Mity · opowieść i to, co z niej wynika
Dwanaście opowieści i to, co każda z nich załatwia
Grecki mit prawie nigdy nie jest tylko opowieścią. Podział wołu przy Mekone tłumaczy, dlaczego na ołtarzu pali się kości, a ludzie zjadają mięso. Sześć pestek granatu dzieli rok rolniczy. Kara Syzyfa odbija jego czyn co do joty. Dlatego każdą z tych dwunastu historii opowiadamy do końca, a potem mówimy, jaki obrzęd, zakaz albo prawo z niej wynikało.
Dokąd stąd
Inne warstwy tego samego terenu
Dziewięć stron tej warstwy ma swój spis na górze i na dole tej strony. Tu stoi to, co mieli obok: kalendarz obrzędu, oś czasu, sąsiad na zachodzie i strona mezopotamska.
Grecja: od Minojczyków po 1453
Czterdzieści trzy karty ułożone w czas — epoka brązu, polis, bóstwa, hellenizm, Bizancjum i koniec.
Otwórz dział◆Obrzęd i kalendarzGrecja i Rzym
Sto pięćdziesiąt kart: czterdzieści siedem świąt, siedemnaście wyroczni, misteria, magia i kult państwowy.
Otwórz dział◆Sąsiad na zachodzieEtruskowie
Ci, którzy przejęli greckich bogów najwcześniej i przekazali ich dalej Rzymowi.
Otwórz działOgień, naczynie i ziarno
Prometeusz, Pandora i podzielony rok
Trzy opowieści, które tłumaczą rzeczy robione co roku: ofiarę, nieszczęście i porę siewu.
Prometeusz: oszustwo przy dzieleniu wołu, przez które ludzie jedzą mięso
Opowieść w obieguPodzielił zwierzę na dwie części i kazał Zeusowi wybierać. Od tej decyzji bogom pali się kości, a ludziom zostaje mięso.
Czytaj dalejNa czym to stoiOpowieść o podziale wołu na dwa stosy — mięso i tłuste części ukryte pod żołądkiem oraz gołe kości obłożone lśniącym tłuszczem — i o wyborze dokonanym przez Zeusa; wynikający z niej zwyczaj palenia na ołtarzu kości owiniętych tłuszczem przy pozostawieniu mięsa uczestnikom; odebranie ludziom ognia i wykradzenie go w łodydze kopru olbrzymiego, używanej do przenoszenia żaru; przykucie do skały i codzienne wyjadanie odrastającej wątroby; uwolnienie przez Heraklesa.
- Najstarszy pełny zapis pochodzi z VII wieku p.n.e. i sam jest wersją literacką; wcześniejsze postaci opowieści nie są znane. Związek między mitem a praktyką ofiarną bywa odczytywany także odwrotnie — jako objaśnienie dorobione do istniejącego zwyczaju.
Gdy ludzie i bogowie ustalali, jak dzielić ofiarę, Prometeusz zabił wołu i ułożył dwa stosy. W jednym schował mięso i tłuste części pod żołądkiem zwierzęcia, rzeczą z wyglądu odrażającą; w drugim obłożył gołe kości lśniącym tłuszczem. Zeus wybrał to, co ładniejsze, i odtąd na ołtarzach pali się kości owinięte tłuszczem, a mięso zostaje uczestnikom.
W odwecie odebrał ludziom ogień. Prometeusz wykradł go, niosąc żar w łodydze kopru olbrzymiego — rośliny, której wnętrze rzeczywiście tli się długo i wolno, i której używano do przenoszenia ognia. Za to został przykuty do skały na krańcu świata, a orzeł co dzień wyjadał mu wątrobę, która co noc odrastała; po pokoleniach uwolnił go Herakles.
Drugim aktem pomsty była kobieta ulepiona z gliny i obdarowana przez wszystkich bogów, przyjęta przez brata Prometeusza mimo ostrzeżenia. Przywiozła ze sobą naczynie, którego nie wolno było otwierać — i o tym mówi osobna karta.
Rzecz, dla której ten mit jest w atlasie najważniejszy, to jego zakończenie przy ołtarzu. Grecy palili bogom kości i tłuszcz, a sami zjadali mięso z ofiary — i doskonale wiedzieli, że wygląda to na oszustwo. Mit nie ukrywa tej niezręczności, tylko ją tłumaczy: podział jest niesprawiedliwy, bo powstał z podstępu, i właśnie dlatego trwa. Religia grecka objaśnia w ten sposób własną praktykę, zamiast ją upiększać.
