Taroscope
Zaloguj się

Taroscope

Sparta

Lakonia · Terapne · Karneje

Miasto, w którym kalendarz obrzędowy wygrywał z wojną

Dwóch królów panowało naraz i żaden nie mógł usunąć drugiego, a ich pierwszym obowiązkiem była ofiara. Wojsko zawracało z drogi przy złych znakach, a w czasie Karnejów nie wyruszało wcale — dwa razy z rzędu przesądziło to o przebiegu wojny z Persją. Helenę czczono tu nie jako postać z poematu, lecz jako boginię, do której dziewczęta chodziły przed zamążpójściem.

Dokąd stąd

Inne warstwy tego samego terenu

Dziewięć stron tej warstwy ma swój spis na górze i na dole tej strony. Tu stoi to, co mieli obok: kalendarz obrzędu, oś czasu, sąsiad na zachodzie i strona mezopotamska.

Ustrój i wyrocznia

Dwaj królowie, święto ważniejsze od bitwy i czterej wysłannicy do Delf

Trzy karty o tym, jak obrzęd ograniczał państwo — twardziej niż rachunek wojskowy.

Sparta

Dwóch królów naraz, a ich pierwszym obowiązkiem jest ofiara

Zapis po fakcie

Panowali równocześnie, z dwóch różnych rodów, i żaden nie mógł drugiego usunąć. Wojsko szło dopiero po pomyślnej ofierze.

Czytaj dalej

Na czym to stoiDwaj królowie panujący jednocześnie z dwóch odrębnych rodów, dziedzicznie i dożywotnio, bez możliwości usunięcia się nawzajem; kapłaństwo dwóch postaci Zeusa, wyznaczona część z każdej ofiary i podwójna porcja przy wspólnym posiłku; żałoba państwowa po śmierci króla z udziałem ludności podległej; ofiara na granicy przed jej przekroczeniem i powtórna przed bitwą, z zawracaniem wojska przy złych znakach; obserwacja nieba raz na osiem lat i zawieszanie króla po przelocie gwiazdy w określonym kierunku.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Ustrój spartański znamy głównie z relacji autorów spoza Sparty, piszących z podziwem albo z niechęcią. Częstotliwość zawracania wojska z powodu znaków bywa w tych relacjach podawana rozbieżnie.

Sparta posiadała dwóch królów jednocześnie, wywodzących się z odrębnych rodów, dziedzicznie i dożywotnio. Takie rozwiązanie nie miało odpowiednika w świecie greckim, a Spartanie tłumaczyli je opowieścią o bliźniętach, których nie dało się rozstrzygnąć pod kątem pierwszeństwa. Żaden z królów nie mógł usunąć drugiego, co przy wewnętrznym sporze paraliżowało miasto, a przy zgodzie dawało mu dwa dowództwa naraz.

Uprawnienia królów były przede wszystkim rytualne. W imieniu miasta składali ofiary, sprawując kapłaństwo dwóch postaci Zeusa. Otrzymywali wyznaczoną część z każdej ofiary i mieli prawo do dwóch porcji przy wspólnych posiłkach. W przypadku pogrzebu króla całe państwo ogłaszało żałobę wraz z udziałem podległej ludności, a zgromadzenia zawieszano.

Przed rozpoczęciem wyprawy król składał ofiarę przy granicy, a dopiero korzystne znaki pozwalały mu ją przekroczyć; tę czynność powtarzano tuż przed decydującą bitwą. Gdy wróżby okazywały się niepomyślne, wojsko wycofywało się — i takie sytuacje zdarzały się często, nawet w obliczu przeciwnika stojącego naprzeciw. Wróżbita towarzyszył armii jako osoba o kluczowym znaczeniu, a nie jako dodatek.

Był w tym jeden osobliwy mechanizm nadzoru. Raz na osiem lat urzędnicy obserwowali w bezksiężycową noc niebo, a przelot gwiazdy w określonym kierunku odczytywano jako zarzut wobec króla; wtedy zawieszano go w czynnościach i pytano wyrocznię. Odwołanie panującego odbywało się więc drogą obrzędową, nie przez głosowanie.

