Teby · Korynt · Argos
Trzy miasta, trzy porządki, trzy zupełnie inne opowieści
W Tebach pokazywano ogrodzone zgliszcza domu, w którym spłonęła matka boga, i twierdzono, że dymią do dziś. W Koryncie co roku siedmiu chłopców i siedem dziewcząt pokutowało w czerni za dzieci Medei — a spór o to, kto je zabił, trwa od starożytności. W Argos datowano wydarzenia latami urzędowania kapłanek, a raz w roku kąpano boginię małżeństwa w źródle, po którym odzyskiwała dziewictwo.
Dokąd stąd
Inne warstwy tego samego terenu
Dziewięć stron tej warstwy ma swój spis na górze i na dole tej strony. Tu stoi to, co mieli obok: kalendarz obrzędu, oś czasu, sąsiad na zachodzie i strona mezopotamska.
Grecja: od Minojczyków po 1453
Czterdzieści trzy karty ułożone w czas — epoka brązu, polis, bóstwa, hellenizm, Bizancjum i koniec.
Otwórz dział◆Obrzęd i kalendarzGrecja i Rzym
Sto pięćdziesiąt kart: czterdzieści siedem świąt, siedemnaście wyroczni, misteria, magia i kult państwowy.
Otwórz dział◆Sąsiad na zachodzieEtruskowie
Ci, którzy przejęli greckich bogów najwcześniej i przekazali ich dalej Rzymowi.
Otwórz działTeby
Litery z Fenicji, bóg urodzony w pożarze i zagadka na rozstaju
Miasto, z którego przyszło pismo i w którym urodził się bóg przyjmowany z największym oporem.
Litery przyszły do Grecji z Fenicji — i sami Grecy tak mówili
Zapis po fakcieOpowieść przypisuje alfabet przybyszowi ze Wschodu. Tym razem opowieść i wykop mówią to samo.
Czytaj dalejNa czym to stoiOpowieść o przybyszu z Fenicji, wyroczni każącej iść za krową, zabiciu węża i zbrojnych wyrosłych z jego zębów, od których wywodziły się najstarsze rody tebańskie; przypisywanie przybyszowi przywiezienia pisma i nazywanie liter kadmejskimi; wyprowadzenie alfabetu greckiego z pisma fenickiego z zachowaniem kolejności i nazw znaków oraz dodaniem zapisu samogłosek.
- Zbieżność opowieści z drogą przejęcia pisma nie dowodzi historyczności samej postaci założyciela. Data i miejsce przejęcia alfabetu są ustalane w przedziale kilkudziesięciu lat i pozostają sporne.
Założycielem Teb miał być według opowieści przybysz z Fenicji, szukający porwanej siostry, któremu wyrocznia kazała iść za krową i zbudować miasto tam, gdzie się położy. Przy zakładaniu zabił węża, zasiał jego zęby, a z ziemi wyrośli zbrojni, którzy wybili się nawzajem — i od pięciu ocalałych wywodziły swoje rody najstarsze rodziny tebańskie.
W tej samej opowieści przybysz przynosi ze sobą litery, które niekiedy nazywano kadmejskimi. To rzadki przypadek, gdy relacja odpowiada materiałom historycznym: alfabet grecki powstał w wyniku przejęcia pisma fenickiego, zachowując kolejność i nazwy znaków oraz dodając samogłoski, których zapis semicki nie wymagał.
Zmiana ta nie jest drobną kwestią. Pismo spółgłoskowe wymaga znajomości języka i domyślania się brzmienia słów; zapis z samogłoskami pozwala odczytać wyrazy, których czytelnik nie zna, w tym obce imiona i nazwy miejsc. Dopiero od tego momentu możliwe staje się spisanie poematu w taki sposób, by osoba niewładająca językiem mogła go dokładnie odtworzyć co do dźwięku.
Dla wierzeń ma to skutek widoczny w całej dalszej historii. Grecy dostali narzędzie, którym zaczęli spisywać to, co dotąd było wyłącznie mówione — imiona bogów, rodowody, prawa świątynne, klątwy i wreszcie eposy. Wszystko, co wiemy o ich religii z ich własnych słów, zaczyna się od tego przejęcia.
Miejsce, w którym spłonęła matka boga, ogrodzono i nie wolno było tam wchodzić
Zapis po fakciePokazywano w mieście zgliszcza domu, w którym spaliła się Semele, i mówiono, że dymią do dziś.