Pandora i naczynie, w którym została nadzieja — a była to beczka, nie puszka
Opowieść w obieguOtworzyła gliniany zbiornik na zapasy i wypuściła wszystkie nieszczęścia. Zamknęła go, gdy na dnie została nadzieja.
Czytaj dalejNa czym to stoiUlepienie Pandory z ziemi i wody oraz obdarowanie jej przez bogów urodą, zręcznością, mową i umiejętnością przekonywania; zesłanie jej jako odpłaty za wykradziony ogień i przyjęcie mimo ostrzeżenia; otwarcie naczynia, rozproszenie się trudów i chorób oraz pozostanie na dnie słowa oznaczającego zarazem nadzieję i oczekiwanie; użycie w oryginale wyrazu oznaczającego wielkie gliniane naczynie na zapasy, zastąpionego w XVI-wiecznym przekładzie łacińskim wyrazem oznaczającym pudełko.
- Nie zostało rozstrzygnięte, czy pozostawienie nadziei w zamkniętym naczyniu jest dobrodziejstwem czy odjęciem; tekst dopuszcza oba odczytania, a spór trwa od starożytności.
Pandora, ulepiona z ziemi i wody, otrzymała od bogów dar urody, zręczności rąk, mowy oraz umiejętność przekonywania. Zesłano ją jako odpłatę za wykradziony ogień, a przyjął ją jej brat, Prometeusz, mimo ostrzeżenia, by nie brał niczego z góry.
Przyniosła ze sobą naczynie, którego otwierania jej zabroniono. Nie posłuchała zakazu i otworzyła je, uwalniając po całym świecie trudy oraz choroby, które ludzi prześladują. Zamknęła naczynie z powrotem w momencie, gdy na dnie została tylko jedna rzecz — nadzieja albo oczekiwanie przyszłych wydarzeń, ponieważ greckie słowo obejmuje zarówno jedno, jak i drugie.
Dwie rzeczy w tej opowieści są powszechnie mylone. Po pierwsze, nie była to puszka ani szkatułka, tylko wielkie gliniane naczynie do przechowywania zapasów, wkopywane w ziemię — a pomyłka wzięła się z przekładu na łacinę w szesnastym wieku, w którym wyraz oznaczający beczkę zastąpiono wyrazem oznaczającym pudełko. Po drugie, nie wiadomo, czy zostawienie nadziei w środku jest dobrodziejstwem, czy karą: skoro naczynie zamknięto, to nadzieja została ludziom odjęta razem z resztą, a nie zostawiona przy nich.
Spór o to zdanie trwa od starożytności i nie został rozstrzygnięty; jego rozwiązanie zależy od tego, czy naczynie zawierało dobra czy nieszczęścia. Atlas przedstawia obie możliwości, ponieważ tekst dopuszcza obie — stanowi to przykład na to, że najsłynniejsze zdania mitologii bywają najmniej jednoznaczne.
Persefona: sześć pestek granatu i rok podzielony na dwie części
Opowieść w obieguMatka szukała jej z pochodnią, aż ziemia przestała rodzić. Wróciła — ale zjadła już owoc podziemia.
Czytaj dalejNa czym to stoiPorwanie córki Demeter przez władcę podziemia; dziewięciodniowe poszukiwania z dwiema pochodniami, bez jedzenia i picia; przybycie bogini w postaci starej kobiety do Eleusis i przyjęcie jej w domu królewskim; nieurodzaj, głód i ustanie ofiar jako przyczyna układu; zjedzenie pestek granatu i wynikający z tego podział roku; kobiece święto zamknięte dla mężczyzn, w czasie którego wydobywano z dołów resztki ofiar i mieszano je z ziarnem siewnym.
- Najstarszy pełny zapis to hymn z VII–VI wieku p.n.e.; wersje miejscowe, zwłaszcza sycylijskie, różnią się miejscem porwania. Liczba pestek granatu bywa w przekazach podawana rozbieżnie.
Córka Demeter zbierała kwiaty na kwiecistej łące, gdy ziemia rozwarła się, a władca podziemi porwał ją na rydwanie. Matka poszukiwała jej przez dziewięć dni, trzymając płonące pochodnie w obu rękach, nie jedząc i nie pijąc. W końcu, dowiedziawszy się od słońca, że to on był sprawcą, opuściła bogów, przybrała postać staruszki i osiadła w Eleusis, gdzie została przyjęta przez kobiety w królewskim domostwie.