Sparta i miasta doryckie

Święto, przez które wojsko nie wyszło na czas pod Maraton

Zapis po fakcie

Podczas Karnejów nie wolno było wyruszać na wojnę. Dwa razy z rzędu przesądziło to o przebiegu wojny z Persją.

Czytaj dalej

Na czym to stoiKarneje jako najważniejsze święto miast doryckich, obchodzone późnym latem ku czci Apollona pod przydomkiem odnoszącym się do barana; obóz ustawiany wojskowo w dziewięciu zadaszeniach po dziewięciu mężczyzn i wspólne posiłki na rozkaz; bieg uczestnika obwieszonego wełnianymi wstęgami, ścieganego przez pozostałych, z pomyślnym znakiem przy złapaniu; zakaz wyruszania na wojnę w czasie święta; relacja o odpowiedzi danej Atenom przed Maratonem i o przybyciu po bitwie; wysłanie pod Termopile jedynie oddziału królewskiego.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Wyjaśnienie obu spóźnień świętem pochodzi z relacji autora piszącego kilkadziesiąt lat później i bywa odczytywane także jako wymówka polityczna. Przebieg samych Karnejów znamy z opisów cząstkowych i późnych.

Karneje były najważniejszym świętem miast doryckich, obchodzonym późnym latem ku czci Apollona pod przydomkiem odnoszącym się do barana. Obóz ustawiano jak wojskowy, w dziewięciu zadaszeniach po dziewięciu mężczyzn, jedzono wspólnie na rozkaz, a jeden z uczestników, obwieszony wełnianymi wstęgami, biegł przed pozostałymi, którzy go gonili; złapanie go uchodziło za znak pomyślny dla miasta.

W czasie tego święta obowiązywał zakaz wyruszania na wojnę. Gdy Ateny wezwały pomocy przed bitwą pod Maratonem, Spartanie — wedle relacji — odpowiedzieli, że wyruszą po pełni, i przybyli po bitwie, żeby obejrzeć pobojowisko. Dziesięć lat później, w czasie tego samego święta, pod Termopile wysłano jedynie oddział królewski zamiast pełnego wojska.

Pokusa, żeby uznać to za wymówkę, jest duża i bywa powtarzana. Przeciw niej stoi jednak to, że Spartanie zatrzymywali się z powodu znaków i świąt także wtedy, gdy nic na tym nie zyskiwali, a nawet gdy tracili; a także to, że w obu przypadkach ostatecznie przyszli i bili się.

Dla tego działu jest to najistotniejsza karta o Sparcie. Kalendarz obrzędowy nie był tam jedynie ozdobą życia państwowego — stanowił ograniczenie twardsze niż rachunek wojskowy, i sąsiedzi musieli go uwzględniać w planach tak samo jak pory roku.

Sparta i Delfy

Czterech ludzi, których jedynym zadaniem było jeżdżenie do wyroczni

Zapis po fakcie

Każdy z dwóch królów miał dwóch wysłanników do Delf, żywionych na koszt państwa. Odpowiedzi przechowywano jak akta.

Czytaj dalej

Na czym to stoiUrząd czterech wysłanników do wyroczni delfickiej, po dwóch mianowanych przez każdego z królów; utrzymanie ich na koszt publiczny przy królewskim stole; przechowywanie przywiezionych odpowiedzi i dostęp królów do zapisu; doraźne poselstwa innych miast wobec stałej łączności utrzymywanej przez Spartę; pytania dotyczące wymarszu, praw, roszczeń, głodu i zarazy; zachowane oskarżenia o przekupienie wyroczni zakończone skazaniem i wygnaniem.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Zakres uprawnień tego urzędu znamy z krótkich wzmianek. Treść przechowywanych odpowiedzi nie zachowała się, a przytaczane wyrocznie znamy z relacji późniejszych, często spisanych po znanym już wyniku wydarzeń.