Czytaj dalejNa czym to stoiTebańska opowieść o Semele, żądaniu ukazania się boga w jego postaci, spaleniu matki i donoszeniu dziecka; ogrodzone miejsce uchodzące za zgliszcza jej domu, z zakazem wstępu i relacją o unoszącym się dymie; grób i kult Semele w mieście; czczenie Dionizosa jako urodzonego na miejscu; obecność jego imienia na tabliczkach mykeńskich.
- Obraz Dionizosa jako bóstwa przybyłego późno opierał się na źródłach literackich i stracił podstawę po odczytaniu pisma mykeńskiego. Przebieg obrzędów kobiecych znamy głównie z przedstawień literackich, które nie są sprawozdaniem.
Opowieść tebańska mówi, że Zeus odwiedzał królewnę imieniem Semele, a ona — namówiona przez zazdrosną żonę boga — zażądała, by pokazał się jej w swojej postaci. Zjawił się z piorunem i spalił ją; nienarodzone dziecko wyjął z płomieni i donosił we własnym udzie, a urodzony w ten sposób syn był Dionizosem.
W Tebach opowieść o Semeli nie była wyłącznie legendą. Na terenie miasta pokazywano ogrodzone miejsce, uchodzące za zgliszcza domu Semeli; do niego wejścia zabraniano, a według relacji unosił się nad nim dym. Istniał też jej grób i kult, a Dionizosa czczono jako urodzonego na miejscu, nie jako przybysza.
Jest to ważne, bo przez długi czas uchodził on w nauce za bóstwo obce, przyjęte późno, i tak też przedstawia go najgłośniejsza sztuka o Tebach: jako boga, który wraca do miasta rodzinnego, nie zostaje uznany i doprowadza do tego, że matka rozszarpuje własnego syna. Odczytanie tabliczek mykeńskich z jego imieniem odebrało temu obrazowi podstawę.
Niezmiennym rdzeniem pozostaje zatem obraz boga wywodzącego się z miasta, który jest przyjmowany przez nie z oporem i czczony w sposób wykraczający poza ustalone ramy: nocą, za murami, w grupach kobiet. Opowieść o Tebach jest relacją tego napięcia, a nie przedstawia jednorazowego przybycia boga.
Potwór, który zabija za złą odpowiedź, i król, który odpowiada dobrze
Opowieść w obieguCykl tebański jest w greckiej opowieści tym, czym u innych ludów bywa opowieść o karze za złamanie zakazu.
Czytaj dalejNa czym to stoiIstota o twarzy kobiety, ciele lwicy i skrzydłach, zadająca zagadkę pod Tebami i zabijająca za brak odpowiedzi; odpowiedź wskazująca człowieka w trzech wiekach życia; objęcie władzy i małżeństwo z wdową po poprzednim królu; wcześniejsze nieświadome zabójstwo ojca na rozstaju; zaraza w mieście wywołana obecnością osoby skalanej zabójstwem krewnego; oczyszczenie przez usunięcie sprawcy poza granice.
- Postać zagadki i jej brzmienie znamy z przekazów późniejszych niż sam cykl opowieści; wersje różnią się treścią pytania. Związek między postacią Sfinksa a jej odpowiednikami wschodnimi bywa wskazywany, lecz nie został wykazany.
Pod Tebami przesiadywała istota o twarzy kobiety, ciele lwicy i skrzydłach, zadając przechodniom zagadkę i zabijając tych, którzy nie odpowiedzieli. Najsłynniejszą zagadką była ta o człowieku — czworonożnym w niemowlęctwie, dwunożnym w sile wieku i wspierającym się na trzech nogach na starość, gdy używa laski.
Rozwiązanie zagadki nie przynosi jednak wybawienia, tylko uruchamia dalszy ciąg: zwycięzca dostaje miasto i wdowę po poprzednim królu, którym — jak się okaże — jest jego własna matka, a poprzedniego króla, swojego ojca, zabił wcześniej nieświadomie na rozstaju. Cykl tebański jest właśnie o tym: o tym, że wiedza nie chroni przed przeznaczeniem, a ucieczka przed przepowiednią jest drogą do jej spełnienia.
Dla wierzeń istotne jest to, co dzieje się potem, a nie sama zagadka. Miasto dotyka zaraza, bo w jego obrębie mieszka ktoś skalany zabójstwem krewnego — i to nie jest mechanizmem psychologicznym, lecz religijnym. Brud obrzędowy działa niezależnie od winy i wiedzy; nie trzeba chcieć, wystarczy zrobić. Oczyszczenie polega na usunięciu sprawcy poza granice.
