Grecja · dzieje
Grecja: od Minojczyków do 1453
Od pałaców na Krecie, w których pisano pismem do dziś nieodczytanym, po ostatnie oblężenie Konstantynopola. Trzy i pół tysiąca lat, w ciągu których ta sama ziemia zmieniała wiarę czterokrotnie, a język — ani razu.
Siedem miejsc
Nie było jednej religii greckiej — było tyle porządków, ile miast
Kreta pisała pismem, którego do dziś nie odczytano. W Pylos spisywano bogom przydziały oliwy. W Atenach pokazywano ślad trójzębu w skale, a w Sparcie wojsko zawracało z drogi przy złych znakach. Każde z tych miejsc ma tu własną stronę — kliknij kamień, żeby wejść.
Przed Grekami
Cyklady · Tesalia · nazwy miejscKto tu był, zanim ktokolwiek mówił po grecku
6 kartOtwórz→1900–1450 p.n.e.Kreta minojska
Knossos · Fajstos · ZakrosPałace bez świątyń i topory, którymi nie da się rąbać
8 kartOtwórz→1400–1200 p.n.e.Mykeny i Pylos
Mykeny · Pylos · TirynsBogowie greccy zapisani siedemset lat przed Homerem
6 kartOtwórz→VIII–IV w. p.n.e.Ateny
Akropol · agora · PireusMiasto, w którym pokazywano dowody rzeczowe na spór bogów
8 kartOtwórz→VIII–IV w. p.n.e.Sparta
Lakonia · Terapne · KarnejeMiasto, w którym kalendarz obrzędowy wygrywał z wojną
8 kartOtwórz→VIII–IV w. p.n.e.Teby, Korynt i Argos
Beocja · Przesmyk · ArgolidaTrzy miasta, trzy porządki, trzy zupełnie inne opowieści
9 kartOtwórz→VII–V w. p.n.e.Jonia i kolonie
Milet · Efez · SamosGdzie zmieniono pytanie i gdzie zaczęto obiecywać zmarłym więcej
8 kartOtwórz→Dwie opowieści
Mity i poematy, na które powołuje się cała reszta
Mitów i poematów nie da się przypisać do jednego miasta ani do jednej daty, bo powoływały się na nie wszystkie. Dlatego stoją osobno.
Epoka brązu
Pałace, wybuch i pismo, które odczytano w 1952
Zaczyna się od pałaców bez murów i od pisma, którego do dziś nie odczytano. Kończy się upadkiem, po którym Grecy przez cztery stulecia nie umieją pisać wcale — a gdy się nauczą, będzie to już inny alfabet i inny świat.
Kreta: pałace bez murów i pismo, którego nie odczytano
Zapis z tamtych czasówCztery wielkie zespoły pałacowe, magazyny na tysiące ton oliwy i zboża — i ani jednego muru obronnego wokół nich.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZespoły pałacowe w Knossos, Fajstos, Malii i Zakros z okresu od około 1900 roku p.n.e.; tabliczki z pismem linearnym A, nieodczytane; wizerunki obrzędowe na freskach, pieczęciach i naczyniach
- Język linearnego A nie został rozpoznany; wszystkie propozycje odczytania pozostają nierozstrzygnięte.
- Czy w zespołach pałacowych rezydował władca, czy pełniły one funkcję gospodarczą i obrzędową — materiał nie rozstrzyga.
- Wnioski o pierwszeństwie bóstwa żeńskiego opierają się wyłącznie na ikonografii, bez potwierdzenia tekstowego.
Na Krecie od około 1900 roku p.n.e. stoją wielkie zespoły budowlane w Knossos, Fajstos, Malii i Zakros — setki pomieszczeń wokół prostokątnego dziedzińca, z magazynami mieszczącymi wielkie zapasy oliwy i zboża, z warsztatami, schodami i systemem odprowadzania wody. Nazywa się je pałacami, choć nie wiadomo, czy mieszkał w nich władca; równie dobrze mogły być ośrodkami redystrybucji i obrzędu.
Rzeczą, która rzuca się w oczy przy porównaniu z resztą epoki brązu, jest brak murów obronnych. Bywa to czytane jako świadectwo pokojowości, ale ostrożniej jest powiedzieć, że wyspa miała naturalną osłonę w postaci morza i floty. Wizerunki wojowników i broń w grobach istnieją; brakuje fortyfikacji, nie wojny.
Obrzęd znamy z wizerunków, nie z tekstu. Wracają: podwójny topór, rogi konsekracyjne, skakanie przez byka, procesje, kobiety w strojach z odsłoniętym biustem trzymające węże. Postać kobieca występuje w tych przedstawieniach częściej i w pozycjach ważniejszych niż męska, co bywa podstawą do mówienia o religii skupionej na bóstwie żeńskim — wniosek prawdopodobny, lecz oparty wyłącznie na ikonografii.
Pismo z tego okresu, nazywane linearnym A, nie zostało odczytane. Znamy jego znaki, bo część jest wspólna z późniejszym pismem greckim epoki brązu, ale język, który zapisuje, pozostaje nieznany i nie daje się przypisać do żadnej znanej rodziny. Oznacza to, że o tej kulturze wiemy tyle, ile mówi obraz i przedmiot — i ani słowa z tego, co sami o sobie napisali.
Wybuch Thery: data, o którą spór trwa od pół wieku
Zapis z tamtych czasówJeden z największych wybuchów wulkanicznych ostatnich dziesięciu tysięcy lat. Pomiar radiowęglowy i chronologia egipska dają wyniki rozbieżne o sto lat.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoOsada w Akrotiri zachowana pod popiołem, bez ludzkich szczątków; pomiary radiowęglowe, w tym na zasypanej gałązce drzewa oliwnego; tabliczki po grecku w Knossos od około 1450 roku p.n.e.
- Data wybuchu nie została rozstrzygnięta; rozbieżność między pomiarem radiowęglowym a chronologią egipską sięga stu lat.
- Zakres skutków wybuchu dla samej Krety jest sporny; upadek kultury minojskiej następuje wyraźnie później.
- Wiązanie wybuchu z opowieścią o zatopionej wyspie nie ma oparcia w żadnym zapisie z epoki.
Wyspa Thera, dzisiejszy Santoryn, rozpadła się w potężnym wybuchu, który przykrył osadę w Akrotiri warstwą popiołu grubą na kilka metrów i zachował ją w stanie, w jakim ją opuszczono: z freskami, meblami, naczyniami i ulicami. Nie znaleziono tam ludzkich szczątków, co wskazuje, że mieszkańcy zdążyli uciec — prawdopodobnie ostrzeżeni wstrząsami.
Spór o datę jest jednym z najdłuższych w archeologii śródziemnomorskiej. Pomiary radiowęglowe, w tym na gałązce drzewa oliwnego zasypanej żywcem, wskazują na koniec XVII wieku p.n.e. Chronologia oparta na powiązaniach z Egiptem i na ceramice daje datę o mniej więcej sto lat późniejszą. Obie strony mają mocne argumenty i sprawa nie jest zamknięta.
Konsekwencje wybuchu dla Krety bywają przeszacowywane. Popiół opadał głównie na wschodnią część wyspy, podczas gdy fala uderzeniowa dosięgnęła północnego brzegu. Kompleksy pałacowe funkcjonowały jeszcze przez kilka pokoleń po erupcji. Zmierzch kultury minojskiej nastąpił około 1450 roku p.n.e., a w Knossos odkryto tabliczki zapisane już greckim alfabetem, co wskazuje na przejęcie wyspy przez przybyszów z kontynentu, nie zaś na zagładę spowodowaną wybuchem.
Przypisywanie wybuchu do opowieści o zatopionej wyspie, spisanej przez greckiego filozofa tysiąc lat później, jest domniemaniem nowożytnym. Ta historia umieszcza wydarzenia poza Słupami Heraklesa i podaje rozmiary, których żadna wyspa Morza Egejskiego nie ma. Jedyną zbieżnością jest to, że w obu przypadkach coś zostało pogrzebane pod wodą tego morza.
1952: okazuje się, że bogowie greccy są o siedemset lat starsi
Zapis z tamtych czasówPo odczytaniu pisma epoki brązu w rachunkach świątynnych stanęły imiona: Zeus, Posejdon, Hera, Dionizos, Artemida.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoTabliczki z pismem linearnym B z Myken, Pylos, Teb i Knossos, XIV–XIII wiek p.n.e.; odczytanie ogłoszone w 1952 roku; imiona bóstw w wykazach przydziałów ofiarnych
- Ciągłość między bóstwami z tabliczek a postaciami z poezji archaicznej dotyczy imion; zakres ciągłości treści nie został wykazany.
- Odczytanie części imion i nazw na tabliczkach pozostaje sporne.
- Nie wiadomo, czy zestaw bóstw z tabliczek jest pełny, czy odzwierciedla tylko to, co wchodziło do rachunków pałacowych.
Przez pięćdziesiąt lat tabliczki gliniane z Myken, Pylos, Teb i Knossos były zapisane nieznanym pismem sylabicznym nazywanym linearnym B. Wykazano w 1952 roku, że to pismo rejestruje wczesną, archaiczną grekę, co rozstrzygnęło spór o moment pojawienia się ludzi mówiących po grecku na tym terenie: znajdowali się tam już w epoce brązu.
Treść tabliczek jest rozczarowująco prozaiczna i właśnie dlatego cenna. To rachunki: ile wełny, ilu ludzi, ile oliwy, komu wydano, komu się należy. Nie ma tam ani jednego mitu, ani jednego hymnu. Ale w wykazach przydziałów stoją imiona odbiorców ofiar — i to są imiona znane z tysiąc lat późniejszych świątyń: Zeus, Posejdon, Hera, Artemida, Dionizos, Enyalios.
Szczególnie istotna jest obecność Dionizosa, ponieważ późniejsza tradycja grecka uznawała go za bóstwo, które przybyło z zewnątrz i było stosunkowo późne. Tabliczka odnaleziona w Pylos wykazuje, że jego imię funkcjonowało już w epoce brązu — co oznacza, że opowieść o jego późnym przybyciu jest interpretacją, a nie faktem. Stanowi to dobry przykład tego, jak zapis z epoki może rzutować na przekaz.
Jednocześnie trzeba trzymać granicę. Tabliczki dają imiona i przydziały; nie dają mitów, nie dają teologii, nie mówią, jak wyobrażano sobie te postacie. Między rachunkiem z XIII wieku p.n.e. a poematem z VIII leży pięćset lat, w których pismo zanikło zupełnie. Ciągłość imion jest wykazana; ciągłość treści nie.
Upadek około 1200 roku p.n.e. i cztery wieki bez pisma
Zapis z tamtych czasówPałace płoną, pismo znika, ludność spada. Grecy nauczą się pisać od nowa dopiero po czterystu latach — i innym alfabetem.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoWarstwy zniszczenia w ośrodkach pałacowych z okresu około 1200 roku p.n.e.; brak tekstów z czterech następnych stuleci; najstarsze greckie napisy alfabetyczne z VIII wieku p.n.e. na naczyniach
- Przyczyny upadku około 1200 roku p.n.e. nie zostały rozstrzygnięte; wskazuje się kilka naraz i żadnej nie wykazano jako głównej.
- Skala spadku liczby ludności w tym okresie jest szacunkiem opartym na liczbie stanowisk, a ta bywa myląca.
- Data przejęcia alfabetu od Fenicjan podawana jest w granicach kilkudziesięciu lat.
Przez około pięćdziesiąt lat wokół roku 1200 p.n.e., system pałacowy we wschodniej części Morza Śródziemnego uległ upadkowi. Miasta takie jak Mykeny, Pylos i Hattusa, oraz ośrodki Lewantu doznały tego załamania. Powody debatowane obejmują różnorodne czynniki — suszę potwierdzoną przez osady i pyłki, ruchy ludności znane jako "ludy morza", według źródeł egipskich, załamanie handlu miedzią i cyną, a także wewnętrzne bunty.
Dla Grecji konsekwencje są jasne: zanika pismo. Linearne B było narzędziem administracji pałacowej i wraz z upadkiem tych struktur przestaje być komukolwiek potrzebne. Przez następne cztery stulecia nie ma na tym obszarze ani jednego tekstu. Znika też budownictwo monumentalne, liczba stanowisk archeologicznych spada, a ceramika staje się coraz prostsza.
Pismo wraca w VIII wieku p.n.e. i jest zupełnie inne: alfabet przejęty od Fenicjan, z dodaną rzeczą, której zapis fenicki nie miał — znakami na samogłoski. Najstarsze greckie napisy alfabetyczne to nie dokumenty urzędowe, lecz zdania na naczyniach: kto jest właścicielem, kto najlepiej tańczy, komu naczynie przyznano.
Ten przełomowy moment ma nieocenione znaczenie. Pismo przestaje pełnić rolę instrumentu biurokratycznego, stając się ogólnodostępnym narzędziem o różnorodnych zastosowaniach: od żartobliwych napisów na naczyniach, przez klątwy na tabliczkach, po spisywanie poematów. Wszystkie utwory uznawane za grecką literaturę powstają w wyniku tej transformacji i jej zawdzięczają swoje istnienie.
Polis i sanktuaria
Kilkaset osobnych porządków i trzy miejsca wspólne
Nie było jednej religii greckiej. Było kilkaset osobnych porządków obrzędowych, po jednym na miasto, z własnymi miesiącami i własnymi świętami. Łączyły je język, poematy i garść sanktuariów poza czyjąkolwiek władzą.
Polis: każde miasto ma własny kalendarz i własnych bogów
Zapis z tamtych czasówNie było jednej religii greckiej. Było kilkaset osobnych porządków obrzędowych, po jednym na miasto — z różnymi miesiącami i różnymi świętami.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoKalendarze obrzędowe poszczególnych miast znane z inskrypcji; sanktuaria ogólnogreckie w Olimpii, Delfach, Nemei i na Istmie; rachuba olimpiad od 776 roku p.n.e.
- Liczba osobnych kalendarzy obrzędowych nie jest ustalona; znamy je dobrze dla kilkunastu miast, dla reszty wyrywkowo.
- Rachuba od 776 roku p.n.e. została ustalona wstecz kilka stuleci po tej dacie i jej dokładność bywa kwestionowana.
To jest rzecz, którą trzeba podkreślić na początku, gdyż powszechny obraz jest odwrotny. Było tak, że Greków nie jednoczyło państwo ani wspólny kalendarz, ani żadne uznane święte teksty — nie istniały takowe księgi. Każda polis miała własną rachubę czasu z unikatowymi nazwami miesięcy, osobisty zestaw świąt, własnych patronów i kapłaństwa, często obsadzane losowaniem albo na okres jednego roku.