W Sparcie istniał osobny urząd: czterech mężczyzn, po dwóch mianowanych przez każdego z królów, których zadaniem było jeżdżenie do wyroczni delfickiej, zadawanie pytań w imieniu państwa i przywożenie odpowiedzi. Żywiono ich na koszt publiczny przy królewskim stole, a przywiezione wyrocznie przechowywano; królowie mieli do nich dostęp i pilnowali zapisu.

Jest to rzecz wyjątkowa nawet jak na grecką staranność w sprawach rytualnych. Inne miasta wysyłały poselstwa doraźnie, przy konkretnej sprawie; Sparta utrzymywała stałą łączność z wyrocznią jako częścią aparatu państwowego, a przechowywane odpowiedzi tworzyły zbiór, do którego można było wrócić.

Każde pytanie dotyczące codziennych spraw było przedstawiane wyroczni: czy należy podjąć działanie, przyjąć prawo, uznać roszczenia innych, czy też stawić czoła klęskom głodu lub zarazy. Odpowiedzi rzadko były wieloznaczne, jak chce tradycja; częściej stanowiły wybór między dwiema przedstawionymi opcjami lub polecenie konkretnego obrzędu.

Bywały też przedmiotem gry. Zachowały się oskarżenia o przekupienie wyroczni w sprawie następstwa tronu, zakończone skazaniem i wygnaniem osób po obu stronach — co oznacza, że sami Grecy liczyli się z możliwością fałszerstwa i traktowali je jako przestępstwo, a nie jako podważenie samej wyroczni.

Bogowie Lakonii

Ołtarz z biczami, dwie belki na wojnie i Helena jako bogini

Kult spartański różni się od ateńskiego nie szczegółem, lecz układem — i te trzy karty pokazują, czym.

Sparta, nad Eurotasem

Ołtarz, przy którym bito chłopców, i sto lat później trybuny dla widzów

Zapis po fakcie

Chłopcy mieli wykraść sery z ołtarza, a inni bronili ich biczami. Pod panowaniem rzymskim zrobiono z tego widowisko z miejscami siedzącymi.

Czytaj dalej

Na czym to stoiSanktuarium bogini Ortia nad rzeką, na terenie zalewowym, z kultem od IX wieku p.n.e.; obrzęd wykradania serów z ołtarza przy obronie biczami; tysiące glinianych masek z otworami do mocowania, przedstawiających twarze starych kobiet, wojowników, potworów i satyrów; dziesiątki tysięcy figurek ołowianych; przebudowa w czasach rzymskich na amfiteatr z miejscami siedzącymi i zamiana obrzędu na próbę wytrzymałości oglądaną przez przyjezdnych.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Przebieg obrzędu w epoce klasycznej znamy z opisów późniejszych, powstałych już po jego przekształceniu. Przeznaczenie masek jest odtwarzane z ich formy i nie zostało poświadczone wprost.

Nad rzeką, na terenie zalewowym, wznosiło się sanktuarium bogini Ortii, często mylonej z Artemidą. W jego pobliżu odbywał się obrzęd, podczas którego chłopcy w trakcie spartańskiego wychowania musieli wykraść sery złożone na ołtarzu. Ich czynnościom towarzyszyła rytualna chłosta biczami przez innych uczestników. Zwycięstwem wieńczyło się dotarcie do ołtarza bez zawrócenia.

W warstwach sanktuarium znaleziono tysiące glinianych masek przedstawiających twarze starych kobiet, wojowników, potworów i satyrów, a także ołowiane figurki liczone w dziesiątkach tysięcy. Maski miały otwory do przymocowania i były najprawdopodobniej kopiami wotywnymi masek używanych w tańcach obrzędowych — jest to jeden z najliczniejszych takich zbiorów w Grecji.