Dla starożytnych Greków ta opowieść miała inne znaczenie niż dla późniejszych czytelników. Nie była analizą nieświadomości ani przypowieścią o władzy, ale najbardziej oczywistym przykładem zasady, według której skalanie jest stanem, a nie czynem, i że ciąży ono na mieście, dopóki sprawcy tego stanu się nie usunie.
Korynt
Tysiąc kobiet, których nie było, nocny obrzęd pod ziemią i pokuta za Medeę
Największy węzeł handlowy Grecji, o którym najczęściej powtarza się rzecz nieprawdziwą.
Tysiąc świętych nierządnic z Koryntu, których prawdopodobnie nie było
Zapis po fakcieJedno zdanie u jednego autora dało początek obrazowi powtarzanemu przez dwa tysiące lat.
Czytaj dalejNa czym to stoiŚwiątynia Afrodyty na skalistym wzgórzu nad Koryntem i dwoma portami; pozycja miasta jako największego węzła handlowego Grecji i przysłowie o kosztownej podróży do niego; zapis autora z przełomu er o ponad tysiącu kobiet zarabiających na rzecz świątyni, oparty na relacji zasłyszanej i dotyczący czasów o kilka stuleci wcześniejszych; zburzenie i odbudowa miasta w międzyczasie; niewielkie rozmiary zbadanych fundamentów świątyni; brak zapisów świątynnych, rachunków i napisów poświadczających taką instytucję.
- Istnienie świątynnego nierządu w Koryncie nie zostało wykazane i opiera się na jednym późnym przekazie z drugiej ręki. Nie oznacza to, że w mieście portowym nie było prostytucji — oznacza brak podstaw dla instytucji świątynnej.
Na skalistym wzgórzu górującym nad Koryntem i dwoma portami znajdowała się świątynia Afrodyty. Miasto to było najważniejszym ośrodkiem handlowym Grecji, a jego nazwa stała się synonimem kosztownego i rozwiązłego życia w języku łacińskim. Istniało przysłowie sugerujące, że nie każdy mógł sobie pozwolić na podróż do Koryntu.
Autor na przełomie er twierdzi, że świątynia posiadała ponad tysiąc kobiet służących bogini i zarabiających swoim ciałem. Te osoby przyciągały żeglarzy do miasta. To zdanie utrzymuje się w późniejszej literaturze, powtarzane przez większość popularnych opracowań o Grecji.
Podstawy pod nim jednak brak. Autor pisał o czasach o kilka stuleci wcześniejszych, w mieście, które w międzyczasie zburzono do gruntu i odbudowano jako kolonię rzymską, a sam zaznacza, że opiera się na relacji zasłyszanej. Świątynia na szczycie jest przy tym niewielka; zbadany fundament nie pomieściłby takiej instytucji. Nie zachowały się też żadne zapisy świątynne, rachunki ani napisy, które by ją poświadczały — a przy tysiącu osób byłoby to gospodarstwo, po którym zostaje papier.
Rzecz jest w tym dziale przykładem zjawiska ogólniejszego: jedno zdanie o cudzej rozwiązłości utrzymuje się w obiegu tysiące lat, bo jest chwytliwe, a jego sprawdzenie nie jest. Podobnie zbudowany jest obraz „świątynnej prostytucji" w Babilonie i kilka innych, które atlas prostuje w innych działach.
Igrzyska założone jako pogrzeb dziecka wyrzuconego przez morze
Zapis po fakcieNocny obrzęd przy podziemnej komorze, ofiara z czarnego byka i przysięgi składane w ciemności.
Czytaj dalejNa czym to stoiIgrzyska ku czci Posejdona na przesmyku, drugie po olimpijskich; opowieść o matce, która rzuciła się do morza z dzieckiem, i o ciele chłopca wyrzuconym na brzeg przez delfina; ustanowienie igrzysk jako obrzędu pogrzebowego; nocny kult w podziemnej komorze przy świetle lamp, z ofiarą z czarnego byka spalaną w całości, bez dzielenia mięsa; przysięga składana w tym miejscu uchodząca za najcięższą; okrągła budowla nad komorą w czasach rzymskich.
