Knossos · Fajstos · Zakros
Pałace bez świątyń, topory, którymi nie da się rąbać
Na Krecie stoją budowle z magazynami na tysiące litrów oliwy i wielkim dziedzińcem, w których nie ma ani jednego domu bóstwa. Składano tu gliniane nogi i ręce na szczytach gór, malowano skok przez byka, którego wykonalność do dziś jest sporna, i pisano pismem, które umiemy odczytać na głos, a nie umiemy zrozumieć. Najsłynniejsza figurka tej kultury jest w części dolepiona gipsem przez odkrywców.
Dokąd stąd
Inne warstwy tego samego terenu
Dziewięć stron tej warstwy ma swój spis na górze i na dole tej strony. Tu stoi to, co mieli obok: kalendarz obrzędu, oś czasu, sąsiad na zachodzie i strona mezopotamska.
Grecja: od Minojczyków po 1453
Czterdzieści trzy karty ułożone w czas — epoka brązu, polis, bóstwa, hellenizm, Bizancjum i koniec.
Otwórz dział◆Obrzęd i kalendarzGrecja i Rzym
Sto pięćdziesiąt kart: czterdzieści siedem świąt, siedemnaście wyroczni, misteria, magia i kult państwowy.
Otwórz dział◆Sąsiad na zachodzieEtruskowie
Ci, którzy przejęli greckich bogów najwcześniej i przekazali ich dalej Rzymowi.
Otwórz działPałac i to, co przy nim
Dziedziniec zamiast celi, topór nie do rąbania i dary na szczytach
Trzy karty o tym, gdzie właściwie odbywał się minojski obrzęd, skoro nie w świątyni.
Pałac, w którym nie ma świątyni — a obrzęd odbywa się na dziedzińcu
Rzecz z ziemi albo z epokiBudowle mają magazyny na tysiące litrów oliwy, warsztaty i wielki dziedziniec — ale ani jednego budynku, który byłby domem bóstwa.
Czytaj dalejNa czym to stoiBudowle rozłożone wokół prostokątnego dziedzińca na osi północ–południe; magazyny z zapasami liczonymi w tysiącach litrów, warsztaty, archiwa tabliczek i pomieszczenia obrzędowe pod jednym dachem; brak osobnego budynku świątynnego z celą i posągiem; pomieszczenia z zagłębieniem w podłodze dostępnym po stopniach, wnęki z ławkami i ołtarze na dziedzińcu.
- Nazwa „pałac" pochodzi od pierwszych odkrywców i zakłada dwór królewski, którego z samych budowli nie da się wykazać. Przeznaczenie części pomieszczeń obrzędowych pozostaje sporne.
Kreteńskie budowle pałacowe są rozłożone wokół prostokątnego dziedzińca, który jest ustawiony mniej więcej na osi północ-południe. Skupiają one pod jednym dachem magazyny z zapasami oliwy i zboża liczonymi w tysiącach litrów, warsztaty rzemieślnicze, pomieszczenia archiwalne z glinianymi tabliczkami oraz sale przeznaczone do celów obrzędowych.
Brakuje tego, czego oczekuje każdy przyzwyczajony do Grecji klasycznej lub Bliskiego Wschodu: osobnego budynku świątynnego z posągiem bóstwa w celli. Miejsca obrzędowe są jednak wbudowane w całość kreteńskich budowli pałacowych — małe pomieszczenia z zagłębieniem w podłodze, do którego schodzi się po stopniach, wnęki na przedmioty z ławkami oraz ołtarze rozmieszczone bezpośrednio na dziedzińcu.
W kreteńskich budowlach pałacowych, pałac pełni jednocześnie funkcje spichlerza, warsztatów, biura oraz miejsca obrzędowego, nie rozdzielając władzy gospodarczej od obrzędowej. Zapasy zebrane z okolicy wracają do niej przy okazji świąt, a ten sam budynek, który ewidencjonuje oliwę i zboże na tabliczkach, rozdziela je potem w ramach uczty.