W czasach rzymskich obrzęd zmienił się nie do poznania. Zamiast wyścigu po sery wprowadzono chłostę jako próbę wytrzymałości, wokół ołtarza zbudowano amfiteatr z miejscami siedzącymi, a do Sparty jeżdżono to oglądać jak na przedstawienie. Zdarzały się przy tym zejścia śmiertelne, chwalone jako dowód dawnego ducha.

Jest to najczystszy przykład zjawiska, które w tym atlasie wraca: obrzęd zachował nazwę i miejsce, zmieniając całkowicie treść, i to właśnie w postaci późnej trafił do powszechnej wiedzy. Obraz „spartańskiej chłosty" pochodzi z czasów, gdy Sparta była już od dawna rzymską atrakcją turystyczną.

Sparta i Lakonia

Dwie belki spięte poprzeczkami jechały z wojskiem zamiast posągów

Zapis po fakcie

Bliźniacy byli w Sparcie parą królewską odbitą w niebie, a ich znakiem nie był wizerunek, lecz drewniana konstrukcja.

Czytaj dalej

Na czym to stoiKult bliźniaków jako opiekunów miasta, jeźdźców i żeglarzy oraz odbicia ustroju dwóch królów; opowieść o oddaniu połowy nieśmiertelności i o życiu na przemian pod ziemią i na niebie; znak obrzędowy w postaci dwóch pionowych belek spiętych dwiema poprzecznymi, zabierany na wyprawy; podział znaku po wprowadzeniu zasady wysyłania jednego króla; szerokie przyjęcie kultu poza Spartą, w tym świątynia na forum rzymskim; obrzęd nakrywania stołu i przygotowywania miejsc dla dwóch niewidzialnych gości.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Wygląd i użycie drewnianego znaku znamy z opisów późnych i z przedstawień na wyrobach. Związek między podziałem znaku a zmianą zasad wysyłania królów podaje jedno źródło.

Bliźniacy uchodzący za synów Zeusa i braci Heleny mieli w Sparcie miejsce wyjątkowe: byli opiekunami miasta, jeźdźców i żeglarzy, a zarazem niebiańskim odbiciem ustroju, w którym panuje dwóch władców z dwóch rodów. Opowieść o nich mówi, że jeden był śmiertelny, a drugi nie, i że po śmierci pierwszego drugi oddał mu połowę swojej nieśmiertelności, przez co żyją na przemian, dzień pod ziemią, dzień na niebie.

Ich znak obrzędowy nie był żadnym posągiem, lecz dwiema pionowymi belkami połączonymi dwiema poprzecznymi — przedmiotem bez twarzy i bez postaci, opisywanym przez samych Greków jako wizerunek braterstwa. Takim znakiem zabierano na wyprawy wojenne, a gdy w pole wyruszał jeden król, zabierał jedną belkę, drugą pozostawiając w mieście. Zmiana ustroju natychmiast zmieniła obrzęd: gdy zaczęto wysyłać tylko jednego króla, podzielono także znak.

Poza Spartą bliźniacy przyjęli się szeroko: jako ratownicy tonących, jako jeźdźcy pojawiający się w bitwie po stronie proszących, a w Rzymie jako para, której przypisano zwycięstwo i postawiono świątynię na forum. Do dziś ich imionami nazywa się gwiazdozbiór i ogień świętego Elma, czyli świetlne wyładowanie na masztach.

Był z nimi związany także obrzęd gościny, w którym nakrywano stół dla nieobecnych gości i zapraszano ich do domu. Obchodzono go w wielu miejscach greckich i rzymskich, a polegał na tym, że przygotowywano posiłek i miejsca do leżenia dla dwóch przybyszów, których nikt nie widział.

Terapne nad Eurotasem

Helena nie była w Sparcie postacią z opowieści, tylko boginią z sanktuarium

Zapis po fakcie

Dziewczęta składały jej dary przed zamążpójściem, a brzydkie dziecko miało po dotknięciu wyrosnąć na piękne.

