Oceania · Melanezja
Osiemset języków i ani jednej „religii melanezyjskiej”
Na tym jednym obszarze mówi się ponad ośmiuset językami, a w samym Vanuatu przypada jeden język na niespełna trzy tysiące osób — nigdzie indziej na świecie nie jest tak gęsto. Zdanie „wierzenia melanezyjskie” zwija to wszystko w jedną rzecz, której nie ma. Ten dział jest o tym, co się traci przy takim zwijaniu, i o jednej praktyce, którą da się pokazać uczciwie: rysunku prowadzonym jedną linią, bez odrywania palca od piasku.
Podpis działu
Jedna linia, która nie odrywa się od piasku
Przesuń suwak. Ręka nie odrywa się ani razu — i to jest cała reguła tego rysunku. Siatka punktów stoi pierwsza, linia biegnie między nimi i wraca tam, gdzie zaczęła.
Słownik
Cztery nazwy, których nie tłumaczymy
Cztery nazwy, których nie tłumaczymy, bo przekład każdej z nich podstawia europejskie pojęcie w miejsce czegoś innego.
Kastom
Nie „zwyczaj”. Nazwa dla tego, co swoje, ukuta dopiero wtedy, gdy pojawiło się coś obcego, wobec czego trzeba się określić.
Czytaj dalejA było takPiszemy „kastom”, bo „tradycja” gubi to, że jest to pojęcie polemiczne, powstałe w sporze.
Słowo pochodzi z angielskiego „custom”, ale znaczy coś, czego angielskie „custom” nie znaczy: całość porządku uznanego za własny — prawa, obrzędu, ziemi i sposobu rozstrzygania sporów — postawioną naprzeciw tego, co przyszło z zewnątrz.
Pojęcie tego rodzaju nie jest potrzebne, dopóki nie ma z czym się porównywać. Kastom jest więc równolatkiem kolonii, choć opisuje rzeczy dużo starsze, i właśnie dlatego bywa mylony ze zwykłą tradycją.
Masalai
Istota związana z konkretnym miejscem. Nie duch zmarłego i nie bóstwo — coś, co należy do bagna, skały albo zakola rzeki.
Czytaj dalejA było takNie piszemy „demon” ani „duch przodka”: jedno wprowadza zło, drugie pokrewieństwo — a rzecz jest o miejscu.
Masalai wiąże się z punktem w krajobrazie, a nie z osobą ani z opowieścią o początku świata. Bywa groźne, bywa obojętne, ale zawsze jest u siebie, a człowiek jest tam gościem i to on ma się zachować odpowiednio.
Przekład „demon” wprowadza porządek moralny, którego tu nie ma, a przekład „duch” podsuwa zmarłego. Zostawiamy nazwę i podajemy, czym rzecz się wyróżnia: przywiązaniem do miejsca.
Malanggan
Rzeźba z Nowej Irlandii wykonana na jeden obrzęd i przeznaczona do rozpadu. Zachowanie jej jest wyjęciem z obiegu.
Czytaj dalejA było takNie piszemy „maska pośmiertna”: to nie jest portret zmarłego ani przedmiot do przechowania.
Prace bywają miesiącami rzeźbione, a ich rola wypełnia się w ciągu jednego obrzędu związanego ze zmarłymi. Potem przedmiot zostawia się rozpadowi, bo to, co miał zrobić, już się stało.
Muzea świata mają dziś tysiące takich rzeźb, ustawionych w gablotach jako dzieła sztuki trwałej. Nie jest to kontynuacja praktyki, tylko jej odwrócenie — i warto to nazwać, zamiast zachwycać się kunsztem wykonania.
Sandroing
Rysunek na piasku z Vanuatu prowadzony jedną linią, bez odrywania palca. Podpora dla opowieści, nie ilustracja.
Czytaj dalejA było takNie piszemy „ornament” ani „wzór”: rzecz służy mówieniu, a nie zdobieniu.
Nazwa jest bisłamska i brzmi jak angielskie „sand drawing”, ale rzecz nie jest rysowaniem w naszym sensie. Bliżej jej do wykonania utworu: liczy się przeprowadzenie całej drogi bez przerwy, a nie efekt, który zostaje na piasku.