Pisownia „pałac" jest przy tym spadkiem po pierwszych wykopaliskach i po wyobrażeniu odkrywców o dworze królewskim. Dziś część badających woli mówić o ośrodkach dworskich albo po prostu o budowlach dziedzińcowych, bo o królu, który miałby tam mieszkać, nie wiadomo z tych budowli prawie nic.
Podwójny topór: znak, którym nigdy nie rąbano
Rzecz z ziemi albo z epokiZnaleziono ich setki — złote, ołowiane, wielkości dłoni i wielkości człowieka. Do pracy nie nadaje się żaden.
Czytaj dalejNa czym to stoiPodwójne topory ryte, malowane, kładzione na ołtarzach, wbijane w podstawy i noszone jako ozdoba; egzemplarze z brązu, ołowiu, srebra i złota, od kilku centymetrów po ostrza wyższe od człowieka; blachy zbyt cienkie do użytku i odlewy ołowiane nienadające się do rąbania; kryjówka wotywna w jaskini nad Arkalochori z toporami i celowo wygiętymi mieczami; występowanie znaku przy scenach z kobietami w strojach obrzędowych, przy bykach i przy filarach.
- Znaczenie podwójnego topora nie jest znane, a wiązanie go z ofiarą z byka pozostaje domysłem. Wywodzenie słowa „labirynt" od miejscowej nazwy topora opiera się na późnym i pośrednim poświadczeniu.
Podwójny topór wraca na Krecie wszędzie: ryty na ścianach i filarach, malowany, kładziony na ołtarzach, wbijany w podstawy, noszony na szyi. Egzemplarze wykonane są z brązu, ołowiu, srebra i złota, a rozmiarami sięgają od kilku centymetrów po ostrza wyższe od człowieka.
Rzecz w tym, że narzędziem nie są. Blachy bywają tak cienkie, że wygięłyby się przy pierwszym uderzeniu, a część egzemplarzy odlano z ołowiu, który do rąbania nie nadaje się w ogóle. Są to więc przedmioty wotywne od początku, wykonane po to, żeby je złożyć, nie żeby ich używać — w jaskini nad Arkalochori znaleziono ich całą kryjówkę, razem z mieczami wygiętymi celowo przed złożeniem.
Z czym się wiązał, nie wiadomo. Pojawia się przy scenach z kobietami w strojach obrzędowych, przy bykach i przy filarach w pomieszczeniach podziemnych, a w piśmie mykeńskim występuje później znak o tym kształcie w zapisie nazwy miejsca. Najczęściej powtarzane objaśnienie — że topór służył do zabijania byka ofiarnego — jest możliwe, ale nie wykazane, bo egzemplarze zdatne do takiego użytku są wśród nich rzadkie.
Z toporem podwójnym związany jest również domysł dotyczący labiryntu: greckie słowo „labrys” miało oznaczać topór w lokalnej mowie, a sam labirynt byłby „domem podwójnego topora”. Jednakże ten wyraz został poświadczony dopiero późno i za pośrednictwem drugich źródeł, przez co powiązanie to pozostaje hipotezą, a nie ustaleniem, pomimo że od stu lat powtarza je każda książka o Krecie.
Gliniane nogi, ręce i brzuchy zostawiane na szczycie góry
Rzecz z ziemi albo z epokiNa wierzchołkach widocznych z osad składano figurki ludzi, zwierząt i osobnych części ciała. Chorą część przynosiło się osobno.
Czytaj dalejNa czym to stoiKilkadziesiąt szczytów widocznych z zamieszkanych dolin, z warstwami popiołu, ogrodzeniami i tysiącami glinianych wotów; jaskinie z depozytami w szczelinach; figurki ludzi w postawie modlitewnej z ręką przy czole; figurki bydła i owiec; osobne części ciała z gliny — nogi, ręce, głowy, tułowia, oczy i narządy wewnętrzne; ciągłość zwyczaju składania wizerunków chorych części ciała aż po dziś.