Kapłan nie był w tym układzie zawodem ani stanem. Był urzędem, zwykle czasowym, a często sprawowanym przez kogoś, kto poza obrzędem zajmował się czym innym. Nie było teologii w sensie obowiązującej nauki, nie było wyznania wiary i nie było herezji, bo nie było czego naruszyć. Naruszeniem było zaniedbanie obrzędu albo zbezczeszczenie miejsca — czyn, nie pogląd.
Było to inne niż to, co zwykle łączy państwa lub tradycje religijne: wspólny język, poematy oraz sanktuaria, takie jak Olimpia, Delfy, Nemea i Istmia. Do tych miejsc zjeżdżali się wszyscy, będący pod jurysdykcją żadnego miasta, by uczestniczyć w zawodach, podczas których ogłaszano rozejm. Od 776 roku p.n.e. liczono igrzyska olimpijskie, a ta rachuba z czasem stała się sposobem datowania wydarzeń w całym świecie greckim.
Dopiero to tłumaczy, dlaczego ta religia nie miała czego bronić przed chrześcijaństwem. Nie było instytucji obejmującej całość, nie było hierarchii, nie było ksiąg, których treść dałoby się obronić w sporze. Były obrzędy przypisane do miejsc — a gdy miejsce zamknięto, obrzęd nie miał gdzie się przenieść.
Delfy: wyrocznia jako urząd, do którego pisały państwa
Zapis z tamtych czasówPytania zadawały miasta, nie ciekawscy. Przed założeniem kolonii, przed wojną i przed zmianą prawa jechało się do Delf.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoInskrypcje z Delf i zapisy pytań stawianych przez miasta; udział wyroczni w wyprawach osadniczych VIII–VII wieku p.n.e.; badania geologiczne podłoża świątyni; zakaz obrzędów z lat dziewięćdziesiątych IV wieku i ostatnie igrzyska w 393 roku
- Rola gazów ulatniających się z podłoża w praktyce wieszczenia nie została wykazana; wykazano ich obecność, nie związek.
- Autentyczność części zachowanych odpowiedzi wyroczni jest sporna; wiele z nich zapisano po fakcie i bywają dopasowane do wyniku.
- Data ostatniej odpowiedzi podawana jest rozbieżnie w granicach kilkunastu lat.
Sanktuarium w Delfach działało ponad tysiąc lat i było instytucją polityczną w stopniu, którego dzisiejsze wyobrażenie o wróżbiarstwie nie obejmuje. Pytania zadawały przede wszystkim państwa: czy zakładać kolonię i gdzie, czy wypowiadać wojnę, czy przyjąć nowe prawo, jak zdjąć zarazę. Odpowiedź bywała dwuznaczna, ale samo jej zasięgnięcie było aktem publicznym, ogłaszanym i zapamiętywanym.
Najlepiej udokumentowana jest rola sanktuarium w Delfach przy zakładaniu kolonii. Osadnicy z VIII i VII wieku p.n.e., którzy wyruszali na Sycylię, do Italii lub nad Morze Czarne, zasięgali porad wyroczni co do kierunku ekspansji. Dzięki temu sanktuarium gromadziło informacje geograficzne obejmujące cały region, pełniąc funkcję ośrodka zarówno kultu, jak i informacji.
Fizyczna budowa tego miejsca opiera się na kilku elementach, które można sprawdzić. Świątynia znajduje się nad punktem, gdzie przecinają się dwa uskoki geologiczne; badania nie wykazały obecności bituminów i uwalnianych z podłoża węglowodorów, w tym etylenu, które w niewielkich stężeniach mogą spowodować lekkie odurzenie. Nie jest to dowodem na opisy starożytnych, ale potwierdza ich prawdopodobieństwo.
Instytucja, która przez jedenaście stuleci świadczyła usługi wyroczni, zakończyła swoją działalność nie z powodu braku pytań, ale na skutek cesarskiego zakazu obrzędów pogańskich w latach dziewięćdziesiątych IV wieku. Ostatnia znana odpowiedź wyroczni pochodzi z tego samego okresu, a ostatnie igrzyska olimpijskie odbyły się w roku 393.
Eleusis: tysiąc dwieście lat tajemnicy, której nikt nie wyjawił
Zapis z tamtych czasówWtajemniczonych były setki tysięcy przez dwanaście stuleci. Nie zachował się ani jeden opis tego, co działo się w środku.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoDroga święta i zespół budowli w Eleusis; zakaz wyjawiania poświadczony w źródłach; zamknięcie po zakazie obrzędów i zniszczenie w 396 roku
- Treść obrzędu nie jest znana; wszystkie rekonstrukcje są domysłem opartym na aluzjach i na źródłach wrogich.
- Rola napoju podawanego wtajemniczanym bywa przedstawiana jako odurzająca; skład nie został ustalony.
- Datowanie początku misteriów jest przybliżone i opiera się na warstwach budowlanych.
Misteria w Eleusis odbywały się co roku jesienią, dostępne dla wszystkich mówiących po grecku oraz tych, którzy nie popełnili zbrodni. To wyjątkowa sprawa w świecie greckim, gdzie uczestniczyły także kobiety, cudzoziemcy i niewolnicy. Dokładnie znamy przebieg zewnętrzny tych obrzędów: procesję z Aten do Eleusis ścieżką świętą, post, napój z jęczmienia i mięty oraz wejście nocą do sali kolumnowej.
Tego, co działo się w środku, nie znamy. Obowiązywał zakaz wyjawiania pod karą śmierci i — co jest w dziejach religii przypadkiem niezwykłym — przez dwanaście stuleci nikt go skutecznie nie złamał. Zachowały się aluzje, oskarżenia o parodiowanie obrzędu i późne, wrogie wzmianki autorów chrześcijańskich, ale ani jeden opis z pierwszej ręki.
Wiadomo natomiast, wokół czego rzecz się obracała: wokół opowieści o porwaniu córki Demeter do świata podziemnego i o jej powrocie na część roku. Wtajemniczenie miało dawać lepszy los po śmierci — nie zbawienie w późniejszym sensie, lecz inne miejsce wśród zmarłych. Jest to jedna z niewielu greckich praktyk, w których w ogóle chodzi o los pozagrobowy.
Koniec jest gwałtowny i datowany. Po zakazie obrzędów pogańskich sanktuarium zamknięto, a w 396 roku zostało zniszczone w czasie najazdu Gotów. Tysiącletnia ciągłość urywa się w ciągu kilku lat, a przekaz, którego nie zapisano, ginie razem z nią — i to jest chyba najczystszy w dziejach Europy przykład wiedzy utraconej przez to, że jej nie wolno było zapisać.
Bóstwa, herosi, demony
Przydomek ważniejszy od imienia, kości herosa i kolacja na rozstaju
Nie było „Artemidy" — była Artemida z Brauronu i Artemida z Efezu, a mieszkaniec Aten wiedział, do której idzie. Liczba bóstw greckich nie wynosi dwanaście, tylko tyle, ile jest poświadczonych par imię i przydomek, a tych są tysiące.
Przydomek ważniejszy od imienia: nie było jednej Artemidy
Zapis z tamtych czasówInskrypcje nie mówią „Zeusowi", tylko „Zeusowi Chroniącemu Ogrodzenie". Przydomek wskazywał, o którego dokładnie chodzi.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoInskrypcje ofiarne, kalendarze świąt i umowy sakralne podające imię z przydomkiem; sanktuarium Artemidy w Attyce ze służbą dziewcząt przed zamążpójściem; odmienny wizerunek i ranga sanktuarium efeskiego; wymienianie bóstw świadkujących z przydomkami w umowach międzypaństwowych
- Znaczenie wielu przydomków nie zostało odczytane i pozostaje przedmiotem domysłu.
- Nie da się rozstrzygnąć, na ile Grecy uważali postacie o różnych przydomkach za jedno bóstwo, a na ile za osobne.
Najpoważniejsze nieporozumienie związane z odczytywaniem religii greckiej polega na uznawaniu imion bóstw za nazwy jednostkowe. Inskrypcje ofiarne, kalendarze świąt oraz umowy sakralne prawie nigdy nie przedstawiają samego imienia — podają je wraz z przydomkiem, który określa miejsce kultu, zakres opieki lub formę bóstwa. To właśnie on stanowi głównego adresata.
Różnice bywały zasadnicze. Artemida czczona w nadmorskim sanktuarium w Attyce przyjmowała dziewczynki odbywające służbę przed zamążpójściem i miała związek z niedźwiedziem; Artemida z Efezu wyglądała zupełnie inaczej, miała wizerunek obwieszony wypukłościami, których znaczenia nie ustalono, i sanktuarium o randze ponadregionalnej. Wspólne jest imię i niewiele więcej.
Ślubowanie skierowane do jednej postaci religijnej nie obowiązywało wobec innej, a kalendarze świąt poszczególnych miast nie przenosiły się na sąsiednie tereny. Umowy międzypaństwowe zawierały bóstwa z przydomkami jako świadków, ponieważ bez tych dodatkowych informacji zapis nie miałby mocy prawnej. Przysięga „na Zeusa” była tak samo niedookreślona jak podpis bez pełnego imienia.
Z tego wynika rzecz metodyczna, ważna dla całego atlasu: liczba bóstw greckich nie wynosi dwanaście ani dwadzieścia, tylko tyle, ile jest poświadczonych par imię–przydomek, a tych są tysiące. Uporządkowanie w dwunastu olimpijczyków jest wygodnym skrótem powstałym z poematów, nie opisem tego, komu naprawdę składano ofiary.
Heros: kult przy grobie, a kości jako rzecz państwowa
Zapis z tamtych czasówHerosowi składano ofiarę przy grobie, nocą i inaczej niż bogom. Ateny sprowadziły kości Tezeusza w 476 roku p.n.e. jak relikwię.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoOfiara dla herosów składana wieczorem lub nocą przy niskim ołtarzu albo w dole i spalana w całości; sprowadzenie do Aten w 476 roku p.n.e. szczątków uznanych za należące do Tezeusza; poświadczone przenosiny kości w innych wypadkach; kult herosa przysługujący założycielom kolonii, zwycięzcom igrzysk i prawodawcom
- Utożsamienie przenoszonych szczątków z postaciami z podań nie było i nie mogło być weryfikowane.
- Rozdzielenie obrzędu dla bogów i dla herosów bywa w źródłach mniej konsekwentne, niż przedstawiają to ujęcia porządkujące.
Obok bogów istniała w Grecji osobna kategoria odbiorców kultu: zmarli o nadzwyczajnej mocy, związani z konkretnym grobem i konkretną okolicą. Różnica wobec bogów była widoczna w samym obrzędzie — składano im ofiarę wieczorem lub nocą, przy niskim ołtarzu albo w dole wykopanym w ziemi, a zwierzę spalano w całości zamiast dzielić mięso między uczestników.
W 476 roku przed naszą erą Ateny przeniosły z wyspy Skyros szczątki uznane za należące do Tezeusza i uhonorowały je w mieście, co miało uzasadnić ateńskie zwierzchnictwo nad tamtym obszarem. Takie przenosiny kości herosów były przywiązane do miejsc pochówku i miały charakter polityczny. Podobne przypadki przenosin poświadczone są w kilku innych wypadkach.
Herosami bywali nie tylko bohaterowie poematów, ale także założyciele kolonii, zwycięzcy igrzysk i prawodawcy. Czasem stawały się nimi osoby zmarłe w okolicznościach uznanych za groźne, ponieważ kult miał charakter przebłagalny. Ta ostatnia grupa wskazuje, że nie chodziło o zasługi, lecz o moc, którą trzeba było obsłużyć.
Porównanie praktyki religijnej można przeprowadzić między dawnym kultem herosów a późniejszą praktyką chrześcijańską, jaką stanowi Konstantynopol jako relikwiarz. Zarówno w starożytności, o czym mówi karta, grób funkcjonował jako miejsce mocy, szczątki były przedmiotem przemieszczanym z uwagi na cele polityczne, a przy pochówku powstawało sanktuarium — wzór pozostaje ten sam, choć dzieli je kilkaset lat i zmiana nazw. Nie jest to dowodem na zapożyczenie; stanowi jedynie obserwację o trwałości rozwiązań ponad religiami.
Dwa rodzaje ołtarza: stół dla nieba, dół dla ziemi
Zapis z tamtych czasówBogom niebieskim ofiarowano na podwyższeniu, w dzień, i dzielono mięso. Bóstwom podziemnym — do dołu, nocą, paląc wszystko.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoOfiara dzienna na ołtarzu wzniesionym, ze zwierzęciem jasnym i głową uniesioną, z podziałem mięsa; ofiara nocna do dołu, ze zwierzęciem ciemnym i głową pochyloną, palona w całości; odrębne czasowniki, naczynia i kierunek libacji; zapisy sporów o poprawność wykonania obrzędu
- Konsekwencja rozdziału obu trybów bywa w materiale mniejsza, niż wynika z uporządkowanych opisów.
- Przynależność wielu postaci do jednego z trybów zmieniała się i bywa sporna.
Religia grecka dzieliła bóstwa na dwie grupy, każdej przypisując zupełnie odmienne praktyki i rytuały. Bogom niebiańskim składano ofiarę za dnia, na ołtarzu wzniesionym ponad ziemię: jasne zwierzę z głową uniesioną ku górze. Całość mięsa dzielono i spożywano na miejscu. Bóstwom podziemnym i przodkom ofiarę składano po zmroku, do wykopanego w ziemi dołu: ciemne zwierzę z głową pochyloną w dół, palono je bez jedzenia.
Rozdzielenie obowiązywało też w słownictwie i w gestach: inne czasowniki na oznaczenie samej czynności, inne naczynia, inny kierunek wylewania płynu. Kto pomylił porządek, unieważniał obrzęd — i zachowały się zapisy sporów o to, czy coś wykonano właściwie, bo od tego zależała skuteczność.
Najciekawsze są przypadki graniczne. Niektóre postacie odbierały kult na oba sposoby zależnie od miejsca i okoliczności, a inne zmieniały przynależność w ciągu stuleci. Pokazuje to, że nie mamy do czynienia ze sztywnym systemem, tylko z dwoma trybami obsługi, które kapłan dobierał do sytuacji — a sytuacja zależała od tego, czy prosi się o dar, czy o odwrócenie szkody.
Dla czytelnika dzisiejszego najważniejsze jest to, że ofiara grecka w trybie niebieskim była UCZTĄ. Zwierzę zabijano, dzielono i zjadano; świątynia była między innymi miejscem, gdzie mieszkańcy jedli mięso, którego na co dzień nie jedli. Wyobrażenie ofiary jako aktu wyrzeczenia jest późniejsze i tutaj nie pasuje.