Czytaj dalej

Na czym to stoiSanktuarium Heleny i Menelaosa na wzgórzu nad rzeką naprzeciw Sparty; dary składane przez stulecia, w tym naczynia z wyrytymi imionami obojga; składanie darów i śpiewanie pieśni przez dziewczęta przed zamążpójściem; relacja o brzydkim dziecku noszonym do sanktuarium i o odmianie jego urody; kult przy drzewie obwieszanym wiankami w Lakonii.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Związek między postacią z poematów a adresatką kultu jest przedmiotem sporu — wskazywano zarówno na bóstwo starsze od eposu, jak i na ubóstwienie postaci literackiej. Relacja o dziecku pochodzi od autora piszącego kilkaset lat po ustaleniu się kultu.

Na wzgórzu nad rzeką, naprzeciw Sparty, stało sanktuarium Heleny i Menelaosa. Wydobyto z niego dary składane przez stulecia, w tym naczynia z wyrytymi imionami obojga bohaterów, co potwierdzało, komu je przynoszono. Nie był to grób postaci znanych z eposu, lecz czynne miejsce kultu, do którego udawano się z prośbami.

Helena należy tam do porządku bóstw, nie postaci literackich. Dziewczęta przed zamążpójściem składały jej dary i śpiewały dla niej pieśni, a dzieciom przypisywano po zetknięciu z jej kultem odmianę urody — relacja opowiada o dziecku brzydkim, które kobieta nosiła do sanktuarium, dopóki nie wyrosło na najpiękniejszą kobietę w Sparcie. W Lakonii czczono ją także przy drzewie, obwieszanym przez dziewczęta wiankami.

Zestawienie z Homerem przedstawia obraz o pouczającej treści. W poemacie jest ona kobietą, przez którą rozpoczyna się wojna i stanowi przedmiot sporu; w miejscu jej rzekomego zamieszkania funkcjonuje jako bóstwo, do którego ludzie zwracają się w osobistych sprawach. To samo imię reprezentuje dwa zupełnie odmienne porządki — literacki i obrzędowy — bez konieczności wywodzenia jednego z drugiego.

W Grecji mitologia i kult funkcjonowały równolegle, choć nie zawsze się pokrywały. Postać mogła być ukarana lub skompromitowana w micie, a jednocześnie czczona w swoim mieście. Kto czyta mitologię jako opis wiary, otrzymuje zafałszowany obraz w obu kierunkach.

Druga strona

Doroczne wypowiedzenie wojny własnej ludności i imię na grobie

Pojęcie skalania działało tu nie jako hamulec, lecz jako narzędzie.

Lakonia i Messenia

Co roku urzędnicy wypowiadali wojnę własnej ludności

Zapis po fakcie

Dzięki formalnemu wypowiedzeniu zabicie helota nie było zabójstwem, tylko aktem wojennym — i nie kalało zabijającego.

Czytaj dalej

Na czym to stoiLudność podbita uprawiająca ziemię na rzecz obywateli i wielokrotnie od nich liczniejsza; doroczne, formalne wypowiadanie jej wojny przez obejmujących urząd; greckie pojęcie skalania przenoszącego się z zabójcy na dom i miasto oraz brak skalania przy zabiciu nieprzyjaciela na wojnie; relacje o wysyłaniu młodych mężczyzn na wieś z rozkazem ukrywania się za dnia i zabijania nocą.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Wszystkie relacje o tych zwyczajach pochodzą od autorów spoza Sparty, piszących po fakcie; skala i stałość opisywanych praktyk bywa w nich rozbieżna.

Ludność podbita, uprawiająca ziemię na rzecz obywateli spartańskich, wielokrotnie liczniejsza od nich, była trzymana w posłuszeństwie środkami, o których wiemy z relacji obcych. Jednym z nich było doroczne, formalne wypowiedzenie jej wojny przez urzędników obejmujących stanowiska.