Wtedy ziemia przestała rodzić. Ziarno nie wschodziło, ludzie umierali z głodu, a bogowie przestali dostawać ofiary — i to ostatnie okazało się rozstrzygające, bo zmusiło Zeusa do układu. Ustalono, że dziewczyna wróci; zanim jednak odeszła, mąż dał jej do zjedzenia pestki granatu, a kto skosztował pokarmu podziemia, ten należy do niego. Odtąd spędza część roku pod ziemią, a część na górze.
Mit tłumaczy najważniejsze obrzędy roku rolniczego i ma w Grecji postać obrzędową, nie tylko literacką: kobiety obchodziły osobne, zamknięte dla mężczyzn święto, w czasie którego wydobywano z dołów resztki złożonych wcześniej ofiar i mieszano je z ziarnem siewnym. Opowieść i czynność zazębiają się tu dokładnie.
Uwaga na rachubę: zwyczajowo mówi się o „zimie", gdy Persefona jest pod ziemią, ale w klimacie greckim martwą porą jest SUCHE LATO, a ziarno leży wtedy schowane w podziemnych spichlerzach i wraca do ziemi jesienią. Opowieść pasuje więc do roku śródziemnomorskiego, nie do naszego, i przekładanie jej na cztery pory roku północy jest dopowiedzeniem.
Trzej, którym się udało
Herakles, Tezeusz i Perseusz
Cykle bohaterskie, w których pod przygodą leży pokuta, obrzęd albo znak odstraszający starszy od samej historii.
Herakles: dwanaście prac jest karą za zabicie własnych dzieci
Opowieść w obieguNajsłynniejszy cykl bohaterski w dziejach jest w istocie wyrokiem oczyszczającym, nałożonym przez wyrocznię.
Czytaj dalejNa czym to stoiZabicie własnych dzieci w zesłanym szaleństwie i wyrok wyroczni nakazujący służbę u króla Tirynsu; dwanaście zadań, w tym lew o nieprzebijalnej skórze, hydra odrastająca przy cięciu, oczyszczenie stajni przez przeprowadzenie rzeki, pas królowej Amazonek, jabłka z ogrodu na krańcu świata i wyprowadzenie psa pilnującego bramy podziemia; późne ustalenie się składu i kolejności listy; śmierć od koszuli nasączonej krwią potwora, stos na górze i przyjęcie między bogów; odbieranie kultu zarówno herosa, jak i boga, niekiedy w jednym sanktuarium tego samego dnia.
- Skład dwunastu prac różni się między przekazami, a liczba dwanaście ustaliła się późno. Podwójny kult poświadczony jest w kilku miejscach i nie był powszechny w całej Grecji.
Zsyłane przez Herę szaleństwo sprawiło, że Herakles zabił własne dzieci, a według części wersji także żonę. Skalany zabójstwem krewnych poszedł do Delf i otrzymał wyrok: ma służyć przez wyznaczony czas królowi Tirynsu i wykonać, co ten mu rozkaże. Dwanaście prac jest więc pokutą, nie ciągiem przygód.
Wykonał czyny: udusił lwa, którego skóry nie imała się żadna broń, zabił hydrę odrastającą po każdym cięciu, oczyścił stajnie, przepuszczając przez nie rzekę, sprowadził żywe zwierzęta, zdobył pas królowej Amazonek, zabrał jabłka z ogrodu na krańcu świata oraz wyprowadził psa pilnującego bram podziemia. Kolejność i skład listy zostały ustalone znacznie później, a w różnych miejscach podawano ją odmiennie.
Zginął od koszuli nasączonej krwią potwora, którą żona przysłała, sądząc, że jest to środek miłosny. Trucizna paliła jego ciało, więc rozkazał przygotować stos na górze i go podpalić – a wtedy zdarzyło się coś wyjątkowego w greckiej religii: spłonęło jego ciało, a on sam został zabrany na Olimp i przyjęty do grona bogów.
Dla tej postaci zarezerwowano osobne miejsce w atlasie; Grecy oddawali jej cześć jednocześnie jako herosowi i bogu. W niektórych miejscach składano mu ofiarę jak bohaterowi, wrzucając ją do dołu wieczorem z ciemnego zwierzęcia, a w innych traktowano go jak boga, stawiając ołtarze i paląc kadzidła. Zdarzało się nawet, że oba te rytuały odprawiano w jednym sanktuarium tego samego dnia, jeden po drugim.
Tezeusz: czarny żagiel, którego zapomniał zmienić
Opowieść w obieguZabił potwora w labiryncie i wrócił po nitce. Po drodze zapomniał o umówionym znaku, a ojciec rzucił się z urwiska.
