Taroscope
Zaloguj się

Taroscope

Bułgaria

Bułgaria · od Warny po dziś

Osiem tysięcy lat na jednym przesmyku

Tu wykuto najstarsze złoto świata i wykopano najstarszą miedź Europy, a potem przez tę samą ziemię przeszło wszystko, co szło z Azji do Europy i z powrotem. Trakowie nie zostawili własnej księgi, tylko groby. Prabułgarzy zostawili napisy po grecku o własnym bogu. Stąd wyszło pismo, którym pisze dziś pół Europy, i nauka, która podważyła cały porządek średniowiecznego Zachodu.

Sześć warstw

Jedna ziemia, sześć światów, które prawie się nie znają

Sześć warstw, które leżą tu jedna na drugiej i prawie się nie stykają: ludzie sprzed pisma, Trakowie, orfizm, Prabułgarzy, alfabet i herezja. Każda ma tu własną stronę — kliknij kamień, żeby wejść.

Trzy rzeczy żywe

To, co dalej się odprawia, i to, co dalej widać

Trzy rzeczy z tej listy nie skończyły się nigdy: istoty, które dalej mają własne imiona, rok obrzędowy, który dalej się odprawia, i skutki pięciu wieków, które dalej widać w spisie ludności.

Kto tu mieszkał

Dziesięć ludności na jednym przesmyku, po kolei

Przez ten przesmyk przeszło wszystko, co szło z Azji do Europy i z powrotem, a część została. Tor idzie w kolejności przybycia — od ludzi, którzy usypali kopce, po tych, którzy przyszli po 1492 roku. Przewiń w prawo, żeby pójść w czasie do przodu.

VII–IV tysiąclecie p.n.e.

Ludzie kopców

Rzecz z ziemi albo z epoki

Rolnicy, górnicy i złotnicy, o których nie wiadomo, jak się nazywali ani jakim mówili językiem.

Czytaj dalej

Na czym to stoiKopce osadnicze, cmentarzyska, kopalnie i warzelnie; brak jakiegokolwiek zapisu.

Pierwsza ludność, po której zostało tu coś więcej niż narzędzia. Budowali domy z gliny jeden na gruzach drugiego, przez co ich osady urosły w kopce wysokie na kilkanaście metrów. Wydobywali miedź, warzyli sól i obrabiali złoto wcześniej niż ktokolwiek na świecie.

Nie wiemy o nich trzech rzeczy podstawowych: jak się nazywali, jakim mówili językiem i co się z nimi stało. Nie byli Indoeuropejczykami — ci przyjdą później. Ich świat kończy się nagle około czterdziestu dwu wieków przed naszą erą i nie łączy się wprost z niczym, co przyszło potem.

XII w. p.n.e. – VI w. n.e.

Trakowie

Zapis po fakcie

Kilkadziesiąt plemion mówiących pokrewnie: Odrysowie, Getowie, Bessowie, Tribalowie.

Czytaj dalej

Na czym to stoiWykazy plemion u autorów greckich i rzymskich; nazwy rzeczne i górskie; kilkadziesiąt słów w greckich zielnikach.

Lud indoeuropejski, który nigdy nie złożył się w jedno państwo, choć na krótko zbliżyło się do tego królestwo Odrysów w piątym i czwartym wieku przed naszą erą. Grecy wymieniają kilkadziesiąt nazw plemiennych, często sprzecznie i zależnie od tego, z którym akurat mieli do czynienia.

Cztery z tych nazw wracają najczęściej: Odrysowie w dolinie Maricy, Getowie na północ od Bałkanu i za Dunajem, Bessowie w Rodopach — to o nich mówi się przy wyroczni — i Tribalowie na północnym zachodzie. Getowie są przy tym blisko spokrewnieni z Dakami z drugiego brzegu Dunaju.

Ich mowa zanikła w szóstym wieku naszej ery. Została w nazwach rzek i gór — Maricy, Strumy, Osamu — i w kilkudziesięciu słowach zapisanych przez Greków jako nazwy roślin leczniczych.

od VII w. p.n.e.

Grecy na wybrzeżu

Rzecz z ziemi albo z epoki

Cztery miasta portowe zakładane od Miletu i Megary — i wszystko, co przez nie weszło.

Czytaj dalej

Na czym to stoiPozostałości miast, monety i napisy; ceramika grecka w grobach trackich; uchwały ateńskie o kulcie trackim.

Na czarnomorskim wybrzeżu założono cztery miasta greckie: Apollonię, Mesambrię, Odessos i Dionysopolis. Były to osobne organizmy z własnym prawem, własną monetą i własnymi świątyniami, położone na krańcu świata trackiego, a nie w nim.

Przez te porty weszło na ten teren prawie wszystko, co znamy: pismo greckie, którym zapisano jedyne dwa napisy trackie, wino w naczyniach na eksport, złotnictwo na zamówienie i greckie imiona bogów nakładane na miejscowych. Bez tych czterech miast nie wiedzielibyśmy o Trakach prawie niczego.

Wymiana szła w obie strony. W Atenach uchwalono kult trackiej bogini, a w trackich kurhanach leżą greckie naczynia z greckimi scenami. Granica między „tutejszym” a „przejętym” biegnie tu często przez środek jednego grobu.

277–212 p.n.e.

Celtowie i królestwo Tylis

Rzecz z ziemi albo z epoki

Sześćdziesiąt pięć lat celtyckiego państwa na tym terenie — rzecz, która wypadła z pamięci.

Czytaj dalej

Na czym to stoiMonety z imieniem władcy; wzmianki u autorów greckich; przedmioty celtyckie w grobach; nazwy miejscowe.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Położenie stolicy — kilka propozycji, żadna potwierdzona.

Po nieudanej wyprawie Celtów na Delfy część z nich cofnęła się na północny wschód i założyła we wschodniej Tracji państwo ze stolicą w Tylis. Trwało około sześćdziesięciu pięciu lat i ściągało daninę z greckich miast nad Bosforem.

Nie jest to domysł: znamy imiona dwóch jego władców, a imię ostatniego stoi na bitych przez niego monetach. Państwo zniszczyli Trakowie około dwustu dwunastego roku przed naszą erą.

Po Celtach zostały tu nazwy miejscowe, przedmioty ich wyrobu w grobach i typ ozdoby stroju rozpowszechniony później daleko poza ich zasięgiem. Sama lokalizacja stolicy pozostaje sporna — wskazuje się kilka miejsc.

I–VI w. n.e.

Rzymianie i granica dwu języków

Rzecz z ziemi albo z epoki

Przez półwysep biegnie linia, na północ od której pisano po łacinie, a na południe po grecku.

Czytaj dalej

Na czym to stoiMapa napisów nagrobnych łacińskich i greckich; miasta, drogi i obozy; nazwy obrzędów o łacińskim rdzeniu.

Rzym wziął ten teren w pierwszym wieku i trzymał go przez sześćset lat: postawił miasta, drogi i obozy legionowe nad Dunajem, osadził weteranów i wprowadził własne prawo.

Najważniejszy ślad tej obecności jest językowy i widać go na mapie napisów nagrobnych. Przez środek półwyspu biegnie linia: na północ od niej groby opisywano po łacinie, na południe po grecku. Ta granica tłumaczy później bardzo wiele — między innymi to, skąd na Bałkanach wzięły się języki romańskie i dlaczego ten kraj patrzył potem na Konstantynopol, a nie na Rzym.

