Wieku tych malowideł nie da się ustalić wprost. Guano nie zawiera materiału, który nadawałby się do datowania węglowego w sposób wiarygodny, bo nietoperze jedzą owady żywiące się roślinami z różnych okresów, a samo guano leży warstwami i miesza się. Stąd rozpiętość propozycji sięgająca ośmiu tysięcy lat.
Ostrożniejszy opis brzmi więc tak: w tej jaskini malowano przez długi czas, w kilku nawarstwiających się stylach, sceny dotyczące łowów, tańca i płodności. Wszystko ponad to — łącznie z kalendarzem — jest odczytaniem, a nie odczytem.
Kozarnika i nacięcia sprzed miliona lat
Rzecz z ziemi albo z epokiNacięcia na kości, które przedstawiono jako najstarszy celowy znak świata — i które większość tłumaczy inaczej.
Czytaj dalejNa czym to stoiWarstwy z narzędziami kamiennymi i kośćmi zwierzęcymi; datowanie pośrednie; nacięcia opisane i sfotografowane przez odkrywców.
- Wiek najniższych warstw — datowanie pośrednie, kwestionowane.
- Czy nacięcia są celowe — przeważa zdanie, że nie.
W jaskini pod Oreszcem kopie zespół bułgarsko-francuski od lat dziewięćdziesiątych. Z najniższych warstw pochodzą narzędzia kamienne i kości zwierząt, a datowanie tych warstw określono na około półtora miliona lat — co czyniłoby to miejsce jednym z najstarszych śladów człowieka w Europie.
Na kilku ułamkach kości odkrywcy wskazali równoległe nacięcia i przedstawili je jako celowe znakowanie, a nie ślad rozbierania tuszy. Gdyby tak było, byłby to najstarszy znany znak zrobiony przez człowieka w ogóle.
Obie te rzeczy są sporne i trzeba to powiedzieć wprost. Datowanie najniższych warstw opiera się na zestawie zwierząt i na pomiarach magnetycznych, a nie na metodzie dającej datę bezpośrednią. Nacięcia zaś da się tłumaczyć cięciem przy ćwiartowaniu, zgryzem drapieżnika albo ruchem żwiru w osadzie — i większość badających skłania się do tych wyjaśnień.
Zostawiam to tutaj świadomie, bo rzecz krąży po przewodnikach jako pewnik. Uczciwiej powiedzieć, że mamy tu bardzo starą warstwę z narzędziami i spór o to, jak stara jest naprawdę — niż powtarzać zdanie o najstarszym piśmie świata.
Figurki i groby
Co da się z nich wyczytać, a czego się dopisuje
Durankulak: tysiąc dwieście grobów nad jeziorem
Rzecz z ziemi albo z epokiNajwiększe cmentarzysko przedhistoryczne tej części Europy — i reguły, które z niego widać.
Czytaj dalejNa czym to stoiCmentarzysko przebadane w całości, z dokumentacją ułożenia ciał i wyposażenia grobów; figurki z kości i marmuru.
- Znaczenie grobów bez ciała — kenotaf, obrzęd zastępczy albo coś, czego nie umiemy nazwać.
Nad jeziorem przy samej granicy z Rumunią odkopano ponad tysiąc dwieście grobów z kilku kolejnych stuleci. To największy taki zbiór w południowo-wschodniej Europie i dlatego jedyny, na którym da się liczyć reguły, a nie tylko opisywać pojedyncze znaleziska.
Reguły te są wyraźne. Mężczyzn kładziono na plecach wyciągniętych, kobiety na boku z podkurczonymi nogami, i tego podziału trzymano się przez pokolenia. Przedmioty też dzielono: kobiety dostają więcej ozdób, mężczyźni więcej narzędzi. Widać więc porządek, który ktoś pilnował.
W części grobów nie ma ciała, tylko przedmioty ułożone tak, jakby było. Te same puste groby występują w cmentarzysku pod Warną i tam część z nich ma gliniane maski. Powtarzalność tego zwyczaju na dwóch osobnych stanowiskach jest argumentem, że nie chodzi o przypadek.
Znaleziono tu też figurki z kości i z marmuru, drobne, o uproszczonych kształtach, często bez twarzy. Leżały i w grobach, i w śmieciach osady — i to jest ważne przy czytaniu następnej karty.