Figury bywają wiązane z istotami, miejscami i przebiegiem zdarzeń, a jedna i ta sama potrafi obsłużyć różne opowieści w różnych wioskach. Dlatego na tej stronie pokazujemy REGUŁĘ, a nie żadną konkretną figurę.
Co dalej
Pięć dat, wobec których trzeba było się określić
Pięć dat, po których to, co miejscowe, musiało się określić wobec przybysza — czasem przez zakaz, raz przez konstytucję.
Wiek XIX: misje i stacje handlowe
Obecność stała, nie przelotna. Od tego momentu to, co miejscowe, musi się określać wobec czegoś.
Czytaj dalejSkąd wiemyWerbunek siły roboczej na plantacje w drugiej połowie XIX wieku obejmował zarówno umowy, jak i uprowadzenia; obie formy są udokumentowane.
Statki bywały wcześniej, ale dopiero stałe stacje zmieniły położenie: pojawił się porządek, który trwa, ma własne prawo i własne nabożeństwo. Wtedy dopiero potrzebne staje się słowo na „to, co nasze”.
W tym samym czasie przez wyspy przechodzi wywózka siły roboczej na plantacje Queenslandu i Fidżi — praktyka nazywana wprost porywaniem, bo część ludzi zabrano podstępem albo siłą.
Przełom XIX i XX wieku: podział administracyjny
Obszar rozdzielono między kilka państw, a jedną wyspę podzielono linią, której nikt tam nie rysował.
Czytaj dalejSkąd wiemyPodziały administracyjne z przełomu XIX i XX wieku ustalane były w Europie; ich przebieg nie odwzorowywał granic językowych ani społecznych.
Granice szły za umowami zawieranymi w Europie, a nie za językami, pokrewieństwem czy ziemią. Nowa Gwinea została podzielona na część holenderską, niemiecką i brytyjską, a Nowe Hebrydy dostały zarząd dwóch państw naraz.
Skutki tych linii są dzisiejsze, nie historyczne: przebiegają przez obszary jednego języka i jednej wspólnoty, a spory o nie trwają.
1942–1945: front przechodzi przez wyspy
Kilka lat, w ciągu których na wyspy trafia więcej cudzego sprzętu niż przez cały poprzedni wiek.
Czytaj dalejSkąd wiemyObecność wojskowa w latach 1942–1945 objęła znaczną część obszaru i zakończyła się gwałtownym wycofaniem zaplecza.
Walki i zaplecze wojskowe postawiły na wyspach lotniska, magazyny i szpitale, a potem to wszystko zniknęło niemal z dnia na dzień. Doświadczenie było zbiorowe i gwałtowne, a jego ślad w miejscowym myśleniu jest tematem osobnego działu o tak zwanych kultach cargo.
Tutaj odnotowujemy samą skalę, bo bez niej nie da się zrozumieć, dlaczego druga połowa wieku wygląda tak, jak wygląda.
1975, 1978, 1980: trzy niepodległości
Papua-Nowa Gwinea, Wyspy Salomona, Vanuatu. W ciągu pięciu lat trzy nowe państwa.
Czytaj dalejSkąd wiemyNiepodległość: Papua-Nowa Gwinea 1975, Wyspy Salomona 1978, Vanuatu 1980.
Wyjście spod zarządu nie było jednorazowym aktem, tylko procesem rozpisanym na dziesięciolecia, ale te trzy daty wyznaczają moment, od którego decyzje zapadają na miejscu.
Nowe państwa musiały od razu odpowiedzieć na pytanie, czym jest prawo: przywiezionym kodeksem, kastomem, czy jednym i drugim naraz. Odpowiedzi są różne i do dziś się układają.
1980: kastom wpisany do konstytucji
Vanuatu stawia miejscowy porządek obok prawa stanowionego, a nie pod nim.
Czytaj dalejSkąd wiemyKonstytucja Vanuatu z 1980 roku uznaje kastom za źródło prawa i wiąże z nim tytuł do ziemi.
Konstytucja nowego państwa uznaje kastom za źródło prawa i wiąże z nim własność ziemi. Nie jest to gest ozdobny: przesądza, kto rozstrzyga spory o grunt i według czego.