Rzym zostawił też obrzęd. Nazwa rusalii pochodzi wprost od rzymskiego święta róż ku czci zmarłych, a kolędowanie — od kalend styczniowych. Oba te słowa żyją w tym języku do dziś.

VI–VII wiek

Słowianie

Zapis po fakcie

Przyszli bez pisma i bez zapisanych imion bogów — i to jest tu największa luka.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOpisy bizantyjskie z VI wieku; nazwy miejscowe; brak imion bóstw w źródłach z tego terenu.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Co się stało z ludnością zastaną — wyginięcie, odejście w góry albo zmiana mowy.

W szóstym wieku zaczęli przekraczać Dunaj, najpierw łupieżczo, potem na stałe. W ciągu stu kilkudziesięciu lat zmienili mapę językową całego półwyspu i to ich mowa stała się podstawą dzisiejszej.

Dla dziejów wiary jest tu jednak kłopot większy niż przy Trakach. Chrzest przyszedł na Bałkany dwieście lat wcześniej niż na Płabie i Ruś, więc nikt nie zdążył spisać tutejszego pogaństwa, zanim je zlikwidowano. Nie ma stąd ani jednego imienia boga słowiańskiego zapisanego przez kogoś, kto widział ten kult żywy.

Jedyne świadectwo z czasu, gdy rzecz jeszcze trwała, to krótki opis bizantyjski: bóg błyskawicy, ofiary z bydła, kult rzek i nimf — i ani jednego imienia. Wszystko, co dziś wiadomo o tutejszej wierze słowiańskiej, pochodzi z obrzędu spisanego tysiąc lat później.

od 681 roku

Prabułgarzy

Rzecz z ziemi albo z epoki

Konna starszyzna znad Wołgi, która dała państwu nazwę, a straciła własny język.

Czytaj dalej

Na czym to stoiNapisy greckie z rozkazu władców; spis władców w późnych odpisach słowiańskich; wały i pałac w Plisce.

Przyszli znad dolnej Wołgi, mówili językiem tureckiej rodziny i przynieśli ze sobą własną rachubę czasu, własny ustrój i własnego boga nieba. Byli mniejszością rządzącą nad większością słowiańską, która była tu od stu lat.

Rozstrzygnięcie tego układu zapadło w ciągu dwu stuleci i nikt go nie ogłaszał: nazwa państwa została po przybyszach, język po zastanych. Po języku prabułgarskim został jeden spis władców z terminami kalendarzowymi i garstka słów w tytulaturze.

Chrzest w osiemset sześćdziesiątym czwartym roku i wycięcie pięćdziesięciu dwu rodów bojarskich dwa lata później zamknęły tę warstwę fizycznie. Dlatego o ich wierze wiadomo mniej niż o ich układach z cesarstwem.

od 1396 roku

Ludność muzułmańska

Rzecz z ziemi albo z epoki

Osadnicy z Anatolii, miejscowi, którzy zmienili wiarę, oraz uchodźcy osadzani w XIX wieku.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOsmańskie rejestry podatkowe i osadnicze; nazwy wsi; spisy ludności przed i po 1989 roku.

Składa się z trzech osobnych warstw, których nie należy mylić. Pierwsza to osadnicy sprowadzeni z Anatolii zaraz po podboju, często grupy pasterskie, osadzane wzdłuż dróg i przełęczy. Druga to ludność miejscowa, która zmieniła wyznanie — między innymi Pomacy w Rodopach, mówiący po bułgarsku do dziś.

Trzecia jest dziewiętnastowieczna i najczęściej pomijana: Tatarzy z Krymu i Czerkiesi z Kaukazu, osadzeni tu przez władze osmańskie po wojnach i wysiedleniach z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych tamtego stulecia. Po nich zostały nazwy wsi.

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku państwo przymusowo zmieniało tym ludziom imiona na słowiańskie, a w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym około trzystu sześćdziesięciu tysięcy osób wyjechało do Turcji w ciągu kilku miesięcy. Część wróciła.

od 1492 roku

Sefardyjczycy

Rzecz z ziemi albo z epoki

Wygnani z Hiszpanii, mówili tu po hiszpańsku jeszcze w dwudziestym wieku.

Czytaj dalej

Na czym to stoiAkta osadnicze osmańskie; księgi gmin; dokumentacja wstrzymania deportacji i dokumentacja deportacji z ziem zajętych; spisy ludności po 1948 roku.

Po wygnaniu z Hiszpanii w tysiąc czterysta dziewięćdziesiątym drugim roku sułtan zaprosił uchodźców do swojego państwa. Osiedli tu w kilku miastach i przez czterysta lat mówili dalej odmianą hiszpańskiego, pisaną literami hebrajskimi.

W czasie drugiej wojny światowej stały się tu dwie różne rzeczy naraz i trzeba je rozdzielić. Blisko pięćdziesięciu tysięcy Żydów z ziem w granicach sprzed wojny nie zostało wywiezionych — deportację wstrzymano po sprzeciwie części posłów, duchowieństwa i ulicy. Ponad jedenaście tysięcy z ziem zajętych w czasie wojny wywieziono i zamordowano.

Po tysiąc dziewięćset czterdziestym ósmym roku większość wyjechała do Izraela. Język, który przetrwał tu pięć wieków, ma dziś garstkę mówiących.

od XIV wieku

Pasterze wędrowni i Romowie

Rzecz z ziemi albo z epoki

Dwie ludności, które przez wieki nie mieszkały w jednym miejscu — i obie osadzono dekretem.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOsmańskie rejestry podatkowe; dokumentacja szlaków pasterskich; akt prawny z 1958 roku znoszący wędrówkę.

Po górach chodziły tu przez stulecia grupy pasterskie, które zimę spędzały nad morzem, a lato na halach: jedne mówiące odmianą greckiego, drugie odmianą romańską pokrewną rumuńskiej. Nie miały stałych wsi, tylko szlaki i letnie obozy.

Romowie są na Bałkanach poświadczeni od czternastego wieku, a w osmańskich rejestrach podatkowych występują jako osobna kategoria — co znaczy, że państwo traktowało ich jako odrębną ludność niezależnie od wyznania.

W tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym ósmym roku państwo zabroniło wędrówki jednym i drugim, upaństwowiło stada i osadziło ludzi na stałe. Było to zamknięcie sposobu życia, który trwał tu co najmniej pięćset lat.

Bogowie, opowieści i magia

Wybierz lud na osi — zobaczysz jego bogów, jego mity i jego magię

Oś rysuje się z prawdziwych dat, więc widać na niej to, czego żadna lista nie pokaże: Grecy w portach nachodzą na Traków przez siedemset lat, chrześcijaństwo zaczyna się tu na długo przed chrztem państwa, a bogomiłowie mieszczą się w środku okresu chrześcijańskiego. Kliknij pas, potem kliknij dowolne hasło poniżej.

Najstarsze w Europie

Złoto, miedź i sól — wszystko trzy tysiące lat przed Homerem

4600–4200 p.n.e.

Najstarsze złoto świata leży pod Warną

Rzecz z ziemi albo z epoki

Trzy tysiące przedmiotów ze złota w jednym cmentarzysku, tysiąc lat przed pierwszą piramidą.

Czytaj dalej

Na czym to stoiCmentarzysko wykopane po 1972 roku pod Warną; datowanie węglowe próbek z grobów. Przedmioty są w muzeum w Warnie i da się je obejrzeć.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy złoto z Warny znaczy „władca”, czy „kapłan”, czy jeszcze coś innego — bez tekstu nie ma jak rozstrzygnąć.
  • Skąd brało się złoto: żarła wskazują na złoża miejscowe, ale żadnej kopalni z tego czasu nie odnaleziono.