- Przebieg nocnego obrzędu odtwarzany jest z późnych opisów i z układu odkopanych budowli. Data ustanowienia igrzysk i ich pierwotna forma nie są znane.
Na przesmyku łączącym Peloponez z resztą Grecji odbywały się drugie po olimpijskich pod względem znaczenia igrzyska ku czci Posejdona. Opowieść o ich założeniu jest jednak pogrzebowa: matka uciekająca przed oszalałym mężem rzuciła się do morza z dzieckiem, oboje zostali przyjęci przez bóstwa morskie, a ciało chłopca wyrzucił delfin na brzeg w tym właśnie miejscu. Igrzyska ustanowiono jako obrzęd pogrzebowy za nie.
Chłopiec czczony był pod nowym imieniem jako bóstwo, a jego kult miał postać osobną i wyraźnie odmienną od dziennych zawodów. Odprawiano go nocą, w podziemnej komorze przy świątyni, przy świetle lamp; składano czarnego byka, a ofiarę palono w całości, bez dzielenia mięsa między uczestników. Przysięga złożona w tym miejscu uchodziła za najstraszniejszą z możliwych.
Różnica między dwoma obrzędami w tym samym sanktuarium stanowi dobre wprowadzenie do greckiego podziału. Cześć oddawano bóstwom niebieskim za dnia, na ołtarzu skierowanym ku górze, ofiarując jasne zwierzęta, a mięso spożywano wspólnie. Natomiast istoty związane ze światem podziemnym i śmiercią były czczone nocą, składając ciemne zwierzęta w dole ofiarnym, przy czym nie jadło się żadnego mięsa.
W czasach rzymskich obrzęd nocnego kultu dziecka odprawiano w rozbudowanej formie, z osobną okrągłą budowlą nad podziemną komorą. Równolegle do tego istniały zawody sportowe, które trwały aż do zamknięcia pogańskich sanktuariów. Obok wielkiego święta sportowego, przyciągającego rzesze widzów, funkcjonował przez wieki intymny kult nocny, wymagający zejścia pod ziemię.
Korynt płacił co roku za śmierć dzieci Medei — i spór idzie o to, kto je zabił
Zapis po fakcieSiedmiu chłopców i siedem dziewcząt służyło rok w świątyni, w czerni i z ogolonymi głowami, za dawne zabójstwo.
Czytaj dalejNa czym to stoiDoroczny wybór siedmiu chłopców i siedmiu dziewcząt z pierwszych rodów do rocznej służby przy świątyni Hery, w czarnych szatach i z ogolonymi głowami, ze składaniem darów za dzieci Medei pochowane na tym terenie; trwanie obrzędu jeszcze w czasach rzymskich; wersje miejscowe przypisujące zabójstwo dzieci Koryntianom, którzy mieli ukamienować je w świątyni; wersja ateńskiej sztuki przypisująca zabójstwo matce; późna wiadomość o zapłacie dla autora za taką wersję.
- Wiadomość o zapłacie dla autora sztuki jest późna i niesprawdzalna. Która wersja zabójstwa jest starsza, nie zostało rozstrzygnięte; obie znamy z przekazów spisanych po wystawieniu sztuki.
W Koryncie praktykowano rytuał pokutny: co roku wyznaczano siedmiu chłopców i siedem dziewcząt z pierwszych rodów, którzy przez rok zamieszkiwali przy świątyni Hery, nosząc czarne szaty oraz golić głowy. Składali oni dary za dzieci Medei, pochowane na tym terenie; obrzęd odprawiano jeszcze w czasach rzymskich, po odbudowie miasta.
Spór dotyczy winy; według wersji autorów miejscowych, to Koryntianie zabili dzieci — ukamienowali je w świątyni jako zemstę za śmierć królewny. Medea nie miała z tym nic wspólnego; obrzęd byłby więc formą pokuty za własne zabójstwo popełnione w miejscu świętym, co skalało miasto winą.
Wersja, którą wszyscy znamy, pochodzi ze sztuki wystawionej w Atenach, gdzie matka morduje swoje dzieci, by ukarać niewiernego męża. Wiadomość głosi, że autor otrzymał od Koryntian pieniądze za przedstawienie sprawy w ten sposób — jest to informacja późna i nie do zweryfikowania, ale sama jej obecność pokazuje, że starożytni widzieli tu rozbieżność i szukali dla niej wyjaśnienia.