Dwadzieścia sześć miniatur: sprzęt do czegoś
Rzecz z ziemi albo z epokiMalutkie ołtarze, stołki, stoły, bębenki i figurki znalezione razem w jednym miejscu — komplet, nie zbieranina.
Czytaj dalejNa czym to stoiZespół znaleziony w kontekście domowym, z datowaniem warstwowym; podobne zestawy z kilku innych kopców tej samej kultury.
- Przeznaczenie — obrzęd, nauka, zabawa; żadne źródło tego nie rozstrzyga.
W jednym z domów osady ułożonej w kopiec znaleziono zespół dwudziestu sześciu glinianych przedmiotów wielkości kilku centymetrów: trzy płaskie ścianki z otworami, cztery figurki kobiece, dziewięć stołków, trzy stoły, cztery przedmioty wyglądające jak bębenki i trzy naczynia.
Ważne jest, że leżały razem i że tworzą komplet, a nie przypadkowy zbiór. Da się je ustawić w scenę: ścianki jako tło, figurki przy stołach, stołki dookoła. Wygląda to na model jakiejś czynności odprawianej w skali zwykłej — czyli na jedyny obraz obrzędu z tego czasu, jaki mamy.
Czym ta czynność była, nie wiadomo. Nazywa się ten zespół „sceną kultową” i w każdym opisie pada słowo „świątynia”, ale to jest nazwanie znaleziska, nie odczytanie go. Pięć tysięcy lat później ten sam zestaw mógłby być zabawką, pomocą do liczenia albo modelem domu.
Ostrożniejszy opis brzmi tak: ktoś w piątym tysiącleciu zrobił z gliny kilkanaście sprzętów w skali pomniejszonej i trzymał je razem w domu. Powtarzalność takich zestawów na kilku innych kopcach tej samej kultury mówi, że nie był to pomysł jednej osoby.
Wielka Bogini: odczytanie, które wyprzedziło dowody
Rzecz z ziemi albo z epokiTysiące glinianych figurek kobiecych i teza o jednej bogini, która z nich nie wynika.
Czytaj dalejNa czym to stoiTysiące figurek z kontekstem wykopaliskowym; zestawienia ilościowe według miejsca znalezienia i płci, robione dopiero od lat dziewięćdziesiątych.
- Do czego służyły figurki — propozycji jest kilkanaście, od wizerunku bóstwa po pomoc położniczą.
- Czy łamanie figurek było celowe.
Z kopców tego terenu pochodzą tysiące glinianych figurek, w większości kobiecych, często z zaznaczonymi biodrami i piersiami, często bez twarzy. Od lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku tłumaczono je jako wizerunki jednej Wielkiej Bogini czczonej w całej przedindoeuropejskiej Europie.
Teza ta jest efektowna i weszła do obiegu popularnego tak mocno, że dziś przewodnik w muzeum wygłasza ją jako ustalenie. Tymczasem ma trzy słabe miejsca i warto je znać.
Po pierwsze, większość figurek znaleziono w śmieciach i w wypełniskach domów, a nie w miejscach wyodrębnionych. Po drugie, część z nich jest połamana w sposób wyglądający na celowy, co pasuje raczej do przedmiotu zużywanego niż czczonego. Po trzecie, obok kobiecych występują męskie i bezpłciowe, a policzono je dopiero później.
Nie znaczy to, że figurki nie miały związku z obrzędem. Znaczy tyle, że z dużej liczby figurek kobiecych nie wynika jedna bogini, tak jak z dużej liczby świętych obrazków w domach nie wynikałoby, że w dwudziestym wieku czczono jedno bóstwo żeńskie.
Warna
Najstarsze obrobione złoto świata — i pierwsza widoczna nierówność
Złoto starsze od pisma, od koła i od miast
Rzecz z ziemi albo z epokiNajwcześniejszy duży zbiór wyrobów ze złota, jaki znamy skądkolwiek na świecie, leży w grobach ludzi bez pisma i bez miast.
Czytaj dalejNa czym to stoiCmentarzysko przebadane wykopaliskowo, z pełną dokumentacją grobów; analiza składu złota metodami spektrometrycznymi.