Jesienią 1972 roku operator koparki kładący kabel na obrzeżach Warny wyrzucił łyżką kilka żółtych przedmiotów i zaniósł je do domu. Po kilku dniach oddał je do muzeum. Wykopaliska, które z tego wyszły, odkryły blisko trzysta grobów i ponad trzy tysiące przedmiotów ze złota o łącznej wadze około sześciu kilogramów.

Ważna jest nie ilość, tylko data. Pomiary węglowe kładą to cmentarzysko między czterdziestym szóstym a czterdziestym drugim stuleciem przed naszą erą. To jest tysiąc lat przed pierwszą egipską piramidą i około tysiąca lat przed pierwszym pismem w Mezopotamii.

Groby nie są równe i to jest ich druga ważna cecha. W jednym — oznaczonym numerem czterdziestym trzecim — leży mężczyzna z półtora kilogramem złota przy sobie, w tym z blaszkami nałożonymi na członek. Obok stoją groby bez ani jednego przedmiotu. Nierówność majątkowa ma tu więc metrykę starszą niż państwo i starszą niż pismo.

Część grobów nie ma w ogóle ciała. Zamiast niego leży w nich glinana maska twarzy z krążkami złota w miejscu oczu i ust. Co to znaczy, nie wiadomo: może to groby ludzi, których ciał nie odzyskano, może coś zupełnie innego. Kultura, która to usypała, nie zostawiła ani jednego zdania.

V tysiąclecie p.n.e.

Ajbunar: miedź wydobywana przed epoką brązu

Rzecz z ziemi albo z epoki

Jedenastu wykopów w skale pod Starą Zagorą, z których brano miedź, zanim ktokolwiek znał brąz.

Czytaj dalej

Na czym to stoiWykopy w skale, narzędzia kamienne i rogowe zostawione na miejscu, badania składu rudy i porównanie z przedmiotami z innych stanowisk.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Jak długo kopalnia działała i ilu ludzi przy niej pracowało — szacunki różnią się kilkakrotnie.

Kilkanaście kilometrów od Starej Zagory ciągnie się rząd wąskich wykopów wyciętych w skale wzdłuż żyły rudy. Najdłuższy ma ponad sto metrów. Wybrano stąd dziesiątki tysięcy ton skały kamiennymi młotami i rogiem jelenim, w czasie, gdy nikt na świecie nie znał jeszcze brązu.

To nie jest ciekawostka techniczna, tylko wyjaśnienie Warny. Miedź i złoto wychodzą tu z tej samej ziemi i w tym samym stuleciu, a przedmioty z obu materiałów trafiły potem daleko na północ i na zachód. Znaczy to, że na tym terenie istniało wtedy coś, co umiało zorganizować wydobycie, przeróbkę i wymianę.

Skąd wiadomo, że to ta sama miedź. Rudę z każdego złoża da się rozróżnić po śladowych domieszkach i po stosunku izotopów ołowiu. Przedmioty znalezione setki kilometrów stąd dają ten sam podpis co ruda z tych wykopów.

5500–4200 p.n.e.

Sól z Prowadii i spór o słowo „miasto”

Rzecz z ziemi albo z epoki

Warzelnia soli otoczona kamiennym murem — i pytanie, czy wolno nazwać ją najstarszym miastem Europy.

Czytaj dalej

Na czym to stoiWykopaliska pod Prowadią: mur, paleniska, tysiące ułamków naczyń do odparowywania solanki, datowanie węglowe.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy to „miasto” — spór o definicję, nie o materiał.
  • Czy złoto z Warny naprawdę pochodzi z handlu solą — związek jest prawdopodobny, ale nie udowodniony.

Pod Prowadią leży wysad solny, a nad nim osada, w której od połowy szóstego tysiąclecia odparowywano solankę w glinianych naczyniach nad ogniem. Produkcja rosła przez tysiąc lat: najpierw dziesiątki kilogramów, potem tony. Osadę otoczono kamiennym murem grubym na dwa metry.

Sól była wtedy jedynym sposobem przechowania mięsa i ryby przez zimę, więc kto ją miał, ten miał czym płacić. To jest najprostsze wytłumaczenie złota z Warny, która leży niecałe czterdzieści kilometrów stąd: bogactwo brało się z handlu rzeczą, której wszyscy potrzebowali, a którą miało niewielu.

Nazwa „najstarsze miasto Europy”, która krąży w gazetach, jest sporna i warto wiedzieć, na czym spór polega. Osada ma mur, produkcję na wielką skalę i cmentarz, ale nie ma ani pisma, ani śladu urzędu. Część badających mówi więc „miasto”, część — „ufortyfikowany zakład produkcyjny”. Różnica dotyczy definicji, nie znalezisk.

6200–1200 p.n.e.

Karanowo: dwanaście metrów warstw jedna na drugiej

Rzecz z ziemi albo z epoki

Kopiec złożony z siedmiu osad zbudowanych jedna na gruzach drugiej — zegar całych Bałkanów.

Czytaj dalej

Na czym to stoiPrzekrój wykopu w Karanowie z siedmioma poziomami osadniczymi i serią dat węglowych; ten sam układ potwierdzony na kilkudziesięciu innych kopcach.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Przyczyna przerwy po poziomie szóstym: najazd, zmiana klimatu, wyczerpanie gleby — bez rozstrzygnięcia.

Pod wsią Karanowo stoi kopiec, który nie jest wzgórzem. Usypali go ludzie, stawiając przez pięć tysięcy lat dom na gruzach poprzedniego domu. Przekrój przez ten kopiec ma dwanaście metrów i siedem wyraźnych poziomów.

Dlatego to miejsce liczy się bardziej niż większość efektownych znalezisk. Każdy poziom ma własne naczynia, własne domy i własne daty, a ponieważ leżą jeden nad drugim, kolejność jest pewna bez żadnego domysłu. Cała chronologia neolitu i eneolitu Bałkanów liczona jest od tej kolumny.

Poziom szósty kończy się warstwą spalenizny, po której osada stoi pusta przez długi czas. To samo widzą archeolodzy na dziesiątkach innych kopców w tej okolicy. Co się stało, nie wiadomo; przyczyn podaje się kilka i żadnej nie da się dziś wykazać.

V tysiąclecie p.n.e.

Znaki, które wyglądają jak litery, a pismem nie są

Rzecz z ziemi albo z epoki

Tabliczka z Gradesznicy i pieczęć z Karanowa: rzędy znaków starsze od Sumeru, a nie do odczytania.

Czytaj dalej

Na czym to stoiTabliczka z Gradesznicy i pieczęć z Karanowa w zbiorach bułgarskich; malowidła Magury na miejscu. Datowanie warstwowe, przy Magurze posłrednie.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy znaki tworzą system zapisu mowy — nie wykazano ani w jedną, ani w drugą stronę.
  • Wiek malowideł w Magurze: propozycje sięgają od epipaleolitu po epokę brązu.

W 1969 roku pod Gradesznicą wykopano glinianą tabliczkę pokrytą z obu stron rytymi znakami ułożonymi w rzędy i pola. Podobną rzecz — okrągłą pieczęć z czterema polami znaków — znaleziono w Karanowie. Obie są starsze od najstarszego pisma Mezopotamii o kilkaset lat.