Dla tego działu jest to karta ukazująca, jak opowieść wypiera obrzęd. Kult trwający w Koryncie przez kilkaset lat i mówiący o losie dzieci został przyćmiony przez sztukę wystawioną w innym mieście, która podawała sprzeczną wersję wydarzeń. Sztuka ta zachowała się w pamięci świata, a po obrzędzie pozostały tylko nieliczne wzmianki.
Argos
Kapłanki zamiast lat, kąpiel przywracająca dziewictwo i pięćdziesiąt sióstr
Sanktuarium starsze od miasta, obrzęd sprzeczny z mitem i opowieść, która w dwóch miastach znaczy coś przeciwnego.
Kapłanki Hery liczone po kolei zamiast lat
Rzecz z ziemi albo z epokiZanim wymyślono liczenie na olimpiady, datowano wydarzenia rokiem urzędowania kapłanki w jednym sanktuarium.
Czytaj dalejNa czym to stoiSanktuarium Hery między Argos a Mykenami, z kultem sięgającym czasów mykeńskich i ciągłością przez następne tysiąclecie; dożywotni urząd kapłanek i zapisywanie ich następstwa w ciągłym spisie obejmującym setki lat; używanie tego spisu jako rachuby czasu, zestawianej z innymi listami przy datowaniu wydarzeń; brak wspólnej ery i wspólnego kalendarza w świecie greckim; opowieść o braciach, którzy zaprzęgli się do wozu i zmarli we śnie po prośbie matki.
- Spis kapłanek znamy z cytatów u późniejszych autorów, nie z oryginału. Przypisanie zachowanych posągów z Delf konkretnej opowieści jest sporne i opiera się na uszkodzonym napisie.
Między Argos a Mykenami, na zboczu nad równiną, znajdowało się jedno z najstarszych i najbogatszych greckich sanktuariów, poświęcone Herze. Kult w tym miejscu sięgał czasów, gdy pobliskie Mykeny jeszcze stały, a świątynia przetrwała ich upadek i działała nieprzerwanie przez następne tysiąc lat.
Kapłanki sprawowały urząd dożywotnio, a ich następstwo zapisywano. Powstał w ten sposób ciągły spis obejmujący setki lat, którym posługiwano się jako rachubą czasu: wydarzenie umieszczano w takim to a takim roku urzędowania takiej to kapłanki. Historyk opisujący wojnę między Atenami a Spartą podaje w ten sposób jej początek, zestawiając trzy różne rachuby naraz.
Warto zobaczyć, co to znaczy. Grecy nie mieli wspólnej ery ani wspólnego kalendarza — każde miasto miało własne nazwy miesięcy i własny początek roku — więc do porozumienia się co do daty używano list: kapłanek w Argos, zwycięzców olimpijskich, urzędników w Atenach, eforów w Sparcie. Świątynia była przy tym archiwum, a jej ciągłość była warunkiem tego, żeby w ogóle dało się mówić o czasie ponad granicami miast.
Z tym sanktuarium związana jest najsłynniejsza grecka opowieść o pobożności wynagrodzonej: dwaj młodzieńcy sami zaprzęgli się do wozu i zawieźli matkę-kapłankę na uroczystości świątynne. Tam prosiła boginię o najlepszą rzecz, jaka może spotkać człowieka; obaj bracia zasnęli w przybytku i już się nie obudzili. Posągi tych dwóch młodych ludzi, powiązane z tą historią, później stanęły w Delfach.
Raz w roku bogini kąpano w źródle i odzyskiwała dziewictwo
Zapis po fakcieWizerunek zanurzano w wodzie, a obrzęd nazywano tajemnym. Żona najstarszego z bogów wracała do stanu sprzed małżeństwa.
Czytaj dalejNa czym to stoiDoroczna kąpiel wizerunku Hery w źródle w okolicy Argos; zaliczenie obrzędu do tajemnych przez autora z II wieku n.e. przy równoczesnym podaniu jego skutku — odzyskania dziewictwa; sprzeczność tego skutku z rolą bogini w opowieściach jako żony i matki; poświadczone gdzie indziej obrzędy o podobnej budowie: kąpiel wizerunku, odnowienie i powtórne zaślubiny.
- Przebieg obrzędu nie został opisany, bo relacjonujący go autor zasłonił się jego tajemnym charakterem. Objaśnienie przez roczny cykl odnowy jest domysłem i nie zostało wykazane.