Asklepios: nocleg w sanktuarium i wota w kształcie chorej części ciała
Zapis z tamtych czasówChory spał w wydzielonej sali i czekał na sen. Wyzdrowiawszy, zostawiał odlew uleczonej nogi, oka albo ucha.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoSanktuaria lecznicze z salą do noclegu chorych, największe w Epidauros; kamienne tablice z zapisami uzdrowień podającymi imię, pochodzenie, chorobę i wynik; tysiące wotów w kształcie uleczonych części ciała; szkoła lekarska na Kos przy sanktuarium; sprowadzenie kultu do Rzymu w 293 roku p.n.e.
- Tablice z zapisami uzdrowień powstawały w celu budowania sławy sanktuarium i nie są zapisem obserwacyjnym.
- Zakres rzeczywistych zabiegów leczniczych wykonywanych w sanktuariach obok snu jest przedmiotem sporu.
W kilkunastu sanktuariach działał największy zorganizowany kult leczniczy starożytnego świata greckiego; jedno z najsłynniejszych znajdowało się w Epidauros. Zabieg obejmował oczyszczenie, ofiarę i nocleg w wydzielonej sali, gdzie chory miał doznać snu z objawieniem bóstwa – czasem bezpośrednio uzdrawiającego, a czasem udzielającego wskazówki po przebudzeniu.
Zachowały się dwa rodzaje świadectw i oba są niezwykłe. Pierwszy to kamienne tablice z zapisami uzdrowień, ustawione w sanktuarium: przypadek po przypadku, z imieniem, miejscem pochodzenia, chorobą i wynikiem. Drugi to wota — gliniane i kamienne odlewy części ciała, które zostały uleczone: nóg, rąk, oczu, uszu, narządów wewnętrznych. Znaleziono ich tysiące i tworzą one najbardziej bezpośredni spis dolegliwości starożytnych, jaki mamy.
W miejscach, gdzie odbywał się zorganizowany kult leczniczy, funkcjonowała również medycyna konwencjonalna. Na wyspie Kos, przy sanktuarium, istniała szkoła lekarska, która wydała pisma opisujące choroby na podstawie obserwacji, bez odwoływania się do bóstwa. Chorym nie odmawiano możliwości korzystania zarówno z praktyk religijnych, jak i leczenia medycznego, często w tym samym dniu.
Kult ten przeszedł potem dwie granice. W 293 roku przed naszą erą sprowadzono go do Rzymu w czasie zarazy, przywożąc węża ze świętego okręgu, a w czasach chrześcijańskich sam zabieg noclegu w miejscu świętym przeniósł się do kościołów przy grobach świętych uzdrawiających. O tym drugim przejściu mówi osobna karta o Bizancjum.
Hekate: kolacja na rozstaju w noc bez księżyca
Zapis z tamtych czasówCo miesiąc, przy nowiu, zostawiano jej jedzenie na rozdrożu. Zabierali je ubodzy i o tym też są zapisy.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoMiejsce kultu na rozstaju trzech dróg i potrójne przedstawienie zrośnięte plecami; posiłek wystawiany przy końcu miesiąca księżycowego i zapisy o zabieraniu go przez ubogich; wizerunki przy wejściach do domów; częste wzywanie w papirusach z zaklęciami w formułach o snach, klątwach i zmarłych
- Pochodzenie kultu bywa wywodzone z Anatolii, co nie zostało rozstrzygnięte.
- Związek potrójnego przedstawienia z trzema drogami jest wnioskiem, a nie stwierdzeniem źródłowym.
Hekate zajmuje w religii greckiej miejsce osobne: nie należy do porządku olimpijskiego, a odbiera kult powszechny i domowy. Jej miejscem jest rozstaj trzech dróg, jej porą noc, a jej znakiem pies. Przedstawiano ją potrójnie — trzy postacie zrośnięte plecami, patrzące w trzy strony, co odpowiada trzem ramionom rozdroża.
Kult domowy polegał na wystawianiu posiłku w ostatnią noc księżycowego miesiąca, gdy księżyca nie było widać, zarówno na rozstaju dróg, jak i przy wejściach do domów. Zapisy stwierdzają, że te pokarmy były zabierane przez biednych, bez żadnego potępienia ze strony świadków. To wskazuje, że rytuał miał ukryte, praktyczne znaczenie, rozumiane przez uczestników. Dodatkowo, przy drzwiach domostw umieszczano jej wizerunki jako strażników progu.
W papirusach z zaklęciami z Egiptu rzymskiego jest jedną z najczęściej wzywanych postaci, zwykle w formułach dotyczących snów, klątw i zmarłych. Jej imię łączy się tam z imionami egipskimi i hebrajskimi w jednym ciągu, o czym mówi karta o mieszaniu hellenistycznym. To właśnie ta warstwa, a nie kult domowy, weszła potem do europejskiej tradycji magicznej.
Trzeba rozdzielić dwie rzeczy, bo są zwykle mieszane. Hekate greckiego domu jest strażniczką progu i odbiorczynią comiesięcznego posiłku — postacią raczej pilnującą niż groźną. Hekate późniejszych ksiąg magicznych i jeszcze późniejszych wyobrażeń o czarownicach jest postacią zbudowaną na tamtej, ale w innym celu i przez innych ludzi.
Lamia, Gello, Mormo: czym straszono i kogo obwiniano
Zapis z tamtych czasówTrzy postacie zabierające niemowlęta, poświadczone od poezji archaicznej po zaklęcia ochronne z czasów chrześcijańskich.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoImiona istot zabierających dzieci w poezji archaicznej jako straszak; zaklęcia ochronne wypisywane na amuletach i zachowane w dziesiątkach egzemplarzy; teksty chrześcijańskie zwalczające tę samą istotę modlitwą i imionami aniołów; folklor grecki zapisywany w XIX i XX wieku
- Rozdzielenie poszczególnych imion i przypisanie im odrębnych cech nie jest w źródłach konsekwentne.
- Ciągłość między wyobrażeniem starożytnym a folklorem nowożytnym opiera się na imionach i wzorze, nie na nieprzerwanym łańcuchu zapisów.
W greckim wyobrażeniu istniała grupa postaci żeńskich zabierających małe dzieci, znanych pod kilkoma imionami. Wspólny wzór jest wszędzie ten sam i jest przejmująco konkretny: to kobieta, która sama utraciła dziecko albo umarła przed urodzeniem własnego, i z zawiści zabiera cudze. Wyobrażenie tłumaczy śmierć łóżeczkową w kategoriach dostępnych ludziom, którzy nie znali jej przyczyn.
Poświadczenie jest wyjątkowo długie. Imiona pojawiają się w archaicznej poezji jako straszak dla dzieci, potem w zaklęciach ochronnych wypisywanych na amuletach, następnie w tekstach chrześcijańskich, gdzie tę samą istotę zwalcza się modlitwą i imionami aniołów, aż wreszcie w greckim folklorze zapisywanym w XIX i XX wieku. Jest to jeden z najdłuższych ciągów, jakie w tym atlasie mamy — około dwóch i pół tysiąca lat.
Zabezpieczenia powtarzają się przez cały ten czas i są niemal identyczne z opisanymi w działach środkowoeuropejskich: przedmiot z metalu przy dziecku, czerwona nić, formuła wymieniająca imiona istoty, bo znajomość imienia daje nad nią władzę. Amulety z takimi wykazami imion zachowały się w dziesiątkach egzemplarzy.
Wyobrażenie o kobietach zabierających dzieci z zawiści miało swoją ciemniejszą stronę, którą należało wziąć pod uwagę. Żywe kobiety, takie jak bezdzietne, owdowiałe czy starsze, bywały obarczane tym wyobrażeniem. Gdziekolwiek takie przekonanie stykało się z wymiarem sprawiedliwości, tam rozpoczynały się procesy znane w nowożytnej Europie jako procesy o czary.
Daimon: słowo, które przez tysiąc lat zmieniło znaczenie na przeciwne
Zapis z tamtych czasówNajpierw oznaczało bezimienną moc i osobistego przewodnika. Potem, w przekładach i u pisarzy kościelnych, stało się nazwą złego ducha.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoUżycie słowa w poezji archaicznej dla mocy bez podanego imienia; greckie słowo na szczęście oznaczające dosłownie posiadanie dobrego daimona; kult domowy dobrego daimona z libacją pierwszego łyku wina; użycie tego słowa w przekładzie ksiąg żydowskich na grekę i u pisarzy chrześcijańskich dla istot wrogich
- Datowanie poszczególnych faz przesunięcia znaczenia jest przybliżone i różne w różnych środowiskach.
- Zakres, w jakim pisarze chrześcijańscy przypisywali dawnym bóstwom realne istnienie, bywa oceniany rozbieżnie.
W poezji archaicznej słowo to oznacza moc działającą bez podanego imienia — coś, co przydarza się człowiekowi i czego nie da się przypisać konkretnemu bóstwu. Stąd wyrażenia o powodzeniu i niepowodzeniu jako o dobrym albo złym daimonie, i stąd greckie słowo na szczęście, które dosłownie znaczy „mający dobrego daimona".
W starożytnej Grecji pojawiło się znaczenie osobiste słowa "daimon" jako tego, co człowiekowi towarzyszy i ostrzega. Jeden z ateńskich filozofów wspominał o głosie, który powstrzymywał go od podejmowania pewnych działań, jednak nigdy nie określił tego mianem bóstwa, właśnie ze względu na to, że termin "daimon" takiego oznaczenia nie zakładał. Istniał również domowy kult dobrego "daimona", któremu ofiarowywano pierwszy łyk wina.
Zwrot nastąpił przy przekładzie ksiąg żydowskich na grekę, a potem u pisarzy chrześcijańskich. Słowem tym zaczęto tłumaczyć istoty obce i wrogie, a następnie objęto nim wszystkie bóstwa dawnej religii — nie jako nieistniejące, lecz jako istniejące i złe. To rozstrzygnięcie było wygodne, bo pozwalało nie odmawiać dawnym bogom mocy, a tylko przenieść ich na stronę przeciwną.
Skutek widać w każdym dzisiejszym języku europejskim. Wyraz, który oznaczał bezimienną moc i osobistego przewodnika, oznacza dziś złego ducha, a my używamy go w tym drugim znaczeniu, czytając zarazem teksty greckie, w których znaczy pierwsze. Jest to najlepszy przykład w całym atlasie na to, że zmiana religii bywa przede wszystkim zmianą w słowniku.
Kto zjadał ofiarę: mięso, rynek i podział na części
Zapis z tamtych czasówBogom przypadały kości i tłuszcz, ludziom mięso. Opowieść o Prometeuszu tłumaczy właśnie ten podział.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoSpalanie kości udowych owiniętych tłuszczem oraz części wnętrzności i podział reszty mięsa między uczestników; spisane przydziały dla kapłana i urzędników; opowieść o pierwszym podziale wyjaśniająca, dlaczego bogom przypada dym; pochodzenie mięsa na rynkach miejskich z ofiar; zakaz ofiar w IV wieku n.e.
- Udział mięsa ofiarnego w zaopatrzeniu miast podawany jest szacunkowo i różni się między ośrodkami.
- Zakres obowiązywania spisanych podziałów poza wielkimi sanktuariami jest słabo poświadczony.
Ofiara w trybie niebieskim kończyła się posiłkiem i to jest jej rzecz najważniejsza. Zwierzę zabijano przy ołtarzu, spalano dla bóstwa kości udowe owinięte tłuszczem oraz część wnętrzności, a resztę dzielono między uczestników. Podział bywał spisany: kapłanowi przysługiwała określona część, urzędnikom inna, reszta szła równo albo losowo.
Grecy mieli oryginalne wyjaśnienie podziału ofiary, które wydawało się szczere do granic obcesowości. Według mitologii, Prometeusz oszukał bóstwo przy pierwszym podziale mięsa, owijając kości w tłuszcz i ukrywając mięso pod skórą, co sprawiło, że bóstwo wybrało mniej pożądaną część. Ta opowieść bezpośrednio tłumaczyła, dlaczego ludzie spożywają mięso, a bogom przypada jedynie dym; był to sposób interpretacji obrzędu, a nie relacja o historycznych wydarzeniach.
Skutek gospodarczy był realny. Mięso na rynkach greckich miast pochodziło w znacznej części z ofiar, a wielkie święta oznaczały jedyne w roku okazje do jedzenia go do syta przez ludzi ubogich. Kalendarz świąt był więc także kalendarzem żywieniowym, a decyzja o liczbie zwierząt miała wymiar budżetowy i bywała przedmiotem uchwał.
Rzecz ma znaczenie dla zrozumienia tego, co stało się później. Gdy w IV wieku naszej ery zakazano ofiar, zamknięto nie tylko obrzęd — zamknięto sposób zaopatrzenia i formę wspólnego posiłku, wokół której układało się życie miasta. Nowa religia musiała zaproponować w tym miejscu coś własnego i zaproponowała: posiłek wspólny o zupełnie innej budowie.
Przenikanie kultur
Alfabet od Fenicjan, trzy pokolenia bogów z Anatolii, Budda w greckiej szacie
Pokazujemy NOŚNIK, nie wpływ w ogólności: kształt litery, kolejność pokoleń bogów, fałdę szaty na posągu Buddy i spis imion w papirusie z zaklęciem. Rzeczy, które da się położyć obok siebie i porównać.
Alfabet: Grecy wzięli spółgłoski i dopisali samogłoski
Zapis z tamtych czasówNazwy greckich liter nic po grecku nie znaczą. Po fenicku znaczą wół, dom, wielbłąd — bo stamtąd pochodzą.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoPrzerwa w piśmiennictwie greckim między upadkiem pałaców a IX–VIII wiekiem p.n.e.; nazwy liter greckich bez znaczenia w grece i ich odpowiedniki w językach semickich oznaczające wołu, dom, wielbłąda i drzwi; zachowana kolejność znaków; obsadzenie liter semickich nowymi wartościami samogłoskowymi
- Dokładna data i miejsce przejęcia pisma są sporne; proponowane datowania rozciągają się na dwa stulecia.
- Nie ustalono, czy dołożenie samogłosek było zamierzonym rozwiązaniem, czy skutkiem niezrozumienia wartości niektórych znaków.
Po upadku pałaców epoki brązu Grecy przez cztery stulecia nie spisywali swoich myśli. Gdy powrócili do sztuki piśmienniczej około IX–VIII wieku przed naszą erą, nie odtworzyli pierwotnego systemu znaków, tylko zaadaptowali pismo od Fenicjan. To zapożyczenie można wykazać bez posiłkowania się czyjąkolwiek opinią, gdyż pozostawiło ślad w nazwach samych liter.
Nazwy liter greckich: alfa, beta, gamma, delta nie mają żadnego znaczenia i są pozbawione treści. W językach semickich ich odpowiedniki oznaczają konkretne rzeczy, takie jak wół, dom, wielbłąd czy drzwi. Pierwotne kształty tych znaków nie przedstawiają niczego innego jak te obiekty. Grecy przejęli nie tylko same symbole, ale również ich nazwy oraz kolejność, której brakuje w alfabecie greckim, łacińskim i cyrylicy do dziś.