Stąd bierze się powtarzane zdanie, że „najstarsze pismo świata powstało na Bałkanach”. Rzecz w tym, że żaden z tych zabytków nie spełnia warunku, który odróżnia pismo od znakowania. Pismo da się rozpoznać po tym, że te same znaki wracają w różnych połączeniach i w różnej kolejności, w liczbie dość dużej, by dawało się policzyć powtórzenia. Tutaj zapisów jest za mało i są za krótkie.

Ostrożniejszy opis brzmi tak: na całym terenie od Dunaju po Tesalię używano przez kilkaset lat zestawu powtarzalnych znaków, kładzionych na naczyniach, figurkach i pieczęciach. Mogły znaczyć własność, zawartość, liczbę albo przynależność do święta. Tego, że oddawały mowę, nie wykazano — i to jest inne zdanie niż „to na pewno nie jest pismo”.

Osobna sprawa jest z jaskinią Magura pod Belogradczikiem, gdzie na ścianach stoją setki postaci i znaków malowanych nietoperzym guanem. Tam spór dotyczy nie tylko znaczenia, ale i daty: farby z guana nie da się datować bezpośrednio, więc proponowane wieki rozciągają się na kilka tysiącleci.

Trakowie

Groby zamiast ksiąg

od XII w. p.n.e.

Lud, który nie zostawił ani jednego zdania o sobie

Zapis po fakcie

Wszystko, co o nich napisano, napisali Grecy i Rzymianie — czyli sąsiedzi i zdobywcy.

Czytaj dalej

Na czym to stoiDwa napisy trackie literami greckimi, wzmianki u autorów greckich i rzymskich, oraz około piętnastu tysięcy kopców grobowych, z których przebadano niewielką część.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy „Trakowie” to jeden lud, czy grecka nazwa zbiorcza na kilkadziesiąt plemion mówiących pokrewnie.
  • Treść obu napisów — propozycji odczytu jest kilkanaście i żadna nie została przyjęta.

Trakowie zajmowali teren od Karpat po Morze Egejskie i mówili językiem indoeuropejskim, którego nie zapisali. Znane są dosłownie dwa dłuższe napisy tracki: kilkadziesiąt liter greckich na złotym pierścieniu z Ezerowa i krótszy tekst na kamieniu z Kjolmen. Obu nie odczytano.

Wszystko, co o nich wiadomo z pisma, pochodzi więc od innych: od Greków, którzy handlowali z nimi i bili się z nimi, i od Rzymian, którzy ich podbili. Herodot napisał, że po Indach są najliczniejsi na świecie i że gdyby mieli jednego władcę, byliby nie do pokonania — co jest zdaniem o ich rozbiciu, nie o ich liczbie.

Dlatego ten dział opiera się na grobach, a nie na księgach. Na terenie dzisiejszej Bułgarii naliczono około piętnastu tysięcy kopców grobowych. Większości nikt nie otworzył. Kilkadziesiąt przebadanych dało malowidła, złoto, rzędy końskie i układy, które powtarzają się na tyle regularnie, że da się o nich mówić jak o obrzędzie.

V–III w. p.n.e.

Piętnaście tysięcy kopców i złoto z ogrodu

Rzecz z ziemi albo z epoki

Grobowce z malowidłami i kariatydami, a największy skarb wykopał przypadkiem człowiek u siebie na działce.

Czytaj dalej

Na czym to stoiGrobowce w Kazanłyku i Sweszari zachowane na miejscu; skarby z Panagiuriszte, Rogozenu, Wyłczytrynu i Borowa w muzeach bułgarskich.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy sceny na naczyniach opowiadają mit tracki w greckiej szacie, czy są po prostu greckim towarem na zamówienie.

Grobowiec pod Kazanłykiem ma kopułę pokrytą malowidłem: para siedzi przy stole, obok jadą konie i idą służące. Grobowiec w Sweszari ma dziesięć kobiecych postaci wykutych w ścianie, podtrzymujących strop rozstawionymi ramionami. Oba stoją pod zwykłymi z wyglądu kopcami, obok drogi.

Skarby wychodzą stąd w sposób zupełnie nieuporządkowany. Zestaw dziewięciu złotych naczyń z Panagiuriszte znaleźli w 1949 roku trzej bracia kopiący glinę w cegielni. Sto sześćdziesiąt pięć srebrnych naczyń z Rogozenu wyszło spod łopaty człowieka, który kopał rów na wodę we własnym ogrodzie w 1985 roku.

Naczynia te nie są ozdobą, tylko sprzętem obrzędowym: to rytony, czary i dzbany do wina, a wino było u Traków sprawa religijną, nie tylko biesiadną. Sceny na nich są w większości greckie, ale zestaw i przeznaczenie już nie. To jest rdzeń całej trudności z tym ludem: forma cudza, użytek własny.

IV w. p.n.e. – IV w. n.e.

Jeździec bez imienia, powtórzony trzy tysiące razy

Rzecz z ziemi albo z epoki

Najczęściej powtarzany wizerunek tego terenu — i na żadnej z płyt nie napisano, kim jest.

Czytaj dalej

Na czym to stoiKilka tysięcy płyt wotywnych z napisami greckimi i łacińskimi, znajdowanych na całym terenie od Dunaju po Egeję.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy to jedno bóstwo, czy schemat obrazowy używany dla wielu różnych postaci.
  • Czy święty Jerzy na koniu jest jego ciągiem dalszym — podobieństwo jest uderzające, dowodu nie ma.

Na kilku tysiącach kamiennych płyt z tego obszaru stoi ta sama scena: jeździec w prawo, często z włócznią, przed nim ołtarz, drzewo z wężem albo pies i dzik. Płyty wmurowywano w świątynie, stawiano przy drogach i kładziono w grobach. Nie ma drugiego wizerunku, który powtarzałby się tu tak często.

Napisy na płytach są greckie albo łacińskie i podają zwykle imię ofiarodawcy oraz przydomek: Pan, Bohater, czasem imię greckiego boga dopisane do miejscowego przydomka. Własnego imienia tej postaci nie zapisano nigdzie ani razu. Nazwa „Jeździec Tracki” jest wymysłem badaczy dziewiętnastego wieku, nie nazwą z epoki.

Po chrystianizacji ten sam układ — jeździec, włócznia, potwór pod kopytami — wraca jako święty Jerzy i święty Demetriusz, i w tej postaci stoi do dziś w każdej tutejszej cerkwi. Czy to ciągłość, czy zbieg dwóch osobnych tradycji jazdy, jest sporne i nie do rozstrzygnięcia obrazem.

Prowincja

Korytarz między Dunajem a Bosforem

15–46 n.e.

Prowincja przecięta jedną drogą

Rzecz z ziemi albo z epoki

Rzym wziął ten teren dla drogi, która łączyła Dunaj z Bosforem — i to ona zdecydowała o reszcie.

Czytaj dalej

Na czym to stoiKamienie milowe, napisy i miasta rzymskie zachowane od Dunaju po Rodopy; nazwy obrzędów o łacińskim rdzeniu utrzymane do dziś.

Mezja została prowincją około piętnastego roku naszej ery, Tracja w czterdziestym szóstym. Przez środek obu poprowadzono drogę z Singidunum przez Serdikę i Filippopolis do Konstantynopola — najkrótsze połączenie środkowego Dunaju ze stolicą wschodu.