- Imiona i liczba adresatów tych darów nie są znane. Związek między kultem szczytowym a jaskiniowym nie został rozstrzygnięty.
Na kilkudziesięciu kreteńskich szczytach — zawsze takich, które widać z zamieszkanej doliny i na które da się wejść w kilka godzin — znaleziono miejsca z warstwami popiołu, ogrodzeniami i tysiącami glinianych przedmiotów wotywnych. Do tego dochodzą jaskinie, gdzie deponowano podobne rzeczy w szczelinach i pod naciekami.
Zestaw ofiar jest wymowny: figurki ludzi przyjmujące postawę modlitewną, z rękami przy czole, zwierzęta domowe — przede wszystkim bydło i owce — oraz osobne części ciała wykonane z gliny: nogi, ręce, głowy, tułowia, oczy i narządy wewnętrzne. Taki dobór darów zwykle symbolizuje to, co boli, lub to, o co się prosi.
Ten pradawny zwyczaj jest najstarszym udokumentowanym obrzędem w tej części świata, który przetrwał niezmiennie przez tysiąclecia i trwa do dzisiaj. W klasycznych greckich sanktuariach składano blaszane wizerunki chorych części ciała, a obecnie w kościołach na wyspie wiszą srebrne tabliczki przedstawiające nogę, oko lub serce — ten sam gest powtarzany przez trzy i pół tysiąca lat pod innymi nazwami.
Z tych miejsc nie wiadomo, do jakich bóstw się zwracano, ani nie jest znana liczba tych bóstw. Nie mamy pewności, czy szczyt i jaskinia należały do tej samej sfery. Wiemy jedynie, gdzie stawali ludzie, co przynosili oraz co palili — na tym opis się kończy.
Wizerunki i pismo
Bogini dolepiona gipsem, skok przez byka i język bez krewnych
Wszystko, co wiemy o minojskich wyobrażeniach, opiera się na kilku przedmiotach i freskach — a każdy z nich ma swój kłopot.
Bogini z wężami: dwie figurki, obie mocno uzupełnione
Rzecz z ziemi albo z epokiNajsłynniejszy wizerunek minojski składa się w części z gipsu dolanego przez odkrywców. Głowa jednej z figurek jest domysłem.
Czytaj dalejNa czym to stoiFajansowe figurki kobiece z wężami, znalezione w skrytce pod podłogą w Knossos w 1903 roku; stroje z odsłoniętym biustem; wydobycie w kawałkach i uzupełnienie gipsem, w tym dorobiona głowa i część ramienia mniejszej figurki oraz kot dopasowany z osobnego znaleziska; brak napisu lub sceny rozstrzygającej, kogo przedstawiają; wąż powracający na naczyniach obrzędowych i przy domowych ołtarzykach.
- Nie wiadomo, czy figurki przedstawiają bóstwo, osobę prowadzącą obrzęd czy uczestniczkę. Obraz „minojskiej religii bogini" opiera się na nielicznych zabytkach i w znacznej części na rekonstrukcjach z początku XX wieku.
W skrytce pod podłogą w Knossos znaleziono fajansowe figurki kobiece w strojach z odsłoniętym biustem, z wężami w dłoniach albo owiniętymi wokół ramion. Weszły do obiegu jako „bogini z wężami" i stały się znakiem rozpoznawczym całej kultury — są na okładkach, na znaczkach i na pamiątkach sprzedawanych na wyspie.
Rzecz, o której mówi się rzadziej, dotyczy ich stanu. Figurki wydobyto w kawałkach i uzupełniono: przy mniejszej dorobiono głowę i część ramienia, a kot siedzący na jej nakryciu głowy jest osobnym znaleziskiem, dopasowanym przez uzupełniających. To, co oglądamy jako zwarty wizerunek, jest w części rekonstrukcją z początku dwudziestego wieku, wykonaną zgodnie z ówczesnym wyobrażeniem o minojskiej religii.