Grecy dołożyli natomiast rzecz, której w zapisie semickim nie było: znaki na samogłoski. Wzięli do tego litery oznaczające dźwięki, których greka nie miała, i obsadzili je nowymi wartościami. Skutek był daleko idący — pismo przestało wymagać zgadywania i stało się możliwe do opanowania bez lat nauki, co ma bezpośredni związek z tym, ile zapisów z Grecji mamy w porównaniu z wcześniejszymi kulturami pisma.
Warto z tego wyciągnąć wnioski dla całego atlasu: kultura, którą Europa uznaje za swój początek, rozpoczęła się od przejęcia narzędzia komunikacji od sąsiadów zza morza i jego udoskonalenia. Nie jest to ani oskarżenie, ani sensacja — to typowy sposób, w jaki wiedza rozprzestrzenia się na świecie, a my mamy na to dowód utrwalony w nazwach, które używamy na co dzień.
Trzy pokolenia bogów: ten sam wzór znaleziono w Anatolii
Zapis z tamtych czasówNiebo obalone przez syna, syn obalony przez wnuka. Ten sam ciąg stoi w tabliczkach hetyckich starszych o kilkaset lat.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoGrecki ciąg trzech pokoleń bogów z okaleczeniem poprzednika i połknięciem potomstwa; ten sam ciąg w tekstach hurycko-hetyckich na tabliczkach z Anatolii, starszych o kilkaset lat; kontakty handlowe między Anatolią a Egeją poświadczone od epoki brązu; sanktuaria Afrodyty na Cyprze na miejscach kultu starszych niż obecność grecka
- Droga przekazu między Anatolią a Grecją nie została wykazana dokumentem; opiera się na zbieżności treści i na poświadczonych kontaktach.
- Stopień pokrewieństwa Afrodyty z boginiami lewantyńskimi bywa oceniany rozbieżnie.
Grecka opowieść o początku ma budowę schodkową: niebo panuje i zostaje pozbawione władzy przez syna, syn połyka własne dzieci, najmłodszy z nich ratuje się podstępem i obala ojca. Ten sam ciąg trzech pokoleń, z okaleczeniem poprzednika i z motywem połknięcia, występuje w tekstach hurycko-hetyckich zapisanych na tabliczkach w Anatolii kilkaset lat wcześniej.
Zbieżność nie polega na ogólnym podobieństwie, tylko na kolejności zdarzeń i na osobliwych szczegółach, które trudno wymyślić dwa razy niezależnie — między innymi na tym, że okaleczenie następuje przez odgryzienie i że z tego, co odgryzione, powstaje kolejna istota. Tego rodzaju zbieg jest w badaniu przekazu argumentem mocnym.
Droga jest prawdopodobna geograficznie: Anatolia sąsiaduje z Egeją, kontakty handlowe są poświadczone od epoki brązu, a wybrzeże Azji Mniejszej było greckie od wczesnego okresu. Nie znaczy to, że Grecy „przepisali" cudzy mit — znaczy, że wzór następstwa pokoleń krążył po wschodnim Śródziemnomorzu i został tu obsadzony własnymi imionami.
Związek Afrodyty z Cyprem, gołębiem, wojną i gwiazdą poranną sugeruje jej pokrewieństwo z boginią czczoną w Lewancie i Mezopotamii. Najstarsze sanktuaria tej postaci na wyspie powstały na miejscach kultu starszych niż grecka obecność. To właśnie mechanizm, w którym przybyła z zewnątrz postać otrzymuje greckie imię i opowieści.
Naukratis: grecka faktoria w Egipcie i cudze imiona bogów
Zapis z tamtych czasówGrecy mieli w Egipcie własne miasto handlowe i uznali tamtejszych bogów za swoich pod innymi imionami.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoGrecka osada handlowa w delcie Nilu od VII wieku p.n.e. ze świątyniami kilku miast greckich; ceramika grecka i egipskie przedmioty obrzędowe w warstwach; utożsamienia bóstwa baraniego z Zeusem, bóstwa pisma z Hermesem i bogini macierzyńskiej z Demeter; wyprawa do wyroczni w oazie libijskiej w 331 roku p.n.e.
- Greckie twierdzenia o egipskim pochodzeniu własnych bóstw i obrzędów w większości nie mają potwierdzenia.
- Zakres samodzielności osady handlowej wobec władzy egipskiej jest przedmiotem sporu.
Od VII wieku przed naszą erą Grecy prowadzili wymianę handlową z Egiptem, dysponując osadą w delcie Nilu wyposażoną w świątynie kilku greckich miast i działającą za zgodą faraona. Wykopaliska ujawniły tam ceramikę grecką, egipskie przedmioty obrzędowe oraz warsztaty wytwarzające produkty na obydwa rynki, co świadczy o materialnie udokumentowanym miejscu styku kultur, nie opierającym się na domysłach.
Grecy zetknęli się tam z religią starszą od własnej o dwa tysiące lat i zrobili to, co robili zawsze: uznali cudzych bogów za swoich pod innymi imionami. Zapisy greckie utożsamiają egipskie bóstwo baranie z Zeusem, bóstwo pisma z Hermesem, boginię macierzyńską z Demeter. Utożsamienia te nie były badaniem, tylko odruchem tłumaczenia — ale to one utrwaliły się na dwa tysiąclecia.
Najdalej idącym skutkiem była wyrocznia w oazie na pustyni libijskiej, gdzie czczono bóstwo baranie. Grecy nazwali je Zeusem i zaczęli tam pielgrzymować; w 331 roku przed naszą erą pojechał tam Aleksander i wrócił z odpowiedzią, którą wykorzystał politycznie. Egipskie sanktuarium zostało włączone do greckiego obiegu wyroczni na równi z Delfami.
Trzeba zwrócić uwagę na pewien fakt, który bywa pomijany. Grecy pisali o Egipcie jako o źródle własnej mądrości i wywodzili stamtąd swoje bóstwa oraz obrzędy. W większości wypadków są to konstrukcje bez pokrycia – wyraz podziwu dla dawności, a nie zapis przekazu. Podziw jest faktem, natomiast wyprowadzenie zwykle nie ma miejsca.
Gandhara: pierwszy wizerunek Buddy ma greckie fałdy szaty
Zapis z tamtych czasówPrzez trzysta lat istniały tam królestwa greckie. Gdy zaczęto przedstawiać Buddę w ludzkiej postaci, ubrano go jak posąg grecki.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoPaństwa rządzone przez Greków w Baktrii i północno-zachodnich Indiach po wyprawie Aleksandra; moneta z napisami greckimi i miejscowymi; edykty władcy indyjskiego ogłoszone po grecku i aramejsku; brak przedstawień Buddy w postaci ludzkiej w pierwszych stuleciach i ich pojawienie się w konwencji greckiej; zachowany tekst rozmowy władcy greckiego z mnichem
- Udział wzorów greckich wobec miejscowych i irańskich w powstaniu wizerunku Buddy jest przedmiotem sporu.
- Datowanie najwcześniejszych przedstawień w postaci ludzkiej jest niepewne i konkurencyjne wobec innego ośrodka indyjskiego.
- Tekst rozmowy z mnichem zachował się w wersjach późniejszych i jego pierwotny kształt nie jest znany.
Po wyprawie Aleksandra na obszarze dzisiejszego Afganistanu, Pakistanu i Azji Środkowej powstały państwa rządzone przez Greków, które przetrwały kilkanaście pokoleń. Biły one własną monetę z napisami greckimi po jednej stronie i miejscowymi po drugiej, budowały miasta o greckim rozplanowaniu oraz pozostawiły inskrypcje, w tym edykty władcy indyjskiego ogłaszane po grecku i po aramejsku.
Najbardziej widocznym skutkiem jest rzeźba. Przez pierwsze stulecia buddyzm nie przedstawiał Buddy w postaci ludzkiej — oznaczano go pustym tronem, kołem albo śladem stopy. Gdy zaczęto go przedstawiać, w sztuce tego właśnie obszaru zrobiono to w konwencji greckiej: z fałdami szaty układanymi tak, jak układa się je na posągach greckich, z rysami i uczesaniem wziętymi ze wzorów śródziemnomorskich.
Zapisano też spotkanie w drugą stronę. Zachował się tekst w formie rozmowy między greckim władcą tego obszaru a mnichem buddyjskim, poświęcony pytaniu, czy istnieje trwałe „ja". Jest to jeden z nielicznych dokumentów, w których obie tradycje nie tylko sąsiadują, ale rozmawiają — i w którym stroną pytającą jest Grek.
Dla atlasu jest to karta o zasięgu. Wyobrażenie greckie dotarło do Azji Środkowej i weszło w kształt najpowszechniejszego wizerunku religijnego Azji Wschodniej. Posąg buddyjski w Japonii ma za pośredni pierwowzór rzeźbę z obszaru, gdzie rządzili potomkowie żołnierzy Aleksandra — i to jest droga, którą da się prześledzić przedmiot po przedmiocie.
Jak Rzym wziął Grecję: przez łup i przez nauczyciela
Zapis z tamtych czasówNajpierw wywożono posągi wozami, potem kupowano greckich jeńców na nauczycieli dla własnych dzieci.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoWywóz rzeźby i przedmiotów obrzędowych po zdobyciu Syrakuz w 212 i Koryntu w 146 roku p.n.e. oraz obnoszenie zdobyczy w pochodach triumfalnych; greccy jeńcy z wykształceniem jako nauczyciele, sekretarze i lekarze w domach rzymskich; nauka kończona pobytem w Atenach albo na Rodos; powtarzane wypędzenia greckich mówców i filozofów z miasta
- Skala wywozu dzieł po zdobyciu miast podawana jest w źródłach z przesadą właściwą relacjom triumfalnym.
- Zasięg znajomości greki poza wąską elitą jest trudny do oszacowania.
Przejmowanie greckiej kultury przez Rzym miało dwa kanały i oba są dobrze poświadczone. Pierwszym był łup. Po zdobyciu Syrakuz w 212 roku i Koryntu w 146 roku przed naszą erą wywieziono do Italii takie ilości rzeźby, malarstwa i przedmiotów obrzędowych, że zmieniły one wygląd rzymskich świątyń i domów. Pochody triumfalne obnosiły zdobycz przez miasto, a więc pokazywano ją jako zdobycz, nie jako wzór.
W ciągu dwóch pokoleń greccy jeńcy z wykształceniem przenikali do domów zamożnych Rzymian, pełniąc role nauczycieli dzieci, sekretarzy i lekarzy. W rezultacie znajomość języka greckiego stała się normą wśród rzymskiej elity, a wykształcenie utożsamiano z edukacją na sposób grecki. Aby uchodzić za poważnego człowieka, Rzymianin zwyczajowo kończył naukę pobytem w Atenach lub na Rodos.
Rzecz nie przebiegała bez oporu i warto to odnotować, bo bywa pomijane. Część elity uważała grecki wpływ za rozmiękczający i próbowano go ograniczać – wypędzano greckich mówców i filozofów z miasta, zakazywano pewnych praktyk. Zakazy te powtarzano, co znaczyło, że nie były skuteczne.
Wynik jest nietypowy dla podboju. Zwycięzca przejął język, literaturę, wzory rzeźbiarskie i szkołę zwyciężonego, zachowując przy tym własną religię urzędową, prawo i wojsko. To rozdzielenie — obce w kulturze, swoje w instytucjach — jest cechą rzymską i tłumaczy, dlaczego przy szesnastu kartach o bóstwach w dziale porównawczym każde występuje w parze.
Serapis: bóstwo powołane decyzją i przyjęte przez dwa ludy
Zapis z tamtych czasówNowe bóstwo złożono celowo z części egipskich i greckich, żeby oba ludy w jednym państwie miały kogo czcić wspólnie.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoPowołanie kultu w Aleksandrii około 300 roku p.n.e. dla ludności egipskiej i greckiej; imię złożone z elementów egipskich i wygląd grecki z koszem zboża na głowie; rozejście się kultu po Śródziemnomorzu; postać łącząca egipskiego boga pisma z Hermesem jako podstawa tradycji hermetycznej; papirusy z zaklęciami mieszające imiona greckie, egipskie i hebrajskie
- Okoliczności i autorstwo ustanowienia kultu znamy z relacji późniejszych i częściowo sprzecznych.
- Udział elementów egipskich wobec greckich w samej postaci bywa oceniany rozbieżnie.
Po podziale państwa Aleksandra władca Egiptu stanął przed zadaniem rządzenia ludnością egipską i grecką naraz. Rozwiązaniem, które zastosowano około 300 roku przed naszą erą, było powołanie bóstwa łączącego obie strony: imię złożono z egipskich elementów, wygląd nadano grecki — brodaty mężczyzna w szacie, z koszem zboża na głowie — a zakres opieki dobrano tak, żeby obejmował rzeczy ważne dla obu grup: urodzaj, uzdrowienie i zaświaty.
Rzecz jest w dziejach religii przypadkiem rzadkim, bo mamy tu bóstwo o podanej dacie i podanym celu. Nie wyrosło z przekazu ani nie zostało objawione — zostało zaprojektowane jako narzędzie rządzenia. Co nie znaczy, że pozostało martwe: kult przyjął się szeroko, rozszedł po całym Śródziemnomorzu i przetrwał kilkaset lat, a jego świątynia w Aleksandrii była jedną z największych budowli tego typu.
W tym samym środowisku powstały inne rzeczy o mieszanym rodowodzie, które mają dziś długie życie. Postać łącząca egipskiego boga pisma z greckim Hermesem, uznana za dawnego mędrca i autora pism o kosmosie, stała się fundamentem całej późniejszej tradycji hermetycznej — tej samej, o której mówi karta o międzywojennej Pradze. Papirusy z zaklęciami z Egiptu rzymskiego mieszają w jednej formule imiona greckie, egipskie i hebrajskie, bez śladu poczucia, że coś tu do siebie nie pasuje.
Wniosek dla całego atlasu jest dwojaki. Bóstwo powołane w wyniku decyzji może zostać uznane za prawdziwe – to niepodważalny fakt, którego nie zmienia jego pochodzenie. Jednocześnie przy każdym bóstwie o wątpliwym profilu warto rozważyć kto na nim korzystał i kiedy się ono pojawiło.
Kto kogo wchłonął: rachunek na końcu
Zapis z tamtych czasówRzym podbił Grecję w 146 roku p.n.e. Tysiąc sześćset lat później cesarstwo rzymskie mówiło po grecku i upadło jako państwo greckie.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZniszczenie Koryntu w 146 roku p.n.e. i podporządkowanie Grecji; nadanie obywatelstwa wszystkim wolnym mieszkańcom w 212 roku n.e.; przeniesienie stolicy w 330 roku; przejście administracji na grekę w VII wieku przy zachowaniu nazwy Rzymian; upadek państwa w 1453 roku
- Moment, w którym greka wyparła łacinę z użycia urzędowego, podawany jest w granicach kilkudziesięciu lat.
