Baba Marta · kukeri · nestinari · Enjowden
Czerwono-biała nitka, maski w lutym i taniec po żarze
Rok obrzędowy jest tu gęstszy niż gdziekolwiek indziej w Słowiańszczyźnie i w dużej części wciąż odprawiany, a nie tylko pamiętany. Nitkę na rękę wiąże pierwszego marca cały kraj, po żarze tanczą dwie wsie, a maski zimowe mają dziś festiwal — i to jest osobna sprawa.
Zima
Maski, dzwony i gałąź, którą się uderza
Maski, skóry i dzwony cięższe od człowieka
Opowieść w obieguMężczyźni w skórach i maskach z dzwonami u pasa odgrywają orkę, ślub, śmierć i powrót do życia.
Czytaj dalejNa czym to stoiUchwała soborowa z 692 roku zakazująca masek; opisy etnograficzne po 1850 roku; żywa praktyka i doroczny przegląd w Perniku.
- Ciągłość z obrzędem starożytnym — nie wykazana; przerwa w świadectwach sięga tysiąca lat.
Grupa mężczyzn przebiera się w skóry koźle albo owcze i zakłada maski — często wysokie na metr, z rogami, piórami, lustrami i wełną. U pasa wiesza się dzwony; zestaw waży nierzadko dwadzieścia kilogramów i więcej. Grupa obchodzi wieś, hałasuje i wchodzi na podwórza.
Odgrywana scena powtarza się w wielu wsiach: orka i siew udawane na ulicy, ślub z mężczyzną przebranym za pannę młodą, kłótnia, zabicie przewodnika grupy i jego wstanie z martwych. Gospodarze dają jedzenie i pieniądze, a grupa życzy urodzaju.
Najstarsza kotwica tego obyczaju to nie opis, tylko zakaz: uchwała soborowa z sześćset dziewięćdziesiątego drugiego roku zabraniająca noszenia masek męskich, kobiecych i zwierzęcych oraz tańców z nimi związanych. Dowodzi ona, że coś takiego robiono na terenie cesarstwa — nie dowodzi ciągłości z tym, co robi się dziś.
Związek z greckim obrzędem ku czci Dionizosa nasuwa się i jest powtarzany od dziewiętnastego wieku. Między jednym a drugim leży jednak około tysiąca lat bez świadectw, a maski zimowe występują od Alp po Kaukaz. Ostrożniej mówić o wspólnej rodzinie obrzędów niż o prostym ciągu.
Gałąź derenia, którą uderza się w plecy
Rzecz z ziemi albo z epokiDzieci obchodzą domy i biją domowników ozdobioną gałązką, życząc zdrowia — uderzenie jest tu darem.
Czytaj dalejNa czym to stoiZapisy etnograficzne i żywa praktyka; teksty życzeń zapisane w wielu wariantach.
Pierwszego stycznia dzieci chodzą po domach z gałęzią derenia wygiętą w pętlę i owiniętą wełną, suszonymi owocami, popcornem i monetami. Każdego domownika uderzają nią lekko w plecy, wypowiadając długie życzenie zdrowia i urodzaju, i dostają za to drobne albo łakocie.
Dereń wybrano nieprzypadkowo: kwitnie najwcześniej ze wszystkich drzew tej okolicy i ma wyjątkowo twarde drewno. Obie te cechy są w życzeniu wymieniane wprost — zdrowie ma być twarde jak to drewno.
Uderzenie jest tu czynnością dobrą, nie karą. To samo robi się witką w kilku innych krajach słowiańskich w okolicach Wielkanocy i w dniu Młodzianek. Przenoszenie siły rośliny na człowieka przez dotknięcie jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych reguł obrzędowych w tej części Europy.
Zwyczaj jest żywy i powszechny — przypuszczalnie najpowszechniejszy z całego tego rozdziału obok martenicy. Gałązki sprzedaje się dziś gotowe na targach, co nie zmienia przebiegu.
Wiosna
Nitka na ręku i obchód, który zmienia stan
Martenica: nitka noszona, dopóki nie zobaczysz bociana
Rzecz z ziemi albo z epokiSznureczek skręcony z bieli i czerwieni, wiązany na ręku i zdejmowany dopiero na widok pierwszego znaku wiosny.
