Mykeny · Pylos · Tiryns
Bogowie greccy zapisani siedemset lat przed Homerem
Tabliczki z pałacowych archiwów przetrwały tylko dlatego, że pałace spłonęły. Zapisano na nich, komu i ile wydano oliwy — i wyszedł z tego panteon, w którym Posejdon dostaje więcej niż Zeus, a Dionizos, uchodzący za późnego przybysza, stoi na liście siedem wieków za wcześnie. Czterysta lat po upadku tych pałaców Grecy zaczęli składać dary przy ich grobach, nie wiedząc już, kto w nich leży.
Dokąd stąd
Inne warstwy tego samego terenu
Dziewięć stron tej warstwy ma swój spis na górze i na dole tej strony. Tu stoi to, co mieli obok: kalendarz obrzędu, oś czasu, sąsiad na zachodzie i strona mezopotamska.
Grecja: od Minojczyków po 1453
Czterdzieści trzy karty ułożone w czas — epoka brązu, polis, bóstwa, hellenizm, Bizancjum i koniec.
Otwórz dział◆Obrzęd i kalendarzGrecja i Rzym
Sto pięćdziesiąt kart: czterdzieści siedem świąt, siedemnaście wyroczni, misteria, magia i kult państwowy.
Otwórz dział◆Sąsiad na zachodzieEtruskowie
Ci, którzy przejęli greckich bogów najwcześniej i przekazali ich dalej Rzymowi.
Otwórz działZłoto i kamień
Szyby grobowe, sala z paleniskiem i kopuła bez łuku
Trzy rodzaje budowli, z których każdy przetrwał inaczej — i z których o wierzeniach wiemy mniej, niż się wydaje.
Złota maska, której nie ma na kim sprawdzić
Rzecz z ziemi albo z epokiSześć szybów, dziewiętnaście ciał, kilkanaście kilogramów złota — i imię nadane znalezisku przez odkrywcę, nie przez źródło.
Czytaj dalejNa czym to stoiSześć szybów grobowych w kamiennym kręgu wewnątrz murów Myken z dziewiętnastoma pochówkami; złote maski nakładane na twarze zmarłych mężczyzn, diademy, naszyjniki, sztylety z inkrustowanymi scenami, setki blaszek złotych naszywanych na całun; indywidualne rysy na części masek; brak wcześniejszego i późniejszego poświadczenia tego zwyczaju na tym obszarze; datowanie pochówków o kilka stuleci wcześniejsze od domniemanego czasu wojny trojańskiej.
- Nazwa „maska Agamemnona" pochodzi od odkrywcy i nie ma oparcia w znalezisku. Z wyposażenia grobów nie da się odtworzyć wyobrażeń o losie pozagrobowym.
Wewnątrz murów Myken, w kręgu obstawionym kamiennymi płytami, wykopano sześć głębokich szybów grobowych z dziewiętnastoma pochówkami i wyposażeniem, jakiego wcześniej w Europie nie znano: złote maski nakładane na twarze zmarłych mężczyzn, diademy, naszyjniki, sztylety z inkrustowanymi scenami polowania, kubki, pieczęcie, setki cienkich blaszek złotych naszywanych na całun.
W grobowym kręgu maski ze złota stanowiły osobliwość, ponieważ nakładano je na twarze zmarłych. Kilka z tych masek nosiło ślady indywidualnych rysów — jedna miała zamknięte powieki i wąsy, a inna przedstawiała okrągłą i młodą twarz. Tego typu praktyki nie były potwierdzone na tym obszarze ani utrwalone wcześniej czy później; stanowiły zwyczaj kilku pokoleń w jednym miejscu.
Najsłynniejsza z nich nazywana jest maską Agamemnona, i jest to nazwa nadana przez odkrywcę pod wpływem Homera. Pochówki są o kilka stuleci starsze od czasu, w którym miałaby się rozgrywać wojna trojańska, więc związek z tą postacią nie istnieje. Nazwa mimo to przylgnęła i funkcjonuje do dziś, także w podpisach muzealnych.
O wierzeniach mówi to wyposażenie mniej, niż się wydaje. Widać, że zmarłym dawano rzeczy cenne i że robiono to na pokaz — kręg grobowy był widoczny i później otoczono go osobno, gdy rozbudowywano mury. Nie widać natomiast żadnego wyobrażenia o losie pozagrobowym: nie ma przedstawień zaświatów, sądu ani drogi, jaką zmarły miałby przebyć.