Czytaj dalejNa czym to stoiDanina siedmiu chłopców i siedmiu dziewcząt wysyłana na Kretę dla istoty o ludzkim ciele i byczej głowie; umowa o zmianie czarnego żagla na biały; kłębek nici przywiązany u wejścia, zabicie potwora i wyprowadzenie pozostałych; pozostawienie królewny na wyspie; zapomnienie o żaglu i śmierć ojca, od którego nazwano morze; utrzymywanie statku w porcie przez stulecia z wymianą belek i użycie go jako przykładu w sporze o tożsamość rzeczy; doroczne poselstwo na Delos i zawieszenie wykonywania wyroków śmierci na czas jego nieobecności; taniec o krętym przebiegu wykonywany wokół ołtarza na Delos.
- Okoliczności pozostawienia królewny na wyspie podawane są w przekazach rozbieżnie. Powiązanie tańca z drogą przez labirynt pochodzi z objaśnień późniejszych.
Ateny co dziewięć lat wysyłały na Kretę siedmiu chłopców i siedem dziewcząt jako ofiary dla istoty, która nie była zwykłym człowiekiem; miała ludzkie ciało i byczą głowę, zamkniętą w gmachu, z którego nie było wyjścia. Tezeusz popłynął z nimi dobrowolnie, umawiając się z ojcem, że jeżeli mu się powiedzie, zmieni czarny żagiel na biały.
Na Krecie pomogła mu królewna, dając kłębek nici przywiązany u wejścia. Zabił potwora, wyprowadził pozostałych po nitce i odpłynął, zabierając dziewczynę. Jednak zostawił ją śpiącą na wyspie – nie jest pewne, czy z rozkazu boga, czy z własnej woli. Wracając zapomniał o żaglu; widząc czerń z daleka, jego ojciec rzucił się w morze, które odtąd nosi jego imię.
Opowieść ma w Atenach mocne przedłużenie obrzędowe. Statek, którym miał wrócić, utrzymywano w porcie przez stulecia, wymieniając zbutwiałe belki — i to on posłużył filozofom za przykład pytania, czy rzecz wymieniona w całości jest wciąż tą samą rzeczą. Co roku wysyłano nim poselstwo na Delos, a w czasie jego nieobecności miasto nie mogło wykonywać wyroków śmierci; z tego powodu Sokrates czekał na egzekucję ponad miesiąc.
Na Delos pokazywano też taniec o krętym przebiegu, wywodzony od drogi przez labirynt i tańczony wokół ołtarza. Mamy więc jeden mit rozpisany na trzy rzeczy zarazem: opowieść, przedmiot utrzymywany w porcie i doroczną czynność — i dopiero razem tłumaczą one, po co Ateńczykom ta historia była.
Perseusz: głowa, która zabija spojrzeniem, i dlatego wisi nad piecem
Opowieść w obieguŚciął Meduzę, patrząc w odbicie na tarczy. Jej twarz trafiła potem na tarcze, monety i piece chlebowe jako odstraszenie.
Czytaj dalejNa czym to stoiZamknięcie matki z dzieckiem w skrzyni i wrzucenie do morza z powodu przepowiedni; wyprawa po głowę istoty, której wzrok zamieniał w kamień; skrzydlate sandały, hełm czyniący niewidzialnym i sierp oraz patrzenie w odbicie na wypolerowanej tarczy; skrzydlaty koń powstały z krwi; zamiana w kamień potwora morskiego i uratowanie królewny; spełnienie przepowiedni przez przypadkowy rzut dyskiem; umieszczanie wizerunku twarzy Gorgony na tarczach, dachówkach, monetach, drzwiach i piecach chlebowych; samodzielne występowanie tego wizerunku w najwcześniejszej sztuce greckiej, bez sceny ścięcia.
- Pierwszeństwo wizerunku wobec opowieści jest wskazywane na podstawie chronologii zabytków i nie zostało wykazane. Związek z bliskowschodnimi maskami odstraszającymi opiera się na podobieństwie formy.
Wnuk króla Argos, zamknięty z matką w skrzyni i wrzucony do morza z powodu przepowiedni, wyrósł na obcej wyspie. Został on wysłany po głowę Gorgony — istoty, której wzrok zamieniał w kamień. Otrzymał od bogów skrzydlate sandały, hełm czyniący niewidzialnym i sierp, a patrzył wyłącznie w odbicie na wypolerowanej tarczy, żeby nie spojrzeć wprost.