W okolicy Argos znajdowało się źródło, w którym co roku kąpano wizerunek Hery. Autor opisujący to w drugim wieku naszej ery zaznacza, że obrzęd należy do tajemnych i że nie powie o nim więcej, podaje jednak jego skutek: bogini odzyskiwała w ten sposób dziewictwo.
Zdanie to jest sprzeczne z wszystkim, co się o tej postaci wie z opowieści. Hera jest tam boginią małżeństwa, żoną zdradzaną i mszczącą się, matką; dziewictwo należy do zupełnie innych bóstw. A jednak w jej własnym, najstarszym sanktuarium obchodzono obrzęd przywracający stan sprzed małżeństwa, i to corocznie.
Najczęstsze wyjaśnienie sugeruje roczny cykl przemian: bóstwo, podobnie jak przyroda, przechodzi przez różne stany i wraca do punktu wyjścia, umożliwiając wszystkiemu rozpoczęcie się od nowa. Nie jest to udowodnione, ale obrzędy o podobnej budowie — polegające na kąpieli wizerunku, odnowieniu i powtórnych zaślubinach — są poświadczone w kilku miejscach Grecji oraz poza jej granicami.
W tym dziale jest to szczególnie istotne z dodatkowego powodu. Pokazuje ono, jak dalece rytuał może się różnić od narracji dotyczącej tej samej postaci — i że ten, kto chce poznać, w co ludzie wierzyli, powinien skupić się na ich praktykach obrzędowych, a nie tylko na opowieściach. Mitologia i kult stanowią w Grecji dwa odrębne porządki, które rzadziej się ze sobą przeplatają niż się sądzi.
Pięćdziesiąt sióstr, dziurawe naczynia i miasto, któremu zabrakło wody
Opowieść w obieguZa zabicie mężów w noc poślubną noszą wodę w naczyniach bez dna. W Argos ta sama opowieść tłumaczy, skąd wzięły się źródła.
Czytaj dalejNa czym to stoiOpowieść o pięćdziesięciu siostrach, ucieczce przed kuzynami, zabiciu mężów w noc poślubną przez wszystkie prócz jednej i o karze noszenia wody do naczynia bez dna; argiwska wersja o bezwodności krainy po wyschnięciu rzek, o odnalezieniu źródła przez jedną z sióstr i o wywodzeniu nazw źródeł od ich imion; zasada dopasowania kary pośmiertnej do czynu, widoczna także w innych opowieściach o karach wiecznych.
- Wersje ateńska i argiwska różnią się w ocenie czynu i nie da się ustalić, która jest starsza. Liczba sióstr i szczegóły ucieczki bywają w przekazach rozbieżne.
Opowieść mówi o pięćdziesięciu siostrach, które uciekły przed pięćdziesięcioma kuzynami żądającymi małżeństwa, schroniły się w Argos i tam, zmuszone do ślubu, zabiły mężów w noc poślubną — wszystkie prócz jednej, która swojego oszczędziła. Za to w krainie zmarłych noszą wodę do naczynia bez dna i nigdy nie skończą.
W Argos, mieście założonym przez pięćdziesiąt sióstr, opowieść przybrała odmienny obrót. Kraina uważana była za jałową, ponieważ miejscowe rzeki świadczyły przeciwko Posejdonowi w sporze o jej przynależność, skutkiem czego bóg pozbawił je wody. Jednak jedna z sióstr odnalazła źródło, dzięki któremu Argos otrzymało upragnioną wodę. W tej lokalnej wersji siostry nie były grzesznicami, lecz założycielkami i stąd wywodzono nazwy argiwskich źródeł.
Kara przy tym nie jest przypadkowa, tylko dopasowana do przewiny: kto zabił w noc poślubną, ten na zawsze wykonuje czynność, której nie da się dokończyć, a jej przedmiotem jest woda używana przy obrzędzie weselnym. Grecka kara pośmiertna ma tę cechę, że odbija czyn — kamień, który zawsze stacza się z powrotem, owoc cofający się przed ustami, koło, które się nie zatrzymuje.
W kontekście wierzeń istotne jest rozróżnienie między wersjami. Ta sama opowieść oznacza w Atenach przestrogę, natomiast w Argos ma charakter założycielski; w jednym miejscu siostry są wiecznie karane, a w drugim noszą imiona źródeł, z których się pije. Grecka mitologia nie jest jednolita – różni się w zależności od regionu, dostosowując się do lokalnych potrzeb każdego miasta.