Megaron: sala z okrągłym paleniskiem, z której wyrośnie świątynia
Rzecz z ziemi albo z epokiPrzedsionek, sala, palenisko w środku i cztery kolumny wokół. Ten sam układ wróci potem jako plan świątyni greckiej.
Czytaj dalejNa czym to stoiPodłużna sala z przedsionkiem i portykiem, okrągłym paleniskiem pośrodku, czterema kolumnami wokół niego i otworem w dachu; miejsce dla władcy przy ścianie i malowidła ścienne; uczty rozdzielające mięso i składanie darów przy palenisku; bliskość planu megaronu i planu późniejszej świątyni greckiej z wejściem na krótszym boku.
- Ciągłość między megaronem a świątynią grecką jest przerwana w materiale przez kilka stuleci bez budowli monumentalnych. Podobieństwo planu bywa tłumaczone także prostotą samego rozwiązania budowlanego.
Rdzeniem pałacu mykeńskiego jest megaron: podłużna sala z wejściem przez przedsionek i portyk, z okrągłym paleniskiem pośrodku, otoczonym czterema kolumnami podtrzymującymi otwór w dachu. Przy ścianie stoi miejsce dla władcy, a ściany pokrywają malowidła.
Palenisko nie jest zwykłym elementem gospodarczym. Ogień umiejscowiony pośrodku sali, ku któremu skierowane jest zgromadzenie, pełni w tej kulturze istotną funkcję zarówno dla władzy, jak i obrzędów. Właśnie przy nim odbywają się uczty rozdzielające mięso oraz składane są ofiary. Z tego samego korzenia wywodzi się późniejsze greckie wyobrażenie ogniska wspólnoty i bogini, której imieniem je nazwano.
Zadziwiające jest to, co wydarzyło się z układem megaronu po upadku mykeńskich pałaców. Gdy po wiekach ciemnych powróciły monumentalne budowle, greckie świątynie przybrały plan nieoczekiwanie podobny do megaronu: podłużna sala z przedsionkiem i kolumnowym portykiem, a wejście umieszczone na krótszym boku. Jedyną różnicą był nowy lokator – w miejsce władcy pojawiał się posąg boski.
Nie jest to jednak prosta linia i uczciwiej jest powiedzieć dlaczego. Między ostatnim megaronem a pierwszą świątynią leży kilka stuleci, z których nie mamy budowli monumentalnych, więc ciągłość jest przerwana w materiale. Podobieństwo planu bywa też tłumaczone prostotą samego rozwiązania: podłużny dom z wejściem od węższej strony buduje się niezależnie w wielu miejscach.
Grobowiec kopułowy: dziewięć metrów kamienia bez jednego łuku
Rzecz z ziemi albo z epokiNajwiększy ma czternaście metrów średnicy i przez półtora tysiąca lat był najszerszym zadaszeniem, jakie postawiono w Europie.
Czytaj dalejNa czym to stoiOkrągłe komory grobowe wznoszone z pierścieni kamienia wysuwanych ku środkowi, bez łuku przenoszącego siły; korytarz wykuty w zboczu i kopiec ziemi nad całością; największy grobowiec o średnicy i wysokości około czternastu i pół metra z nadprożem ważącym ponad sto ton; brak szerszego zadaszonego wnętrza w Europie przez następne półtora tysiąca lat; ślady uczty i szczątki zwierząt przy wejściach; ponowne otwieranie komór i kolejne pochówki.
- Wnętrza znaleziono ograbione, co ogranicza wnioski o obrzędzie pogrzebowym. Nazwy poszczególnych grobowców pochodzą od XIX-wiecznych odkrywców i nie wynikają ze znalezisk.
Dla najważniejszych zmarłych wznoszono unikatowe grobowce kopułowe, które przybierały formę okrągłej komory, budowanej z kolejnych kamiennych pierścieni wysuniętych nieco do wewnątrz, aż tworzyły zamknięty krąg u góry. Do tej komory prowadził korytarz wykuty w zboczu, a całość konstrukcji maskowano kopcem ziemi.
Nie jest to konstrukcja kopułowa według późniejszych standardów, ponieważ nie zawiera łuku przenoszącego siły na boki — ciężar utrzymują same warstwy kamienia ułożone z przewieszeniem. Największy spośród tych grobowców osiąga średnicę czternastu i pół metra oraz taką samą wysokość, a nadproże nad wejściem waży ponad sto ton. W Europie przez następne półtora tysiąca lat nie zbudowano szerszego zadaszonego wnętrza.