- Skąd dokładnie brano kruszec — dwa źródła rozróżniono w składzie, ale nie wskazano ich w terenie.
Cmentarzysko odkryto przypadkiem, przy robotach ziemnych w roku 1972, na przemysłowych obrzeżach miasta. To, co z niego wyszło, przesunęło początek obróbki złota o całe tysiąclecie i przeniosło go z Mezopotamii nad Morze Czarne — bo nigdzie indziej na świecie nie znamy tak wczesnego i tak licznego zbioru złotych przedmiotów.
Warto od razu zważyć, czego ci ludzie nie mieli. Nie mieli pisma, nie mieli miast ani świątyń, nie mieli koła garncarskiego w dzisiejszym rozumieniu, a mieszkali w osadach liczonych w dziesiątkach domów. Złoto pojawia się więc nie jako szczyt długiego rozwoju, tylko znacznie wcześniej, niż uczy nas tego kolejność wpisana w podręczniki.
Badanie składu pokazało, że kruszec pochodzi w gruncie rzeczy z dwóch źródeł, rozróżnialnych po domieszce platyny: jedno ją ma w ilości znacznej, drugie nie ma jej wcale. Oba są przy tym wolne od cyny i zawierają umiarkowaną domieszkę srebra. To nie jest zatem złoto zbierane przygodnie po potokach, lecz surowiec brany w dwóch stałych miejscach i przerabiany według przyjętej reguły.
Razem ze złotem leżą w tych grobach bransolety wycięte z muszli ostrygi kolczastej, która żyje w ciepłych wodach Morza Śródziemnego i w Morzu Czarnym nie występuje. Ktoś więc przewoził ją setki kilometrów, i to na tyle regularnie, że stała się częścią obowiązkowego stroju pośmiertnego. Wymiana na dalekie odległości jest tu starsza niż wszystko, co zwykliśmy nazywać cywilizacją.
Grób czterdziesty trzeci: półtora kilograma złota na jednym człowieku
Rzecz z ziemi albo z epokiMężczyzna między czterdziestym a czterdziestym piątym rokiem życia, pochowany z dziewięciuset dziewięćdziesięcioma złotymi przedmiotami.
Czytaj dalejNa czym to stoiGrób przebadany i zrekonstruowany na podstawie ułożenia przedmiotów; oznaczenie wieku i płci z kości.
- Pozycja społeczna zmarłego — dla epoki bez pisma każda nazwa urzędu jest naszym dopowiedzeniem.
W jednym z grobów leżał mężczyzna w wieku czterdziestu kilku lat, a przy nim i na nim blisko tysiąc przedmiotów ze złota o łącznej wadze przekraczającej półtora kilograma. Jest to najbogatszy pojedynczy grób, jaki znamy z całej tej epoki w Europie, i nie ma dla niego równego przez następne tysiąclecia.
Złoto nie było tam wsypane, tylko rozmieszczone według porządku. Krążki i blaszki naszyto na ubranie, tak że strój pogrzebowy świecił na całej długości; na głowie leżało nakrycie obszyte złotymi listkami, w uszach kolczyki, a wśród paciorków złote sąsiadowały z karneolowymi. Bransoletę z przywiezionej muszli pokryto złotą blachą, czyli miejscowym kruszcem opłacono ozdobę już i tak rzadką.
Rzecz, którą trzeba z tego wyczytać, nie dotyczy bogactwa, tylko jego okazywania. Żeby tyle złota trafiło do ziemi i już z niej nie wróciło, ktoś musiał mieć prawo wyjąć je z obiegu, a reszta wsi musiała to prawo uznać. Grób jest więc świadectwem układu społecznego, a nie tylko zamożności zmarłego.
Nie wiadomo przy tym, kim ten człowiek był za życia. Określenia, które się nasuwają — wódz, kapłan, naczelnik rodu — pochodzą z epok późniejszych i z innych stron świata, a tutaj nie ma ani jednego zapisu, który dałoby się do niego przyłożyć. Wiadomo, ile złota dostał; po co, nie wiadomo.
Cztery z pięciu najbogatszych grobów nie mają w sobie nikogo
Rzecz z ziemi albo z epokiMniej więcej co szósty grób jest pusty — a właśnie te puste dostały najwięcej złota.