Zestawienie z resztą serwisu jest tu warte uwagi. W większości działów miejscowy porządek kończy się zakazem albo zanika; tutaj wchodzi do ustawy zasadniczej — podobnie jak rzeka, która na Aotearoa dostała osobowość prawną.
Uczciwie
Cztery rzeczy, które to ujęcie upraszcza
Cztery rzeczy, które to ujęcie upraszcza, przemilcza albo robi zbyt ładnymi.
„Melanezja” jest kategorią z zewnątrz
Nazwę ukuto w Europie, w dużej mierze na podstawie koloru skóry mieszkańców. Ludzie stąd nie nazywali się tak sami.
Czytaj dalejPodział Oceanii na trzy części powstał w dziewiętnastowiecznej geografii europejskiej i opierał się między innymi na wyglądzie mieszkańców, co dziś czyta się źle i czytało się źle również wtedy. Utrzymał się, bo jest wygodny, a nie dlatego, że coś opisuje.
Używamy tej nazwy jako adresu na mapie i tylko tak. Za każdym razem, gdy w tekście pojawia się liczba mnoga „Melanezyjczycy”, warto podstawić sobie pod nią osiemset osobnych społeczności.
Gęstość języków to nie ciekawostka
Ponad osiemset języków znaczy osiemset osobnych porządków, a nie jeden porządek w ośmiuset odmianach.
Czytaj dalejLiczba języków bywa podawana jako rekord świata i na tym się kończy. Tymczasem język idzie tu w parze z odrębnym prawem, odrębnym pokrewieństwem i odrębnym zestawem istot, więc każde zdanie zaczynające się od „w Melanezji wierzy się” jest z góry fałszywe.
Nasza strona też tego nie unika w pełni: opisujemy kilka praktyk z kilku miejsc i nazywamy je melanezyjskimi, bo inaczej nie dałoby się tego czytać. Zastrzeżenie zostaje, żeby nie udawać, że problemu nie ma.
Oskarżenia o sanguma to sprawa dzisiejsza
Ludzie — najczęściej kobiety — bywają dziś oskarżani o sprowadzanie choroby i śmierci, torturowani i zabijani.
Czytaj dalejNie jest to etnografia sprzed wieku ani barwny szczegół. Przemoc związana z takimi oskarżeniami jest problemem współczesnym, rozpoznanym przez miejscowe władze i organizacje, a ofiarami padają zwykle osoby bez oparcia we wspólnocie: wdowy, kobiety starsze, osoby przybyłe z innej wioski.
Piszemy o tym wprost, bez sensacji i bez obrazków, bo pominięcie tego przy opisie miejscowych wyobrażeń o sprawczości byłoby przemilczeniem najcięższego z ich dzisiejszych skutków. Nie służy to również ocenie całego obszaru: oskarżenia o czary i przemoc z nimi związana występowały i występują na wszystkich kontynentach.
Najwięcej zachowało się tego, co miało nie zostać
Malanggan robiono do rozpadu, a dziś stoją w gablotach na całym świecie. Obraz praktyki układa się z jej odwrócenia.
Czytaj dalejZbiory muzealne powstały z wyjęcia przedmiotów z obiegu, w którym miały się skończyć. To, co w tej praktyce najtrwalsze na naszych półkach, było w niej z założenia najbardziej nietrwałe.
Skutek jest taki, że łatwiej dziś napisać o rzeźbie niż o obrzędzie, przy którym stała, i łatwiej pokazać zdjęcie przedmiotu niż powiedzieć, co przy nim mówiono. Nasz dział dzieli ten kłopot i dlatego jego podpisem jest rysunek, który się zaciera.
Licznik
Pięć liczb, w tym jedno zero
Pięć liczb. Mierzą ten obszar i jego praktyki, a nie naszą tezę o nim.
800+
Języków w samej Papui-Nowej Gwinei
Nie dialektów jednego języka. Osobnych języków, często wzajemnie niezrozumiałych.
≈110
Języków Vanuatu
Przy około trzystu tysiącach mieszkańców daje to najgęstsze zagęszczenie języków na świecie.
≈1/5
Tyle języków świata przypada na ten jeden obszar
Obszar zajmuje ułamek procenta lądów. Nic w tej proporcji nie jest zwyczajne.