Ściął głowę, a z krwi wyskoczył skrzydlaty koń. W drodze powrotnej zamienił w kamień potwora morskiego, ratując przywiązaną do skały królewnę, a po powrocie spełniła się przepowiednia: dziadek zginął od rzutu dyskiem podczas zawodów, choć chłopiec ani nie chciał tego, ani nie wiedział, w kogo trafia.
W tym micie najciekawsze jest to, że wizerunek Gorgony nie zniknął wraz z opowieścią. Po trafieniu na tarczę bogini Ateny, twarz potwora — okrągła, z językiem wysuniętym na wierzch, kłami i wytrzeszczonymi oczami — stała się powszechnym symbolem odstraszającym w Grecji. Ten obraz umieszczano we wszystkich miejscach, gdzie chciano odpędzić złe spojrzenie: na tarczach, dachówkach, monetach, drzwiach i piecach chlebowych.
Sam wizerunek jest przy tym starszy niż opowieść, którą znamy. W najwcześniejszej sztuce greckiej twarz ta pojawia się samodzielnie, bez sceny ścięcia i bez bohatera, a odpowiedniki podobnych masek odstraszających znane są z Bliskiego Wschodu. Możliwe więc, że opowieść dorobiono do znaku, a nie znak do opowieści — i tak bywa częściej, niż się przypuszcza.
Ci, którzy chcieli za dużo
Orfeusz, Syzyf i Narcyz
Trzy opowieści o granicy: między żywymi a zmarłymi, między człowiekiem a śmiercią, między sobą a własnym odbiciem.
Orfeusz: jedyny, któremu pozwolono wyprowadzić zmarłą — pod jednym warunkiem
Opowieść w obieguŚpiewem uprosił władców podziemia. Miał nie oglądać się do wyjścia. Obejrzał się o krok za wcześnie.
Czytaj dalejNa czym to stoiOpowieść o śpiewie zatrzymującym rzeki i pociągającym zwierzęta oraz drzewa; śmierć żony od ukąszenia węża i zejście po nią do podziemia; uzyskanie zgody na powrót pod warunkiem nieoglądania się do wyjścia i złamanie warunku na progu; rozszarpanie przez kobiety trackie; głowa wrzucona do rzeki, śpiewająca i wyrzucona na brzeg Lesbos, gdzie miała wieszczyć; wspólnoty powołujące się na jego imię, odrzucające krwawą ofiarę i mięso oraz przyjmujące wędrówkę dusz.
- Zakończenie opowieści o powrocie żony pojawia się w pełnej postaci dopiero u autorów rzymskich; wersje wcześniejsze bywają niejasne co do tego, czy wyprawa się powiodła. Związek ruchu religijnego z postacią jest deklarowany przez sam ruch i nie da się go sprawdzić.
Śpiewał tak, że zatrzymywały się rzeki, a zwierzęta i drzewa szły za nim. Gdy jego żona zmarła od ukąszenia węża, zszedł po nią do podziemia i śpiewem uzyskał rzecz bez precedensu: zgodę na jej powrót. Warunek był jeden — ma iść przodem i nie wolno mu spojrzeć za siebie, dopóki oboje nie wyjdą na światło.
Obejrzał się o krok za wcześnie, u progu, i dostrzegł tylko cień cofający się w mrok. Nie wpuszczono go ponownie do podziemi. Miał głowę pełną żalu, unikał ludzi; rozszarpany przez trackie kobiety, został wrzucony do rzeki, a jego głowa, nadal śpiewająca, płynęła dalej i wieszczyła przyszłość, zanim morze nie wyrzuciło jej na brzeg Lesbos.
Ruch religijny powołujący się na tę opowieść obejmował wspólnoty odrzucające krwawe ofiary i mięso. Wyznawcy ci, przekonani o wędrówce dusz, uważali, że po śmierci można wybrać lepszy los, znając odpowiednie metody. To z ich kręgu wywodzą się złote blaszki z instrukcjami dla zmarłych, opisane na stronie o Jonii i koloniach.
Warto zobaczyć, co ta opowieść robi z powszechną grecką zasadą. Zaświaty są u Greków jednakowe dla wszystkich i nie do przejścia w drugą stronę; wyjątków jest garść i wszystkie źle się kończą. Orfeusz nie jest więc dowodem na to, że Grecy wierzyli w powrót zmarłych — jest dowodem na to, jak mocno tego wykluczali, skoro nawet największemu z możliwych nie udało się o krok.
Syzyf: oszukał śmierć dwa razy, więc dostał pracę bez końca
Opowieść w obieguNajpierw zakuł w kajdany samą Śmierć, przez co nikt nie mógł umrzeć. Potem wrócił z zaświatów na przepustkę i nie oddał jej.