Nawet nazwa jest domysłem. Nie wiadomo, czy przedstawiają boginię, kapłankę, uczestniczkę obrzędu czy postać z opowieści; nie ma przy nich napisu ani sceny, która by to rozstrzygała. Wąż wraca w minojskiej wytwórczości w innych miejscach — na naczyniach obrzędowych i przy domowych ołtarzykach — ale i tam bez objaśnienia.
Cała późniejsza opowieść o „minojskiej religii bogini", w której panuje jedno żeńskie bóstwo, a mężczyźni pełnią rolę podrzędną, wyrosła w znacznej mierze z tych dwóch figurek i z kilku fresków. Jest to konstrukcja z początku dwudziestego wieku, dopasowana do gustu swojej epoki, i dziś stoi znacznie słabiej, niż się o niej pisze.
Skok przez byka: czy to w ogóle było wykonalne
Zapis po fakcieMalowidła pokazują człowieka w powietrzu nad grzbietem byka. Spór o to, czy tak się dało, trwa i nie jest rozstrzygnięty.
Czytaj dalejNa czym to stoiPowtarzająca się na freskach, pieczęciach i wyrobach z kości scena postaci w powietrzu nad grzbietem biegnącego byka; postacie malowane na biało i ciemno, co w tej sztuce odróżnia płeć; kamienne znaki rogów na budowlach; naczynia obrzędowe w kształcie głowy byka; częste sceny chwytania zwierzęcia w sieć i wiązania.
- Wykonalność przedstawianego skoku jest sporna: zarzut dotyczy zachowania byka w biegu i skutków chwytu za rogi. Późniejsze greckie opowieści o Minotaurze powstały wieki po upadku tej kultury i nie są jej świadectwem.
Na freskach, pieczęciach i wyrobach z kości powtarza się scena: byk w pełnym biegu, a nad jego grzbietem postać w powietrzu, wsparta rękami albo już w przewrocie. Postacie bywają malowane na biało i na ciemno, co w tej sztuce zwykle odróżnia kobiety od mężczyzn, więc przedstawiane są oba przypadki.
Sporne jest, czy scena oddaje rzeczywisty wyczyn. Znawcy hodowli zwracają uwagę, że byk w biegu nie podrzuca głową tak, jak wymagałby tego przedstawiany skok, i że chwyt za rogi kończyłby się raczej złamaniem karku niż wybiciem w górę. Inni odpowiadają, że przedstawienie jest umowne i skraca kilka faz w jeden obraz, a samo ćwiczenie mogło wyglądać inaczej, niż je namalowano.
Pewne jest natomiast, że byk zajmował w tej kulturze miejsce pierwszorzędne. Rogi w formie kamiennego znaku stoją na budowlach, naczynia obrzędowe wykonywano w kształcie głowy byka z kamienia, a sceny chwytania zwierzęcia w sieć i wiązania go należą do najczęstszych.
Opowieści o byku z Maratonu, uwięzionym Minotaurze i daninie młodzieży ateńskiej, które powstały dopiero wieki po upadku kultury kreteńskiej, nie stanowią jej opisu. Są one raczej dowodem na to, że Grecy pamiętali Kretę jako miejsce znaczącego związku byka i podziemnych budowli, przerabiając tę pamięć na swoje opowieści o Krecie.
Pismo, które umiemy wymówić, a którego nie rozumiemy
Rzecz z ziemi albo z epokiZnaki są w większości te same co w późniejszym piśmie mykeńskim. Podstawiamy więc głoski — i wychodzi język, którego nikt nie zna.
Czytaj dalejNa czym to stoiTrzy systemy zapisu na Krecie: pismo obrazkowe, linearne A i wyprowadzone z niego linearne B; wspólna większość znaków pozwalająca nadać linearnemu A wartości dźwiękowe; brak dopasowania odczytanego języka do znanych rodzin; czytelny system liczbowy oraz znaki towarowe oliwy, wina, zboża i bydła; powtarzalna formuła na kamiennych stołach ofiarnych; około półtora tysiąca zachowanych napisów, w większości krótkich, bez tekstu dwujęzycznego.