- Ocena, na ile mieszkańcy cesarstwa wschodniego poczuwali się do rzymskości, a na ile do greckości, jest przedmiotem sporu.
Przeanalizujmy kluczowe daty, ponieważ one najlepiej oddają wzajemne wpływy. Rzym złamał grecki opór i zniszczył Korynt w roku 146 przed naszą erą. Od tego momentu Grecja stała się prowincją. W 212 roku naszej ery wszystkim wolnym mieszkańcom cesarstwa przyznano obywatelstwo rzymskie, co zniosło prawną różnicę między zdobywcą a podbitym.
W 330 roku stolica cesarstwa przeniosła się do miasta greckiego. W VII wieku urzędowym językiem imperium stała się greka, a łacina wyszła z użycia. Mieszkańcy nazywali siebie Rzymianami, lecz modlili się i sądzili po grecku. W 1453 roku upadło państwo, które było prawnym następcą Rzymu, ale kultura grecka całkowicie je zdominowała.
Wniosek nie jest efektowny, tylko dokładny: wchłonięcie było obustronne i przebiegało na różnych piętrach. Rzym wchłonął Grecję politycznie i nigdy tego nie oddał; Grecja wchłonęła Rzym językowo i kulturowo, i to zajęło jej siedemset lat. Ten, kto pyta „kto kogo", musi najpierw powiedzieć, o którym piętrze mówi i o którym stuleciu.
Dlatego właśnie w tym atlasie Grecja i Rzym mają osobne działy z dziejami, a wspólną warstwę porównawczą z bóstwami. Rozdzielenie ich na zawsze byłoby fałszem, a zlanie w jedno — też. Prawda jest w tym, że przez pewien czas byli osobni, przez pewien czas jednym, a potem znowu osobni, tylko w odwrotną stronę.
Hellenizm i Rzym
Bóstwo powołane decyzją, podbój i zamknięcie świątyń
Po Aleksandrze religia przestaje być obowiązkiem wobec własnego miasta, a zaczyna być czymś, co się wybiera. Dopiero w takim świecie chrześcijaństwo ma z czym konkurować — wchodzi na rynek, który już istniał.
Po Aleksandrze: bóstwo powołane decyzją i świat, w którym wszystko się miesza
Zapis z tamtych czasówSerapis nie wyrósł z przekazu — został wprowadzony przez władcę, żeby Grecy i Egipcjanie mieli wspólnego patrona.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoWprowadzenie kultu Serapisa w Aleksandrii na przełomie IV i III wieku p.n.e.; świątynie Izydy od Egiptu po Brytanię; podziemne sale mitraickie z wizerunkami, bez zachowanych tekstów obrzędu
- Okoliczności i dokładna data wprowadzenia Serapisa podawane są rozbieżnie w źródłach.
- Zakres i przebieg obrzędu mitraickiego odtwarza się niemal wyłącznie z wizerunków; tekstów nie ma.
- Stopień, w jakim kulty wtajemniczenia były masowe, jest trudny do oszacowania.
Dokonane przez Aleksandra podboje poszerzyły zasięg kultury greckiej od Egiptu po dolinę Indusu. W tych nowo powstałych państwach, rządzonych przez greckie dynastie i zamieszkałych przez ludność o różnorodnych tradycjach, religia przestała ograniczać się do jednego miasta, stając się instrumentem władzy nad licznymi społecznościami.
Najbardziej charakterystycznym przykładem nowej religijności jest kult Serapisa. Ta postać nie wywodzi się z żadnego wcześniejszego przekazu; została celowo wprowadzona w Aleksandrii około przełomu IV i III wieku p.n.e. przez władcę, który potrzebował bóstwa akceptowalnego zarówno dla Greków, jak i Egipcjan. Boga stworzono, łącząc egipskiego byka Apisa z Ozyrysem oraz nadając mu grecki wygląd brodatego mężczyzny na tronie. Kult Serapisa szybko przyjął się i rozprzestrzenił po całym Morzu Śródziemnym.
Obok tego idzie ruch odwrotny: bóstwa wschodnie wchodzą do świata greckiego i rzymskiego. Izyda ma świątynie od Egiptu po Brytanię, Kybele przychodzi z Anatolii, Mitra pojawia się w obrządku znanym głównie z wizerunków i podziemnych sal. Wszystkie one mają cechę, której dawna religia polis nie miała: wtajemniczenie, przynależność i osobisty wybór.
Przemiany w starożytnej religijności są godne uwagi, gdyż wyjaśniają późniejsze wydarzenia. Religia przestała być jedynie obowiązkiem wobec rodzimego miasta i zaczęła stanowić przedmiot osobistego wyboru. Dopiero w takich okolicznościach chrześcijaństwo miało szansę zaistnieć na rynku wiary, który już był ukształtowany.
146 rok p.n.e.: Grecja przegrywa i zaczyna rządzić zwycięzcą
Zapis z tamtych czasówKorynt zrównano z ziemią, a w ciągu dwóch pokoleń greccy nauczyciele, lekarze i bogowie byli w Rzymie wszędzie.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZniszczenie Koryntu w 146 roku p.n.e.; grecka literatura i filozofia w obiegu rzymskim od II wieku p.n.e.; utożsamienia bóstw poświadczone w piśmiennictwie i w inskrypcjach
- Zakres zniszczenia Koryntu w 146 roku p.n.e. bywa w źródłach wyolbrzymiany.
- Stopień, w jakim utożsamienia bóstw były powszechnie przyjmowane, a w jaki pozostawały zabiegiem uczonych, jest sporny.
W 146 roku p.n.e. wojska rzymskie zniszczyły Korynt, a Grecja przeszła pod rzymskie zwierzchnictwo. W tym samym roku zrównano z ziemią Kartaginę — rachunek polityczny został zamknięty na obu kierunkach. Grecja jako siła polityczna przestaje istnieć na ponad dwa tysiące lat.
Kierunek wpływu kulturowego jest przy tym odwrotny do kierunku podboju i to jest w tej sprawie najciekawsze. Rzymianie przejmują grecką literaturę, filozofię, rzeźbę, medycynę i wykształcenie; greka staje się językiem ludzi wykształconych, a synów wysyła się na naukę do Aten. Przejmują też bóstwa: nie tyle nowe, ile utożsamienia, w których Jowisz jest Zeusem, Minerwa Ateną, Merkury Hermesem.
Utożsamienia te nie są jednak przekładem jeden do jednego i warto to rozumieć. Rzymskie bóstwa miały własny rodowód, często bezpostaciowy i związany z czynnością, a nie z opowieścią; grecki mit doklejono do nich później i część z nich nigdy nie dostała pełnej obudowy. Kto czyta rzymską religię przez grecką, gubi to, co w niej najbardziej własne: skrupulatność obrzędu i prawny charakter relacji z bóstwem.
Grecja utraciła niepodległość, ale zyskała długotrwałą obecność. Przez dwa tysiąclecia grecki był językiem filozofii, nauki i literatury w całym imperium, a także świętych miejsc odwiedzanych przez cesarzy. W IV wieku, po podziale imperium, część wschodnia pozostała grecka i przetrwała o tysiąc lat dłużej niż zachodnia.
391, 393, 529: trzy daty, po których dawny porządek przestaje działać
Zapis z tamtych czasówZakaz ofiar, koniec igrzysk, zamknięcie szkoły filozoficznej w Atenach. Religia, która nie miała instytucji, nie miała też czym się bronić.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoRozporządzenia cesarskie z lat 391 i 392; ostatnie igrzyska olimpijskie w 393 roku; zamknięcie szkoły filozoficznej w Atenach w 529 roku i wyjazd nauczycieli na dwór perski
- Zakres faktycznego egzekwowania rozporządzeń z lat 391–392 różnił się między prowincjami.
- Data ostatnich igrzysk podawana bywa rozbieżnie; podstawa źródłowa jest wąska.
- Znaczenie zamknięcia szkoły w 529 roku bywa wyolbrzymiane; nauczanie filozofii nie ustało wtedy w całym imperium.
W 391 i 392 roku cesarz Teodozjusz wydał rozporządzenia zakazujące składania ofiar, odwiedzania świątyń i praktyk wróżebnych, pod karami majątkowymi i karnymi. Nie był to pierwszy taki akt — ograniczenia narastały od lat trzydziestych IV wieku — ale był najdalej idący i egzekwowany. W 393 roku odbyły się ostatnie igrzyska olimpijskie, obchodzone bez przerwy od blisko dwunastu stuleci.
Przebieg nie był jednolity. W miastach i na wybrzeżu zmiana szła szybko, bo tam była administracja i biskupi; w górach i na wsi dawne obrzędy odprawiano jeszcze przez pokolenia. Sama nazwa, którą chrześcijanie określali niewierzących — od słowa oznaczającego mieszkańca wsi — jest tego świadectwem językowym.
W 529 roku zamknięto w Atenach szkołę filozoficzną działającą z przerwami przez niemal tysiąc lat. Kilku jej nauczycieli udało się wówczas na dwór perski, a po kilku latach powróciło, uzyskawszy gwarancję, że nie będą ścigani. Ta data bywa określana jako symboliczny kres starożytności, choć jest to uproszczenie oparte na autentycznym wydarzeniu.
Rzecz, którą wyjaśnia karta o polis: dawna religia nie miała instytucji obejmującej całość, nie miała ksiąg ani hierarchii, więc nie miała czym odpowiedzieć na rozporządzenie. Zamknięcie świątyni kończyło obrzęd, bo obrzęd był przypisany do miejsca. To, co przetrwało, przetrwało w obyczaju domowym i w kalendarzu — nie w instytucji.
Bizancjum: miasto i państwo
Stolica od zera, kopuła na czterdziestu oknach i prawo, które przeżyło cesarstwo
Tysiąc sto dwadzieścia trzy lata — dłużej niż cesarstwo zachodnie i dłużej niż jakiekolwiek inne państwo chrześcijańskie. Stolica wytyczona od zera z kościołami w planie, kopuła wisząca na wieńcu czterdziestu okien i prawo, które przeżyło cesarstwo o tysiąc lat.
330: miasto założone od razu jako chrześcijańskie
Zapis z tamtych czasówRzym rósł tysiąc lat wokół świątyń dawnych bogów. Tę stolicę wytyczono od zera i od początku z kościołami w planie.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoWybór miejsca w 324 roku i poświęcenie miasta w 330; plan wytyczony od nowa z kościołami; posąg na kolumnie z promieniami wokół głowy; trójnóg przywieziony z Delf i obelisk z Egiptu ustawione na torze wyścigowym
- Zakres i szczerość zaangażowania religijnego samego założyciela są przedmiotem sporu od stuleci.
- Datowanie poszczególnych budowli sakralnych z pierwszej fazy miasta jest w większości pośrednie.
W 324 roku, po zwycięstwie nad rywalem, cesarz wybrał na nową stolicę grecką osadę nad cieśniną i w ciągu sześciu lat wytyczył tam miasto. Poświęcono je w 330 roku. Różnica wobec Rzymu jest zasadnicza i rzadko stawiana wprost: Rzym narastał przez tysiąc lat wokół świątyń, ołtarzy i miejsc obrzędowych, których nie dało się usunąć bez rozbierania samego miasta. Tutaj plan powstał od nowa, a w planie były kościoły.
Nie znaczy to, że nowa stolica była miastem wyłącznie chrześcijańskim. Stały w niej świątynie dawnych bogów, a plac główny zdobił posąg na kolumnie, w którym cesarz kazał się przedstawić z promieniami wokół głowy — znakiem należącym do kultu słońca. Przez pierwsze dziesięciolecia obie rzeczy stały obok siebie i nikogo to nie raziło. Wyłączność przyszła dopiero pod koniec stulecia.
Miasto obrabowano przy tym z całego świata. Zwożono do niego posągi, kolumny i obeliski z dawnych sanktuariów greckich i egipskich — na torze wyścigowym stanął trójnóg z Delf, odlany z broni zdobytej na Persach osiemset lat wcześniej, oraz obelisk przywieziony z Egiptu. Stolica chrześcijańska zbudowała swoją okazałość z łupów sanktuariów, które właśnie zamykano.
Warto zauważyć, że nowa religia nie musiała wypierać starej ze wspólnej przestrzeni, gdyż ta była całkiem nowa. To kluczowy powód odmienności procesu przechodzenia na chrześcijaństwo na Wschodzie i Zachodzie oraz wyjaśnienie, dlaczego cesarz mógł wcześnie i głęboko ingerować w sprawy Kościoła.
537: kopuła, która miała wisieć na łańcuchu z nieba
Zapis z tamtych czasówTrzydzieści jeden metrów średnicy, czterdzieści okien u podstawy. Kopuła runęła po dwudziestu latach i zbudowano ją wyżej.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoBudowa w latach 532–537 po zamieszkach; kierownictwo powierzone ludziom zajmującym się geometrią i mechaniką; kopuła o średnicy około trzydziestu jeden metrów z wieńcem czterdziestu okien u podstawy; zawalenie w 558 i odbudowa o większej wysokości i mniejszej rozpiętości; mozaika ze szkła odchylanego od płaszczyzny
- Dokładne przyczyny zawalenia kopuły w 558 roku nie zostały ustalone; wskazuje się zarówno na trzęsienia, jak i na błąd w rozłożeniu rozporu.
- Pierwotna wysokość kopuły sprzed odbudowy podawana jest szacunkowo.
Po zamieszkach, w których spłonęła poprzednia budowla, cesarz kazał wznieść kościół w pięć lat — od 532 do 537 roku. Zadanie powierzono nie budowniczym, lecz dwóm ludziom zajmującym się geometrią i mechaniką, co samo w sobie mówi o skali zamiaru. Kopuła ma około trzydziestu jeden metrów średnicy i spoczywa na czterech łukach, a u jej podstawy biegnie wieniec czterdziestu okien.
Te okna są całym pomysłem. Światło wchodzące ciasnym pierścieniem tuż nad miejscem, gdzie kopuła styka się z murem, sprawia, że z dołu nie widać podparcia — czasza wygląda, jakby nic jej nie trzymało. Zapisy z epoki mówią wprost, że sprawia wrażenie zawieszonej na łańcuchu spuszczonym z nieba, i to wrażenie było zamierzone, a nie przypadkowe.
Cena była wysoka. Konstrukcja rozpychała się na boki mocniej, niż przewidziano, mury zaczęły się wychylać jeszcze w trakcie budowy, a w 558 roku, po trzęsieniach ziemi, kopuła runęła. Odbudowano ją wyżej i o mniejszej rozpiętości, co zmniejszyło rozpór — i w tej postaci stoi do dziś, przetrwawszy kilkanaście silnych trzęsień.