Wnętrza znaleziono ograbione, bo korytarz i drzwi były znane i dostępne, więc o obrzędzie pogrzebowym wiemy z nich mało. Zachowały się natomiast ślady uczty przy wejściu i resztki zwierząt, a w kilku przypadkach warstwy wskazujące, że komorę otwierano ponownie i chowano w niej kolejne osoby.
Nadanie nazw tym budowlom — skarbiec Atreusza, grób Klitajmestry — dokonało się dzięki dziewiętnastowiecznym podróżnikom i wykopaliskom, a nie odnosi się do osób w nich spoczywających. To ta sama maniera, co przy złotej masce: przypisać znalezisku imię pochodzące od Homera i na stałe zapisać je w jego opisie.
Co jest na tabliczkach
Panteon z rachunków, ostatni spis przed pożarem i kult przy cudzych grobach
Jedyny grecki zapis religijny z epoki brązu jest listą wydatków magazynu — i właśnie dlatego jest wiarygodny.
Kto naprawdę jest na tabliczkach: Posejdon przed Zeusem, Dionizos siedemset lat za wcześnie
Rzecz z ziemi albo z epokiOdczytanie pisma dało listę bóstw, która nie zgadza się z tą znaną z Homera — i to jest w niej najciekawsze.
Czytaj dalejNa czym to stoiTabliczki z przydziałami oliwy, zboża, wełny i zwierząt dla sanktuariów i adresatów kultu; Posejdon jako najhojniej obdarowywany w Pylos; postać nazywana Panią z dopowiedzeniem zakresu lub miejsca; obecność Zeusa, Hery, Hermesa, Artemidy, Aresa i Erynii; zapis imienia Dionizosa na tabliczkach z Pylos i z Krety; brak pewnego zapisu Apollona i Afrodyty.
- Tabliczki notują wydatki magazynu, nie całość wierzeń, więc brak zapisu nie dowodzi braku kultu. Odczytania części imion i określeń pozostają sporne.
Na tabliczkach z pałacowych archiwów zapisywano przydziały: ile oliwy, zboża, wełny i zwierząt idzie do którego sanktuarium i dla kogo. Dzięki temu mamy listę adresatów spisaną przez ludzi, którzy im wtedy składali dary, a nie przez poetów kilkaset lat później.
Zgadza się mniej, niż można było oczekiwać. W Pylos najhojniej obdarowywany jest Posejdon, nie Zeus, a obok niego stoi postać nazywana po prostu Panią, do której dopisuje się określenie miejsca albo zakresu — Pani Zboża, Pani Koni, Pani labiryntu w zapisie kreteńskim. Są też Zeus, Hera, Hermes, Artemida, Ares pod inną formą imienia i Erynie w liczbie mnogiej.
Największą niespodzianką jest Dionizos. Uchodził za bóstwo przybyłe późno i z zewnątrz, tymczasem jego imię stoi na tabliczkach z Pylos i z Krety, czyli jest starsze od Homera o kilkaset lat. Nie oznacza to, że czczono go tak jak w epoce klasycznej — o samym obrzędzie tabliczki nie mówią nic — ale wyklucza obraz późnego przybysza.
Nieobecności są równie wymowne. Brak pewnego zapisu Apollona i Afrodyty, choć oboje są w epoce klasycznej w pierwszym rzędzie. Z rachunków pałacowych nie wynika jednak, że ich nie było: spis obejmuje to, co szło z magazynu, a nie wszystko, w co wierzono. Milczenie tabliczki jest słabym dowodem i trzeba je tak traktować.
Ostatni spis darów, zapisany na kilka godzin przed pożarem
Rzecz z ziemi albo z epokiDo kilkunastu sanktuariów idą naczynia ze złota i ludzie. Tabliczka urywa się, a pałac płonie tego samego dnia.
Czytaj dalejNa czym to stoiWypalenie tabliczek przez pożar jako jedyna przyczyna ich przetrwania; spis darów rozsyłanych do kilkunastu miejsc kultu, wymieniający naczynia ze złota oraz mężczyzn i kobiety przypisanych adresatom; pośpieszne pismo inną ręką niż reszta archiwum; urwanie zapisu w połowie; zniszczenie pałacu w pożarze.