Ta droga tłumaczy późniejsze dzieje tego terenu lepiej niż cokolwiek innego. Kto szedł na Konstantynopol, szedł tędy: Goci, Hunowie, Awarowie, krzyżowcy, Osmanowie. Kto chciał bronić stolicy, musiał trzymać przełęcze Bałkanu. Ziemia między Dunajem a Rodopami przez półtora tysiąca lat była korytarzem, a nie celem.

Rzym zostawił tu miasta z siatką ulic, wodociągi, teatr w Filippopolis i łacińskie napisy nagrobne. Zostawił też coś mniej widocznego: obrzęd. Rzymskie święto róż ku czci zmarłych dało nazwę rusaliom, które obchodzi się tu do dziś, a kalendy styczniowe — kolędowaniu.

kwiecień 311

Pierwszy edykt o tolerancji ogłoszono w Serdice

Rzecz z ziemi albo z epoki

Dwa lata przed Mediolanem i w innym mieście niż to, które wszyscy pamiętają.

Czytaj dalej

Na czym to stoiTekst edyktu zachowany u dwóch autorów współczesnych wydarzeniu; akta soboru serdicejskiego w obu wersjach, wschodniej i zachodniej.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Czy edykt był ustępstwem umierającego, czy przemyślaną zmianą polityki — autorzy chrześcijańscy podają pierwszą wersję, bo im pasowała.

W kwietniu trzysta jedenastego roku cesarz Galeriusz, umierając w Serdice, ogłosił edykt kończący prześladowanie chrześcijan i pozwalający im odbudować miejsca zgromadzeń. To było dwa lata przed porozumieniem mediolańskim, które w podręcznikach uchodzi za pierwsze.

Serdika — dzisiejsza Sofia — była wtedy jednym z miast, w których cesarze rzeczywiście mieszkali i urzędowali. W trzysta czterdziestym trzecim zwołano tu sobór biskupów mający rozstrzygnąć spór o Ariusza; sobór rozpadł się na dwa osobne zgromadzenia, które wzajemnie się potępiły.

Warto to trzymać w pamięci przy całej reszcie tego działu. Chrześcijaństwo nie przyszło tu w dziewiątym wieku razem z chrztem Borysa. Było tu już od trzeciego, miało biskupów, męczenników i sobory — tyle że po grecku i po łacinie, a nie po słowiańsku, i w miastach, a nie na wsi.

VI–VII wiek

Słowianie przechodzą Dunaj i język się zmienia

Zapis po fakcie

W ciągu dwóch stuleci cały teren zaczyna mówić inaczej, a mowa tracka znika bez śladu.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOpisy u autorów bizantyjskich szóstego wieku; nazwy miejscowe i wodne; brak zapisów mowy trackiej po szóstym wieku.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Co się stało z ludnością tracko-języczną — trzy konkurencyjne wyjaśnienia, żadnego dowodu.
  • Ile z późniejszego obrzędu ludowego przeszło przez tę przerwę — pytanie otwarte i łatwe do nadużycia.

Autorzy bizantyjscy szóstego wieku opisują Slawenów i Antów jako wroga zza Dunaju: bez jednego władcy, bez ciężkiej zbroi, groźnego w lesie i w wodzie. W ciągu stu kilkudziesięciu lat z najazdów robi się osadnictwo, a z osadnictwa — nowa mapa językowa całego półwyspu.

Mowa tracka ginie w tym samym czasie. Ostatnie wzmianki o ludziach mówiących po tracku pochodzą z szóstego wieku i dotyczą Bessów w Rodopach. Potem nie ma już żadnej. Co się stało z ludźmi — wyginęli, wynieśli się w góry czy przeszli na nową mowę — nie jest rozstrzygnięte.

To jest miejsce, w którym ten dział traci ciągłość. Wszystko, co przed szóstym wiekiem, znamy z grobów i z cudzych ksiąg. Wszystko po — z obrzędu, który spisano tysiąc lat później. Tego, co przeszło przez tę przerwę, nie wolno zakładać z góry, choć kusi.

Trzy państwa

Od układu nad deltą Dunaju do upadku Tyrnowa

681

681: cesarstwo płaci i tym samym uznaje

Zapis po fakcie

Bizancjum przegrywa nad deltą Dunaju i zgadza się płacić — tak powstaje państwo na tej ziemi.

Czytaj dalej

Na czym to stoiKroniki bizantyjskie opisujące układ i trybut; wały, pałac i zabudowa Pliski odkopane i widoczne do dziś.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Do czego służyła wielka budowla w Plisce — świątynia, sala tronowa albo zbiornik; nazywa się ją świątynią z przyzwyczajenia.

Grupa konna przybyła znad Wołgi pod wodzą Asparucha przekroczyła Dunaj i pobiła wojsko cesarskie na bagnach delty. W sześćset osiemdziesiątym pierwszym roku Konstantyn Czwarty zawarł z nią układ i zobowiązał się do corocznej wypłaty. Tym samym cesarstwo uznało na własnym dawnym terytorium obce państwo — pierwszy raz na Bałkanach.

Państwo to było od początku złożone z dwóch ludności mówiących różnymi językami: przybyłej konnej starszyzny i osiadłej większości słowiańskiej, która była tu od stu lat. Nazwa państwa została po pierwszych, język — po drugich. To rozstrzygnięcie zapadło w ciągu dwóch stuleci i nikt go nie ogłaszał.

Stolicę postawiono w Plisce, na równinie, bez naturalnej obrony, za to przy szlaku. Otoczono ją wałem ziemnym obejmującym dwadzieścia trzy kilometry kwadratowe — więcej niż ówczesny Konstantynopol. Wewnątrz stał kamienny pałac i budowla, którą nazwano świątynią, choć czemu służyła, nie wiadomo.

864–866

864: chrzest i sto sześć pytań do papieża

Rzecz z ziemi albo z epoki

Odpowiedzi Rzymu na pytania Borysa to najdokładniejszy opis tutejszego pogaństwa, jaki istnieje.

Czytaj dalej

Na czym to stoiZbiór stu sześciu odpowiedzi papieskich z 866 roku, zachowany w całości; kroniki bizantyjskie o chrzcie i o zmianie zwierzchności.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Dokładna data chrztu: źródła podają lata 863–866.
  • Ile z opisanych zwyczajów należało do przybyłej starszyzny, a ile do ludności słowiańskiej — tekst tego nie rozróżnia.

Chan Borys przyjął chrzest około osiemset sześćdziesiątego czwartego roku, pod naciskiem wojskowym Bizancjum, i przyjął na chrzcie imię cesarza. Zaraz potem zaczął targować się o to, komu jego kościół ma podlegać, i wysłał poselstwo do Rzymu.

Papież Mikołaj odesłał w osiemset sześćdziesiątym szóstym roku sto sześć odpowiedzi na postawione pytania. Dla tego działu jest to źródło bezcenne: żeby odpowiedzieć, trzeba było najpierw powtórzyć pytanie, a pytania dotyczyły rzeczy robionych na co dzień.

Wychodzi z nich świat, którego nie opisał żaden inny tekst: wróżenie przed bitwą, koński ogon niesiony jako znak bojowy, przysięga na miecz, kamień noszony przy sobie na szczęście, zwyczaj jedzenia bez mycia rąk, zawiój na głowie, sposób sądzenia i karania. Papież część z tego zakazuje, część zostawia jako obojętną.