Wnętrze wyłożono marmurami sprowadzanymi z całego basenu Morza Śródziemnego i mozaiką na złotym tle, kładzioną tak, że sześciany szkła lekko odchylano od płaszczyzny — dzięki temu złoto nie świeci równo, tylko migocze przy każdym ruchu patrzącego. Jest to rozwiązanie techniczne w służbie wrażenia i pokazuje, jak precyzyjnie ten obraz był zaprojektowany.
529: zamknięcie szkoły ateńskiej i spisanie prawa
Zapis z tamtych czasówW tym samym roku zamknięto ostatnią szkołę filozofii pogańskiej i zaczęto kodyfikację prawa, które przeżyło cesarstwo o tysiąc lat.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZakaz nauczania przez nieochrzczonych z 529 roku i ustanie działalności szkoły ateńskiej; wyjazd nauczycieli do Persji i ich powrót zabezpieczony warunkiem traktatu; kodyfikacja prawa w latach 529–534 w czterech częściach; ponowne odkrycie zbioru w Italii w XI wieku i nauczanie prawa na uniwersytetach
- Czy zakaz z 529 roku formalnie zamykał szkołę ateńską, czy tylko uniemożliwiał jej działanie, jest przedmiotem sporu.
- Zakres samodzielnej pracy redaktorów kodyfikacji wobec materiału zastanego bywa oceniany rozbieżnie.
W 529 roku wydano zakaz nauczania przez tych, którzy nie przyjęli chrztu, co w praktyce zamknęło szkołę filozoficzną w Atenach działającą od blisko dziewięciuset lat. Część jej nauczycieli wyjechała do Persji; wrócili po kilku latach na mocy warunku wpisanego do traktatu pokojowego, który zapewniał im nietykalność. Jest to jeden z nielicznych wypadków, gdy los filozofów stał się przedmiotem umowy międzypaństwowej.
W latach 529-534 rozpoczęto ambitny projekt skodyfikowania całego prawa rzymskiego, który przetrwał dłużej niż cesarstwo. Zebrano ustawy, wyciągi z prac prawniczych, opracowano podręczniki dla studentów oraz uwzględniono bieżące regulacje. Usunięto sprzeczności, skrócono powtórzenia i ogłoszono kompleksowy zbiór jako obowiązujący, eliminując to, co istniało wcześniej.
Rezultat tego przedsięwzięcia jest widoczny do dziś w połowie Europy. Po ponownym odkryciu tych ksiąg w Italii w XI wieku, stały się one podstawą nauczania prawa na uniwersytetach, a przez to fundamentem porządków prawnych kontynentu. Pojęcia używane obecnie w polskim kodeksie cywilnym przeszły tę właśnie drogę.
Zestawienie obu wydarzeń w jednym roku jest pouczające i nie należy go wygładzać w żadną stronę. To samo panowanie zamknęło najstarszą szkołę filozoficzną Zachodu i ocaliło jego prawo. Jedno i drugie było świadomym porządkowaniem: usuwano to, co uznano za sprzeczne z nowym ładem, i utrwalano to, co uznano za użyteczne.
Cesarz równy apostołom: kto tu komu podlegał
Zapis z tamtych czasówCesarz zwoływał sobory, mianował patriarchów i wchodził do ołtarza. Nie był jednak kapłanem i kilka razy mu to wyraźnie przypomniano.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZwoływanie soborów powszechnych i zatwierdzanie ich uchwał przez cesarza; zatwierdzanie wyboru patriarchy; wejście do przestrzeni ołtarzowej przy koronacji; tytulatura stawiająca cesarza na równi z apostołami i pochówek w kościele ku ich czci; wypadki odmowy komunii i publicznej pokuty; stodwudziestoletni spór o ikony rozstrzygnięty wbrew woli cesarzy
- Określanie tego układu mianem podporządkowania Kościoła państwu jest sporne i bywa uznawane za pojęcie narzucone z zewnątrz.
- Zakres rzeczywistego wpływu cesarza na rozstrzygnięcia soborowe różnił się znacznie w poszczególnych stuleciach.
Pozycja cesarza wschodniego wobec Kościoła nie ma odpowiednika na Zachodzie. Cesarz zwoływał sobory powszechne i zatwierdzał ich uchwały, zatwierdzał wybór patriarchy stolicy, a przy koronacji i w czasie liturgii wchodził do przestrzeni ołtarzowej, do której świeccy nie mieli dostępu. W tytulaturze pojawia się określenie stawiające go na równi z apostołami; pochowano go w kościele wzniesionym ku ich czci.
Bywa to nazywane podporządkowaniem Kościoła państwu i jest to uproszczenie, przeciw któremu przemawiają konkretne zdarzenia. Cesarzowi odmawiano komunii po rozlewie krwi i zmuszano go do publicznej pokuty; patriarchowie występowali przeciw cesarskim rozstrzygnięciom w sprawach wiary i bywali za to usuwani, ale bywali też przywracani pod naciskiem. Spór o ikony toczył się przez sto dwadzieścia lat mimo woli kolejnych cesarzy i zakończył się nie po ich myśli.
Ostrożniejszy opis brzmi tak: cesarz miał nad Kościołem władzę administracyjną bardzo rozległą i władzę doktrynalną żadną, choć nieustannie próbował tę drugą wywodzić z pierwszej. Napięcie między jednym a drugim jest osią wewnętrznych dziejów tego państwa i wraca w każdym stuleciu.
Dla kontrastu z Zachodem: tam biskup Rzymu stopniowo uwalniał się spod władzy świeckiej i tworzył swoją własną jurysdykcję, co doprowadziło do sporów o mianowanie biskupów oraz dwóch stuleci napięć z cesarzami. Na Wschodzie tego rodzaju konfliktu nie było, gdyż nie istniała potrzeba takich starć — to stanowi jedną z najistotniejszych różnic między obiema częściami dawnego imperium.
Miasto jako relikwiarz: obrona przez procesję
Zapis po fakcieZgromadzono tu największy zbiór relikwii w chrześcijaństwie, a mury obnoszono z wizerunkiem, uznając go za skuteczniejszy od wojska.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZwożenie relikwii do stolicy przez kilka stuleci i dysponowanie nimi przez cesarza, w tym zastawianie pod pożyczki; obnoszenie wizerunku po murach podczas oblężenia w 626 roku; wywiezienie relikwii po zdobyciu miasta w 1204 roku i ich obecność w katedrach Europy Zachodniej
- Autentyczność poszczególnych relikwii nie jest przedmiotem badania historycznego i nie da się jej rozstrzygnąć.
- Przebieg oblężenia z 626 roku znamy z relacji powstałych po fakcie i wyraźnie przypisujących zwycięstwo interwencji nadprzyrodzonej.
Przez kilka stuleci zwożono do stolicy relikwie z całego Wschodu: szczątki apostołów, przedmioty związane z męką, wreszcie tkaniny uznawane za należące do Matki Bożej. Zbiór był największy w chrześcijaństwie i stanowił część majątku państwa, a nie tylko Kościoła — cesarz nimi dysponował, obdarowywał nimi sojuszników i zastawiał je pod pożyczki.
Wyobrażenie związane z relikwiami w stolicy było praktyczne – miasto uważano za chronione nie przez mury, lecz przez obecność świętych przedmiotów. W czasie oblężenia w 626 roku, gdy główne wojska były daleko, obnoszono po murach wizerunek Bogurodzicy, a po odparciu ataku zwycięstwo przypisano jej bezpośrednio. Ten sposób postrzegania ochrony powtarzano kilkakrotnie.
Rzecz miała drugą stronę, którą trzeba podać. Miasto o takiej zawartości stało się celem. Gdy w 1204 roku weszli do niego krzyżowcy, relikwie stały się głównym łupem i rozeszły po katedrach Europy Zachodniej, gdzie znaczna ich część jest do dziś. Ochrona, w którą wierzono, nie zadziałała akurat przeciw chrześcijanom.
Przypadek Bizancjum dostarcza pouczającego przykładu dla dziejów wierzeń, ponieważ przedstawia uniwersalny mechanizm: obiekt uznawany za gwarancję bezpieczeństwa staje się jednocześnie powodem, dla którego pragnie się go zdobyć. Ten sam wzorzec można dostrzec w skarbach świątynnych Grecji, złocie z Delf oraz paladium ze Starej Boleslavi.
Cesarstwo, które przestało mówić po łacinie
Zapis z tamtych czasówNazywali siebie Rzymianami do końca, a od VII wieku urzędowali po grecku. Nazwa „Bizancjum" jest wynalazkiem nowożytnym.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZałożenie Konstantynopola w 330 roku; podział imperium w 395; upadek części zachodniej w 476; przejście administracji na grekę w VII wieku; rękopisy greckie przepisywane w klasztorach przez tysiąc lat
- Datowanie przejścia administracji na grekę jest przybliżone i rozciąga się na kilka dziesięcioleci.
- Zakres ciągłości dawnych praktyk pod chrześcijaństwem bywa oceniany rozbieżnie i zależy od tego, co uznaje się za ciągłość.
Konstantynopol założono w 330 roku jako nową stolicę imperium rzymskiego. Po podziale z 395 roku część wschodnia trwa dalej, a po upadku zachodniej w 476 zostaje jedynym cesarstwem rzymskim — i tak siebie nazywa aż do końca. Określenie „bizantyjski" ukuto w XVI wieku, ponad sto lat po upadku państwa, i żaden jego mieszkaniec nigdy go o sobie nie użył.
W VII wieku nastąpił przełom językowy. Do tego czasu łacina była urzędowym i wojskowym językiem imperium, chociaż ludność mówiła po grecku. Za panowania Herakliusza greka stała się językiem administracji, a tytuł cesarza przyjął formę grecką. Od tej pory państwo rzymskie z nazwy było greckie pod względem języka, liturgii i wykształcenia.
To właśnie tam przetrwała grecka literatura. Dzieła Homera, tragików, filozofów i matematyków przepisywano w klasztorach i szkołach przez tysiąc lat; ogromna większość tekstów greckich, które dziś mamy, przeszła przez ręce bizantyjskich kopistów. Bez tego pośrednictwa nie byłoby ani europejskiego odrodzenia, ani wiedzy o samej Grecji.
Religijna tożsamość tego państwa sięga głęboko chrześcijańskich korzeni, lecz pod spodem wciąż można dostrzec pozostałości dawnych zwyczajów: w nazwach miesięcy, obchodach rocznicowych, praktykach związanych ze zmarłymi oraz wyobrażeniach istot nocnych. Osobny rozdział przedstawia, jak te elementy przetrwały pod osmańskim panowaniem – tam ciągłość jest najbardziej widoczna.
Ogień grecki: tajemnica państwowa, której receptura przepadła
Zapis z tamtych czasówPalił się na wodzie i wyrzucano go przez rurę z okrętu. Skład znało kilka osób i zginął razem z nimi.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoWprowadzenie broni około 672 roku podczas oblężeń stolicy od morza; wyrzucanie mieszaniny pod ciśnieniem przez rurę na dziobie okrętu i palenie się na wodzie; podział wiedzy między kilka rodzin i przekaz z ojca na syna; ostrzeżenia przed ujawnieniem zapisane w źródłach; brak potwierdzonej receptury
- Skład mieszaniny nie został ustalony; żadna z proponowanych receptur nie ma potwierdzenia.
- Budowa urządzenia miotającego znana jest z opisów i nielicznych przedstawień, nie z zachowanego egzemplarza.
- Skuteczność bojowa bywa w źródłach wyolbrzymiana, bo służyły one także odstraszaniu.
W roku 672, podczas pierwszych oblężeń stolicy od strony morza, wprowadzono broń, która przesądziła o wyniku kilku wojen: mieszaninę łatwopalną wyrzucaną pod ciśnieniem przez metalową rurę na dziobie okrętu. Ta substancja paliła się na powierzchni wody, nie mogła zostać ugaszona wodą i wywoływała panikę po stronie przeciwnej, niewspółmierną do rzeczywistych strat.
Skład był tajemnicą państwową obwarowaną w sposób, jakiego nie stosowano wobec niczego innego. Wiedzę dzielono między kilka rodzin, przekazywano ją z ojca na syna, a zapisy z epoki ostrzegają przed jej ujawnieniem w słowach zarezerwowanych dla świętokradztwa. Skutek był taki, jak przy każdej wiedzy trzymanej wąsko: gdy łańcuch przekazu się urwał, przepadła całkowicie.
Dziś nie wiadomo, co to było. Wskazuje się na ropę naftową z okolic Morza Czarnego jako składnik podstawowy, z dodatkami zagęszczającymi i podnoszącymi temperaturę, ale żadna z proponowanych receptur nie została wykazana, a próby odtworzenia dają rzeczy podobne, nie tożsame. Trudność dotyczy zresztą nie tylko składu, lecz i urządzenia, które musiało wytrzymać ciśnienie i temperaturę.
Dla tego działu sprawa ma sens głębszy niż militarny. To najlepszy przykład wiedzy, która przepadła nie w wyniku zniszczenia zapisów, lecz przez sposób jej przechowywania — jako sekret. Ten mechanizm odpowiada też za utratę licznych technik rzemieślniczych i obrzędowych opisywanych w innych działach: to, czego nie można było zapisać, zaginęło wraz z ostatnią osobą, która je znała.
Astrologia zakazana i uprawiana w tym samym pałacu
Zapis z tamtych czasówPrawo przewidywało za nią karę śmierci. Cesarze trzymali astrologów na dworze, a rękopisy przepisywano przez tysiąc lat.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoKary przewidziane w przejętym prawie rzymskim i wystąpienia pisarzy kościelnych; horoskopy stawiane na moment koronacji i założenia miasta; rozdzielenie dozwolonego rachunku ruchu ciał niebieskich od zakazanego przepowiadania losu; przepisywanie greckich podręczników astrologicznych w skryptoriach; wywóz rękopisów do Italii po 1453 roku
- Skala rzeczywistej praktyki dworskiej jest trudna do oszacowania, bo była formalnie zakazana i rzadko zapisywana wprost.
- Udział spraw o zdradę wśród postępowań o wróżbiarstwo nie został policzony całościowo.
Stosunek cesarstwa wschodniego do astrologii jest jednym z najlepszych przykładów rozdźwięku między przepisem a praktyką, jaki mamy w całym atlasie. Prawo rzymskie, przejęte i potwierdzone, przewidywało za wróżenie z gwiazd surowe kary, a pisarze kościelni zwalczali ją jako zaprzeczenie wolnej woli. Jednocześnie na dworze trzymano ludzi liczących położenia planet, a horoskopy stawiane na moment koronacji albo założenia miasta są poświadczone.