0
Uniesień ręki w rysunku na piasku
Jedna ciągła linia od pierwszego punktu do ostatniego. Przerwa znaczy, że rysunek trzeba zetrzeć.
1980
Rok wpisania kastomu do konstytucji Vanuatu
Miejscowy porządek jako źródło prawa, nie jako folklor dopuszczony obok.
Sprawdzamy
Czego nie było
Pięć zdań, które krążą jako oczywistości, a nie są prawdziwe.
„Melanezyjczycy wierzą, że…”
Nieprawda. Nie ma podmiotu tego zdania. Jest ponad osiemset społeczności z osobnymi porządkami.
Czytaj dalejA było takMówimy: ta praktyka, w tym miejscu, opisana wtedy i wtedy.
Zdania o tym, w co „wierzą Melanezyjczycy”, biorą kategorię geograficzną wymyśloną w Europie i podstawiają ją w miejsce ludzi. Wychodzi z tego twierdzenie, którego nie da się ani sprawdzić, ani obalić, bo nie wiadomo, kogo dotyczy.
Bezpieczne są tylko zdania z adresem: w tej wiosce, w tym języku, w tym czasie. Reszta jest wygodą piszącego.
„To jest anonimowa sztuka plemienna”
Nieprawda. Rzeźby malanggan mają autorów, a prawo do wykonania określonej formy bywa własnością.
Czytaj dalejA było takMówimy: dzieło wykonane przez konkretną osobę, w ramach prawa do formy, którego ta osoba była posiadaczem.
Anonimowość jest cechą naszych zbiorów, a nie tamtej praktyki: nazwiska nie zapisywano przy zakupie. Tymczasem prawo do wykonania konkretnej formy bywa przekazywane, nabywane i pilnowane, czyli jest czymś bliższym własności niż wspólnemu dziedzictwu.
Podpis „sztuka plemienna, Nowa Irlandia, XIX wiek” mówi więc przede wszystkim o tym, jak przedmiot trafił do gabloty.
„Rysunek na piasku to ornament”
Nieprawda. Służy mówieniu. Bez tego, co przy nim powiedziano, jest samym rusztowaniem.
Czytaj dalejA było takMówimy: podpora dla mówiącego, nie zapis słów i nie zdobienie.
Ozdobę robi się po to, żeby była ładna i żeby została. Ta figura powstaje po to, żeby przy niej opowiedzieć, i znika zaraz potem — a ta sama figura w innej wiosce obsługuje inną opowieść.
Zestawiając to z kené, kipu i mola, pilnujemy tej samej granicy: wzór potrafi być narzędziem przekazu, ale to nie znaczy, że jest pismem.
„Malanggan to maska pośmiertna”
Nieprawda. Nie jest portretem zmarłego i nie jest przeznaczony do przechowania.
Czytaj dalejA było takMówimy: dzieło wykonane na jeden obrzęd i przeznaczone do rozpadu.
Rzecz wiąże się z obrzędem dotyczącym zmarłych, ale nie odwzorowuje twarzy konkretnej osoby i nie ma służyć pamięci przez trwanie. Przeciwnie: po wypełnieniu swojej roli zostaje pozostawiona rozpadowi.
Nazwa „maska pośmiertna” podstawia europejski przedmiot o zupełnie innym zadaniu — odlew twarzy robiony po to, żeby twarz przetrwała.
„Tyle języków, bo ludzie żyli w izolacji”
Nieprawda. Wymiana była intensywna. Gęstość języków współistniała z rozległymi sieciami wymiany i z wielojęzycznością.
Czytaj dalejA było takMówimy: gęstość języków szła w parze z wymianą i wielojęzycznością, a nie z odcięciem.
Obraz odciętych dolin tłumaczy liczbę języków zbyt łatwo. Tymczasem obszar ten znany jest również z dalekosiężnych obiegów wymiany między wyspami i z tego, że ludzie zwyczajnie znali po kilka języków sąsiadów.
Odrębność języka bywała więc utrzymywana, a nie tylko dziedziczona z braku kontaktu: mowa wyznaczała, kto jest kim, w świecie, w którym z sąsiadami rozmawiano stale.