Osiem lat później Borys odwrócił się od Rzymu i oddał kościół Konstantynopolowi, który zgodził się na własnego arcybiskupa. Rzecz nie była teologiczna, tylko ustrojowa: chodziło o to, kto mianuje biskupów. To rozstrzygnięcie zdecydowało, po której stronie późniejszego podziału Europy leży ta ziemia.

886–927

Wygnani z Moraw zakładają tu dwie szkoły

Zapis po fakcie

Uczniowie Cyryla i Metodego, wyrzuceni z Moraw, dostają tu utrzymanie — i w ciągu pokolenia zmieniają piśmiennictwo Europy.

Czytaj dalej

Na czym to stoiŻywoty Klimenta i Nauma; rękopisy z obu szkół; napisy kamienne z Presławia z X wieku.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Liczba uczniów Klimenta — trzy i pół tysiąca to podanie z żywota, nie rachunek.

Po śmierci Metodego jego uczniów wypędzono z Moraw, część sprzedano w niewolę. Ci, którzy dotarli nad Dunaj w osiemset osiemdziesiątym szóstym roku, zostali przez Borysa przyjęci i utrzymani z kasy państwowej. Kliment poszedł nad Ochrydę, Naum został przy stolicy.

Powstały dwa ośrodki: jeden przy dworze w Presławiu, drugi nad jeziorem ochrydzkim. W pierwszym tłumaczono i pisano dla państwa i dla kościoła wyższego, w drugim uczono kleru wiejskiego — źródło podaje trzy i pół tysiąca uczniów Klimenta, co jest liczbą okrągłą i pewnie zawyżoną, ale rząd wielkości się zgadza.

Za panowania Symeona, który sam uczył się w Konstantynopolu, przetłumaczono na ten język kazania, żywoty, kronikę świata i księgę o zwierzętach zwaną Fizjologiem. Ta ostatnia rozniesie potem po całej Słowiańszczyźnie feniksa, jednorożca i syrenę — istoty, które w żadnym miejscowym podaniu wcześniej nie stanęły.

Tu też ułożono drugie pismo, które wyparło pierwsze i nosi dziś imię nie tego człowieka, który je zrobił. Osobna strona tego działu zajmuje się wyłącznie tą sprawą.

1018–1396

1018 i 1185: upadek, dwa wieki przerwy, powrót

Zapis po fakcie

Cesarstwo likwiduje państwo, ale zostawia kościół — i to on przechowuje język przez sto siedemdziesiąt lat.

Czytaj dalej

Na czym to stoiKroniki bizantyjskie i statuty Bazylego Drugiego dla arcybiskupstwa ochrydzkiego; rękopisy szkoły tyrnowskiej rozproszone po zbiorach słowiańskich.

W tysiąc osiemnastym roku Bazyli Drugi zakończył czterdziestoletnią wojnę i włączył cały teren do cesarstwa. Zrobił przy tym rzecz, która okazała się ważniejsza od podboju: zostawił tutejszemu kościołowi osobność, z siedzibą w Ochrydzie i z prawem do własnego języka w liturgii.

Przez sto siedemdziesiąt lat nie było tu państwa, a piśmiennictwo trwało dalej, bo miało instytucję, która je utrzymywała. To jest odpowiedź na pytanie, dlaczego po odzyskaniu niepodległości w tysiąc sto osiemdziesiątym piątym roku nie trzeba było zaczynać od początku.

Drugie państwo, ze stolicą w Tyrnowie, trwało do końca czternastego wieku i było czasem rozkwitu piśmiennictwa: działała tu szkoła poprawiająca przekłady i ujednolicająca pisownię, a jej wychowankowie po upadku Tyrnowa rozeszli się do Serbii, na Wołoszczyznę i na Ruś, zabierając książki ze sobą.

Tyrnowo padło w tysiąc trzysta dziewięćdziesiątym trzecim, Widyń trzy lata później. Następne państwo na tej ziemi powstanie w tysiąc osiemset siedemdziesiątym ósmym roku — po czterystu osiemdziesięciu dwóch latach.

Pięć wieków

Prowincja, podatek i kościół mówiący po grecku

1396–1878

Czterysta osiemdziesiąt dwa lata bez własnego państwa

Rzecz z ziemi albo z epoki

Podatek za niebycie muzułmaninem, zakaz dzwonów i kościół podległy greckiemu patriarsze.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOsmańskie rejestry podatkowe wyliczające gospodarstwa wsi po wsi; akta kościelne; opisy podróżników; żywe do dziś miejsca odwiedzane przez obie strony.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Skala ucisku — obraz utrwalony w dziewiętnastym wieku był budowany dla celu politycznego i rejestry podatkowe czasem mu przeczą.

Po podboju ludność chrześcijańska dostała status poddanych księgi: wolno było wyznawać swą wiarę, ale płaciło się za to osobny podatek pogłówny, nie wolno było nosić broni, jechać konno w mieście ani stawiać świątyni wyższej, niż sięga jeździec na koniu. W praktyce reguły te egzekwowano bardzo różnie, zależnie od czasu i od miejsca.

Ważniejsza od ucisku była zmiana ustrojowa w samym kościele. Patriarchat w Tyrnowie zlikwidowano, a tutejszych chrześcijan podporządkowano patriarsze w Konstantynopolu, czyli hierarchii greckojęzycznej. Przez czterysta lat biskup, nauczyciel i księga byli tu greccy — i to, a nie islam, stało się osią późniejszego sporu.

Wiara ludowa trwała w tym czasie poza kościołem i często poza jego wiedzą: przy źródłach, przy drzewach, przy grobach uznanych za święte. Do tych samych miejsc chodzili muzułmanie. Grobowce derwiszy w Deliormanie odwiedzali chrześcijanie, a do źródeł uznanych za święte przez chrześcijan chodzili muzułmanie — i w obu wypadkach jest to poświadczone zapisami, a nie domysłem.

XVI–XIX wiek

Pomacy: muzułmanie mówiący po bułgarsku

Rzecz z ziemi albo z epoki

Kilkaset tysięcy ludzi, o których przejściu na islam opowiada się historię opartą na podrobionym tekście.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOsmańskie rejestry podatkowe wsi rodopskich; krytyka tekstu kroniki czepińskiej; spisy ludności i akta z lat 1970–1989.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Autentyczność kroniki czepińskiej — przeważa zdanie, że to podróbka, ale nie jest ono jednogłośne.
  • Udział przymusu w całym procesie — rejestry pokazują tempo, nie pokazują powodu.

W Rodopach mieszka ludność muzułmańska mówiąca po bułgarsku, licząca dziś około dwustu tysięcy osób. O tym, jak doszło do zmiany wyznania, opowiada się zwykle historię o gwałtownym nawróceniu doliny Czepino w sześćset sześćdziesiątym szóstym roku, opisaną rzekomo przez naocznego świadka.

Z tym tekstem jest jednak kłopot. Ogłoszono go dopiero w tysiąc osiemset siedemdziesiątym roku, rękopisu nikt później nie widział, a język i szczegóły wskazują na dziewiętnasty wiek. Dziś uchodzi w większości za utwór epoki odrodzenia narodowego, napisany po to, żeby uzasadnić tezę polityczną.

Ostrożniejszy opis brzmi tak: zmiana wyznania rozkłada się na kilka stuleci i widać ją w osmańskich rejestrach podatkowych, gdzie liczba gospodarstw muzułmańskich we wsi rośnie stopniowo, a nie skokowo. Przymus nie był jedynym powodem; podatek, awans i ożenek też są w tych rejestrach widoczne.