Rozdzielano przy tym dwie rzeczy, i to rozdzielenie jest tu najciekawsze. Badanie ruchu ciał niebieskich i rachunek pozostawały dozwolone i cenione, bo służyły kalendarzowi, wyznaczaniu daty świąt i żegludze. Zakazane było przepowiadanie losu ludzi — zwłaszcza losu cesarza, bo pytanie o to, kiedy panujący umrze, było pytaniem o spisek. Sprawy sądowe o astrologię są w znacznej części sprawami o zdradę.
Wartość bizantyńska dla dziejów tej dziedziny polega jednak na czymś innym niż na własnej praktyce. To tam przepisywano przez tysiąc lat greckie podręczniki astrologiczne z okresu rzymskiego, które bez tych odpisów nie dotarłyby do nas w ogóle. Ten sam mnich, którego reguła zakazywała wróżenia, kopiował tablice, z których dziś korzysta badanie dziejów astrologii.
Po 1453 roku rękopisy te powędrowały wraz z uciekinierami do Italii i weszły w obieg akurat w momencie, gdy tamtejsze dwory szukały wiedzy dawnej. Znaczna część tego, co Europa Zachodnia uznała w XV i XVI wieku za odkrycie mądrości starożytnej, przyszła z bizantyńskich bibliotek w tobołkach ludzi uciekających przed wojną.
Sen w kościele: Asklepios pod nowym imieniem
Zapis z tamtych czasówChorzy sypiali przy grobach świętych, czekając na sen ze wskazówką. Ten sam zabieg robiono tysiąc lat wcześniej w sanktuariach Asklepiosa.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoSen w wydzielonej sali sanktuarium jako zabieg leczniczy w tradycji greckiej; kościoły przy grobach świętych uznawanych za uzdrawiających i sen przy nich; zbiory opisów uzdrowień o budowie takiej samej jak wcześniejsze greckie; dokumenty fundacyjne szpitali klasztornych wymieniające liczbę łóżek i obowiązki lekarzy
- Ciągłość między praktyką w sanktuariach greckich a snem przy grobach świętych jest wnioskiem z podobieństwa formy, a nie z wykazanego przekazu.
- Zbiory opisów uzdrowień powstawały w celu budowania kultu i nie są zapisem obserwacyjnym.
W starożytnych sanktuariach greckich chorzy spędzali noc w wydzielonych pomieszczeniach, licząc na to, że bóstwo objawi im się we śnie i albo uzdrowi ich, albo podsunie radę dotyczącą leku. Ta praktyka nie zniknęła wraz z zamknięciem świątyń — przeniosła się do kościołów zbudowanych przy grobach świętych uznawanych za uzdrawiających, zwłaszcza pary lekarzy, którzy rzekomo leczyli bez wynagrodzenia. Chorzy kładli się spać obok ich mogił i rankiem opowiadali swoje sny kapłanom.
Zbiory opisów uzdrowień prowadzone przy tych kościołach są zbudowane dokładnie tak samo jak wcześniejsze greckie: przypadek po przypadku, z imieniem, chorobą, treścią snu i wynikiem. Zmieniło się imię tego, kto przychodzi we śnie, i to jest — przy uczciwym czytaniu — główna zmiana. Sam zabieg, miejsce, oczekiwanie i sposób zapisu pozostały te same.
Przeczytany tekst nie jest ani krytyką, ani odkryciem. Stanowi on obserwację, którą ten atlas przedstawia w kilkunastu lokalizacjach: kiedy zmienia się religia, najpierw ulegają zmianie imiona, potem obrzęd, a najwolniej miejsce i potrzeba. Osoba pozbawiona lekarza, mająca chorego w domu, zawsze uda się tam, gdzie zwyczajowo odbywano praktyki religijne.
Szpitale przy bizantyńskich klasztorach miały oddziały i personel medyczny zgodnie z ustalonymi regułami przyjęć pacjentów. Zachowane dokumenty fundacyjne wymieniają liczbę łóżek oraz obowiązki lekarzy. Medycyna konwencjonalna i praktyki religijne często współistniały w tych samych budynkach, co powinno ograniczać postrzeganie tego okresu jako czasu wyłącznie wiary w cuda.
Wiara Wschodu
Ikony, światło niestworzone, Athos i to, co wyeksportowano na Słowian
Sto dwadzieścia lat sporu o obraz, dwadzieścia lat sporu o światło i góra, na którą od 1046 roku nie wolno wejść kobiecie. Stąd poszedł na Bałkany i na Ruś pakiet, w którym wiara była tylko jedną z części — obok alfabetu, prawa i wzoru władzy.
Dwa razy niszczono obrazy we własnym państwie
Zapis z tamtych czasówSpór o to, czy wolno przedstawiać świętość, rozstrzygnięto zbrojnie — dwukrotnie, i za drugim razem ostatecznie na tak.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZarządzenie z 726 roku; sobór z 787; wznowienie sporu w 814 i rozstrzygnięcie w 843; niedziela Prawosławia obchodzona odtąd corocznie; luka w materiale malarskim sprzed VIII wieku
- Rola sąsiedztwa islamu w wywołaniu sporu jest przedmiotem dyskusji i bywa zarówno wyolbrzymiana, jak i pomijana.
- Skala zniszczeń jest trudna do oszacowania, bo opisy pochodzą od strony zwycięskiej.
- Motywy cesarzy — religijne czy polityczne — nie dają się rozdzielić na podstawie zachowanych źródeł.
W 726 roku cesarz zarządził usunięcie wizerunków z miejsc publicznych, a spór o to, czy przedstawianie Chrystusa i świętych jest bałwochwalstwem, podzielił państwo na ponad sto lat. Niszczono malowidła i mozaiki, zamalowywano ściany, przetapiano naczynia; po drugiej stronie stali mnisi, których prześladowano, i ludność miejska, która w części wypadków broniła obrazów siłą.
Zwolennicy usunięcia wizerunków powoływali się na zakaz tworzenia podobizn zawarty w tekstach starszych niż chrześcijaństwo, a także na bliskość islamu, który nie dopuszczał takiego przedstawiania. Argumentacja obrońców opierała się na fakcie, że skoro Bóg przyjął cielesną formę, to można ukazywać Jego ciało; spór koncentrował się więc nie na samej sztuce, lecz na naturze wcielenia.
Sobór z 787 roku rozstrzygnął spór na rzecz czci obrazów. Jednakże w 814 roku kwestia ta ponownie podzieliła wspólnoty i trwała w konflikcie aż do 843 roku, gdy ostatecznie przywrócono cześć dla wizerunków. Ta decyzja jest obchodzona w Kościołach wschodnich jako niedziela Prawosławia. Konsekwencją tych wydarzeń jest znacząca przerwa w materiale historycznym: z okresu sprzed VIII wieku przetrwało na tym obszarze jedynie niewiele dzieł malarskich.
Dla dziejów sztuki obrazowej w Europie te zdarzenia mają długotrwałe konsekwencje. Po roku 843 wizerunek religijny w tradycji wschodniej otrzymuje ściśle określony status — nie jest to ani ozdoba, ani ilustracja, lecz przedmiot o wyznaczonej roli liturgicznej, stworzony według reguł. Stąd rodzi się ikona jako gatunek sztuki z twardymi zasadami, a nie po prostu obraz religijny rozumiany na sposób zachodni.
Hezychazm: światło, które widzi się z zamkniętymi oczami
Zapis z tamtych czasówMnisi twierdzili, że przy odpowiedniej modlitwie i oddechu widzą światło niestworzone. Spór o to rozstrzygnięto soborowo w latach 1341–1351.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoPraktyka powtarzania krótkiej formuły w rytmie oddechu w klasztorach wschodnich; spór o widzenie światła i odpowiedź rozróżniająca istotę od działań Bożych; sobory w Konstantynopolu w latach 1341–1351 rozstrzygające na korzyść mnichów; przeniesienie praktyki przez Athos na Bałkany i Ruś
- Natura opisywanych doświadczeń nie jest przedmiotem rozstrzygnięcia historycznego; zapisy mówią o tym, co relacjonowali praktykujący.
- Wiek samej praktyki przed XIII wiekiem jest przedmiotem sporu; wskazuje się na jej wcześniejsze korzenie w ascetyzmie egipskim.
W klasztorach wschodnich rozwinęła się praktyka powtarzania krótkiej formuły modlitewnej w rytmie oddechu, w ciszy i bezruchu, z wzrokiem skierowanym ku sobie. Celem tych działań było osiągnięcie stanu, w którym modlitwa toczyła się sama, bez udziału świadomej woli, a w tym stanie niektórzy utrzymywali, że widzieli światło, takie same jak to, które otoczyło Chrystusa na górze.
Wywołało to spór, który przez dwadzieścia lat zajmował całe cesarstwo. Strona przeciwna zarzucała, że Boga nie można widzieć zmysłowo, a to, co mnisi opisują, jest wytworem własnego ciała. Strona broniąca odpowiedziała rozróżnieniem, które stało się głównym wkładem myśli wschodniej do sporu o poznanie Boga: istoty Bożej nie da się poznać w żaden sposób, ale jego działania — to, co z niego wychodzi — poznać można, i światło jest właśnie tym.
Rozstrzygnięto to soborowo w Konstantynopolu w latach 1341–1351 na korzyść mnichów. Decyzja miała następstwa daleko wykraczające poza klasztory: ugruntowała odrębność drogi wschodniej wobec rozwijającej się na Zachodzie scholastyki, opartej na rozumowaniu i dowodzie, i przesądziła o kształcie duchowości prawosławnej aż po dziś.
Praktyka kontynuacji modlitwy nie zanikła wraz z upadkiem cesarstwa. Przeniosła się przez Athos na Bałkany i na Ruś, a w XIX wieku powróciła do szerokiego obiegu dzięki zbiorom tekstów ascetycznych oraz literaturze. Ta sama formuła modlitewna jest nadal powtarzana przez ludzi, którzy nigdy nie usłyszeli o sporze z XIV wieku.
Athos: republika mnisza z zakazem wstępu dla kobiet od 1046
Zapis z tamtych czasówDwadzieścia klasztorów na półwyspie rządzącym się samodzielnie od tysiąca lat. Zakaz wstępu kobiet jest wpisany w dokument z 1046 roku.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZałożenie pierwszego wielkiego klasztoru w 963 roku i dwadzieścia domów głównych; samorząd potwierdzany przez kolejne władze i odrębny status w granicach państwa greckiego; zakaz wstępu kobiet zapisany w dokumencie z 1046 roku i obowiązujący do dziś; zbiory rękopisów greckich i słowiańskich
- Datowanie pierwszego osadnictwa mniszego na półwyspie przed 963 rokiem opiera się na przekazach późniejszych.
- Liczby mnichów w poszczególnych okresach podawane są szacunkowo.
W 963 roku założono na skalistym półwyspie w północnej Grecji pierwszy wielki klasztor, a wokół niego narosło z czasem dwadzieścia domów głównych i kilkaset mniejszych osad mniszych. Obszar uzyskał samorząd potwierdzany przez kolejne władze — bizantyńskie, osmańskie i greckie — i zachowuje go do dziś jako terytorium o odrębnym statusie w granicach państwa greckiego.
Najbardziej znanym przepisem jest zakaz wstępu kobiet, a także samic zwierząt domowych z wyjątkiem kotów. Zakaz ten zapisano w dokumencie z 1046 roku i obowiązuje nieprzerwanie od blisko tysiąca lat, co czyni go prawdopodobnie najdłużej działającym przepisem tego rodzaju w Europie. Jest przedmiotem sporu prawnego z prawem europejskim i pozostaje w mocy na podstawie wyraźnego wyłączenia.
Dla dziejów wiary wschodniej znaczenie Athosu polega na czymś innym niż na tym zakazie. To stamtąd rozeszła się praktyka modlitwy hezychastycznej, tam przechowano rękopisy greckie i słowiańskie, gdy w innych miejscach przepadły, i tam chronili się mnisi z obszarów zajmowanych kolejno przez najeźdźców. Klasztory athoskie są dziś jednym z największych zbiorów rękopisów bizantyńskich na świecie.
Warto zauważyć, że to miejsce nie jest skansenem. Liczba zamieszkujących je osób spadła w XX wieku do kilkuset, jednak od lat osiemdziesiątych ich liczebność ponownie wzrasta i przekracza dwa tysiące, z czego znacząca część to ludzie z wykształceniem świeckim przybyli z miast.
Co Bizancjum wyeksportowało: alfabet, obrzęd i wzór państwa
Zapis z tamtych czasówBułgaria 864, Ruś 988. Razem z chrztem szedł alfabet, prawo i wzór władzy — pakiet, nie sama wiara.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoChrzest władcy bułgarskiego w 864 roku i władcy ruskiego w 988; przekazanie alfabetu, przekładów, wzoru prawa i dworu; powstanie cyrylicy w Bułgarii z pisma wypracowanego na Morawach w 863 roku; formuła o trzecim Rzymie w piśmie z początku XVI wieku
- Opis wyboru wyznania przez władcę ruskiego pochodzi z kroniki spisanej ponad sto lat po zdarzeniu i ma charakter literacki.
- Zakres i czas powstania cyrylicy jako pisma odrębnego od głagolicy nie są ustalone dokładnie.
- Znaczenie formuły o trzecim Rzymie w momencie jej sformułowania bywa oceniane znacznie skromniej, niż wynikałoby z jej późniejszej kariery.
W IX i X wieku cesarstwo wschodnie przeprowadziło najskuteczniejszą w swoich dziejach operację, która nie była wojną. Chrzest władcy bułgarskiego w 864 roku i chrzest władcy ruskiego w 988 przesunęły granicę kulturową Europy w sposób widoczny do dziś na każdej mapie wyznaniowej. Nie chodziło przy tym o samą wiarę: razem z nią szedł alfabet, przekłady ksiąg, wzór prawa, wzór dworu i wzór stosunku władcy do Kościoła.
Interesowny był mechanizm działań z obu stron, co warto przedstawić bez upiększeń. Cesarstwo uzyskiwało sąsiadów zintegrowanych ze swoim porządkiem, zamiast agresorów. Władcy przyjmując chrzest zdobywali alfabet, kancelarię, legitymizację władzy i dostęp do wpływowego grona, gdzie się liczono. Zapiski o decyzji władcy ruskiego wspominają otwarcie o rozważaniu wielu wyznań i o politycznym wyborze dokonanym po wysłaniu poselstw — czyli o takiej decyzji, jak ją sami określali.
Wypracowane na Morawach w 863 roku pismo posłużyło jako narzędzie do stworzenia cyrylicy w Bułgarii. Następnie, wygnane z Moraw, rozprzestrzeniło się na Ruś, gdzie przetrwało i obsługuje dzisiaj kilkanaście języków od Bałkanów po Pacyfik. Cesarstwo, które je wysłało, już nie istnieje od blisko sześciuset lat.