Czytaj dalejNa czym to stoiUznanie Syzyfa za najsprytniejszego z ludzi i założyciela Koryntu; zakucie boga śmierci we własne kajdany i wynikające z tego wstrzymanie umierania; polecenie żonie, by nie odprawiała obrzędów pogrzebowych, skarga na brak pochówku i uzyskana przepustka na powrót; niepowrócenie do podziemia i dożycie starości; kara toczenia głazu, który wymyka się przed szczytem; rzadkość kar wiecznych w greckim wyobrażeniu zaświatów i jednakowy los zwykłych zmarłych.
- Najstarsza wzmianka wymienia samą karę bez opowieści o oszukaniu śmierci; pełne wersje pochodzą z przekazów późniejszych i różnią się szczegółami.
Uznany za najsprytniejszego z ludzi i założyciela Koryntu, przywitał boga śmierci pytaniem o funkcjonowanie kajdan. Po wyjaśnieniu, sam nałożył je na niego, skuwając Śmierć. Dopóki była unieruchomiona, żaden człowiek nie mógł umrzeć, co spowodowało zakłócenia wymagające interwencji boga wojny.
Kiedy wreszcie zmarł, wykręcił się po raz drugi. Uprzedził żonę, by nie odprawiała obrzędów pogrzebowych, a potem, poskarżywszy się władczyni podziemia na swoją niepogrzebaną sytuację, wyprosił przepustkę na powrót. Wróciwszy na ziemię, nie zamierzał już schodzić i dożył starości.
Wyrok wykonano dopiero po jego ostatecznej śmierci: ma toczyć pod górę głaz, który tuż przed szczytem wymyka się i stacza na dół, i tak bez końca. Kara odbija czyn dokładnie — kto dwa razy odwlekł to, co nieuchronne, ten dostaje czynność, której nigdy nie kończy.
W greckim wyobrażeniu zaświatów kar nie spotyka się często i dotyczą one kilku osób, wymienianych po imieniu. Zwykły zmarły nie jest sądzony ani karany; idzie w miejsce jednakowe dla wszystkich, ciemne i bez smaku. Syzyf, Tantal i Iksjon to wyjątki — ukarani nie za zwykłe przewiny, lecz za naruszenie porządku między ludźmi a bogami.
Narcyz i Echo: dwoje ukaranych tym, czym zawinili
Opowieść w obieguOna może tylko powtarzać cudze słowa. On kocha odbicie, które powtarza jego ruchy. Kara jest w obu przypadkach ta sama.
Czytaj dalejNa czym to stoiOdtrącanie zakochanych przez chłopca o niezwykłej urodzie; kara odebrania mowy nimfie i skazanie jej na powtarzanie ostatnich słów cudzych zdań; jej usychanie aż do pozostania samego głosu; wyproszona kara pokochania bez spełnienia; zakochanie się we własnym odbiciu w źródle i śmierć nad wodą; kwiat o zwieszonej głowie wyrosły na tym miejscu; poświadczone obawy przed wpatrywaniem się we własne odbicie w wodzie i zakazy tego rodzaju.
- Najpełniejsze wersje pochodzą z literatury rzymskiej, a wcześniejsze przekazy greckie są szczątkowe i częściowo odmienne. Zakres i powszechność zakazów dotyczących odbicia w wodzie znamy z późnych wzmianek.
Chłopiec o niezwykłej urodzie odtrącał wszystkich, którzy się w nim kochali. Jedna z nimf, ukarana wcześniej przez Herę odebraniem własnej mowy i skazana na powtarzanie ostatnich słów cudzych zdań, pokochała go i nie mogła powiedzieć niczego pierwsza; odtrącona, usychała, aż został z niej sam głos w skałach.
Odtrącony adorator wyprosił udrękę: niech pokocha i niech ta miłość się nie ziści. Chłopiec ujrzał własne odbicie w źródle, nie rozpoznał go i nie mógł oderwać od niego spojrzenia; gdy wyciągał dłonie, jego odbity sobowtór powtarzał każdy ruch, burząc powierzchnię wody. Zmarł nad źródłem, a na tym miejscu zakwitł kwiat o zwieszonej głowie, noszący jego imię.
Budowa tej opowieści jest lustrzana i to stanowi jej najciekawszą cechę. Nimfa potrafi powtarzać tylko słowa innych; chłopiec może jedynie oglądać własny obraz. Oboje zostają uwięzieni w powtórzeniu — i oboje znikają, pozostawiając po sobie coś również bazującego na powtarzaniu: echo oddające dźwięk oraz kwiat, który wraca niezmieniony każdego roku.