Sprawa nie jest zamknięta i nie jest czysto historyczna. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku państwo bułgarskie przymusowo zmieniało tym ludziom imiona na słowiańskie, powołując się właśnie na opowieść o wymuszonym nawróceniu.

Odrodzenie

Od rękopisu z Atosu do własnego biskupa

1762

Jedna rękopiśmienna książka z Atosu

Rzecz z ziemi albo z epoki

Mnich pisze historię dla własnego ludu i nakazuje przepisywać — drukiem wychodzi osiemdziesiąt dwa lata później.

Czytaj dalej

Na czym to stoiAutograf zachowany; około siedemdziesięciu odpisów rękopiśmiennych z datami; pierwsze wydanie drukiem 1844.

W klasztorze na Górze Atos mnich Paisij skończył w tysiąc siedemset sześćdziesiątym drugim roku niedużą książkę o dziejach własnego ludu. Nie miał drukarni, więc napisał w niej, żeby każdy, kto ją dostanie, przepisał ją i oddał dalej. Znanych jest dziś około siedemdziesięciu odpisów.

Argument tej książki nie jest historyczny, tylko wstydowy: autor zwraca się do tych, którzy wstydzą się własnej mowy i wolą uchodzić za Greków, i mówi im, że nie mają powodu. To jest tekst wymierzony nie w Osmanów, tylko we własne środowisko — i dlatego zadziałał.

Drukiem ukazała się dopiero w tysiąc osiemset czterdziestym czwartym. Przez osiemdziesiąt dwa lata krążyła wyłącznie w rękopisach przepisywanych po klasztorach i szkołach — co w dziejach europejskiego piśmiennictwa nowożytnego jest sytuacją osobliwą.

1870–1872

Spór nie o wiarę, tylko o język biskupa

Rzecz z ziemi albo z epoki

Własny kościół wywalczony u sułtana, a nie u patriarchy — i oblężony klątwą na siedemdziesiąt trzy lata.

Czytaj dalej

Na czym to stoiDekret sułtański z 1870; akta synodu konstantynopolitańskiego z 1872 z orzeczeniem o filetyzmie; zniesienie schizmy w 1945.

Przez cały dziewiętnasty wiek głównym sporem nie było tu wyzwolenie polityczne, tylko to, w jakim języku odprawia się nabożeństwo i kto mianuje biskupa. Walka toczyła się z patriarchatem konstantynopolitańskim, czyli z własnym kościołem, a nie z państwem muzułmańskim.

Rozstrzygnął ją sułtański dekret z tysiąc osiemset siedemdziesiątego roku, który powołał osobny egzarchat z własną hierarchią. Władza muzułmańska rozstrzygnęła więc spór wewnątrzchrześcijański — na korzyść tej strony, która była dla niej wygodniejsza.

Dwa lata później patriarchat ogłosił nowy kościół schizmatyckim, zarzucając mu „filetyzm”, czyli stawianie narodu ponad wiarą. Klątwa trwała do tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku. To jest w dziejach prawosławia spór zasadniczy i do dziś wracający przy każdym nowym kościele narodowym.

Wiek dwudziesty i dziś

Ateizm państwowy, jasnowidząca na etacie i taniec w górach

1944–1989

Państwo ateistyczne i zmiana imion

Rzecz z ziemi albo z epoki

Cerkiew pod nadzorem, obrzędy zastępowane świeckimi, a na końcu przymusowa zmiana imion.

Czytaj dalej

Na czym to stoiAkty prawne i akta partyjne z tego okresu; spisy ludności przed i po 1989; dokumentacja festiwali folklorystycznych.

Po tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym roku państwo przejęło majątek cerkwi, ograniczyło nauczanie religii i zaczęło wprowadzać obrzędy świeckie w miejsce kościelnych: świeckie nadanie imienia zamiast chrztu, świecki ślub, świecki pogrzeb. Część tych form przyjęła się i trwa do dziś obok kościelnych.

Wobec ludowego obrzędu polityka była inna i to jest rzecz warta uwagi: nie tępiono go, tylko przemianowano na folklor. Kukerzy, chodzenie z łazarkami i taniec po żarze dostały festiwale, zespoły i dotacje. Przetrwały dzięki temu w formie, ale przestały być tym, czym były — z obrzędu zrobiło się widowisko.

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych państwo przymusowo zmieniało imiona muzułmanom: najpierw Romom i Pomakom, potem Turkom. W tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym roku około trzystu sześćdziesięciu tysięcy osób wyjechało do Turcji w ciągu kilku miesięcy. Część wróciła po zmianie ustroju.

1911–1996

Wanga: jasnowidząca na etacie państwowym

Rzecz z ziemi albo z epoki

Niewidoma kobieta z Petricza, której od 1967 roku państwo płaciło pensję i pobierało opłaty od odwiedzających.

Czytaj dalej

Na czym to stoiAkta urzędowe o zatrudnieniu i opłatach; sprawozdania instytutu badającego jej przypadek; brak jakichkolwiek zapisków własnych.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Wszystko, co dotyczy trafności — brak zapisu współczesnego zdarzeniom uniemożliwia sprawdzenie w jedną i w drugą stronę.
  • Autorstwo przepowiedni przypisywanych jej po 1996 roku — źródła brak całkowicie.

Wangelia Guszterowa straciła wzrok jako nastolatka i przez pół wieku przyjmowała ludzi w Petriczu, a później w Rupite pod wygasłym wulkanem. Przychodzili po wiadomość o zaginionych krewnych, po diagnozę i po radę.

Rzeczą naprawdę osobliwą nie są jej przepowiednie, tylko jej status. Państwo, które oficjalnie zwalczało zabobon, od tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego siódmego roku zatrudniło ją, wyznaczyło pensję i pobierało opłatę od każdego odwiedzającego, wyższą od cudzoziemców. Powstał też instytut, który miał badać jej zdolności naukowo.

Większość przepowiedni krążących dziś pod jej imieniem — o zamachach, wojnach i latach z przyszłości — pojawiła się w obiegu po jej śmierci i nie ma żadnego źródła wcześniejszego. Nie prowadziła zapisków i nie pisała. To, co można sprawdzić, to wyłącznie akta urzędowe: umowa, pensja, cennik i sprawozdania instytutu.

od 1900 do dziś

Taniec o wschodzie słońca nad siedmioma jeziorami

Rzecz z ziemi albo z epoki

Ruch założony przez Petyra Danowa, z własnym tańcem obrzędowym odprawianym w Rile co roku w sierpniu.

Czytaj dalej

Na czym to stoiPisma i zapisy nutowe założyciela; coroczne zgromadzenie w Rile, otwarte i dokumentowane; akta zakazu z czasów PRL-owskich odpowiedników.

Petyr Danow, nazywany przez uczniów Beinsa Duno, uczył od początku dwudziestego wieku i zbudował wspólnotę nazwaną Wszechświatowym Bractwem Białym. Jej nauka łączy wątki chrześcijańskie z teozofią i z astrologią, ale rozpoznaje się ją nie po doktrynie, tylko po praktyce.

Praktyką tą jest paneurytmia: ułożony cykl ruchów wykonywanych w kole, do muzyki napisanej przez założyciela, o wschodzie słońca, na otwartym powietrzu, od wiosny do jesieni. Nie jest to taniec ludowy ani gimnastyka — ma być jednym i drugim naraz, plus ćwiczeniem duchowym.