Po upadku Konstantynopola w 1453 roku, w Moskwie pojawiła się myśl o dziedziczeniu jego tradycji. Ta koncepcja została wyrażona na piśmie już na początku XVI wieku poprzez formułę, która głosiła, że jest "trzecim Rzymem", a po niej czwartego nie będzie. To przekonanie odżywało w rosyjskiej myśli państwowej i religijnej przez następne pięćset lat, utrzymując się aż do dziś.
1054: data, która nie była wtedy ważna
Zapis z tamtych czasówWzajemne klątwy rzucili wysłannik papieski i patriarcha, nie Kościoły. Rozejście trwało stulecia, a dat ma kilka.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoAkt legatów w Hagia Sophia w lipcu 1054 i odpowiedź patriarchy; zdobycie Konstantynopola przez czwartą krucjatę w 1204 roku i cesarstwo łacińskie; wzajemne zniesienie klątw w 1965 roku
- Ważność aktu legatów wobec śmierci papieża przed jego dokonaniem była kwestionowana już wtedy.
- Które z dat rozejścia uznać za rozstrzygającą — przedmiot sporu; wskazuje się 1054, 1204 i okres późniejszy.
W lipcu 1054 roku legat papieski umieścił na ołtarzu Hagia Sophia pismo, w którym patriarchę Konstantynopola obłożono klątwą. W odpowiedzi patriarcha również obłożył klątwą posłańców papieskich, dotycząc jednak tylko konkretnych osób, nie całych Kościołów. Istotne jest też to, że w chwili tego aktu papież już nie żył, co podważało umocowanie legata.
Żadna z kwestii spornych, takich jak słowo o pochodzeniu Ducha, rodzaj chleba w liturgii, zwierzchnictwo biskupa Rzymu oraz jurysdykcja nad ziemiami pośrednimi, nie została rozstrzygnięta ani nawet podjęta jako główny temat w 1054 roku; dopiero późniejsze wydarzenia uznano za początek rozłamu.
Rok, który faktycznie podzielił te Kościoły, to 1204. Wojska czwartej krucjaty, miast udać się do Egiptu, obległy i splądrowały Konstantynopol. Ustanowiwszy w nim swoje cesarstwo na kilka dekad, wywiozły relikwie i arcydzieła sztuki na zachód. Po tym wydarzeniu osiągnięcie jedności stało się praktycznie niemożliwe, a wspomnienie o nim trwa żywo w Kościołach wschodnich do dziś.
Klątwy z 1054 roku zniesiono wzajemnie w 1965 roku, ponad dziewięćset lat później. Nie zniosło to podziału, bo podział nigdy na nich nie stał — i to jest chyba najlepsze podsumowanie, jak niewiele znaczyła tamta data w chwili, gdy zapadła.
Koniec i dziedzictwo
1204, 1453 i rękopisy, bez których nie byłoby greckiej starożytności
Miasto wzięli najpierw sojusznicy w 1204 roku, a dobili przeciwnicy w 1453. Uciekinierzy wywieźli do Italii rękopisy i znajomość greki — i na nich Zachód oparł odczytanie własnej starożytności.
1204: chrześcijanie biorą chrześcijańską stolicę
Zapis z tamtych czasówKrucjata skierowana do Egiptu skończyła się zdobyciem i splądrowaniem Konstantynopola. Miasto już się z tego nie podniosło.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoWyprawa zebrana przeciw Egiptowi i brak środków na przewóz; zdobycie i trzydniowa grabież Konstantynopola w kwietniu 1204 roku; wywóz relikwii, naczyń, posągów i czterech koni z brązu; odtworzenie cesarstwa w 1261 roku w granicach ograniczonych do miasta i okolic
- Stopień zaplanowania uderzenia na Konstantynopol wobec splotu okoliczności jest przedmiotem sporu od stuleci.
- Rozmiar strat w zbiorach rękopisów nie da się oszacować.
Wyprawa zebrana w celu uderzenia na Egipt nie miała czym zapłacić za przewóz. Zamiast tego podjęła się najpierw jednej usługi na rzecz wierzyciela, potem drugiej, aż w kwietniu 1204 roku zdobyła i splądrowała Konstantynopol — miasto chrześcijańskie, stolicę cesarstwa, do którego formalnie szła z pomocą. Grabież trwała trzy dni i objęła kościoły.
Straty materialne były nieodwracalne. Wywieziono relikwie, naczynia liturgiczne, posągi antyczne i cztery brązowe konie, które do dziś stoją w Wenecji. Spora część zdobyczy poszła na przetopienie. Biblioteki i zbiory rękopisów ucierpiały w stopniu, którego nie da się oszacować, bo nie wiemy, co tam było.
Cesarstwo odtworzono w 1261 roku jako państewko skromne i osłabione przez sojuszników z lat poprzednich. Ostatnie dwa stulecia jego istnienia to stopniowe kurczenie się do obszaru miasta i okolicznych terenów, aż do upadku w 1453 roku.
Skutki tego wydarzenia dla historii religii były bardziej długotrwałe niż polityczne konsekwencje. Spór między duchownymi w 1054 roku, o którym przeważająca większość ludzi nie miała pojęcia, rok 1204 przekształcił w powszechnie odczuwane i zapamiętane doświadczenie. Wyrażenie z późniejszych lat o wybawieniu spod jarzma tureckiego zamiast poddaństwa łacińskiej tiary oddaje nastroje, które wówczas narodziły się, a część tych emocji utrzymuje się do dziś w relacjach obu Kościołów.
Bez ich skryptoriów nie byłoby greckiej starożytności
Zapis z tamtych czasówPrawie wszystko, co mamy po grecku ze starożytności, przetrwało w odpisach bizantyńskich, w większości z IX wieku i późniejszych.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoBrak zapisów z epoki dla niemal całej literatury greckiej i zachowanie jej w odpisach bizantyńskich, w większości z IX wieku i późniejszych; przejście z pisma majuskułowego bez odstępów na mniejsze pismo z rozdzielonymi wyrazami; zanik tekstów nieprzepisanych wtedy; przywiezienie rękopisów i znajomości greki do Italii przez uciekinierów w XV wieku
- Udział tekstów utraconych wobec zachowanych podawany jest szacunkowo i rozbieżnie.
- Zakres świadomego doboru przy przepisywaniu w IX wieku wobec przypadku jest przedmiotem sporu.
Prawie żaden starożytny tekst grecki nie przetrwał do naszych czasów w oryginalnym zapisie. Wszystko, co dziś czytamy — od poematów i tragedii po traktaty o przyrodzie, matematyce i medycynie oraz mowy i pisma filozoficzne — zachowało się w odpisach sporządzonych w cesarstwie wschodnim, z których większość nie jest starsza niż IX wiek. Między autorem a najwcześniejszym zachowanym odpisem zwykle leży okres od tysiąca do tysiąca pięciuset lat.
W IX wieku przeprowadzono kluczowy zabieg techniczny: przenoszono ogromne części zbiorów z pisma starszego, które składało się wyłącznie z wielkich liter bez odstępów, na nowe pismo mniejsze, z rozdzielonymi wyrazami. Nowe pismo było szybsze do zapisywania i oszczędniejsze w użyciu materiałów, ale co najważniejsze — czytelne. Teksty, które nie zostały przepisane podczas tej zmiany, niemal całkowicie zaginęły, ponieważ nikt już nie umiał ani nie chciał czytać starych zwojów.
Oznacza to rzecz, o której przy starożytności rzadko się myśli: to, co dziś nazywamy kanonem greckim, jest w znacznej mierze wynikiem WYBORU dokonanego w bizantyńskich skryptoriach. Przepisywano to, co uznano za potrzebne w nauczaniu albo warte zachowania. Reszta zniknęła nie przez pożar, tylko przez brak decyzji o skopiowaniu.
W XV stuleciu zakończył się proces przekazywania wiedzy, kiedy uciekinierzy z cesarstwa na skraju upadku przenieśli do Italii rękopisy i znajomość greki, której na Zachodzie nie było od setek lat. To właśnie na tych manuskryptach i ludziach opierało się rozszyfrowywanie starożytności przez Europę Zachodnią. Cesarstwo, które Zachód splądrował w 1204 roku, dwieście pięćdziesiąt lat później zaopatrzyło go we własną przeszłość, nie będąc jej bezpośrednim spadkobiercą.
29 maja 1453: koniec cesarstwa liczącego sobie tysiąc sto lat
Zapis z tamtych czasówMury wytrzymały tysiąc lat oblężeń. Padły przed artylerią, w niecałe dwa miesiące, przy kilkutysięcznej obronie.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoOblężenie od 6 kwietnia do 29 maja 1453 roku; nadanie patriarchatowi uprawnień nad ludnością chrześcijańską po zdobyciu miasta; wyjazdy uczonych greckich z rękopisami do Italii przed upadkiem i po nim
- Liczebność obrońców i oblegających podawana jest w źródłach rozbieżnie.
- Los ostatniego cesarza nie został ustalony; ciała nie zidentyfikowano.
- Zakres wpływu przybyłych uczonych greckich na odrodzenie bywa przedstawiany zarówno jako rozstrzygający, jak i drugorzędny.
Oblężenie trwało od 6 kwietnia do 29 maja 1453 roku i zakończyło się zdobyciem miasta. Obrońców było kilka tysięcy, w tym oddziały genueńskie, podczas gdy oblegających było wielokrotnie więcej. Artyleria, po raz pierwszy tak skutecznie użyta, rozstrzygnęła o losach murów, które dotąd uważano za nie do zdobycia. Ostatni cesarz zginął w walce, a jego ciała nie zidentyfikowano.
Skutki dla Kościoła wschodniego były inne, niż można by sądzić. Sułtan pozostawił patriarchat i nadał mu uprawnienia nad ludnością chrześcijańską — podatkowe, sądowe i szkolne — w ramach porządku, w którym wspólnoty religijne odpowiadały za siebie przed państwem. Kościół stracił cesarza, ale zyskał administrację nad wiernymi, i w tej postaci przetrwał czterysta lat. Osobny dział opisuje, jak to wyglądało w praktyce.
Dla Zachodu skutkiem był ruch ludzi i ksiąg. Uczeni greccy wyjeżdżali do Italii już przed upadkiem, a po nim masowo, zabierając rękopisy; to oni w znacznej mierze nauczyli zachodnią Europę greki. Zbieżność z początkiem odrodzenia nie jest przypadkowa, choć bywa przedstawiana zbyt prosto — proces zaczął się kilkadziesiąt lat wcześniej.
Warto zauważyć rzecz często pomijaną: miasto zdobyte w roku 1453 stanowiło jedynie cień tego, czym było przed rokiem 1204. Po splądrowaniu przez krzyżowców oraz po dwóch wiekach stopniowego kurczenia się, państwo obejmowało zaledwie samo miasto i kilka skrawków terytorium, a liczba mieszkańców spadła z setek tysięcy do kilkudziesięciu. Rok 1453 zamknął proces upadku trwającego dwieście pięćdziesiąt lat.
Co zostało po cesarstwie: Kościół zamiast państwa
Zapis z tamtych czasówZdobywca zostawił patriarchę na miejscu i uczynił go zwierzchnikiem wszystkich prawosławnych — także w sprawach świeckich.
Czytaj dalejSkąd to wiadomoZachowanie patriarchatu po 1453 roku i rozszerzenie jego zwierzchności na sprawy małżeńskie, spadkowe, majątkowe i podatkowe; mianowanie patriarchy za opłatą i usuwanie go przez władzę; wyrastanie tożsamości narodowej z wyznaniowej przy powstawaniu państw bałkańskich w XIX wieku
- Zakres realnej samodzielności patriarchatu wobec władzy osmańskiej zmieniał się i bywa oceniany rozbieżnie.
- Stopień, w jakim system wspólnot wyznaniowych był od początku zaplanowany, a w jakim narastał zwyczajowo, jest przedmiotem sporu.
Po zdobyciu miasta w roku 1453 nowe władze nie zniosły patriarchatu, lecz utrzymały go i wzmocniły. Patriarcha otrzymał zwierzchność nad całą ludnością prawosławną imperium — nie tylko w sprawach wiary, ale także w kwestiach małżeństwa, spadków, sporów majątkowych oraz poboru podatków. Wspólnota wyznaniowa stała się jednostką administracyjną państwa muzułmańskiego.
Rozwiązanie było dla zdobywcy wygodne, bo dawało jednego odpowiedzialnego rozmówcę zamiast setek gmin. Dla podbitych oznaczało przetrwanie instytucji — i cenę, którą trzeba podać: patriarchę mianowano za opłatą, usuwano go, gdy przestawał odpowiadać, a Kościół stał się częścią aparatu poboru. To jest ta sama dwuznaczność, którą widać przy każdym układzie tego rodzaju.
Skutek długofalowy jest dla tego działu najważniejszy. Przez czterysta lat bycie prawosławnym oznaczało w tej części świata przynależność nie tylko wyznaniową, lecz i prawną oraz językową. Gdy w XIX wieku zaczęły powstawać państwa narodowe na Bałkanach, tożsamość narodowa wyrosła z tożsamości wyznaniowej i do dziś jest z nią splątana mocniej niż gdziekolwiek indziej w Europie.
Odrębną warstwę stanowiło to, co rozgrywało się w wioskach, pozostających poza kontrolą instytucji. Tam przez cztery wieki utrzymywały się doroczne obrzędy, wróżby i wierzenia dotyczące zmarłych oraz istot manifestujących się pomiędzy świętami — ten materiał został uwzględniony w atlasie jako osobny rozdział poświęcony Grecji pod rządami tureckimi.
Dokąd stąd
Rzym, Etruskowie i to, co przyszło po 1453
Grecja i Rzym: bogowie, święta, wyrocznie
Sto sześćdziesiąt dwie karty o tym, co obie te religie miały wspólnego i czym się różniły — bóstwo po bóstwie, święto po święcie.
Otwórz dział◆Druga połowaRzym
Ci, którzy w 146 roku p.n.e. wzięli Grecję, a tysiąc sześćset lat później upadli jako państwo mówiące po grecku.
Otwórz dział◆Ciąg dalszyGrecja pod Osmanami
Co działo się z tą wiarą przez czterysta lat po 1453 roku: wrykolakas, kallikantzaroi i chodzenie po ogniu.
Otwórz dział◆SąsiedziEtruskowie
Ci, od których Rzym wziął wróżbiarstwo z wątroby i znaczną część obrzędu — a których języka wciąż nie umiemy czytać.
Otwórz dział◆Co przyszło potemChrześcijaństwo
Jak z jednej z wielu wschodnich nauk zrobiła się religia państwowa — i co po drodze przejęła.
Otwórz dział◆NarzędzieWyrocznie świata
Kompas, który dobiera wyrocznię do pytania — z Delfami, Dodoną i księgami sybillińskimi włącznie.
Otwórz dział