Czytaj dalejNa czym to stoiZapisy etnograficzne; żywa praktyka w całym kraju; wspólny wpis czterech państw na listę dziedzictwa niematerialnego z 2017 roku.
- Wiek zwyczaju — opisy pochodzą z XIX wieku, wcześniejszych brak.
Pierwszego marca każdy dostaje i każdy daje: sznureczek skręcony z białej i czerwonej wełny, wiązany na nadgarstku albo przypinany do ubrania. Nosi się go nie do określonej daty, tylko do zdarzenia — do zobaczenia bociana, jaskółki albo kwitnącego drzewa.
Zdjęcie też ma regułę. Nitkę zawiązuje się na gałęzi kwitnącego drzewa albo kładzie pod kamieniem; kto po kilku dniach zajrzy pod ten kamień, wróży sobie z tego, jakie zwierzę pod nim siedzi. Zwyczaj jest więc domknięty: ma początek, warunek zakończenia i sposób odesłania.
Postać, która go patronuje, nazywa się Babą Martą i jest opisywana jako kapryśna staruszka: raz się uśmiechnie i świeci słońce, raz się rozgniewa i sypie śnieg. Marzec jest jej miesiącem, a nazwa miesiąca jest w tym języku rodzaju żeńskiego — co przy tego rodzaju postaciach bywa całym ich rodowodem.
Bliźniaczą postać ma Rumunia: tam nazywa się Baba Dochia i zrzuca kolejno dziewięć kożuchów, a nitka nosi tamtejszą nazwę. Osobny dział tego serwisu zajmuje się wersją rumuńską i nie powtarzam jej tutaj. Zwyczaj wpisano w dwa tysiące siedemnastym roku na listę dziedzictwa niematerialnego — wspólnie przez cztery kraje, bo żaden nie mógł uzasadnić wyłączności.
Łazarki: obchód, po którym dziewczyna może wyjść za mąż
Opowieść w obieguNiezamężne dziewczęta chodzą od domu do domu ze śpiewem — i to przejście zmienia ich stan we wsi.
Czytaj dalejNa czym to stoiZapisy etnograficzne z XIX i XX wieku ze wskazaniem funkcji obrzędu przejścia; współczesne odtworzenia.
W sobotę przed Niedzielą Palmową dziewczęta w wieku od kilkunastu lat, ubrane odrębnie i uwieńczone, obchodzą wszystkie domy we wsi. Przed każdym śpiewają pieśń dobraną do tego, kto w nim mieszka: inną dla gospodarza, inną dla panny, inną dla dziecka, inną dla starych.
Ważne jest nie śpiewanie, tylko skutek. Udział w tym obchodzie był warunkiem uznania dziewczyny za dorosłą i zdatną do małżeństwa. Kto nie chodził — nie był brany pod uwagę. To jest obrzęd przejścia z wyraźnym progiem, a nie świąteczna atrakcja.
Zwróć uwagę na datę: obchód przypada w sobotę przed świętem kościelnym i nosi imię wzięte z Ewangelii, a robi rzecz zupełnie świecką — porządkuje wiek i stan ludzi we wsi. Takie nałożenie jest tu regułą, nie wyjątkiem.
W wielu wsiach obchód przerwano w drugiej połowie dwudziestego wieku i odtworzono po tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym — często jako występ zespołu. Różnica między obrzędem a jego odtworzeniem wraca na tej stronie kilka razy i warto jej pilnować.
Lato
Siedemdziesiąt siedem ziół i pół
Zioła zrywane przed wschodem, gdy słońce tańczy
Opowieść w obieguJedyny dzień w roku, w którym rośliny mają pełną moc — a słońce o wschodzie ma się zatrzymać.
Czytaj dalejNa czym to stoiZapisy etnograficzne z całego kraju; teksty pieśni wróżebnych; żywa praktyka zbierania ziół.
W noc przed dwudziestym czwartym czerwca i nad ranem tego dnia zbiera się zioła. Reguła jest wyraźna: przed wschodem słońca, na czczo, w milczeniu, siedemdziesiąt siedem gatunków i jeszcze pół. Ta połówka to zioło bezimienne — na chorobę, której nikt nie zna. Liczba nie jest dosłownym rachunkiem, tylko formułą oznaczającą komplet.