Czytaj dalejNa czym to stoiJamy grobowe bez szczątków kostnych, z zachowanym układem wyposażenia; porównanie z cmentarzyskiem w Durankułaku.
- Czym jest grób bez ciała — pamiątką po kimś, kto zginął daleko, obrzędem zastępczym, czy złożeniem samych oznak urzędu.
Około jednej szóstej grobów tego cmentarzyska nie zawiera żadnych szczątków ludzkich. Wykopano jamę, ułożono w niej wyposażenie tak, jak układa się je przy ciele, i zasypano — tyle że ciała nigdy tam nie było. Takich grobów jest na tyle wiele, że nie da się ich tłumaczyć zniszczeniem kości.
Najciekawsze jest jednak rozłożenie bogactwa. Spośród pięciu najbogatszych grobów cmentarzyska aż cztery są właśnie puste, a przy tym w żadnym z nich nie ma muszlowej bransolety, która w grobach z ciałem należy do wyposażenia stałego. Reguła działa więc w dwie strony: puste dostają więcej złota i mniej muszli.
Jeden z nich, oznaczony numerem trzydziestym szóstym, wypełniono przedmiotami wykonanymi w pomniejszeniu — a w pozostałych grobach tego cmentarzyska rzeczy pomniejszonych się nie zakłada. Czytano to dwojako: jako grób zastępczy dziecka albo jako złożenie oznak władzy w chwili, gdy zabrakło tego, kto je nosił. Żadnego z tych odczytań nie da się dziś rozstrzygnąć.
Te same puste groby występują na cmentarzysku w Durankułaku, gdzie część z nich dostała gliniane maski. Powtórzenie zwyczaju na dwóch osobnych stanowiskach jest argumentem, że mamy do czynienia z regułą, a nie z osobliwością jednego miejsca — ale wciąż nie mówi, co ta reguła znaczyła.
Złoto dostawali mężczyźni, a figurki przedstawiają kobiety
Rzecz z ziemi albo z epokiDwie liczby z tej samej epoki, które nie chcą się ze sobą zgodzić — i dlatego warto je trzymać obok siebie.
Czytaj dalejNa czym to stoiZestawienie wyposażenia grobów z określeniem płci oraz liczenie figurek z możliwą do rozpoznania płcią, w obrębie tego samego horyzontu kulturowego.
- Czy przewaga kobiecych figurek mówi cokolwiek o wierze — od stu lat odczytywana w obie strony, bez rozstrzygnięcia.
Groby o najwyższym wyposażeniu — rozpoznawalne po metalu i po rzeczach przywiezionych z daleka — należą w tym czasie do mężczyzn, i dotyczy to zarówno Warny, gdzie najbogatszy pochówek jest męski, jak i cmentarzysk sąsiednich. Wygląda to na porządek, w którym okazywanie majątku było zajęciem jednej płci.
W tej samej epoce i na tym samym obszarze ponad dziewięćdziesiąt procent figurek ludzkich, którym da się przypisać płeć, przedstawia kobiety. Gdyby czytać figurki jako obraz tego, kto był ważny, wyszedłby świat kobiecy; gdyby czytać tak groby, wyszedłby świat męski. Oba odczytania nie mogą być naraz prawdziwe.
Najprostszy wniosek jest taki, że figurka i grób mówią o dwóch różnych rzeczach. Jedno jest przedmiotem używanym za życia, w domu i w codziennym obrzędzie, drugie wystawą urządzoną publicznie przy okazji śmierci. Wyobrażenie i władza nie muszą wskazywać na tę samą osobę — i zwykle nie wskazują.
Stąd ostrożność, o którą prosi sąsiednia karta o Wielkiej Bogini. Z przewagi kobiecych figurek nie wynika ani religia skupiona na bogini, ani władza kobiet; z przewagi męskich grobów bogatych nie wynika, że kobiety nie miały w tym świecie nic do powiedzenia. Wynika tylko tyle, że dwa rodzaje śladów układają się inaczej, i że ta różnica sama w sobie jest informacją.
Znaki
Rzędy i pola, które wyglądają jak wiersze
Tabliczka z Gradesznicy
Rzecz z ziemi albo z epokiGliniana płytka pokryta z obu stron rytymi znakami ułożonymi w rzędy i pola.
