Taroscope
Zaloguj się

Taroscope

Persja

Wyżyna irańska · ogień, porządek, magowie

PersjaStąd wzięło się słowo „magia”

Perski dział opowiada o tradycji, która dała naszemu językowi słowo magia, choć sama zajmowała się czymś zupełnie innym. U jej początków stoją hymny w od dawna martwym języku, przekazywane z pamięci przez kapłanów, oraz świat pasterzy, dla których największym złem był napad na stado, a największą cnotą dotrzymane słowo. Wyrosła z tego religia porządku i czystości: świat ma budowę, którą można wzmacniać albo psuć, a człowiek stoi dokładnie w miejscu tego rozstrzygnięcia. Osobno biegnie druga opowieść — o tym, jak Grecy nazwali irańskich kapłanów magami i jak ta nazwa oderwała się od nich, żeby przez łacinę trafić do wszystkich języków Europy. Zbieramy tutaj jedno i drugie: obrzęd, który był liturgią, oraz wróżby krążące obok niego własnym obiegiem. Nie mieszamy tych porządków i nie podajemy przepisów, bo opisujemy tylko, jak to wyglądało i skąd o tym wiemy.

Podpis tej strony

Pięć ogniw jednego słowa

Nasze słowo magia ma w środku imię własne: staroperskie określenie kapłana, przejęte przez Greków jako magos, przerobione na nazwę czynności i przekazane dalej przez łacinę. Ludzie, o których mowa, byli fachowcami od obrzędu, kalendarza i znaków, obecnymi przy dworze; z ich rzemiosła powstała w greckim użyciu etykieta na wszystko, co obce i podejrzane. Tę dwuznaczność — mędrzec albo szarlatan — słowo nosi do dziś, a większość ludzi nie wie, że mówiąc o magii, wciąż wymienia nazwę irańskiej warstwy kapłańskiej.

    Cztery odsłony

    Iran nie skończył się na faraonach sąsiadów

    Cztery odcinki układają tę historię w linię: wspólne dziedzictwo indoirańskie sprzed reformy, imperium Achemenidów z jego napisami o porządku i kłamstwie, państwo Sasanidów, w którym religia stała się instytucją i doczekała się zapisu, oraz czas po podboju arabskim, gdy wspólnota kurczy się, wędruje do Indii i trwa jako mniejszość. Daty bywają sporne, więc podajemy je ostrożnie.

    Istoty

    12 haseł

    Najwyższy bóg, otaczające go istoty odpowiadające za poszczególne wymiary stworzenia, przeciwnik wraz z zastępami, a obok nich starsze bóstwa przymierza, wód i zwycięstwa, które przetrwały reformę i wróciły do kalendarza — tak wygląda obsada tej tradycji. Imiona bywają w polszczyźnie zapisywane różnie, bo idą do nas przez grekę, łacinę i angielski; podajemy formę zwyczajową, a obok transliterację. Tej hierarchii nie czytamy jak katalogu.

    Praktyka i historia

    Obrzęd to nie wróżba

    Dwanaście haseł opisuje pojęcia, obrzędy, miejsca i postacie: porządek oraz kłamstwo jako dwie osie świata, ogień i świątynię, główną liturgię wraz z napojem obrzędowym, przepisy czystości, most zmarłych i przyszłego wybawcę. Każde hasło mówi, skąd wiemy to, co mówimy, i gdzie kończy się źródło, a zaczyna późniejsza dopowieść. Instrukcji nie ma i nie będzie, bo to opis przeszłości, a nie podręcznik do ćwiczeń.

    Dwie rzeczy do wiedzenia

    Zanim pójdziesz dalej

    Skąd wiemy to, co wiemy

    Teksty awestyjskie przez wiele stuleci żyły wyłącznie w pamięci kapłanów, którzy przekazywali je z pokolenia na pokolenie w języku coraz mniej zrozumiałym dla słuchaczy. Zapisano je dopiero w epoce sasanidzkiej, pismem stworzonym specjalnie w tym celu, a znaczna część korpusu — według dawnych rachub większa niż zachowana — przepadła w kolejnych zawirowaniach. Stąd nasza sytuacja: o wielu rzeczach wiemy z komentarzy i zbiorów powstałych o wieki później niż to, co opisują, albo z relacji obcych, greckich i muzułmańskich, pisanych z zewnątrz. Rękopisy, którymi dysponujemy, są w większości późne. Każde zdanie o tej religii ma zatem swoją odległość od źródła i staramy się ją zaznaczać.

    Gdzie się zatrzymujemy

    Zaratusztrianizm nie jest religią wymarłą: wspólnoty istnieją w Indiach, w Iranie i w rozproszeniu, mają swoje świątynie, kapłanów oraz spory wewnętrzne. Obrzędów tej tradycji nie odtwarzamy i nie podajemy sposobów ich wykonania, bo część praktyki jest wewnętrzna, a niektóre czynności zastrzeżone dla wtajemniczonych — opisujemy je z zewnątrz i tylko na tyle, na ile pozwalają publikacje. Rozdzielamy też starannie dwie warstwy: to, co da się wyczytać ze źródeł, oraz to, co dopisała dziewiętnastowieczna ezoteryka, teozofia i literatura piękna, chętnie sięgająca po perskie imiona dla własnych celów. Wątpliwości zaznaczamy, zamiast je wygładzać.