O świcie patrzy się na słońce. Według tego, co spisano, w tym jednym dniu „igra” ono przy wschodzie — drga, przystaje, zmienia barwę. Kto to zobaczy, będzie zdrów przez rok. Jest to najkrótsza możliwa forma święta przesilenia: pilnowanie punktu, w którym słońce zawraca.
Dziewczęta odprawiają tego dnia osobny obrzęd wróżebny: do naczynia z wodą nabraną w milczeniu wrzuca się znaki należące do każdej z nich, naczynie zostawia się pod gwiazdami, a nazajutrz wyjmuje się je po kolei przy śpiewanych wróżbach. Kto wyciąga, ma zawiązane oczy.
Święto nosi imię Jana Chrzciciela i wypada w dzień kościelny, a robi rzecz związaną ze słońcem i z roślinami. To samo nałożenie co przy łazarkach i przy tańcu po żarze — kalendarz jest chrześcijański, czynność bywa starsza albo po prostu inna.
Ogień
Dwie wsie, które wchodzą w żar
Taniec po żarze z ikoną na rękach
Rzecz z ziemi albo z epokiBoso po rozgarniętych węglach, z ikoną uniesioną nad głową, przy bębnie i dudach.
Czytaj dalejNa czym to stoiOpisy od XIX wieku; żywa praktyka w jednej wsi; wpis na listę dziedzictwa niematerialnego z 2009 roku; osobno pokazy komercyjne.
- Pochodzenie obrzędu — trzy propozycje, żadna wykazana.
- Czy dzisiejsza praktyka we wsi jest ciągła, czy odtworzona po przerwie.
W dzień świętych Konstantyna i Heleny, w kilku wsiach gór Strandża przy samej granicy tureckiej, rozpala się po południu wielkie ognisko, a wieczorem rozgarnia je w krąg żaru. Po tym żarze tanczą boso wybrani ludzie, trzymając nad głową ikonę. Gra przy tym bęben i dudy.
Sami tańczący nie nazywają tego wyczynem. Według ich własnych słów to święty ich „bierze” i to on prowadzi; wejście w ogień bez tego stanu uważają za niebezpieczne. Przed tańcem zbierają się w osobnej izbie, przy źródle uznanym za święte, gdzie stoją ikony i gdzie przechowuje się bęben.
Cerkiew zwalczała to przez cały dziewiętnasty wiek, uznając za pogaństwo; państwo w dwudziestym zabroniło, a potem włączyło do programu festiwali. Skutkiem jest dziś wyraźne rozdwojenie: obrzęd odprawiany dalej w jednej wsi, przy świętym źródle i bez widowni — i pokazy organizowane przy hotelach nad morzem dla turystów.
Skąd się wziął, nie wiadomo. Wskazywano na obrzędy starożytne związane z ogniem, na wpływy z Anatolii i na miejscowe bractwa. Pewne jest tylko to, że najstarsze opisy pochodzą z dziewiętnastego wieku, a rejon jego występowania jest bardzo mały — kilka wsi po obu stronach dzisiejszej granicy.
Dokąd stąd
Inne warstwy tego samego terenu
Dziewięć warstw tego działu ma swój spis na górze i na dole strony. Tu stoi to, co leży obok: przegląd słowiański, sąsiad grecki, zwierzchność osmańska i drugi brzeg Dunaju.
Słowianie
Te same istoty i obrzędy w skali całej Słowiańszczyzny, krócej i z porównaniem.
Otwórz dział◆Sąsiad z południaGrecja
Oś czasu od Minojczyków po 1453 i dziewięć warstw głębokich pod nią.
Otwórz dział◆Obrzęd i kalendarzGrecja i Rzym
Dionizos, Orfeusz, misteria i magia po greckiej i rzymskiej stronie.
Otwórz dział◆Pięć wieków zwierzchnościOsmanowie
Bractwa, bektaszi i karakondżolos w wersji osmańskiej.
Otwórz dział◆Drugi brzeg DunajuRumunia
Baba Dochia, mărţişor, căluşari i strigoi — bliźniaki tutejszych obrzędów.
Otwórz dział◆ŹródłoznawstwoHerezje
Bogomiłowie i katarzy od strony źródeł: wszystkie napisali przeciwnicy.
Otwórz dział