samodiwy · zmej · ala · karakondżuł
Kto mieszka w wodzie, w chmurze i w dwunastu dniach między świętami
Każda z tych istot ma tu własne imię, własny adres i własny sposób postępowania z nią. Prawie wszystko, co o nich wiadomo, spisano po tysiąc osiemsetnym roku — i to jest pierwsza rzecz, którą trzeba powiedzieć, zanim padnie słowo „prastary”.
Przy wodzie
Kto tańczy nocą i czego za to żąda
Samodiwy: tańczą w kole i nie wolno na nie wejść
Opowieść w obieguMłode kobiety w bieli, z rozpuszczonymi włosami — kto wejdzie w miejsce ich tańca, traci mowę albo władzę w nogach.
Czytaj dalejNa czym to stoiNazwa w rękopisach od XIII wieku; cały wizerunek z pieśni i zapisów etnograficznych po 1800 roku.
- Ile z tego obrazu jest dawne, a ile ukształtowało się w zbieractwie dziewiętnastowiecznym.
Opisuje się je zgodnie: młode, wysokie, w białych koszulach, z długimi rozpuszczonymi włosami, czasem ze skrzydłami, które zdejmują do kąpieli. Mieszkają przy źródłach, nad wodami i na polanach. Tańczą nocą w kole, zwykle od wieczora do pierwszego koguta.
Najważniejsza jest zasada praktyczna, a nie opis. Miejsce, w którym tańczyły, zostaje na trawie jako krąg o innej barwie — i na ten krąg nie wolno wejść. Kto wejdzie, kto położy się tam spać albo kto podpatrzy taniec, traci mowę, słuch lub władzę w nogach. Kara nie jest za złą wolę, tylko za wejście w cudze.
Potrzebują muzyki i dlatego porywają grajków. W pieśniach powtarza się wątek pasterza z piszczałką, który gra im całą noc, a nad ranem wraca do wsi postarzały o wiele lat albo nie wraca wcale. Ten sam wątek chodzi po całych Bałkanach.
Skąd wiadomo, co o nich mówiono. Nazwa jest poświadczona w piśmie od trzynastego wieku, złożenia od szesnastego, ale cały ten wizerunek — taniec, krąg, kara, skrzydła — pochodzi z pieśni i opowieści spisywanych dopiero po tysiąc osiemsetnym roku. To jest ważne: nazwa jest stara, opis młody.
Czym się od nich odkupywano
Opowieść w obieguNie zaklęciem, tylko czynnością: ominąć, zostawić, nie odzywać się i nie patrzeć.
Czytaj dalejNa czym to stoiZapisy etnograficzne z XIX i XX wieku opisujące zakazy, dary i zabiegi odczyniające.
Postępowanie z tymi istotami opisano dokładnie i jest ono uderzająco rzeczowe. Nie ma tu zaklęć ani formuł. Są zakazy: nie chodzić samemu po wodzie w południe i o północy, nie odzywać się, gdy się je usłyszy, nie patrzeć wprost, nie brać tego, co leży na ich miejscu.
Są też czynności zaduśne. Przy źródle zostawiano chleb, sól albo kwiaty. Przed koszeniem łąki zostawiano niewykoszony kąt. Przed zaczerpnięciem wody z nowego źródła wylewano pierwszą miarkę z powrotem. Wszystko to są opłaty za wejście na cudze — dokładnie ta sama logika co przy zakazie wejścia w krąg.
Gdy ktoś jednak zaniemówił albo zaniemógł, wzywano kobietę, która umiała „odczynić”: mierzyła chorego, wylewała ołów do wody, obchodziła go z wełną albo zanosiła dary na to samo miejsce, w którym zaszkodzono. Leczenie polegało więc na zwróceniu długu, nie na pokonaniu istoty.
Ta sama zasada trzyma całą tę stronę razem i warto ją mieć z tyłu głowy przy następnych kartach. Istoty tego świata rzadko bywają złe. Częściej mają swoje i pilnują granicy, a szkoda bierze się z przekroczenia, często niechcącego.
W chmurze
Smok po stronie wsi i ta, która niesie grad
Zmej broni pola, hala je niszczy
Opowieść w obieguTutejszy smok nie jest wrogiem wsi, tylko jej obrońcą — bije się w chmurach z tą, która niesie grad.