Z greckiej religii dochodzi tu jeszcze jedno. Wpatrywanie się we własne odbicie w wodzie uchodziło za niebezpieczne, a w kilku miejscach wprost zakazane, bo grozi utratą tego, co człowieka stanowi — odbicie miało być duszą, a woda mogła ją zatrzymać. Opowieść nie jest więc tylko przypowieścią o próżności; stoi na zakazie, który istniał w praktyce.
Miara i jej brak
Ikar, Midas i rydwan słońca
Greckie ostrzeżenie nie brzmi „nie sięgaj wysoko", tylko „nie wychylaj się w żadną stronę".
Dedal i Ikar: rzemieślnik, który zbudował labirynt, a potem musiał z niego uciekać
Opowieść w obieguOstrzeżenie brzmiało: nie za wysoko i nie za nisko. Zwykle pamięta się tylko połowę.
Czytaj dalejNa czym to stoiPrzypisanie Dedalowi wykonania drewnianej krowy, budowy gmachu bez wyjścia oraz podpowiedzi ze sposobem na nić; zamknięcie go z synem na wyspie i ucieczka na skrzydłach z piór spojonych woskiem; dwustronne ostrzeżenie przed lotem zbyt wysoko i zbyt nisko; śmierć syna po roztopieniu wosku i nazwanie od niego morza oraz wyspy; ucieczka ojca na Sycylię; podstęp ze spiralną muszlą i nitką przewleczoną przy pomocy mrówki; zabicie ścigającego władcy w kąpieli.
- Najstarsze pełne wersje opowieści pochodzą z literatury rzymskiej; wcześniejsze wzmianki greckie są krótkie i nie zawierają ostrzeżenia w tej postaci. Późniejsze odczytanie mitu jako przestrogi przed pychą nie ma oparcia w rozkładzie ostrzeżenia w tekście.
Dedal uchodził za rzemieślnika doskonałego: wykonał drewnianą krowę dla królowej, dzięki której mogła połączyć się z bykiem, zbudował gmach bez wyjścia dla potwora narodzonego z tego związku i podpowiedział królewnie sposób z nicią. Za te czyny zamknięto go razem z synem na wyspie.
Uciekli powietrzem, na skrzydłach z piór spojonych woskiem. Ostrzeżenie, które ojciec dał synowi, brzmiało dwustronnie: „Nie leć za wysoko, bo słońce roztopi wosk; i nie leć za nisko, bo morska wilgoć obciąży pióra”. Chłopiec wzbił się zbyt wysoko, skrzydła się rozpadły i utonął; morze i wyspa w tamtej okolicy noszą odtąd jego imię.
Ojciec uciekł przed władcą Krety i osiadł u króla Sycylii. Ścigający go monarcha Krety obwoził spiralną muszlę, przyrzekając nagrodę temu, kto zdoła przewlec przez nią nitkę — zadanie, które potrafił rozwiązać tylko jeden człowiek na świecie. Dedal wykonał to zadanie, przyczepiając nitkę do mrówki, co go zdradziło; króla Krety zamordowano później w kąpieli.
Morał, który z tej opowieści zrobiono, jest późniejszy niż ona sama i w greckim tekście stoi inaczej rozłożony. Nie jest to przestroga przed pychą i wysokimi zamiarami, lecz zalecenie środka: obie skrajności są zabójcze, a droga bezpieczna biegnie między nimi. Grecka miara nie każe siedzieć nisko — każe nie wychylać się w żadną stronę.
Midas: dwie przygody, a obie kończą się tym, że lepiej było nie prosić
Opowieść w obieguNajpierw zamienił w złoto własne jedzenie. Potem dostał ośle uszy, a golibroda wyszeptał to do dołu w ziemi.
Czytaj dalejNa czym to stoiUgoszczenie zabłąkanego towarzysza Dionizosa i nagroda w postaci jednego życzenia; prośba o zamianę wszystkiego w złoto i jej skutki przy stole; uwolnienie po obmyciu w rzece, której piasek miał odtąd być złotonośny; rozstrzygnięcie zawodów muzycznych na korzyść grającego na fletni i obdarzenie króla oślimi uszami; ukrywanie ich pod nakryciem głowy; wykopanie dołu przez golibrodę, wyszeptanie prawdy i trzciny powtarzające ją na wietrze.