- Język linearnego A nie został rozpoznany, a kolejne propozycje przypisania go do znanych rodzin nie zostały wykazane. Odczyt wartości dźwiękowych opiera się na założeniu ciągłości znaków między pismami.
Na Krecie używano trzech systemów zapisu: starszego pisma obrazkowego, potem pisma sylabicznego nazywanego linearnym A, wreszcie — już po przejęciu wyspy — linearnego B, którym zapisano grekę. Ponieważ B wyprowadzono z A i większość znaków jest wspólna, umiemy nadać znakom linearnego A wartości dźwiękowe.
Rezultat jest osobliwy: umiemy odczytać te napisy na głos, ale nie potrafimy ich zrozumieć. Pojawia się język, którego nie da się dopasować do żadnego znanego — próbowano powiązać go z greką, semickimi, anatolijskimi, etruskim i kilkoma innymi, lecz bez rozstrzygnięcia. Jasny jest natomiast system liczbowy oraz znaki towarowe dla oliwy, wina, zboża i bydła.
Znamy przeznaczenie tabliczek — służyły do sporządzania zapisów rachunkowych, wykazów i przydziałów. Jednakże nie rozumiemy treści tych napisów. Odrębną grupę stanowią inskrypcje na kamiennych stołach ofiarnych, gdzie powtarza się krótka formuła, prawdopodobnie rodzaj dedykacji. Nie znamy też znaczenia tych napisów.
Dlaczego nie da się tego złamać, tłumaczy sama liczba materiału: zachowało się około półtora tysiąca napisów, w większości bardzo krótkich, i nie ma wśród nich tekstu dwujęzycznego. Bez dłuższych tekstów albo bez dwujęzyka rozstrzygnięcie jest mało prawdopodobne, choćby komputery liczyły dowolnie długo.
Dwa spory bez rozstrzygnięcia
Ofiara z człowieka i grób nieśmiertelnego boga
Jedno znalezisko wystarcza, żeby postawić hipotezę, i nie wystarcza, żeby ją wykazać. Oba przypadki stoją tak od dziesięcioleci.
Anemospilia: znalezisko, o które spór trwa od czterdziestu lat
Rzecz z ziemi albo z epokiW zawalonym budynku leżały cztery ciała, jedno na podwyższeniu, z nożem. Czy to była ofiara z człowieka — nie rozstrzygnięto.
Czytaj dalejNa czym to stoiNiewielki budynek obrzędowy na zboczu góry nad Knossos, zniszczony przez trzęsienie ziemi i pożar; szczątki czterech osób, w tym jedna na niskim podwyższeniu w pozycji skulonej; brązowe ostrze zdobione rytami zwierzęcymi przy tej postaci; wynik badania kości wskazujący na nierównomierny odpływ krwi; brak drugiego podobnego znaleziska.
- Odczytanie znaleziska jako ofiary z człowieka jest sporne i nie zostało wykazane; układ kości i ślady mogły powstać przy zawaleniu i pożarze. Twierdzenie o minojskich ofiarach z ludzi opiera się na tym jednym budynku i na kilku spornych zestawach kości z Knossos.
Na zboczu góry nad Knossos odkopano niewielki budynek obrzędowy, który runął podczas trzęsienia ziemi i spłonął, grzebiąc pod sobą to, co działo się w środku. Znaleziono w nim szczątki czterech osób: jedną w korytarzu, dwie w pomieszczeniu bocznym i jedną leżącą na niskim podwyższeniu, w pozycji skulonej, ze związanymi — wedle układu kości — nogami.
