Japonia · dwa porządki obok siebie
Kami i rachuba dniShintō i onmyōdō
Shintō nie zaczyna się od założyciela ani od objawionej księgi. Jest zbiorem obyczajów, obrzędów i miejsc kultu, który przez stulecia narastał wokół dwóch spraw: czczenia kami oraz dbania o rytualną czystość. Sama nazwa weszła w użycie dopiero wtedy, gdy trzeba było odróżnić rodzime obrzędy od przybyłego z kontynentu buddyzmu. Chram, brama torii, obmycie wodą przed wejściem, doroczne święto dzielnicy: to elementy, które widzi każdy odwiedzający. Ten dział opisuje je po kolei, wyjaśnia, skąd wzięły się poszczególne zwyczaje, i pokazuje, gdzie kończy się praktyka, a zaczyna jej filmowa wersja. Kolejność jest prosta: najpierw pojęcia i przedmioty, potem poszczególne kami.
Podpis tej strony
Trzy warstwy, odwrotnie niż się wydaje
Po lewej: ile po danej warstwie zostało dawnych zapisków. Po prawej: jak często mówi się o niej dzisiaj. Im niżej, tym mniej papierów i więcej hałasu — najlepiej udokumentowany jest nudny urząd od kalendarza, a najgłośniejszy mag z filmu, o którym dawne źródła prawie milczą. Długość paska to nasza ocena porównawcza, a nie wynik liczenia.
Warstwa historyczna jest najlepiej udokumentowana: państwowy urząd, roczniki dworskie, spisy dni, obrzędy zamawiane przez cesarza i możnych. Widać w niej pracę urzędniczą — obliczenia, terminy, raporty — połączoną z obowiązkami rytualnymi. Ludowa warstwa to skrót z tamtej nauki, który zszedł pod strzechy: kierunki, których się w danym roku unika, dni dobre na wesele i złe na pogrzeb, narożnik domu traktowany podejrzliwie. Reguły zostały, uzasadnienia często wyparowały. Najmłodsza i najgłośniejsza jest warstwa popkulturowa: mistrz w białej szacie, papierowy pomocnik, pojedynki z demonami. Zbudowały ją powieści, komiks, film i gry ostatnich stu lat, w luźnym związku z tym, co robił dawny urząd. Na tej stronie każdy wpis ma podaną warstwę, żeby nie mieszać porządków.
Shintō
Osiem kami
Kami to szeroka kategoria: bywają nimi zjawiska, miejsca, przedmioty i ludzie. Nie są bogami natury w europejskim sensie ani odpowiednikami aniołów, i właśnie dlatego warto poznać je po kolei.
Shintō
Dziesięć pojęć chramu
Brama, sznur, obmycie, święto i woreczek ze świątyni. Rzeczy, które widzi każdy odwiedzający, opisane przez to, co się z nimi robi.
Onmyōdō
Dziewięć pojęć rachuby
Barwa kafla mówi, do której warstwy należy pojęcie: urzędowej, ludowej czy tej wymyślonej w dwudziestym wieku. O dniu pomyślnym decyduje tu rachuba kalendarza wspólna dla wszystkich, a nie osobisty horoskop.
Cztery wyjaśnienia
Zanim pójdziesz dalej
Kult kami i troska o rytualną czystość stanowią rdzeń shintō, a wszystko poza nimi bywa lokalne i zmienne. Nie ma tu jednej doktryny, jednego wyznania wiary ani obowiązkowego katechizmu. Są natomiast obrzędy, kalendarz świąt i chramy prowadzone przez kapłanów. Określenie japońska religia natury jest mylące, bo przenosi europejskie rozróżnienie na naturę i kulturę tam, gdzie go nie było: kami bywa i wodospadem, i zmarłym uczonym, i mieczem. Większość mieszkańców Japonii nie deklaruje przynależności do shintō, a mimo to odwiedza chram na Nowy Rok. Praktyka jest tutaj ważniejsza od deklaracji, bo liczy się to, co ktoś robi na terenie chramu.
Rytualna czystość nie jest ani moralnością, ani higieną. To osobne pojęcie: mówi o stanie, w jakim człowiek albo miejsce nadaje się do udziału w obrzędzie i do kontaktu z kami. Zanieczyszczenie, kegare, bierze się między innymi ze śmierci, krwi i choroby, a nie z winy czy złego uczynku. Można je ściągnąć bez najmniejszej intencji, samym udziałem w wydarzeniu. Usuwa się je obrzędem. Harae to ogólna nazwa obrzędów oczyszczających wykonywanych przez kapłana, misogi zaś oznacza obmycie wodą, dziś najczęściej symboliczne, przy kamiennej misie u wejścia. Czystości nie zdobywa się raz na zawsze, wraca się do niej cyklicznie.
Z Chin przyszedł komplet: podział zjawisk na jin i jang, pięć przemian, sześćdziesięcioletni cykl znaków pnia i gałęzi, rachuba księżycowo-słoneczna, sztuka wróżenia z układu liczb i kierunków oraz reguły wyznaczania dni. Przywoziły to poselstwa, mnisi i uczeni od szóstego wieku, razem z buddyzmem i chińskim pismem. Japonia nie skopiowała tego biernie. Wpięła całość w państwową administrację, powiązała z rodzimym kultem czystości i skazy, dorobiła własne obrzędy przy przeprowadzce i podróży, a z czasem oddała obsługę kalendarza dwóm rodom, które traktowały ją jak dziedziczny zawód. Chińskie źródło jest tu widoczne, japońskie zastosowanie równie wyraźne.
Nie twierdzimy, że omamori chroni, że ema spełnia życzenie ani że obrzęd zmienia bieg spraw. Opisujemy, co ludzie robią i skąd taki kształt obyczaju. Warto też oddzielić trzy warstwy. Pierwsza to praktyka chramowa, spisana i wykonywana przez kapłanów. Druga to obyczaj domowy i turystyczny, w którym część gestów powtarza się bez znajomości znaczenia. Trzecia to popkultura: anime, gry i przewodniki, które lubią czerwone bramy, lisy oraz białoczerwone stroje, bo dobrze wyglądają na obrazku. Gdzie coś jest dodatkiem późniejszym albo wymysłem scenarzysty, zaznaczamy to wprost.