- Odczytanie spisu jako ofiary z ludzi jest sporne; te same znaki odczytuje się także jako przydział służby do sanktuariów. Tekst nie ma odpowiednika, który pozwoliłby rozstrzygnąć.
Tabliczki z pałacu wypalały się przypadkowo: na wilgotnej glinie tworzono zapiski, które po odczytaniu miały trafić z powrotem do użytku, przez co bez pożaru żadna z nich nie przetrwałaby. Archiwum w Pylos jest nam znane wyłącznie dlatego, że pałac uległ spaleniu — ogień utwardził to, co akurat spoczywało na półkach.
Wśród ocalałych artefaktów jest spis darów rozsyłanych do kilkunastu miejsc kultu: naczynia ze złota oraz wymieniający towarzyszące im osoby — mężczyźni i kobiety — przyporządkowane poszczególnym adresatom. Zapis ten, wykonany pośpiesznie inną ręką niż reszta materiałów, jest niekompletny i urywa się w połowie treści.
Spór o interpretację tego spisu ciągle trwa. Jedni dostrzegają w nim ofiarę z ludzi, składaną w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa; inni widzą przydział służby do miejsc kultu, będący rutynową czynnością urzędową, której w archiwum tego typu znajduje się wiele. Obydwie strony odczytują te same znaki, lecz różnią się w kwestii określenia, czy przy osobach oznacza ono dar, czy przydział.
Atlas odnotowuje niezwykłą sytuację: w ostatnich godzinach istnienia państwa urzędnik sporządził dokument, rozdzielając dary bez świadomości, że to jego ostatni zapis. Rozstrzygnięcia brak i prawdopodobnie nigdy go nie będzie, gdyż tekst nie posiada odpowiednika.
Czterysta lat później Grecy zaczynają składać dary przy grobach, których nie zbudowali
Rzecz z ziemi albo z epokiDo dawnych grobowców kopułowych wracają ludzie z naczyniami i jedzeniem. Nie wiedzą, kto tam leży — i właśnie dlatego to robią.
Czytaj dalejNa czym to stoiNowe warstwy przy dawnych grobowcach kopułowych i komorowych od VIII wieku p.n.e.: naczynia do picia, resztki posiłków, figurki, ślady ognia; brak związku składających dary z pochowanymi; odrębny obrzęd dla herosów — nocą, do dołu w ziemi, ze zwierzęcia ciemnej maści — wobec ofiary na wzniesionym ołtarzu dla bogów; zbieżność czasowa z powstaniem pierwszych świątyń, ukształtowaniem się polis, powrotem pisma i utrwaleniem poematów.
- Przyczyna pojawienia się kultu przy dawnych grobach nie została rozstrzygnięta. Tożsamość czczonych postaci w większości przypadków nie jest znana i bywała ustalana wtórnie.
W ósmym wieku przed naszą erą, po kilkuset latach od upadku pałaców, przy dawnych grobowcach kopułowych i komorowych, zaczęły się pojawiać nowe warstwy. Znajdowano w nich naczynia do picia, resztki posiłków, figurki oraz ślady ognia. Ludzie pozostawiający te przedmioty nie mieli nic wspólnego z pochowanymi i nie znali ich imion.
To jest początek kultu herosów — czczenia potężnych postaci, związanych z konkretnym miejscem, gdzie znane są ich groby. Składano im dary inaczej niż bogom: nocą, wrzucając ofiarę ze zwierzęcia ciemnej maści do dołu w ziemi. Bogom składało się ofiary na ołtarzu wzniesionym ku górze; różnica jest widoczna w obrzędzie, nie tylko w opowieściach.
Uderzająca zbieżność w czasie nie została ostatecznie wyjaśniona. W tym samym stuleciu powstawały pierwsze świątynie, kształtował się model miasta-państwa, wracało pismo w nowej formie oraz utrwalały się poematy opiewające wojnę trojańską. Wskazywano, że rodzące się wspólnoty poszukiwały przodków i początków swojej historii, a rozpoznawalne w krajobrazie kurhany dostarczały im tych elementów.
Dla tego działu jest to najważniejsze odkrycie w całej warstwie mykeńskiej. Religia grecka epoki klasycznej nie kontynuowała pałacowych obrzędów — przyswoiła sobie te pałace jako historyczne dziedzictwo, kilka wieków po ich upadku, nie mając już pełnej świadomości co do ich pierwotnego charakteru.