Mit kupowania i prawda używania
Stary przesąd mówi, że pierwszą talię trzeba dostać w prezencie. Piękne — ale to tylko przesąd: talia „działa”, gdy jej obrazy do Ciebie mówią. Dla nauki najlepsza jest klasyczna Rider-Waite-Smith lub jej czytelne klony, bo niemal wszystkie książki i kursy (także ta Akademia) opisują właśnie jej symbolikę. Potem świat stoi otworem: Marsylia, Thoth, setki talii autorskich.
Na co patrzeć przy wyborze: czy sceny na Małych Arkanach są ilustrowane (łatwiej się uczyć), czy rozmiar kart pasuje do dłoni, czy estetyka budzi w Tobie odzew — to z nią będziesz rozmawiać.
Pielęgnacja
Trzymaj karty w pudełku, woreczku lub chuście — mniej z powodów magicznych, bardziej z szacunku i dla ochrony krawędzi. Wietrz talię, czyli przeglądaj ją kartę po karcie co jakiś czas: to też nauka. Jeśli lubisz rytuały oczyszczania (księżycowe światło, dym, przełożenie talii w kolejności fabrycznej) — służą one przede wszystkim odświeżeniu TWOJEJ relacji z kartami. Talia po trudnej sesji nie jest „skażona”; to czytający potrzebuje czasem oddechu.
Jedna talia robocza, którą znasz na wylot, jest warta więcej niż dziesięć kolekcjonerskich w folii.