Przy tej ostatniej postaci leżało brązowe ostrze ozdobione ryty zwierzęcymi. Zbadanie kości wykazało, że krew odpłynęła z jednej strony ciała, co odczytano jako ślad wykrwawienia przed śmiercią. Stąd wniosek, który obiegł świat: że w chwili trzęsienia ziemi odprawiano tu ofiarę z człowieka, być może po to, żeby trzęsieniom zapobiec.
Zarzuty wobec tego odczytania są poważne i nie zostały uchylone. Układ kości w zawalonym i spalonym budynku mógł powstać przy runięciu stropu; nierównomierny rozkład śladów krwi ma także inne objaśnienia; a ostrze mogło leżeć na półce, z której spadło. Przy jednym znalezisku, bez drugiego podobnego, żadna ze stron nie ma czym rozstrzygnąć sporu.
Atlas podaje to jako przykład czegoś, co wraca w nim regularnie: pojedyncze znalezisko wystarcza, żeby postawić hipotezę, i nie wystarcza, żeby ją wykazać. Zdanie „Minojczycy składali ofiary z ludzi" opiera się dziś na tym jednym budynku i na kilku spornych zestawach kości dziecięcych z Knossos.
Grób Zeusa na Krecie — czyli dlaczego Grecy nazwali Kreteńczyków kłamcami
Zapis po fakcieKreteńczycy pokazywali grób boga, który miał być nieśmiertelny. Reszta Greków uznała to za dowód, że kłamią zawsze.
Czytaj dalejNa czym to stoiKreteńskie twierdzenie o narodzinach Zeusa na wyspie, w jaskini na Idzie albo na Dikte; opowieść o karmieniu przez kozę i o zbrojnych tancerzach zagłuszających płacz uderzeniami w tarcze; tysiące darów wydobytych z obu jaskiń, w tym brązowe tarcze, figurki, miniaturowa broń i naczynia; pokazywanie grobu Zeusa i wyrosłe z tego powiedzenie o Kreteńczykach jako kłamcach, powtarzane w piśmiennictwie późniejszym.
- Przypuszczenie, że pod greckim imieniem kryje się starsze bóstwo o rocznym cyklu śmierci i narodzin, nie zostało wykazane. Obrzędu sprzed przybycia Greków nie da się odtworzyć z zachowanego materiału.
Kreteńczycy twierdzili, że Zeus przyszedł na świat na ich wyspie — w jaskini na górze Ida albo Dikte, zależnie od miejscowej tradycji. Według tych opowieści został wykarmiony przez kozę, a płacz niemowlęcia maskowała grupa wojowników uderzających w swoje tarcze, by jego ojciec ich nie usłyszał. Obie jaskinie stanowiły miejsca kultu, gdzie znaleziono tysiące darów: brązowe tarcze, figurki, miniaturową broń oraz naczynia.
Dalej jednak Kreteńczycy pokazywali jego GRÓB, a to dla reszty Greków było nie do przyjęcia: bóg olimpijski z definicji nie umiera. Z tego sporu wyrosło powiedzenie o Kreteńczykach jako notorycznych kłamcach, powtarzane potem przez wieki, w tym w listach wczesnochrześcijańskich — a jego pierwotnym dowodem był właśnie ten grób.
Dla badania religii to jest ślad bardziej zajmujący niż szyderstwo. Obraz bóstwa, które rodzi się i umiera co roku, jest znany na całym Bliskim Wschodzie oraz w Egei — a możliwe, że pod imieniem przyniesionym przez Greków ukrywa się na Krecie starsze bóstwo roślinne, którego coroczna śmierć była częścią obrzędu. Imię przybyło z zewnątrz, treść mogła pozostać niezmieniona.
Wykazać się tego nie da i trzeba to powiedzieć wprost. Mamy pewność co do jaskiń, co do darów i co do samego twierdzenia o grobie; nie mamy niczego, co pozwalałoby odtworzyć obrzęd sprzed przybycia Greków i uzgodnić go z tym, co pokazywano zwiedzającym w epoce klasycznej.