Co roku w sierpniu nad Siedmioma Jeziorami Rylskimi zbiera się na kilka dni kilka tysięcy osób i odprawia ten cykl na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów. Za poprzedniego ustroju było to zakazane; po tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym wróciło i trwa. To jest największe współczesne zgromadzenie obrzędowe w tym kraju spoza cerkwi i meczetu.

Dokąd stąd

Sąsiedzi, źródła i drugi brzeg Dunaju

Licznik

Liczby i skąd się wzięły

6 kgWarna

Złoto w jednym cmentarzysku

Ponad trzy tysiące przedmiotów z grobów sprzed sześciu i pół tysiąca lat.

Czytaj dalej

Na czym to stoiInwentarz wykopalisk warneńskich.

Liczba dotyczy jednego stanowiska i jednego kilkusetletniego okresu. Do dziś nie znaleziono nigdzie na świecie obrobionego złota starszego. Ważna jest jednak nie waga, tylko rozkład: kilka grobów ma prawie wszystko, większość nie ma nic.

~15 000Kopce

Kurhany na terenie jednego kraju

Przebadano ułamek procenta; reszta stoi w polach i przy drogach.

Czytaj dalej

Na czym to stoiEwidencja stanowisk archeologicznych i zdjęcia lotnicze.

Szacunek obejmuje kopce rozpoznane z powietrza i z map. Przebadanych archeologicznie jest kilkaset. Znaczy to, że cały obraz religii trackiej opiera się na próbce, której nikt nie dobierał — kopano tam, gdzie ktoś coś znalazł przypadkiem albo gdzie budowano drogę.

106866 rok

Odpowiedzi papieskich na pytania z Bułgarii

Każda odpowiedź powtarza pytanie — i dlatego opisuje żywy obrzęd sprzed chrztu.

Czytaj dalej

Na czym to stoiZbiór odpowiedzi z 866 roku, zachowany w całości.

Nie ma drugiego takiego tekstu dla żadnego ludu ochrzczonego w tym stuleciu. Zwyczaje, o które pytano, dotyczą wojny, sądu, jedzenia, ubioru i wróżenia, a odpowiedzi część z nich zakazują, część zaś uznają za obojętną dla wiary.

4821396–1878

Lata bez własnego państwa

Dłużej, niż istniały oba średniowieczne państwa bułgarskie razem wzięte.

Czytaj dalej

Na czym to stoiDaty z kronik bizantyjskich i osmańskich.

Pierwsze państwo trwało od sześćset osiemdziesiątego pierwszego do tysiąc osiemnastego, drugie od tysiąc sto osiemdziesiątego piątego do tysiąc trzysta dziewięćdziesiątego szóstego. Razem daje to około pięciuset pięćdziesięciu lat. Przerwa jest niemal tak długa jak oba te okresy.

731872–1945

Lata klątwy na własnym kościele

Patriarchat uznał bułgarski kościół za schizmatycki i cofnął to dopiero po dwóch wojnach światowych.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOrzeczenie synodu z 1872 i akt zniesienia schizmy z 1945.

Zarzut brzmiał: filetyzm, czyli stawianie narodu ponad wiarą. Jest to jedyna herezja w dziejach prawosławia ogłoszona wprost przeciwko zasadzie kościoła narodowego — i jedyna, którą potępiający sami później stosowali u siebie.

Sprawdzamy

Czego nie było

Trakowie mieli własne pismo

Rzecz z ziemi albo z epoki

Dwa napisy, oba literami greckimi, oba nieodczytane — to nie jest własne pismo.

Czytaj dalej

Na czym to stoiDwa znane napisy trackie i ich publikacje.

Istnieją dwa dłuższe zapisy uznane za trackie: na złotym pierścieniu z Ezerowa i na kamieniu z Kjolmen. Oba wykonano literami alfabetu greckiego, obu nie odczytano i żaden nie jest dłuższy niż kilkadziesiąt znaków. Znaki z tabliczek eneolitycznych sprzed pięciu tysięcy lat nie mają z Trakami żadnego związku — dzieli je od nich dwa i pół tysiąca lat.

Veda Slovena zapisuje pogańskie pieśni bułgarskie

Rzecz z ziemi albo z epoki

Dwa tomy z lat 1874 i 1881, w których do słowiańskiej pieśni wchodzi hinduski bóg — rzecz ułożona, nie zebrana.

Czytaj dalej

Na czym to stoiOba tomy i współczesna im polemika.

Zbiór ogłoszony w dwóch tomach przedstawiał pieśni rzekomo zasłyszane w Rodopach, w których stoi między innymi imię bóstwa indyjskiego i opowieść o wyprawie do Indii. Już współcześni mieli wątpliwości; dziś uchodzi to za utwór własny wydawcy albo jego informatora. Ten sam zbiór wraca w obiegu do dziś jako dowód starożytności bułgarskiej wiary. Patrz też dział o Słowianach, gdzie sprawa opisana jest szerzej.

Cyrylicę ułożył Cyryl

Rzecz z ziemi albo z epoki

Cyryl ułożył głagolicę. Pismo noszące jego imię powstało później i nie on je zrobił.

Czytaj dalej

Na czym to stoiNajstarsze rękopisy obu pism i ich datowanie; osobna strona tego działu omawia rzecz dokładnie.

Alfabet ułożony w osiemset sześćdziesiątym trzecim roku na wyprawę morawską to głagolica — pismo o kształtach nie przypominających greki, zaprojektowane od zera. Pismo zwane dziś cyrylicą powstało później, najpewniej w Presławiu, przez dopasowanie liter greckich do głosek słowiańskich, z dobraniem brakujących znaków z głagolicy. Imię dostało od poprzednika, a nie od autora.

Kukerzy to zachowany obrzęd dionizyjski

Opowieść w obiegu

Podobieństwo jest uderzające, a ciągłości nikt nie wykazał — między jednym a drugim leży tysiąc lat ciszy.

Czytaj dalej

Na czym to stoiZakaz masek zimowych z 692 roku jako najstarsza kotwica; opisy etnograficzne dopiero po 1850.

Zimą chodzą tu grupy mężczyzn w maskach i skręconych skórach, z dzwonkami u pasa, i odgrywają orkę, ślub i śmierć. Zestawienie tego z greckim obrzędem ku czci Dionizosa nasuwa się samo i robi się je od dziewiętnastego wieku. Rzecz w tym, że między ostatnim zapisem starożytnym a pierwszym opisem kukerów leży około tysiąca lat bez żadnego świadectwa. Maski zimowe znane są przy tym od Alp po Kaukaz, więc pokrewieństwo może być dalsze i szersze, niż ta ładna hipoteza zakłada.

Orfeusz był Bułgarem, którego zawłaszczyli Grecy

Zapis po fakcie

Postać Orfeusza umieszczano w Rodopach, ale Bułgarów nie było tam jeszcze przez półtora tysiąca lat.

Czytaj dalej

Na czym to stoiDatowanie przybycia Słowian i Prabułgarów wobec czasu, z którego pochodzą greckie podania o Orfeuszu.

Greckie podania rzeczywiście kładą ojczyznę Orfeusza w Tracji, w Rodopach albo nad Hebrem. Trakowie to jednak lud mówiący innym językiem niż Słowianie i żyjący tu ponad tysiąc lat przed przybyciem jednych i drugich składników późniejszej ludności. Zdanie „Orfeusz był Bułgarem” jest więc pomyłką co do czasu, a nie sporem o zasługi.