Czytaj dalejNa czym to stoiPłytka w zbiorach bułgarskich, z kontekstem warstwowym i datowaniem; ten sam zestaw znaków na kilkuset innych przedmiotach.
- Czy pola i rzędy niosą treść, czy są układem zdobniczym.
W tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym dziewiątym roku wykopano pod Gradesznicą niedużą glinianą płytkę. Na jednej stronie ma cztery pola wypełnione rzędami kresek i kątów, na drugiej stoi postać i kilkanaście osobnych znaków. Całość mieści się w dłoni.
Układ w rzędy i podział na pola to właśnie to, co robi wrażenie zapisu. Ludzkie oko czyta rzędy jako wiersze, a pola jako rubryki, bo tak działa każdy formularz, który zna. Warto mieć to na uwadze przy oglądaniu: część wrażenia pisma bierze się z naszego nawyku.
Znaki z tej płytki należą do zestawu spotykanego na kilkuset przedmiotach z terenu od Dunaju po Tesalię — na naczyniach, ciężarkach tkackich, figurkach i pieczęciach. Zestaw jest więc wspólny i powtarzalny, co samo w sobie jest ciekawe niezależnie od tego, czy to pismo.
Okrągła pieczęć z czterema polami
Rzecz z ziemi albo z epokiKrążek gliny z uchwytem i czterema polami znaków — przedmiot do odciskania, nie do czytania.
Czytaj dalejNa czym to stoiPieczęć z warstwy datowanej; podobne przedmioty z kilkunastu innych stanowisk tego kręgu.
Znaleziona w Karanowie pieczęć ma średnicę sześciu centymetrów, uchwyt z tyłu i lico podzielone dwiema liniami na cztery pola, w których stoją różne znaki. Kształt mówi o przeznaczeniu wprost: to jest rzecz do odciskania w miękkim materiale.
Odciskanie znaku to czynność o znanym zastosowaniu: oznacza się tak własność albo potwierdza zamknięcie. Jeśli tak było i tutaj, to pieczęć nie jest zapisem mowy, tylko znakiem rzeczy — a to są dwa różne wynalazki, choć w Mezopotamii jeden doprowadził do drugiego.
Właśnie ta droga — od pieczęci i żetonu do pisma — dokonała się nad Eufratem około tysiąca lat później. Tutaj się nie dokonała. Znaki znikają razem z całą kulturą kopców i nic z nich nie wyrosło.
Dlaczego to nie przechodzi próby na pismo
Rzecz z ziemi albo z epokiBrakuje nie wieku ani liczby znaków, tylko długości zapisów i powtórzeń, które da się policzyć.
Czytaj dalejNa czym to stoiKilkaset przedmiotów ze znakami, zebranych w katalogi; próby analizy statystycznej; brak tekstu dwujęzycznego i brak ciągłości.
- Czy zestaw znaków zapisywał mowę — nierozstrzygnięte w obie strony.
Zestaw znaków używanych na tym terenie bywa nazywany „pismem naddunajskim” albo „pismem starej Europy” i ogłasza najstarszym na świecie. Rozsądniej jest zapytać, czego brakuje, żeby to rozstrzygnąć — i odpowiedź jest konkretna.
Pismo rozpoznaje się po tym, że ten sam znak wraca w wielu różnych połączeniach, a połączenia te powtarzają się w sposób dający się policzyć — bo język ma składnię i ta składnia zostawia ślad statystyczny. Żeby to zmierzyć, potrzeba zapisów dłuższych niż kilka znaków i w liczbie kilkuset. Tutaj większość zapisów ma od dwóch do pięciu znaków.
Nie ma też dwóch rzeczy, które rozstrzygnęły wszystkie znane odczytania: tekstu dwujęzycznego i ciągłości z późniejszym pismem. Znaki znikają wraz z kulturą, która ich używała, i nic po nich nie następuje.
Uczciwie trzeba jednak powiedzieć i drugą rzecz: z tego, że nie wykazano, iż to pismo, nie wynika, że wykazano, iż nim nie jest. Stan jest taki: mamy wspólny, powtarzalny zestaw znaków używany przez kilkaset lat na dużym obszarze, o nieustalonej funkcji. To samo w sobie jest rzeczą rzadką i nie potrzebuje podkręcania.