Czytaj dalejNa czym to stoiPieśni i zapisy etnograficzne po 1800 roku; ikonografia kościelna świętego Jerzego; porównanie z płytami trackimi.
- Czy podział na obrońcę i niszczycielkę jest dawny — zapisany dopiero po 1800 roku.
- Czy ciąg od płyt trackich do świętego Jerzego istnieje, czy to zbieżność układu.
Zmej mieszka w jaskini albo w chmurze nad wsią, której pilnuje, i jest tej wsi przypisany. Gdy nadciąga grad, wychodzi mu naprzeciw i bije się z halą — żeńską istotą, która grad prowadzi. Odgłosy tej bitwy słychać jako grzmot, a to, co spada, to jej skutki.
Podział na broniącego i niszczącą jest tu stały i to odróżnia tutejszego smoka od zachodniego. Nikt go nie zabija; przeciwnie — ludzie mu pomagają. Po stronie wsi staje człowiek urodzony w błonie albo w szczególny dzień, który we śnie wychodzi walczyć razem z nim i nad ranem wraca wyczerpany.
Zmej ma też stronę groźną dla jednej osoby. Bywa, że upodoba sobie dziewczynę i zaczyna do niej przychodzić; wtedy ona blednie, chudnie, przestaje wychodzić między ludzi i „usycha”. Opisy tego stanu są na tyle konkretne, że czyta się je dziś jako opis choroby albo załamania, nazwany językiem, który był pod ręką.
Osobno występuje lamia: wielogłowa, siedząca przy źródle, zamykająca wsi wodę i żądająca za jej wypuszczenie dziewczyny. Tę zabija jeździec — święty Jerzy. Układ tej sceny jest dokładnie ten sam co na trackich płytach z jeźdźcem i potworem pod kopytami, o czym osobno na stronie o Trakach.
Przy domu i przy drodze
Dni nieczyste i zapłata za postawienie budowli
Dwanaście dni, w które nie wychodzi się po zmroku
Opowieść w obieguW dni między świętami chodzi istota, która wskakuje człowiekowi na plecy i każe się nosić.
Czytaj dalejNa czym to stoiZapisy etnograficzne z XIX i XX wieku; ta sama istota poświadczona w sąsiednich krajach i w języku tureckim.
Dwanaście dni między Bożym Narodzeniem a świętem Chrztu nazywa się tu dniami nieczystymi. Według tego, co spisano, jest to czas, w którym granica jest słabsza: nie chrzci się, nie bierze ślubów, nie pierze i nie wychodzi się po zmroku samemu.
Po drogach chodzi wtedy karakondżuł: kudłaty, o niepewnym kształcie, spotykany przy mostach, przy młynach i na rozstajach. Jego stały sposób działania to wskoczenie człowiekowi na barana i kazanie się nosić aż do pierwszego koguta. Bywa też, że zadaje pytanie — i wtedy odpowiedzieć trzeba w określony sposób, bo zła odpowiedź kończy się źle.
Ta sama istota chodzi po całych Bałkanach i po Anatolii, pod bardzo podobną nazwą, a jej wersję osmańską opisuje osobny dział tego serwisu. Nazwa jest tureckiego pochodzenia, co przy wspólnym pięciowiecznym państwie nie dziwi.
Dwunastodniowy czas zawieszenia porządku nie jest tutejszym wynalazkiem — występuje od Alp po Kaukaz i ma związek z różnicą między rokiem księżycowym a słonecznym, która wynosi właśnie około jedenastu dni. Czy tak to rozumiano, nie wiadomo; że tyle właśnie dni, wiadomo na pewno.
Cień zmierzony nicią i wmurowany w ścianę
Opowieść w obieguBudowla ma wziąć czyjeś życie; brano więc cień, zmierzony sznurkiem i zamurowany w fundamencie.
Czytaj dalejNa czym to stoiZapisy etnograficzne; pieśń o zamurowanej żonie w wersjach z kilku języków; depozyty pod węgłami znajdowane przy rozbiórkach.
- Czy zwyczaj mierzenia cienia był kiedykolwiek praktykowany, czy istniał wyłącznie jako opowieść o innych.