Zabieg ten nie jest obyczajowym drobiazgiem, tylko rozwiązaniem obrzędowym o konkretnym celu. W greckim wyobrażeniu zabójstwo pociąga za sobą skalanie — brud obrzędowy, który przenosi się na sprawcę, jego dom i miasto, i wymaga oczyszczenia albo wygnania. Zabicie nieprzyjaciela na wojnie skalania nie powoduje. Wypowiedzenie wojny z góry przenosiło więc każde zabójstwo helota do kategorii, w której brud nie powstaje.

W tej instytucji, związanej z corocznym wypowiadaniem wojny helotom, młodzi mężczyźni byli wysyłani na wieś bez wyposażenia i z rozkazem ukrywania się za dnia. Ich zadaniem było nocne zabijanie tych helotów, którzy wydawali się niebezpieczni. Relacje o tej praktyce pochodzą od autorów spoza Sparty i różnią się one co do skali oraz stałości zwyczaju.

Atlas przedstawia aspekt, który jest łatwy do przeoczenia: pojęcie skalania, działające w Sparcie dzięki wyjątkowi od ogólnej zasady, nie pełniło roli hamulca, lecz narzędzia. Ta sama reguła, która w innych greckich miastach powstrzymywała krwawe odwety i nakazywała sądy, dzięki obejściu umożliwiła przemoc wobec podbitej ludności w ramach porządku rytualnego.

Sparta

Chowali zmarłych między domami, a imię na grobie należało się dwojgu

Zapis po fakcie

Reszta Greków grzebała za murami, żeby nie kalać miasta. Sparta chowała w środku i twierdziła, że nie ma się czego bać.

Czytaj dalej

Na czym to stoiGreckie grzebanie zmarłych poza obrębem zamieszkanym z powodu skalania i spartański zwyczaj odwrotny — pochówki w obrębie osady i przy sanktuariach; przypisywanie tego zwyczaju dawnemu prawodawcy; przepisy skracające żałobę i zakazujące wyposażania grobu oraz zawodzenia; relacja o prawie do imienia na grobie przysługującym poległemu na wojnie i kobiecie zmarłej przy pełnieniu świętej służby.

Czego nie rozstrzygnięto
  • Zapis drugiego przypadku jest w przekazie uszkodzony i czytany dwojako — jako śmierć przy świętej służbie albo przy porodzie; spór nie został rozstrzygnięty. Relacje o prawodawcy są późne i przypisują mu całość ustroju.

Greckie miasta grzebały zmarłych poza obrębem zamieszkanym, przy drogach wylotowych, bo kontakt ze zwłokami uchodził za kalający i wymagał oczyszczenia. Sparta robiła odwrotnie: chowano w obrębie osady, także przy sanktuariach, a zwyczaj ten przypisywano dawnemu prawodawcy, który miał w ten sposób przyzwyczaić mieszkańców do widoku śmierci i odjąć jej grozę.

Z pochówkiem wiązały się przepisy ograniczające żałobę: skrócono jej czas, zakazano wkładania do grobu przedmiotów i zawodzenia. W miejscu, gdzie inne miasta wystawiały bogate stele, obowiązywała pod tym względem surowość, która sama w sobie była znakiem rozpoznawczym.

Największą uwagę budzi przepis o napisie na grobie. Wedle relacji imię wolno było wyryć tylko w dwóch przypadkach: mężczyźnie poległemu na wojnie i kobiecie zmarłej przy pełnieniu świętej służby — przy czym zachowany zapis tego drugiego wyrazu jest uszkodzony i czytano go także jako „przy porodzie". Spór o tę literę trwa i ma ciężar, bo rozstrzyga, czy Sparta zestawiała śmierć w bitwie ze śmiercią przy urodzeniu dziecka.

Niezależnie od odczytu, sama zasada mówi o tym mieście więcej niż niejeden opis. Imię na kamieniu nie należało się za urodzenie, bogactwo ani urząd, lecz za sposób, w jaki się umarło.