Przerwa
Gdzie kończy się ta warstwa i dlaczego nie łączy się z następną
Około 4200 roku p.n.e. wszystko to się kończy
Rzecz z ziemi albo z epokiKopce opuszczone, cmentarze zamknięte, złoto i miedź znikają na tysiąc lat.
Czytaj dalejNa czym to stoiWarstwy porzucenia na kilkudziesięciu kopcach; osady jeziorne z zapisem klimatu; nowy typ grobów po tej dacie.
- Przyczyna — trzy wyjaśnienia, żadne rozstrzygnięte.
W ciągu kilku pokoleń opuszczono kopce zamieszkiwane od dwóch tysięcy lat, przestano chować na wielkich cmentarzyskach, przerwano wydobycie miedzi i wyrób złotych przedmiotów. Widać to w warstwach na kilkudziesięciu stanowiskach naraz i jest to jedna z najlepiej udokumentowanych przerw w europejskiej prehistorii.
Wyjaśnień podaje się trzy. Oziębienie i zmiana wilgotności, poświadczone w osadach jeziornych. Przybycie grup ze stepów na północ od Morza Czarnego, poświadczone nowym rodzajem grobów i przedmiotów. Wewnętrzne załamanie wymiany — gdy sieć handlu pęka, przestaje się opłacać wydobycie na wielką skalę.
Żadne z tych wyjaśnień nie zostało wykazane jako wystarczające i coraz częściej mówi się o wszystkich trzech naraz. Dla tego działu ważny jest sam fakt przerwy: między światem, który zrobił złoto z Warny, a Trakami z następnej strony leży tysiąc lat i zmiana prawie wszystkiego.
Co z tego przeszło dalej — i czego nie wolno zakładać
Rzecz z ziemi albo z epokiPo przerwie zmienia się garnek, grób i sposób mieszkania — a kopiec grobowy pojawia się dopiero teraz.
Czytaj dalejNa czym to stoiZmiana typu osady, ceramiki i obrządku pogrzebowego widoczna w warstwach; pierwsze kurhany po tej dacie.
Po przerwie wraca osadnictwo, ale inne. Znika kopiec mieszkalny budowany przez pokolenia w tym samym miejscu, a pojawia się kopiec grobowy sypany nad pojedynczym pochowaniem. Zmienia się ceramika, zmieniają się przedmioty, zmienia się sposób chowania zmarłych.
To ważne dla całego działu, bo kurhan — znak rozpoznawczy Traków — nie jest tu rzeczą odwieczną. Pojawia się po tej przerwie i przychodzi z północnego wschodu razem z innymi nowościami.
Dlatego zdanie „tutejsza wiara ma osiem tysięcy lat ciągłości”, powtarzane w przewodnikach, nie ma pokrycia. Ciągłość osadnicza jest przerwana co najmniej dwa razy: tutaj i w szóstym wieku naszej ery. Co przez te przerwy przeszło, trzeba wykazać osobno dla każdej rzeczy, a nie zakładać z góry.
Dokąd stąd
Inne warstwy tego samego terenu
Dziewięć warstw tego działu ma swój spis na górze i na dole strony. Tu stoi to, co leży obok: przegląd słowiański, sąsiad grecki, zwierzchność osmańska i drugi brzeg Dunaju.
Słowianie
Te same istoty i obrzędy w skali całej Słowiańszczyzny, krócej i z porównaniem.
Otwórz dział◆Sąsiad z południaGrecja
Oś czasu od Minojczyków po 1453 i dziewięć warstw głębokich pod nią.
Otwórz dział◆Obrzęd i kalendarzGrecja i Rzym
Dionizos, Orfeusz, misteria i magia po greckiej i rzymskiej stronie.
Otwórz dział◆Pięć wieków zwierzchnościOsmanowie
Bractwa, bektaszi i karakondżolos w wersji osmańskiej.
Otwórz dział◆Drugi brzeg DunajuRumunia
Baba Dochia, mărţişor, căluşari i strigoi — bliźniaki tutejszych obrzędów.
Otwórz dział