- Postać nosi imię poświadczone jako królewskie we Frygii, lecz związek opowieści z konkretnym władcą nie został wykazany. Wątek zamiany córki w złoto pojawia się dopiero w wersjach późnych.
Frygijski władca ugościł zabłąkanego towarzysza Dionizosa i, jako nagrodę za gościnność, otrzymał prawo do jednego życzenia. Życzenie to spełniło się nieoczekiwanie: każda rzecz, której dotknął, zamieniała się w złoto, włączając w to chleb, wodę i owoce przy stole. W jednych wersjach legendy król przemienił nawet swoją córkę. Uwolniono go od tej klątwy dopiero po obmyciu się w rzece, której piasek stał się z czasem złotonośny.
W drugiej opowieści król przysłuchiwał się zawodom muzycznym między Apollonem a satyrem grającym na fletni. Jako jedyny orzekł, że wygrał satyr. Apollo uznał jego ucho za zbyt głuche i obdarzył go uszami osła. Król ukrywał je pod nakryciem głowy, ale golibroda musiał je widzieć.
Nie mogąc dłużej wytrzymać, golibroda wykopał dołek i wyszeptał prawdę o królewskich uszach osła. Zasypał go, ale nie przewidział, że na tym miejscu wyrosną trzciny. Przy najmniejszym podmuchu wiatru roznosiły one po kraju wieść o oślich uszach króla.
Obie opowieści mówią o jednym: nie o chciwości i nie o głupocie, lecz o tym, że rzeczy wypowiedziane i wyproszone działają dosłownie. Życzenie spełnia się co do słowa, a nie co do zamiaru; wyszeptana prawda wraca, nawet zakopana. Jest to ta sama reguła, która rządzi w Grecji odpowiedzią wyroczni — trzeba uważać, o co się pyta, bo dostanie się dokładnie to.
Faeton: jeden dzień za kierownicą rydwanu słońca i pas spalonej ziemi
Opowieść w obieguChciał dowodu, że jest synem Słońca. Dostał wodze, spalił połowę świata i spadł. Siostry płaczą bursztynem.
Czytaj dalejNa czym to stoiWyprawa chłopca do ojca po dowód pochodzenia i przysięga spełnienia każdej prośby; prośba o poprowadzenie rydwanu słońca; poniesienie koni, zamarzanie nieba przy zbyt wysokim locie oraz wyschnięcie rzek, pożary i spieczenie pasa ziemi przy zbyt niskim; tłumaczenie tym pochodzenia pustyń i ciemnej skóry ludzi południa; strącenie piorunem i upadek do rzeki na północy; siostry zamienione w topole i ich łzy zamienione w bursztyn; docieranie bursztynu do Grecji z północy drogą lądową.
- Umiejscowienie rzeki, do której miał spaść, podawane jest w przekazach rozbieżnie. Wyjaśnianie ciemnej karnacji spaleniem przez słońce należy do starożytnych domysłów i nie ma wartości poznawczej poza tym, że tak wtedy sądzono.
Chłopiec, któremu wytknięto, że tylko udaje syna Słońca, poszedł do ojca po dowód. Ojciec przysiągł spełnić każdą prośbę i natychmiast tego pożałował: syn poprosił o poprowadzenie rydwanu przez niebo. Przysięgi cofnąć się nie dało.
Słaba ręka chłopca sprawiła, że konie poniosły rydwan na ryzykowne ścieżki. Z jednej strony wzbił się tak wysoko, że niebo zamarzało, z drugiej zaś opadł tak nisko, że rzeki wysychały, lasy płonęły, a część ziemi spaliła się na czarno. Wyjaśniano tak powstanie pustyń i ciemną skórę ludzi południa. Aby ocalić świat, Zeus strącił chłopca piorunem, który wylądował w rzece na dalekiej północy.
Siostry chłopca stanęły nad brzegiem rzeki na dalekiej północy i opłakiwały go tak długo, że zamieniły się w topole, a ich łzy – w bursztyn. To zakończenie jest ważne w atlasie, ponieważ wskazuje konkretne miejsce pochodzenia bursztynu: docierał on do Grecji drogą lądową przez Europę, a nikt tam nie znał jego rodowodu.
Mamy więc opowieść, która tłumaczy rzecz nieznaną przez rzecz znaną: skoro kamień jest przezroczysty, ciepły w dotyku i pachnie przy tarciu, a przychodzi z krańca świata, to musi być zastygłą łzą. Grecki mit robi tak wielokrotnie — objaśnia towar, którego drogi nie zna, i przy okazji zapisuje, jak daleko sięgał handel.