Panowało przekonanie, że każda duża budowla — most, młyn, wieża — musi wziąć czyjeś życie, inaczej się nie utrzyma. Zamiast człowieka wmurowywano jednak jego miarę: majster mierzył potajemnie czyjś cień sznurkiem albo nitką i zakładał tę nitkę w fundament.
Człowiek, którego cień zmierzono, miał umrzeć w ciągu roku i stać się duchem strzegącym budowli. Takiego strażnika nazywano talasymem. Stąd brały się opowieści o tym, że przy nowym moście nie należy stawać w słońcu i że budowniczych trzeba unikać.
Motyw żywego wmurowania zna cały półwysep — najsławniejsza jest pieśń o żonie zamurowanej w twierdzy, którą opowiadają także Serbowie, Albańczycy, Grecy i Rumuni w setkach wersji. Wersja z cieniem jest złagodzeniem tego samego: ofiarę zastępuje się miarą.
Pod węgłem budynku składano też rzeczy zwykłe: monetę, chleb, sól, czasem głowę koguta. Jedno i drugie robi to samo — płaci za miejsce. Różnica jest w cenie.
Przy kolebce
Kto wypowiada los i czego za to oczekuje
Trzy kobiety przychodzące trzeciej nocy
Opowieść w obieguWypowiadają los dziecka raz na zawsze; zostawia się im chleb, wino i monetę.
Czytaj dalejNa czym to stoiZapisy etnograficzne z całego kraju; ta sama postać u sąsiadów; grecki rodowód nazwy.
- Czy to ciągłość od antycznych Mojr, czy późniejsze zapożyczenie — nie rozstrzygnięto.
Trzeciej nocy po urodzeniu przychodzą do izby trzy kobiety i mówią, co dziecko spotka. Pierwsza zaczyna, druga poprawia, trzecia — najstarsza — wypowiada zdanie ostateczne, którego nie da się już zmienić. Tego, co powiedziały, nie słyszy nikt poza nielicznymi: bardzo starymi ludźmi albo tym, kto zasnął w tej izbie przypadkiem.
Przygotowanie opisano dokładnie i jest ściśle praktyczne. Na stole zostawia się chleb, sól, wino, czasem monetę i nowe ubranko. W izbie pali się światło. Matka nie śpi albo udaje, że śpi. Nie wolno w tej nocy sprzątać ani wynosić niczego z domu.
Ważne jest, czego w tym nie ma. Nie ma prośby, żeby los zmienić, ani zabiegu, który miałby nań wpłynąć. Jest gościna. Losu się nie targuje — przyjmuje się go i dba, żeby wypowiedziano go w dobrym nastroju.
Postacie te są pokrewne greckim Mojrom i rzymskim Parkom, a te same trzy kobiety występują u Serbów, Rumunów i Greków nowożytnych. Nazwa jest greckiego pochodzenia. Czy przyszła z antyku ciągiem, czy wróciła później z piśmiennictwem — nierozstrzygnięte.
Dokąd stąd
Inne warstwy tego samego terenu
Dziewięć warstw tego działu ma swój spis na górze i na dole strony. Tu stoi to, co leży obok: przegląd słowiański, sąsiad grecki, zwierzchność osmańska i drugi brzeg Dunaju.
Słowianie
Te same istoty i obrzędy w skali całej Słowiańszczyzny, krócej i z porównaniem.
Otwórz dział◆Sąsiad z południaGrecja
Oś czasu od Minojczyków po 1453 i dziewięć warstw głębokich pod nią.
Otwórz dział◆Obrzęd i kalendarzGrecja i Rzym
Dionizos, Orfeusz, misteria i magia po greckiej i rzymskiej stronie.
Otwórz dział◆Pięć wieków zwierzchnościOsmanowie
Bractwa, bektaszi i karakondżolos w wersji osmańskiej.
Otwórz dział◆Drugi brzeg DunajuRumunia
Baba Dochia, mărţişor, căluşari i strigoi — bliźniaki tutejszych obrzędów.
Otwórz dział◆ŹródłoznawstwoHerezje
Bogomiłowie i katarzy od strony źródeł: wszystkie napisali przeciwnicy.
Otwórz dział